Karta użytkownika andros1

andros1
andros1

andros1

CW

  • 30 lat za kółkiem
  • Włocławek

Respect
46,79

zarejestrowany od 2 lat, 2 miesięcy i 23 dni
1249 razy odwiedzono tę stronę
wszystkich ocen 645

Jeździ: Toyota Avensis I

Poprzednio jeździł: Nissan Almera I "Czerwona alma 2d", Toyota Starlet III, Volkswagen Passat B2, Audi 80 B2, FSO Polonez, Fiat 125p, Fiat 125p, SKODA S110R

Wyślij wiadomość

O mnie

Niespotykanie fajny facet.

Jeszcze nie zdał testu pierwszej pomocy

Motoblog (0)


Brak wpisów

Ankieta

Jaka jest ulubiona muzyka w samochodzie kierowcy andros1?

A jaki jest jego ulubiony kolor samochodu?

Gdzie najdalej był autem?

Dowiedz się. Dołącz do Nas!

Kluby (1)

Zlot autoWcentrum

Dziękujemy za udział w zlocie PIECZYSKA-2011 :)

Statystyki aktywności

Data rejestracji 03.03.2010
Liczba wystawionych komentarzy 77
Liczba wystawionych ocen 629
Liczba wpisów w Dziennikach pokładowych 4
Średnia ocena wszystkich zdjęć użytkownika 5,56
Średnia ocen wystawianych przez użytkownika 5,17
Liczba nieprzeczytanych wiadomości prywatnych 0
Czas spędzony na autoWcentrum 51,9 h
Czas spędzony na forum 1,9 h
Liczba postów na forum 3

Moje auto

Toyota Avensis

71,81

68 komentarzy
25 zdjęć w galerii
3 wpisy w dzienniku pokładowym
0 zdjęć w dzienniku pokładowym
76 wpisów w dzienniku kosztów
Karta tego auta

Opis auta: TOYOTA AVENSIS, 2001 ROK, 2.0D4D, 110KM. AUTO POSIADA BARDZO EKONOMICZNY I DYNAMICZNY SILNIK DIESLA. AUTO W STANIE BARDZO DOBRYM. AUTO BARDZO DOBRZE WYPOSAŻONE: W KLIMATYZACJĘ, 4xAIRBAG, CENTRALNY ZAMEK ZAMYKANY Z PILOTA, WSPOMAGANIE KIEROWNICY, ABS, 4xELEKTRYCZNE SZYBY I LUSTERKA, RADIO CD, KIEROWNICĘ WIELOFUNKCYJNĄ, HALOGENY, KOMPLET KLUCZYKÓW.

W AUCIE WSZYSTKO SPRAWNE I DZIAŁAJĄCE. AUTO BARDZO ZADBANE I PACHNĄCE, NIEWIDOCZNE OZNAKI UŻYTKOWANIA.

Moje byłe auta

Nissan Almera „Czerwona alma 2d”

43,10

12 komentarzy
4 zdjęcia w galerii
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: Widząc w internecie zdjęcie z opisem danych technicznych samochód nam się spodobał więc umówiliśmy się, że my w sobotę 3 czerwca przyjeżdżamy do Bielska aby go kupić. Samochód zadbany, czysty koloru czerwonego. Miał lekko sfalowany tylny zderzak, pęknięty przedni zderzak i częściowo poobrywane plastikowe mocowania atrapy, która była zamocowana na jakichś zaciskach do przewodów elektrycznych. Stan licznika 150920 km. Silnik czysty, lekko zakurzony bez oznak wycieków oleju, pompa paliwowa również bez wycieków. Sprawdziłem poziom oleju w silniku – bz, płyn w chłodnicy pod korek. Poprosiłem o uruchomienie silnika – zapalił bez żadnych problemów ale wydał mi się dosyć głośny a Pinia nawet porównała go do pracy VW Passata, którego kiedyś miałem, ale po zamknięciu maski silnika nie było to aż tak głośno. Skoro samochód uruchomiony to postanowiliśmy pojechać na jazdę próbną, żeby ocenić jak samochód zachowuje się w jeździe, jak trzyma się szosy, czy nie ściąga w lewo lub w prawo, jak działają hamulce no i jakie ma przyspieszenie. Jazda próbna wypadła pomyślnie i przystąpiliśmy do ostatecznej rozmowy o cenie samochodu. Miałem przygotowane gotowe druki umowy ściągnięte z Internetu oraz pobrane z urzędu skarbowego druki PCC na podatek od czynności cywilnych. Po sporządzeniu wszystkich dokumentów i dokładnym sprawdzeniu podpisaliśmy umowę i druki PCC, przeliczyliśmy gotówkę, wypiliśmy ja kawę a Pinia herbatę, podziękowaliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Ja za kierownicą ALMERY a Pinia kierowała STARLETKĄ. Podjechaliśmy na stację BP aby zatankować obydwa samochody do pełna. Nissan miał prawie pusty zbiornik więc trochę to kosztowało bo pojemność zbiornika paliwa to 55 litrów. Po zatankowaniu ruszyliśmy na trasę do domu. Po drodze sprawdzałem jak samochód się zachowuje podczas hamowania, przyspieszania, zmiany pasa ruchu – wszystko bez specjalnych uwag. Do wymiany są klocki hamulcowe i opony z zimowych na letnie. Z B-B wyjechaliśmy około 15.00 – 15.30 a w domu byliśmy około 20.00. Na autostradzie postanowiłem sprawdzić jego możliwości szybkościowe. Rozpędziłem samochód do prędkości 170 km/godz. To są jego maksymalne osiągi.

Następnego dnia tj. w niedzielę postanowiłem ponaprawiać obydwa zderzaki i atrapę. Atrapą zajął się dziadek a ja zderzakami. Udało się nad wyraz dobrze i pod wieczór robota była skończona. Ponieważ we wtorek mamy jechać do Unieścia a w czwartek do Bornego Sulinowa pomyślałem, że dobrze byłoby przerejestrować samochód na włocławskie numery. Postanowiłem wziąć w poniedziałek urlop i pozałatwiać wszystkie sprawy związane z przerejestrowaniem samochodu na siebie. Raniutko wstałem, odwiozłem Pinię Nissanem do pracy a sam wróciłem do dziadków, odkręciłem tablice SB xxxxx wziąłem toyotę i do urzędu skarbowego. Z US do wydziału komunikacji. Tam oczywiście jak zawsze kolejki, ale cóż zrobić swoje trzeba odstać i koniec. Złożyłem wszystkie wymagane dokumenty w okienku rejestracyjnym gdzie nadano numer rejestracyjny CW xxxxx. Opłaty z tytułu przerejestrowania (tablice rejestracyjne, dowód rejestracyjny, nalepka kontrolna na szybę, nalepki kontrolne na tablice oraz na dowód rejestracyjny, za pozwolenie czasowe) wyniosły ponad 180 zł + znaczki skarbowe za 6,50 zł.

Tablice i pozwolenie czasowe były do odbioru w innym okienku za około godzinę więc postanowiłem ten czas wykorzystać na ubezpieczenie samochodu. Pojechałem do mojego ubezpieczyciela tj. do firmy xxxxx i ubezpieczyłem auto w zakresie OC i NW (składka w 2. ratach po 248 zł.). Przy okazji dowiedziałem się, że to ja muszę wypowiedzieć polisę ubezpieczenia poprzedniemu ubezpieczycielowi tego samochodu tj. TU WARTA. Pani w UNIQA była tak miła, że dała mi druk stosownego oświadczenia, które wypełniłem i wraz z polisą zaniosłem do WARTY na Plac Wolności 1. Stamtąd pojechałem po odbiór tablic rejestracyjnych i pozwolenia czasowego do wydziału komunikacji po czym zabrałem Pinię z pracy do domu. Pinia zaczęła pakowanie do wyjazdu a ja zamontowałem nowe tablice do samochodu i nakleiłem nalepkę kontrolną na przednią szybę – auto jest moje i gotowe do drogi! Zawiozłem jeszcze dziadka z mięsem szynki do wędzenia po czym odwiozłem go do domu a sam pojechałem się pakować.

Trzeba przyznać, że almera jest sporo większa od toyotki starlet. Mieliśmy sporo bagażu i praktycznie wszystko zmieściło się w bagażniku. Sprzed domu wyjechaliśmy około 17:00 a w Unieściu byliśmy ok. 22:00. W Koszalinie zatankowałem na STATOIL do pełna – weszło 39,1 litra a przejechaliśmy 681 km co daje zużycie paliwa na 100 km w ilości 5,74 litra.

Po powrocie pojechałem do oponiarza, który zamontował do almery letnie opony. Zimówki złożyłem u dziadka w piwnicy i niech czekają na swoją kolej.


Toyota Starlet

Zdjęcie
przykładowe

 
 
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: TOYOTA STARLET 1.5D to wyjątkowy samochód. Niezwykle trwały i niezawodny i ekonomiczny silnik. z wyglądu nieduże autko a w rzeczyistości niezwykle wygodne i pojemne. W jeździe bardzo zrywne i szybkie, łatwe w prowadzeniu i parkowaniu. Generalnie to wymagało tylko pilnowania terminowego wymieniania płynów eksploatacyjnych oraz wymianą części zużytych eksploatacyjnie tzn. klocki hamulcowe, amortyzatory, opony. Przez 5 lat eksploatacji tego samochodu ani razu TOYOTKA mnie nie zawiodła na trasie, a odbyłemnią wiele dalekich podróży, nie tylko w kraju.


Volkswagen Passat

Zdjęcie
przykładowe

 
 
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: Niezwykle żywotne i niedobite auto. Prawdziwy wół roboczy. W miarę niezawodny i niedrogi w eksploatacji.


Audi 80

Zdjęcie
przykładowe

 
 
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: (brak)


FSO Polonez

Zdjęcie
przykładowe

 
 
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: (brak)


Fiat 125p

Zdjęcie
przykładowe

 
 
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: (brak)


Fiat 125p

Zdjęcie
przykładowe

 
 
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: (brak)


SKODA S110R

1 wpis w dzienniku pokładowym
 
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: Mój pierwszy samochód! Wypatrzyłem go na giełdzie w Poznaniu na parkingu przy stadionie im. 22 lipca. Rzucająca się w oczy sportowa sylwetka. Czerwona z czarnym dachem! Brat mi odradzał kupno bo takie nietypowe auto jak na owe czasy (w przyszłości się to potwierdziło), ale ja nie dałem za wygraną i umówiłem się z właścicielem, że jeśli go nie sprzeda do końca trwania giełdy to ja się do niego odezwę. Po samochód do Turku pojechałem z kolegami ponieważ jeszcze wtedy nie miałem prawa jazdy i ktoś musiał je przyprowadzić. Służyło mnie i mojej rodzinie przez 5 lat zupełnie nieźle. Sprzedałem je w październiku 1987 roku na giełdzie we Wrocławiu.