Wpis w dzienniku pokładowym Audi A6

  • rocznik 2002
  • silnik 3.0 quattro
  • moc 220 KM
  • kupione używane w 2010
  • przebieg 201 280 km

Komentarze (50)

Wypad do Zakopca

05.01.2012 199 410 km

Kategoria: podróż

W tym a raczej w zeszłym roku zaplanowaliśmy okres między świąteczny w zimowej stolicy Polski tj. Zakopane. Największe przygotowania były oczywiście z bagażami, bo jeśli chodzi o auto to na sprawdzeniu płynu w spryskiwaczu i dolaniu go się skończyło.

Wyjechaliśmy z Płocka 27 grudnia o 5.10. Trasę Płock - Łódź - Częstochowa - Katowice - Kraków - Zakopane - razem w zaokrągleniu 470km, udało się przejechać w niecałe 5,5 godziny. Nadmieniam, że bez szaleństw, no może troszkę na A4, gdzie było także tankowanie LPG
Jadąc już wiedzieliśmy na hałdy śniegu nie mamy co liczyć. Widać go było w wysokich partiach gór oraz to tu to tam ale jak na Zakopane to było go jak na lekarstwo. Oczywiście dzieciaki zdążyły wywinąć orła tak czy tak? W duszy oczywiście liczyliśmy, że w krótkim czasie ostro popada i w końcu przyjdzie do nas prawdziwa zima.

Kwatera znajdowała się przy ul. Bilinówka, w bliskim sąsiedztwie straganów i kolejki na Gubałówkę. Po szybkim rozpakowaniu się, ruszyliśmy w miasto przez stragany gubałówkowe na Krupówki. Ponieważ pora była już obiadowa ruszyliśmy kolejką na Gubałówkę na pizzę i oczywiście grzane piwko z miodem i cynamonem. Dobre było?
Nie obyło się również od zakupów. Sklepy pełne były promocji, o których na Mazowszu można tylko pomarzyć. Dzieciaki co i rusz chciały nową rzecz bądź zabawkę a my co? Po od separowaniu głupot do portfela? Swoją drogą kto tu był ten wie, że można się tu ubrać dosłownie za połowę ceny. Do tego wybór ogromny. Dało się również zauważyć, że niektóre Panie przyjechały dla lansu, ponieważ obcisłe leginsy i długie szpile gdzie jak gdzie ale na Krupówkach wyglądały bynajmniej głupio. Zresztą zwracały uwagę nie tylko moją.

Pod kolejką na Gubałówkę była akurat szkółka narciarska, więc zapisaliśmy dzieciaki na naukę jazdy na nartach. Dużemu się spodobało i poszedł tam jeszcze raz. Chciał więcej ale jak każdy portfel tak i mój miał ograniczenia. Młodszemu natomiast narty nie przypadły do gustu i więcej przebywał w domku i odpoczywał jak zjeżdżał. Po godzinach szkółki ok. 16-17 w ruch szły sanki, jabłuszka i inne gadżety, które tylko pozwalały zjechać na z góry. Oczywiście ja też zjechałem i to nie raz. Przy okazji dała o sobie znać ludzka głupota, ponieważ wychodzący ludzie z kolejki zatrzymywali się i patrzyli jak duzi i mali zjeżdżają ale o tym aby stanąć z boku już wiele z nich nie pomyślało. Tak więc widać było dużo wjazdów i podcięć gapiów, którzy po akcji zjazdowców rozkładali się jak dłudzy. Ze względu na dzieciaki nie chodziliśmy długo po mieście, dlatego też nie mieliśmy okazji zobaczyć jednego wariata, który po skoku ze zrobionej muldy rozpieprzył sobie głowę. Ślady jego wyczynu pozostały na śniegu w postaci czerwonych plam.

Nie obyło się również bez wizyty pod skoczniami oraz na Kasprowym. Tam dopiero była zima, choć po za tym jeśli się nie śmiga na dwóch czy jednej desce to co tam robić. Może kiedyś człowiek się nauczy i będzie zjeżdżać jak inni ale tym razem tylko popatrzyliśmy i zjechaliśmy w dół. Swoją drogę mieliśmy szczęście, ponieważ my w zasadzie nie czekaliśmy na wjazd na górę a przy zjeździe na góra była już spora kolejka.

Odwiedziliśmy także pobliskie tzw baseny termalne w Bukowinie Tatrzańskiej. Akurat zaczął się sezon i ceny poszły ostro w górę ale żal było nie skorzystać. Zjechaliśmy sobie z młodym z rury ale jakoś nam nie pasowała. Najciekawiej i najfajniej było siedzieć w gorącej wodzie na dworze. Ratownik ubrany w ciepły polar i czapkę a my w samych gaciach.

W końcu w piątek 30 zaczął puszyć śnieg. Takie małe a jak człowieka ucieszyło, bo pomimo jak pisałem wcześniej, że śnieg gdzieniegdzie leżał ale taki świeży prosto z nieba to co innego. Rankiem czarny anioł przykryty był już białą cieniutką kołderką. Wolę go jednak czarnego?

Nadszedł w końcu sylwester. Ludzi kupa, petardy i wszechogarniająca wrzawa. Dziś wiem, że sylwestrowy obiad, choć nadzwyczaj smaczny i pożywny wyszedł mi dołem:) Ale o co chodzi? Postanowiliśmy wyjść na miasto ok. 22.00. Włożyłem szampana do plecaka i ruszyliśmy w stronę Krupówek. Ludzi było jeszcze więcej jak wcześniej, do tego połowa z nich już nagrzana. Do tego wyszło więcej paniusiów na szpileczkach. Wszystko było dobrze ale do czasu, bo w połowie Krupówek poczułem dziwne uczucie w żołądku i oznajmiłem, że niestety ale muszę do domu i to szybko. Powiem Wam, że ledwo zdążyłem ale zdążyłem. Jak się później okazało mojej towarzyszce przytrafiło się to samo. Tak więc Nowy Rok przywitaliśmy w pokoju. Przez okna patrzyliśmy tylko na sztuczne ognie, które pojawiały się nad miastem.

Teraz już wiecie, czemu jako pierwszy w tym roku zrobiłem wpis. Byłem trzeźwy i do tego w domu, więc co miałem robić.

Następnego dnia po śniadaniu ruszyliśmy jak zwykle na miasto. Powiem Wam, że byłem ostro zdziwiony ile straganów i sklepów jest pootwieranych ale na ich miejscu pewnie robiłbym to samo. W końcu przepadłoby im sporo potencjalnej kasy. Tego dnia poszliśmy także na stary cmentarz na Peksowym Brzyzku, gdzie pochowany jest Stanisław Marusarz, Kornel Makuszyński i wielu taterników, którzy oddali życie ratując innych. Urzekły mnie wyglądy grobów. Niektóre proste obłożone tylko kamieniami i z drewnianymi krzyżami, inne całe z drewna. Brak jakichkolwiek marmurów czy innych wymyślnych kamieni, tylko drewno i zwykły kamień, który można znaleźć przy drodze.

Nadszedł w końcu dzień wyjazdu. Rankiem wstałem, poszedłem po bułki i okazało się, że Zakopane dopiero dziś tj. 2 stycznia odsypia Nowy Rok. Wszystko pozamykane a w sklepach remanenty. Ledwo znalazłem pieczywo ale udało się. Szybko zjedliśmy, podjechaliśmy bliżej Gubałówki i poszliśmy po ostatnie zakupy. Oczywiście oscypki, żurawina, malinowy miód itp. W tym czasie parę straganów otworzyło się, więc z zakupami nie było problemów. Po wszystkim trzeba było lekko przepakować bagażnik i ruszyliśmy do domu.
Wyjechaliśmy o 10.15. Słyszałem o korkach na zakopiance ale teraz sam się o tym przekonałem na własnej skórze. W końcu tego dnia okazało się, że wyjeżdża do domu pół Zakopanego. W zaokrągleniu 100km do Krakowa jechaliśmy blisko 5,5godz!!! Szok!!! Nie muszę mówić jak pasjonujące było pokonywanie kolejnych metrów w żółwim tempie i to na w steku. Udało się nam w końcu dojechać do Krakowa i wbić się na A4. Odżyłem. Pozwoliłem sobie troszkę pogonić ale oczywiście bez szaleństw - 180 nie przekraczałem. Potem już poleciało i do domu dotarliśmy po całych 10godzinach i 20minutach. Nigdy wcześniej nie miałem okazji jechać tak długo i jednocześnie tak mało (km).

W sumie wypad uważam za bardzo udany. Brakowało napewno śniegu ale atmosfera Zakopanego wystarczyła do świetnego wypoczynku.



Przejdź do komentarzy

międzytankowanie na A4

moja rodzinka :)

zakopiańskie wozidełka

duża krokiew

młody i jego pierwsze kroki

widok z Gubałówki :)

wjazd na Kasprowy

widok z kolejki linowej

już na górze Kasprowego

na Kasprowym

nasza kwatera

nasz domek w ciemnościach

widok z okna pokoju

widok na Giewont z Krupówek

cennik w Bukowinie Tatrzańskiej

mniam :)

he he :)

anioł w śnieżnej kołderce

mój Feluś :)

Ostatnia aktualizacja: 05.01.2012 09:19

×1

Komentarze (50)


Do mariow44: no to jeszcze płucko na paliwko dorzucę i jadę


Do lysy1233: Będzie z 15tysi ale się ze znajomym nie targowałem


Do mariow44: to ile teraz za nerkę płacą? i na aukcji wystawiałeś, czy nasz zaprzyjaźnionego pośrednika?


Do lysy1233: A myślisz, że ja za co pojechałem? Starczy jeszcze na wakacje


Tak się bawią bogaci ludzie Jak nerkę sprzedam, to też sobie pojadę


Do sliweczka1979: Daleko nie było ale Gliwice mineliśmy bokiem.
Dzięki


Do autre2003: Dzięki


Przez Gliwice również przejeżdżaliście...

Gratuluje Dziennika Dnia


Gratuluje dziennika dnia


super wypad


Do autre2003: A co tam? Zresztą w Łodzi będę w poniedziałek tylko służbowo


Trzeba było dać znać, że przez Łódź jedziesz .


Do mariow44: Co jak co ,ale tego bym się nie spodziewał


Do 667patryk: Może tylko więcej śniegu


Do xenon58: No było fajnie. Podziękował


Do BENEK1270: Pojadę z pewnością


Do huri_khan: Jeśli chodzi o dojazd to masz rację.
Jeśli natomiast piszesz o wolnych miejscach to rozumiem, że chodzi Ci o kwatery. Trzeba rezerwować wcześniej i problemu nie ma.
Co do kasy to pojęcie względne. Ja bogaczem niegdy nie byłem a mimo wszystko starczyło na co się chciało


Wycieczka ,rodzinka zadowolona Co więcej potrzeba. Pięknie Pozdrawiam


Ale fajny wyjazd.Niezłe fotki,audiola ładnie się prezentuje.


Do mariow44:
Często jeżdżę tam w maju oraz jesienią i jest pięknie.
Polecam!


Do barti_tdi: Masz rację. Zakopane to jedna wielka skarbonka ale za to jaka ładna. Zwykle jeździłem nad morze, oczywiście latem. Jeśli chodzi o żarcie to może nie jest tanio ale za to porcję są ogromne i gdziebym nie był to bardzo smaczne. Ciuchy natomiast są tam w cenach takich jakich u mnie w Płocku nie ma nawet po przecenach czy wyprzedażach. Duperelki są za to drogie ale w sumie jak dla mnie to cenowo jest OK


Do BENEK1270: Taki mam zamiar. Latem jest podobno tam pięknie


Do ALEXANDREX: ALEX widzę, że udał Ci się "Sylwek" Czyżby domek nie chciał zapalić...??? BUUUUHAHAHAHAHA


I jeszcze jedno dodam nie ma sensu wyjazd na długi weekend do Zakopca.
Problem z dojechaniem.
Problem ze znalezieniem wolnego miejsca.
Problem z kosmicznymi cenami


Apropo Zakopanego polecam wypadzik na Morskie Oko nie wspominając o planach na Giewont czy Kasprowy, Dolina 5 Stawów.


Byłem w Zakopcu 3 sylwestry pod rząd, było fajnie pod warunkiem że na miasto patrzyliśmy z Gubałówki, jedliśmy u znajomych a za nocleg nie zapłaciliśmy ani grosza, niestety kolega niżej napisał słusznie, Zakopane to miasto nastawione na zysk, i słysząc jak wygląda od kuchni nie jest już takie piękne samo w sobie, aczkolwiek lokalizacja czyni z niego piękne miejsce do spędzenia sylwestra, masz szczęście że nie trafiłeś na nożowników jak ja kilka lat temu na gubałówce. Pozdrawiam


Zakopane czyli moje ulubione miasto! Zazdroszczę wypadu... Tylko raz miałem okazję być tam w zimie kiedy było dużo śniegu - wszystko super oprócz jazdy bez łańcuchów.
Polecam wybrać się tam w lecie bo jest również ładnie.


Do ALEXANDREX: Widzę, że zabawa sylwestrowa udała się przednie ale tym z drugiej chałupki udał się chyba bardziej


Do maciek88: Ma swój urok. Warto pojechać a jak Ci się nie spodoba to więcej najwyżej tam nie pojedziesz


Do huri_khan: Nie byłem w Białce, więc się nie wypowiem ale może masz rację
Odnośnie CB to rozpieprzyłam mi się wtyczka i nie miałem jak naprawić, więc musiałem się snuć zakopianką Po powrocie naprawiłem ale co przejechałem przez ponad 10 godz to moje


Do marcingp: Jakoś tak się rospisałem, choć to nie wszystko. Obiście wolę większe miejscowości
Powiem Ci, że byłem tu w 2010 i śniegu było prawie tyle co na Kasprowym i autko radziło sobie świetnie. Gorzej jest z zatrzymaniem


kurcok
kurcok
98,73

Jeździ: Audi A4 B6 czarnula

Fajny wypadzik. Ja jak byłem ze swoja córą to tylko chciała po krópówkach chodzić,wiadomo czemu no i kolejka na Gubałówkę jej się bardzo podobałaNiestety albo stety byłem jesienną porą,śniegu jeszcze nie było,ale widzę po Twoich fotkach że luks mieliściepozdrawiam


Do mariow44: ..aa..zimoś w 3 parki wynajęliśmy domek(full opcja) i wesoło hasaliśmy wśród drzew, popaliwszy ogniska, kiełbachę i inszą padlinkę skonsumowawszy, suto zakropili,hopsztosy czyniliśmy.. ;-}

Ja jako,że alkoholu od 20 lat nie używam dałem sobie radę innymi sposobami..;-}

zdjęć nie będzie bo bateria klinkła a i tak nikt specjalnie zapału nie miał do uwieczniania naszych popisów.. byłoby co ;-}

Ale mam zdjęcia i filmik z płonącego ok. g. 14tej domku,który dwie parki przygotowały sobie na sylwka..pomagałem gasić..a potem nie pomagałem.. ;-}

Sylwek wyszedł świetnie...3go stycznia doszedłem do siebie..;-}


Do ALEXANDREX: A jak teraz jesteś już duży, to gdzie jeździsz?


Do maciek88: ja również, jakoś mnie nie ciągnie w góry i śnieg


maciek88
maciek88
95,49

Jeździ: Alfa Romeo 156 I

nigdy nie byłem w Zakopcu...może w tym roku uda się pojechać


A ja osobiście nie wiem co ludzie widzą w Zakopcu ?
O wiele lepiej podoba mi się Białka.

Natomiast wiem, że do Zakopanego najlepiej jechać w październiku/listopadzie, wtedy jest pusto i można spokojnie zwiedzać miasto nie patrząc na na solarium szpilkach.

Co do wpisu to dziwię się że mając CB jechałeś zakopianką.


Ale "bycza" relacja. Ledwo dałem radę doczytać do końca W wycieczka super! Dzięki niedoborom śniegu przynajmniej nie musiałeś inwestować w łańcuchy Ja jednak Zakopane traktuję tylko jako ciekawostkę na jeden - dwa dni bo nie lubię takiego spędu i "fabryk turystycznych" nastawionych na dojenie przyjezdnych z dudków. Wybieram raczej poboczne miejscowości. Jakbym miał w Zakopanem spędzić 2 tyg. urlopu to chyba bym był jeszcze bardziej zmęczony niż przed wyjazdem. No i ze względu na stan jednej nogi nie jeżdżę na nartach tak więc w góry jeżdżę latem i łazikuję co bardzo uwielbiam bo już przywykłem do myśli, że narciarza już ze mnie nie będzie.


taki Zakopiec to fajna rzecz..;-}

byłem kiedyś jak byłem mały ;-}


V-Power
V-Power
96,38

Fajny wypad, ciekawie opisane W Zakopcu zawsze jest super... Pozdro


Do Masterek: Tak jak piszesz, ceny jak to w Zakopane
Jestem w nowym związku i mój ten większy-w tym roku skończy 13. Młodszy będzie miał w czerwcu 6.


Do Egontar: Miałem to samo, choć w zimę ciężko jest ruszyć gdzieś wyrzej, więc pozostały nam stragany i sklepy. Była oczywiście ostra segegacja, bo gdybyśmy kupowali wszytko co dzieciaki by chciały to nie zabrałbym wszystkiego z powrotem


Do illela_pila: Pogoda była faktycznie fajna, troszkę tylko śniegu mało


quattro, to by mógł nawet na ten podjazd skoczni wjechać-była taka reklama w latach 80


Zarąbisty wypad a ceny... jak to Zakopane...

Ile lat mają Twoje dzieciaki?


Pięknie , tak Kocham góry i już czekam na ferie moich chłopaków Do lutego nie daleko i jazda


Super, że pobyt w Zakopanem sie udał. Też dawniej lubiłem tam jeździć, ale od jakiegoś czasu mam niemiłe wspomnienia. Niestety taki wyjazd z dzieciakami jest "bardzo kosztowny". Swego czasu byłem tam ze znajomymi z Przemyśla. Znajomi maja dwójkę małych dzieci i nie byli zainteresowani chodzeniem po górach tylko chodzeniem po sklepach i straganach. Szlak mnie trafiał, jak na Krupówkach zatrzymywaliśmy się przy każdym straganie i przy każdym sklepie z promocją. W ciagu 30 minut wydali ok. 1tyś.zł na skóry, misie, miecze ninja i drewniane ptaszki. Sam lubię Tatry i w wiekszości je przedreptałem. A deptak ze straganami omijam szerokim łukiem!


Doskonałe sprawozdanie z podróży, ładne zdjęcia i jak widać przyzwoita pogoda .


Ah ileż to razy się bywało w zakopcu


Publikacje

Europa nie jest tą częścią świata, gdzie chętnie kupuje się sedany, a już z pewnością nie kompaktowe...

Golf GTI jest legendą. Samochód oferowany od 1976 roku doczekał się sześciu generacji. Łącznie sprzedano...

Galerie

Opony letnie w najlepszych cenach!

Podobne

autor: RockIsNotDead

Ułamana dźwigienka do składania kanapy. Podczas przygotowywania się do 1 sierpniowego wyścigu w Świeradowie Zdrój …

2009-08-01
205661 km

9 komentarzy

14 ocen

Audi A6 C6 S-Line

autor: bandit_bb

Przyciemnianie szyb Brakuje mi przyciemnionych szyb w mojej 6tce dlatego też za …

2010-03-06

13 komentarzy

12 ocen

Audi A6 C4 C4 2.5TDI

autor: sajmon500

Trasa 550 km. Trasa Tłuszcz-Mrzeżyno. Średnie spalanie: 6,6l. Trasa przebiegła bez problemów. Na …

2010-07-24
252000 km

4 komentarze

8 ocen

Audi A6 C6 Avant

autor: uniquesilver

Kielce-Warszawa :) jak wyżej

2011-11-10
5028 km

0 komentarzy

0 ocen

autor: RockIsNotDead

Po coś ;) Witam czytających. Krótko i na temat. Pojechałem nad morze a …

2010-04-01
215805 km

44 komentarze

3 oceny