Wpis w dzienniku pokładowym Citroen Xsara
Citroen Xsara II 1,4 Hdi 88,15
Jeździ: Daewoo Lanos 1.5 S, Citroen Xsara II II 1,4 Hdi
Poprzednio jeździł: M/T Wilana, Fiat Cinquecento Ciciolina
- rocznik 2004
- silnik 1.4 HDi
- moc 68 KM
- kupione używane w 2010
- przebieg 128 190 km
Zakup auta, oraz przygoda z tym związana
21.12.2010 111 175 km
Kategoria: inne
Witajcie, w nawiązaniu do dziennika pokładowego jaworznianin i prowadzeniu wymiany zdań z - maciek_mkI
doszedłem do wniosku, że może warto by podzielić się z Wami przygodą, jaka mnie spotkała przy zakupie naszej ,,Cytryny".
Zapadła decyzja, szukam fajnego, ekonomicznego, niedrogiego i w miarę świeżego auta. :))))
Komputer odpalony, otwarta strona z otoMoto.pl kryteria wprowadzone. Wysypało się kilkadziesiąt aut spełniających moje wymagania. Na jednym z pierwszych wyświetlanych miejsc znalazła się wspomniana ,,Cytrynka", coś w sobie miała, a jeszcze przy mojej słabości do francuskich aut, padło na nią. Odległość była do przyjęcia - 140km, wykonałem telefon, uzyskałem kilka dodatkowych informacji, no i umówiłem się na oględziny.
Auto było jeszcze ładniejsze niż na foto, a może to trochę zaślepienie, oraz podejście pełne wiary w uczciwość ludzką, w tym przypadku sprzedającego. ,,Cytrynka" stała w jednym z wielu garaży, pięknie umyta, wypolerowana, normalny BŁYSK.
Znalazłem kilka brakujących drobiazgów, ale co tam brak lewarka, klucza do kół, klucza do odkręcania kosza z kołem zapasowym, gaśnicy...
Pełna fascynacja i zaślepienie :)) W zasadzie nie było się do czego przyczepić, Wnętrze zadbane, czyściutkie, podobno wszystko sprawne - sprawdzam w miarę możliwości i faktycznie jest OK. Komora silnika czyściutka jak i sam silnik, żadnych wycieków. Chyba znalazłem złoto wśród tombaku :))))
Jeśli chodzi o lewarek i klucz do kół, pan z komisu powiedział, że widocznie gdzieś się zapodział przy sprzątaniu, albo w ogóle nie było. Jednocześnie zapytał mnie, a kiedy pan ostatnio złapał gumę? na to ja po krótkim zastanowieniu.... że chyba nigdy przez 30 lat???? na to On, no to czym się pan przejmuję, co znaczy głupi lewarek do reszty, czyli super auta? :)))
Po zastanowieniu przyznałem Mu rację, zakup został sfinalizowany, auto ubezpieczone - pełna opcja, no i w drogę. Był 28-y styczeń tego roku, śnieg walił jak diabli, a ja niestety na letnich oponach.
Po zastanowieniu, woziłem za i przeciw, jechać czy laweta, a może od razu wymiana opon, to ostatnie nie wchodziło raczej w grę bo było po 18-ej, laweta droga (140km), ryzyko podjęte - w razie najgorszego mam AC od 17-ej tego dnia. Trzydzieści lat za kółkiem, pełna ostrożność oraz mała prędkość - to wszystko przybliżało cel, którym był mój dom.
Wszystko szło pomyślnie, połowa drogi za mną. droga zawalona śniegiem, sypie dalej,w pewnym momencie poczułem lekkie ściąganie w lewo, w pierwszej chwili myślałem, że to jakaś koleina. Po chwili dojrzałem zatoczkę, trzeba to sprawdzić, wychodzę patrzę a tu niestety kapeć w lewym przodzie, cholera - co za pech.
Cóż było robić, rzut okiem na nawigację - gdzie to ja jestem i za telefon, pomoc drogowa niezbędna. Trochę było mi wstyd, jak tu się przyznać, że tak beztrosko wybrałem się w drogę, no ale nie ma wyjścia - dzwonię. Jako, że ubezpieczenie zostało zawarte niespełna trzy godziny wcześniej, PZU nie miało mnie jeszcze w bazie danych, trochę było tłumaczenia no i za jakieś 40 minut pomoc nadeszła.
Przysłana pomoc była raczej nastawiona na przewóz aut, mechanik miał co prawda lewarek i klucz do kół, ale odkręcić kosza z zapasem to już niestety nie było czym, no i towarzyszyła nam prawie całkowita ciemność, światła było tyle co ze świateł przybyłego auta pomocy i mojej małej latareczki, którą zwykle mam przy sobie. W bagażniku zakupionego auta znalazłem nóż od kompletu obiadowego :)))) na szczęście kosz musiał być niedawno odkręcany, no i się udało - kosz opuszczony. (Pomoc nie dysponowała większym śrubokrętem)
Koło wymienione, oby teraz nie złapać następnego kapcia, ruszam w drogę - zostało jakieś 60 kilometrów do celu. Doooooojechałem co prawda z dużym opóźnieniem, ale zawsze :))))
Będzie mi raczej trudno zapomnieć okoliczności zakupu tego auta. Zwyciężyło u mnie zwycięstwo optymizmu nad zdrowym rozsądkiem (zupełnie tak samo jak w przypadku ponownego ślubu) :))))
Po miesiącu czasu od zakupu wyszło jeszcze parę usterek, ale jak kolega maciek_mkI pisze są to koszty, które przy zakupie używanego auta trzeba brać pod uwagę.
Ot i cała przygoda, na szczęście zakończona pełnym zadowoleniem. Pozdrawiam wszystkich, którym udało się dobrnąć do tego miejsca :)))) - Waldek
Ps. opona była cała, wykleił się tylko wentyl :)))) no potem już nie była cała, poszła na śmietnik, jak zresztą pozostałe trzy.
Ostatnia aktualizacja: 26.09.2011 09:06
13/05/2012 powtórne spotkanie w Sandomierzu , Spotkanie w Sandomierzu 03/05/2012 , Muzeum Motoryzacji ...pokaż Wszystkie wpisy (4)
Komentarze (28)
Do MotoUlv:
Jasna sprawa, gdyby było inaczej coś bym naskrobał
Bardzo fajnie czytało się Twój wpis. Mam nadzieję, że w dalszej eksploatacji obyło się bez większych problemów
hehe
świetny wpis
pozdrawiam i szerokości
Przygody właśnie się zaczęły!
Do Egontar: Dzięki kolego, mam nadzieję, że Ty przyprowadzając swoje autko, nie będziesz miał takich przygód
hej.
Witaj w "klubie pięknych aut"
Świetny wpis! Pozdrawiam!
Bardzo ciekawy wpis
Do ewelina_n:
Dziękuję Ewo
Twoje słowa, jak woda na koło młyńskie, jak miód na zbolałe serce
Do mucko1: Dzięki
U Ciebie Waldku jest zawsze miło i gościnnie
Pozdrawiam świątecznie
Do pioneerek: Całe życie człowiek się uczy
to dopiero mój drugi używany, zawsze były nowe, więc i doświadczenia brak. Z przyzwyczajenia podszedłem z duża wiarą, że auto jest w idealnym stanie
Ale nie jest źle, już jest jak w szwajcarskim zegarku, hej
Do tofana: Zgadza się, z perspektywy czasu zupełnie inaczej to wygląda.
dzięki za odwiedziny
Do mucko1:
Ważne, że zakończenie było szczęśliwe. Po czasie, jak się opowiada, to już się człowiek może uśmiechnąć.
no fajny wpis... ja dopiero podczas zakupu 5tego samochodu zaczelm myslec realnie i nauczylem sie odstawiac emocje na bok. i powiem krotko WARTO !!!!
Witajcie Moi Drodzy
Dziękuje za odwiedziny i cierpliwe przebrnięcie przez mój dziennik pokładowy
jakoś się tak rozpędziłem. Nie jest to może nadzwyczajna przygoda, ale na pewno będę ją długo pamiętał, a może i Wy w swojej przygodzie z motoryzacją znajdziecie coś, nie koniecznie smutnego, czym chcieli byście się podzielić
Pozdrawiam wszystkich świątecznie
- Waldek
Do ewelina_n: Witaj Ewo, ja też żałuję, było by na pewno przyjemniej
niestety nie pomyślałem wcześniej, że taka rzecz jak kominek mógłby służyć do lepszego poznania się
Teraz choć na odległość, chcę Ci podziękować za odwiedziny, cóż ja mogę więcej...
- Waldek
świetny i przyjemny wpis.
Wesołych Świąt.
Do lysy1233: No teraz już wszystko jest, pełen komplet
tylko lać paliwo i jeździć, hej
Ale walnales opowiadanie
ja chyba nawet w szkole tyle nie wymeczylem
A masz juz lewarek i klucze?
Fascynująca opowieść
Szkoda, że nie przy kominku
Pozdrawiam serdecznie
Fajna przygoda - ciekawie opisana. Pozdrawiam
No fajna przygoda jednak cały osprzęt trzeba wozić Sam się o tym przekonałeś
to ci dopiero historia! Będzie co wspominać!
Podziwiam, mi ciężko byłoby ruszyć w trasę bez odwiedzenia najpierw jakiegokolwiek sklepu i uzupełnieniu narzędzi. Ale to już takie moje (rowerowe) skrzywienie - po tym, jak tylko szczęśliwie trafiony autobus uratował mnie od pchania roweru przez 20km do domu, wożę przy sobie zawsze komplet narzędzi do najbardziej podstawowych napraw.
Przygoda była fakt, ale "przyjemniejsza" niż u jaworznianina.
Przygoda była fakt, ale "przyjemniejsza" niż u jaworznianina.
Złe dobrego początki.
Co do wkładu w świeżo zakupiony samochód, to ja zawsze zostawiam 10% ceny samochodu, żeby potem nie być zaskoczonym i widzę, że ty też podobnie podchodziłeś do sprawy.
Życzę Wesołych Świąt i milionów kilometrów bez przykrych przygód.
No to miałeś przygodę
. Dziwne że sprzedawali samochód na oponach letnich (chyba że długo stał w komisie).
Publikacje
Podobne
epoka lodowcowa 4? chyba 4 dzisiaj rano grzecznie wychodze do swojego auta a tu pierwszy …
2010-01-09
149161 km
3 komentarze
11 ocen
woskowanko Dodałem album z 11 zdjęciami z dzisiejszego politurowania i woskowania …
2011-03-28
16 komentarzy
4 oceny
Reduktor MagicJet do bani :( Reduktor wymieniany w tamtym roku , przejechane około 20tys km …
2011-11-19
226007 km
21 komentarzy
7 ocen
Klejenie miski olejowej Dzisiaj spuściłem z miski olejowej cały olej, podniosłem go maksymalnie …
2011-06-12
145026 km
9 komentarzy
9 ocen
spocik w Grodzie Kraka W końcu po długim okresie uśpienia w 13.02.2010 udało się …
2010-02-17
151200 km
12 komentarzy
8 ocen


edytuj komentarz



