Wpis w dzienniku pokładowym Mazda 323
Mazda 323 Srebrna Madzia 57,18
- rocznik 1999
- silnik 1.5 i 16V
- moc 88 KM
- kupione używane w 2011
- przebieg 214 662 km
miejskie parkowanie i niemiła niespodzianka
17.12.2011 209 500 km
Kategoria: inne
Tak się zastanawiałem jak długo jeszcze będę zastawał swoje autko na parkingu w identycznym stanie, w jakim je zostawiałem...
No i doczekałem się. Podchodzę do swojej Madzi i widzę dziwny odprysk lakieru na tylnym zderzaku od strony kierowcy. Zbliżam się by się temu przyjrzeć no i niestety, jakiś nieudacznik zarysował mi auto, odprysk lakieru na zderzaku i otarcie na nadkolu. Teraz zbliża się sezon zimowy, niedługo pojawi się sól na drodze i spodziewać się tylko kiedy pojawi się rdza na nadkolu :-/ Uczciwy kierowca chociaż by zostawił do siebie jakiś namiar by pokryć straty, ja przynajmniej tak kiedyś zrobiłem...
Pozdrawiam!!
Komentarze (28)
Do intermatteo: tzn,uważam,ze to kobieta bo żaden mężczyzna nie odstawiłby takiego numeru..nawet jakby zahaczył to zrobiłby korektę i nie przeciągnął "na chama"" po całości ;-}
..było minęło ;-}
Do ALEXANDREX: No cóż, parkowanie to nie jest mocna strona kobiet, jak widać przyznanie się do szkody również...
parę lat temu na parkingu firmowym jakaś tenisistka (bo kort jest..)wyjeżdżała i tak wykręciła(no idiotka),że bardzo porządnie wgięła mi drzwi w audku..nic nie udało mi się ustalić..woziłem za szybą karteczkę,żeby się sama zgłosiła bo jak ustalę..to nie będzie już tak śmiesznie..;-}
bydlę się nie objawiło..
Mod i Grzegorz...dajcie już spokój..;-}
Do grzegorzatut: Wymyślone, nie wymyślone, to się nazywa interpretacja 
Chodzi konkretnie o te słowa: "A po drugie: drodzy współużytkownicy przestrzeni miejskiej, drobne ocierki, przecierki, drzwiopuki itp. są zwykłą formą zużycia auta intensywnie używanego w warunkach miejskich i należy się z tym liczyć jak z wymianą klocków hamulcowych, czy wymianą oleju.
Oczywiście można się denerwować i ciskać tyle tylko, że jedyny odczuwalny efekt takiego zachowania to zdrowia czego i Państwu i sobie niniejszym życzę."
Jak na mój "chłopski rozum" wynika z nich, iż namawiasz do zlewania i nie spinania pośladów przez szkody parkingowe i inne ocierki, które to rzekomo są normalne. Moim zdaniem nie są normalne tak samo jak wypadki w pracy, wpier*ol na ulicy i temu podobne zdarzenia.
Pozdrawiam życząc wesołych świąt. Peace men 
Do ALEXANDREX: miejsce odosobnione w Warszawie?? hmm, chyba takiego nie ma :/
Do MoD88:
Przepraszam, ale wyjaśniam ponownie gdyż odnoszę nieodparte wrażenie, że nie zadajesz sobie trudu czytania. Jeśli się mylę to mi to pokaż. W którym miejscu ja napisałem, że nic nie należy robić?
Nic mnie tak nie drażni jak to gdy ktoś wymyśla sobie sam "moje" zdanie i potem sili się na komentarze.
Masz oczywiście rację gdy podajesz przykład nocnego śmigania po mieście. To dosyć oczywiste i przewidywalne, że gdy się sam nocą wypuścisz w miasto to musisz się liczyć z tym, że możesz dostać po gębie. Dobór trasy nie jest bez znaczenia.
Właśnie takie jest moje przesłanie
Musisz się liczyć z tym, że różne zdarzenia mogą mieć miejsce, a prawdopodobieństwo ich wystąpienia zmienia się w zależności od okoliczności. Tych na które masz wpływ oraz tych na które wpływu nie masz.
Co się zaś tyczy mojego dystansu do nieożywionej materii jaką jest samochód.
Wolę być właścicielem nieuszkodzonego auta, ale gdy już się coś niestety przytrafi to z dwojga złego wolę mieć zniszczone auto i niezniszczone nerwy niż mieć rozpaprane i jedno i drugie,
I tego Ci właśnie życzę.
Zdrowej psychy
bo jak psycha daje radę to zawsze będzie git, także przy nocnym spotkaniu z niekoniecznie przyjacielsko nastawionymi ziomkami.
Do grzegorzatut: Twój światopogląd jest również stosunkowo ciekawy. Mógłbym wręcz powiedzieć zastanawiający. Patrząc na sytuacje analogiczne, przemieszczając się pieszo przez miasto w nocy, spotkasz grupę "chłopaków myslących inaczej" i wyłapiesz od nich po gębie kilka razy i co, też nic z tym nie zrobisz? Bo przecież to normalne, że idąc ulicą można dostać po gębie...
Nie rozumiem ździebko Twojego podejścia, lecz skoro dla Ciebie auto to nic nie znacząca kupa metalu, plastiku i gumy to na prawdę gratuluje Ci dystansu.
Do MoD88:
Widzisz także i ta Twoja wypowiedź dużo mówi o Twoim sposobie widzenia świata. Kluczowa jest ta część wypowiedzi o niewyobrażaniu sobie czegoś ... no tak nie jesteś jedynym, który w sytuacji "niewyobrażania sobie", wyklucza fakt, zdarzenie i/lub sposób jego postrzegania. Cóż wolno Ci jak każdemu. Do tego taka typowa często młodzieńcz buta i pewność co do jasności własnego przekazu ... nihil novi,
Szerokości.
Do grzegorzatut: Przepraszam kolego najmocniej... Z racji tonu wypowiedzi moje skrzywione myślenie odebrało Twoje, jakże nie mające nic wspólnego z moją wypowiedzią "pytania" jako ironiczne pytanie retoryczne...
W związku z kolejnymi kwestiami w Twojej wypowiedzi tym razem mimo wszystko na nie odpowiem:
1. Wiek i miejsce zamieszkania nie świadczą w żaden sposób o "biernym uczestnictwie" w czymkolwiek. Mieszkałem 2 lata w dużym mieście (KR) i jakoś bywając często w mieście nie spotkałem sie ani razu z żadną szkodą parkingową (ot ciekawostka).
2. Również się z tym nie mogę zgodzić. Fakt, może 3.5 roku i około 100-120k km to za mało, żeby to ocenić, ale jakoś nie mogę sobie wyobrazić tego, że ktoś otłukuje mi bezkarnie auto jako naturalną eksploatację samochodu. No ale co kto lubi, że tak zażartuję, kolego...
Wracając jeszcze do "popracować nad jasnym precyzowaniem swoich myśli w formie pisanej", po I w mojej wypowiedzi nie widzę żadnych przesłanek Twoich zarzutów, poza tym nie ma w nich również żadnych półsłówek ani innych tego typu wyrażeń, których logicznie myślący człowiek nie jest w stanie bez problemu zrozumieć... Więc wybacz "kolego" jeśli moje odpowiedzi nie sa dla Ciebie zrozumiałe.
Co do otarć parkingowych, wiecie dlaczego swego czasu większość aut we Francji miała nie lakierowane zderzaki?
Zresztą pewnie wciąż mają znacznie więcej takich wersji niż np my, ale nie wiem bo dawno nie byłem
.
Do MoD88: Weź jeszcze raz przeczytaj co napisałeś jako odpowiedź do mnie, potem spokojnie pomyśl i następnie być może będziemy mogli wrócić do rozmowy. Możesz także, o ile chcesz, faktycznie samodzielnie popracować nad czytaniem ze zrozumieniem i następnie możesz o ile starczy Ci i siły i ochoty, popracować nad jasnym precyzowaniem swoich myśli w formie pisanej.
Mój wpis zawierał dwa proste pytania do Ciebie. Ja wiem, że nie dałeś rady odpowiedzieć więc zaczynasz mędrkować. Nie ma w tym nic zaskakującego (dla mnie) i wpisuje się w styl Twojej pierwszej odpowiedzi kierowanej do mnie.
P.S. Teraz w prostych mam nadzieję zrozumiałych dla Ciebie wojskowych słowach i punktach powtarzam:
1. Z racji wieku i miejsca zamieszkania wielokrotnie byłem biernym uczestnikiem szkód parkingowych.
2. Nie pisałem aby machać na coś ręką, a jedynie zwracałem uwagę na to że tego typu szkody są nieodłączną częścią miejskiego życia zmotoryzowanych. I należy to niejako wkalkulować w codzienną eksploatację samochodu.
... i widzę, że moje życzenia "dobrego samopoczucia" w Twoim przypadku są zbyteczne.
Do grzegorzatut: A koleżko gdzie tam widzisz "RECENZJE", jeśli tekst rozpoczynający się od "Ciekaw jestem kolego, czy..." oznacza dla Ciebie moją ocenę zdarzenia, to polecam zapoznać się z podstawowymi zasadami budowy i tworzenia zdań w j. polskim. Pozdrawiam życząc miłego dnia
Do MoD88: Przyjacielu, że tak sobie pozwolę napisać, a skąd czerpiesz swoją wiedzę, a dokładnie niewiedzę, na temat tego, że nie doświadczyłem "pamiatek" parkingowych?. Strasznie „ciekawa” jest postawa, którą właśnie zademonstrowałeś swoim wpisem, czy to dla Ciebie codzienność ? Nic nie wiesz w sprawie, ale doskonale potrafisz ją zrecenzować.
Dalszego dobrego samopoczucia życzę.
na mnie kiedyś policja czekała żeby mi powiedzieć o podobnym zdarzeniu, kilka godzin na mnie czekali.
Do Masterek: Ale nie musisz mieć kamerki za szybą
Poza tym obecne zestawy do takich zastosowań mają tylko małą soczewkę montowaną gdziekolwiek, więc "osiedlowy głupek" nawet nie bedzie wiedział co ma z tym zrobić
Do grzegorzatut: Fajnie się pisze takie teksty, jak się nie jest ofiarą takiego "postępowania". Ciekaw jestem kolego, czy jakby Tobie ktoś przejechał bok "jako szkoda parkingowa" też machnąłbyś na to ręką i powiedział: "trudno, zdarza się"...
Odkąd tylko sięgam pamięcią ani "Maluch", ani Polo nigdy nie zostały "naznaczone" przez innego "mistrza kierownicy"!
Historię samochodową mam długą i dopiero raz zdarzyło się, że ktoś kto wjechał mi w drzwi na parkingu zostawił kartkę z przeprosinami i telefonem kontaktowym, po czym napisał oświadczenie, że on był sprawcą uszkodzenia samochodu. Nawet już hindusa podrapali pod Castoramą. Jakie czasy tacy ludzie. Jedyna alternatywa to własny garaż.
Postaram się szybko
omówić dwie sprawy jakie nasuwają mi się na myśl po przeczytaniu Twojego wpisu. Po pierwsze sprawa uczciwości i odpowiedzialności za swoje czyny. Oczywiście że sprawca nawet najmniejszej szkody zobowiązany jest do jej naprawienia. To wynika z obowiązującego prawa. W tym celu dla posiadaczy wprowadzono obowiązek wykupienia polisy OC. A jak to działa w praktyce wiemy wszyscy na podstawie własnych doświadczeń. Dlaczego opłaca się zniknąć z miejsca drobnej szkody w mieniu? Bo nie ma za to żadnych konsekwencji. A zysk jest prosty – zachowanie dotychczasowych zniżek w składce OC, oraz znaczna oszczędność czasu.
A po drugie: drodzy współużytkownicy przestrzeni miejskiej, drobne ocierki, przecierki, drzwiopuki itp. są zwykłą formą zużycia auta intensywnie używanego w warunkach miejskich i należy się z tym liczyć jak z wymianą klocków hamulcowych, czy wymianą oleju.
Oczywiście można się denerwować i ciskać tyle tylko, że jedyny odczuwalny efekt takiego zachowania to zdrowia czego i Państwu i sobie niniejszym życzę.
Do MoD88: to Ci ktoś wytłucze szybę i połakomi się na kamerkę i dopiero będą koszta...
Nasze polskie realia. Ostatnio i mojego kropka ktoś przytarł na szczęście wystarczyło potraktować pastą i prawie nie ma śladu.
Kamerki w aucie z przodu i z tyłu z rejestracją całą dobę i zawsze dojdziesz kto jest winny
A koszt takiego ustrojstwa podejrzewam nie przekroczy kosztu porządnej naprawy po takim incydencie
lysy 1233 ma rację na chamstwo nic nie poradzisz, było jest i będzie... jeśli parkujesz tylko na "chwilę" to możesz zrobić fotkę aut obok, i w razie takiej sytuacji wiesz kogo szukać, przy dłuższym wielogodzinnym parkowaniu raczej trudniej będzie...
na ciemniaków nic nie poradzisz... Prawko zdane za kaczkę lub łapówkę, ewentualnie mini i cycki na wierzchu, a potem ruszają tacy w miasto...
Do ALEXANDREX: ja również lepiej nie kusić losu...
Do marecki07: nono..jak mażenia zciętej to tylko kłofy ;-}
naczony podobnymi doświadczeniami zawsze szukam miejsca odosobnionego aby zminimalizować optymalnie ryzyko "wycieku krwi z ocząt".. ;-}
Człowieku! Mażenia zciętej głowy
Jak nie złapiesz za rekę to nie ma rady - polskie myślenie
Publikacje
Podobne
wymiana rozrusznika od pewnego czasu był problem z odpaleniem samochodu, było jedynie …
2011-08-19
157792 km
8 komentarzy
9 ocen
Efekt pracy blacharza przy mojej maździe:) Witam wczoraj moje autko wróciło od lakiernika a wysłałem je …
2011-11-11
220000 km
24 komentarze
20 ocen
Mazda 323 VI Srebrny Szkarłupień
autor: morlok79Średnia spalania wzrosła.. jednakże biorąc pod uwagę, że jeżdżę wiecznie niedogrzanym samochodem przy …
2009-12-29
178979 km
56 komentarzy
5 ocen
Historia Logo Mazdy Właśnie wpadła mi w ręce krótka historia Logo Mazdy i …
2010-03-10
204600 km
4 komentarze
7 ocen
Spalaie Witam :) Jako kierowca tego autka powiem że paliło odpowiednio …
2009-11-16
176176 km
16 komentarzy
4 oceny


edytuj komentarz



