Wpis w dzienniku pokładowym Mercedes 190
Mercedes 190 62,88
- rocznik 1993
- silnik 1.8 i
- moc 111 KM
- kupione używane w 2011
- przebieg 354 970 km
Komisy? Nie!!!Tylko nie to.
02.10.2011 354 356 km
Kategoria: obserwacja
Po sprzedaniu poprzedniego auta stanąłem przed koniecznością dokonania wyboru co dalej.Nie czy wogóle ale jakie auto i kiedy.Usiadłem przed internetem i rozpocząłem poszukiwania.Zaznaczyłem kilka pozycji,wykonałem kilka telefonów a następnie sprawdziłem połączenia PKP.Jako pierwszy przystanek wybrałem Łódź.Dobrze że przed wyjazdem wydrukowałem sobie ofertę bo sprzedawca był gotowy wmówić mi wszystko z kolorem auta włącznie.To co zobaczyłem na tzw placu handlowym zdumiało mnie do tego stopnia że zacząłem się zastanawiać czy nie trafiłem na złomowisko.Auto które miało być w idealnym stanie,bez śladów rdzy z odpowiednim wypasem okazało się kupą złomu!!!Widząc moje zdumienie sprzedawca tak drastycznie obniżył cenę że poczułem faktycznie gdzie się znalazłem i w te pędy trafiłem na dworzec ruszając w dalszą podróż.Trafiłem do Krakowa!Piękne miasto ale cóż z tego skoro dworzec w kompletnym remoncie a ja znalazłem się tam o 23:30.Spacer nocny tylko na chwilę pozwolił zapomnieć o łódzkiej przygodzie a że najbliższy pociąg do miejsca przeznaczenia był dopiero przed 6:00 rano pozostała twarda ławka w poczekalni.Będąc jednak 500 kilometrów od domu cierpliwie czekałem na połączenie.Do Makowa Podhalańskiego trafiłem przed 9:00 rano.Telefonicznie poinformowałem o przyjeździe i pod dworzec zajechało to coś!Już na samym początku wiedziałem że jeżeli to coś będzie jeździło tak jak wygląda to kupuję.Całe "zamieszanie" trwało może 10-15 minut i po spisaniu umowy stałem się kolejnym posiadaczem auta które mam nadzieję przyniesie mi wiele zadowolenia.Mam też kolejną nauczkę odnośnie kupna samochodu z komisu.Z jednej strony byłem bardzo wściekły a z drugiej dobrze że tak się stało.Kupiłem auto od osoby prywatnej,która nie picowała auta a o jego ewentualnych mankamentach informowała wprost.Mam tylko nadzieję że jadąc kiedyś przez Łódź ten twór pod nazwą AUTO-KOMIS na ulicy Konstantynowskiej zobaczę zamknięty lub na jego terenie zobaczę plac zabaw dla dzieci.
Ostatnia aktualizacja: 02.10.2011 16:22
Czas pożegnań i rozstań. , Duży mróz przyczyną jeszcze większych problemów i … ...pokaż Wszystkie wpisy (3)
Komentarze (11)
A mnie udało się Merca kupić za pierwszym razem.Jechałem po niego tylko 65 km.kolega mnie podwiózł,więc nie marnowałem czasu na "kolej".Ale fakt że niektórzy ludzie bajki piszą o stanie wystawionych na aukcjach itp.aut jest żenujący.
Takim ludziom powinno się "z kopy"załadować...Pozdrawiam
Zanim kupiłem samochód od prywatnej osoby, odpowiedziałem na 40 ogłoszeń, obejrzałem 18 złomów.
Swojego kupiłem w belgijskim komisie, jak mieszkałem jeszcze w Belgii. Ale tam jest troszkę inna mentalność, dostałem auto całkowicie sprawne technicznie z potwierdzonym przebiegiem i roczną gwarancją mechaniczną.
Do mariow44: no tak mnie wtedy frajer wqrwił, że gdyby nie tylu ludzi i tyle mozliwości namierzenia mnie, to bym mu zmienił plastyke twarzy i to dość mocno...
Do lysy1233: ... i jeszcze jakiegoś wilczura, bo jak Ci będzie chciał uciec to po co masz się nie potrzebnie męczyć
Do mariow44: to pięknie trafiłeś... Ja po incydencie w Wołominie będę robił całkiem inaczej... Dzwonił z kupionej kilka mniut wcześniej karty, a swoje auto będę zostawiał kilkaset metrów od miejsca oględzin... Ze soba tylko kij będę zabierał... Tak na wszelki wypadek
Tacy są handlarze
Ja kiedyś zanim kupiłem anioła, szukałem po całej Polsce. Znalazłem coś fajnego pod Opolem. Jeżdżę służbowo po całej Polsce, więc przy okazji jadąc z Radomska do Krakowa myślę pojadę przez Opole. Zadzwoniłem, umówiłem się i pojechałem. Na miejscu mym oczom ukazała się fajna 6-ka ale jak się później okazało już z przyszłym właścicielem za kierownicą. Spytałem się o co chodzi, przecież umówiliśmy się i przyjechałem pare set km. Tłumaczenie sprzedawcy było co najmniej głupie a w rekompensacie zaproponował, że sprowadzi specjalnie dla mnie podobne auto. Powiedziałem gościu wal się i pojechałem dalej
Ja nie kupię auta od handlowca.
Masę ogłoszeń dodają. Auta odpicowane a co do czego okazuje się, że złomy. Rozstawiają auta po różnych ulicach, co ogłoszenie to inny numer telefonu, ale podobieństwo widać.
Wystarczy zadzwonić i zapytać o cokolwiek.
- Jak chodzi silnik? - "Normalnie"
- A sprzęgło? - "Normalnie"
- A jest Pan właścicielem? "Nie, dostałem w rozliczeniu"
I wszystko jest pięknie. Nic taki handlarz nie wie o aucie. Co kiedy i czy w ogóle kiedyś wymieniane, np rozrząd, itp.
Moje pierwsze pytanie jak dzwonie to czy jest to właściciel, jak nie to dalsza rozmowa u mnie nie ma sensu.
Szukam auta od osoby prywatnej, która posiada to auto od jakiegoś czasu i może coś o nim powiedzieć.
Znam takich handlarzy. Kupią tanio, mniej lub bardziej podpicują, tanim kosztem i sprzedają sporo drożej. Kręcą biznes, ale na oszustwie.
Ja już nigdy nie kupie auta z komisu... Gratuluje nabytku
Ale jednak się udało!
Niestety to częste praktyki sprzedawców... Ja kiedyś na blogu opisałem wycieczkę do Wołomina po nissana... Skutek taki jak u Ciebie w komisie, ale ja byłem właśnie u prywatnej osoby...
Publikacje
Podobne
Pierwsze Urodzniny Dziś mija równy rok od zakupu Pszczółki. W ciągu minionego …
2011-08-14
301300 km
30 komentarzy
33 oceny
Jubileuszowa "nagroda". Nawiązując lekko do poprzedniego wpisu informującego o 300 tys. przejechany …
2010-11-10
300080 km
4 komentarze
7 ocen
Zmienić opony zimowe na... zimowe...? Witajcie! Kupując auto odziedziczyłem pseudo opony zimowe czyt. bieżnikowane. Po …
2010-11-10
287330 km
13 komentarzy
8 ocen
Pukanie w kole. Wczoraj zmieniłem koła na letnie(dodam zdjęcia)muszę zobaczyć jeszcze tylne prawe …
2012-03-19
167000 km
0 komentarzy
3 oceny
Odwiedziłem wyższą instancję Odwiedziłem wyższą instancję w związku z tymi wysokimi obrotami po …
2011-09-20
207039 km
7 komentarzy
9 ocen


edytuj komentarz



