Wpis w dzienniku pokładowym Volkswagen Bora
- rocznik 2000
- silnik 1.9 TDI
- moc 90 KM
- kupione używane w 2009
- przebieg 185 334 km
Historia pewnej awarii, oraz przestroga przed nieuczciwym mechanikiem!
25.11.2010 162 000 km
Kategoria: awaria
Już się trochę otrząsnąłem bo tej całej akcji więc mogę w skrócie przedstawić historię nieuczciwego zakładu do którego tak chętnie uczęszczałem - PJ Józwik w Legionowie, Warszawska 28 - TO NACIĄGACZE I ZŁODZIEJE!
Poniżej przykład na to jak naciągają klientów, najpierw sprawdzają ile ktoś jest w stanie wydać na przegląd i naprawy, szczególnie jeśli ktoś tak jak ja, wracał do nich ze złudzeniem, że może jak trochę więcej zapłaci to będzie miał porządnie zrobione. Jak już klient złapie haczyk to preparuje się kolejne usterki, żeby klient wrócił. Zaczyna się "naprawianie" po kolei inkasując kolejne wpłaty a tak naprawdę nie wiadomo, czy ktoś cokolwiek naprawia.
Długi wpis, nawet jak na mnie więc życzę powodzenia czytelnikom :)
mniej odważnych zapraszam na koniec tekstu ;)
Tydzień po przeglądzie o którym pisałem we wcześniejszym wpisie (w tym czasie zrobiłem może 160 km, bo miałem taki tydzień, że tylko 3 dni jeździłem do firmy), podjechałem do tego (tfu) warsztatu, bo nie podobało mi się zachowanie wskazówki temperatury, nie dochodziła do 90. Oczywiście nic mi nie poradzono, tyle tylko, żeby obserwować i jeździć. Wyjechałem z (tfu) warsztatu i przejechałem może niecały kilometr i auto zaczęło się dusić na drugim biegu (po skręceniu na skrzyżowaniu), aż w końcu zgasło. Zdziwiłem się, ale po chwili odpaliłem normalnie jakby nic się nie działo, przegazowałem na luzie i normalnie wchodził na obroty, ale jak tylko próbowałem ruszyć zaraz przy 1300 obrotów zaczynał się dusić. Wtedy albo trzeba go było katować, albo wrzucać kolejny bieg na niskich obrotach. W ten sposób na niskich obrotach jakoś dojechałem z powrotem do (tfu) warsztatu. Zostawiłem auto, to był piątek wieczór. W sobotę niczego nie znaleźli - jakieś błedy na komputerze ale na razie nic nie stwierdzają. W poniedziałek dowiedziałem się, ze są dwie sprawy błędy z komputera i brak ciśnienia na jednym cylindrze - możliwe, że uszczelka pod głowicę do wymiany. Pomijam fakt, że mimo umawiania się, że będą się ze mną kontaktować w konkretnych godzinach to ja musiałem kilkakrotnie wydzwaniać, żeby się w końcu czegoś dowiedzieć.
W poniedziałek wieczorem jeszcze raz zadzwoniłem, czy jest już jakiś konkret. Powiedziano mi, że trzeba zacząć od uszczelki (1500 zł), potem zajmą się błędami z komputera - ale nie dają gwarancji, że to będzie wszystko.
We wtorek rano poszedłem po auto, żeby je zabrać i podjechać na diagnostykę do innego warsztatu. Zanim to nastąpiło na miejscu spotkała mnie kolejna niespodzianka do zapłaty 110 zł za diagnostykę która zawiera 4 błędy z komputera, oraz wskazanie na brak ciśnienia na jednym cylindrze i żadnych wniosków co do naprawy. Jeden z błędów dotyczył zawory EGR. Zdążyłem w weekend przeczytać coś niecoś w temacie, więc pytam się czy sprawdzano położenie klapy gaszącej w zaworze (zablokowana daje podobne objawy). Zdziwienie w oczach i tekst, że nie zaglądali do zaworu bo to już ingerencja mechaniczna i to są dodatkowe koszty (200zł). Jeżeli ja chcę to mogą to sprawdzić. Byłem w szoku. Zapytałem jak w takim razie wyglądała diagnostyka z pokrętnych wyjaśnień wyszło na to, że przez 3 dni robili testy na VAGu i sprawdzali ciśnienie na cylindrach jakim innym urządzeniem. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale taką diagnostykę zrobiłby mi pewnie jakiś kolega z forum za przysłowiowego browara, ale nie (tfu) warsztat za 110 zeta! Tak się awanturowałem, że właściciel z dwoma pracownikami zaprosili mnie do oddzielnego pokoju (żebym pewnie nie straszył potencjalnych frajerów). Moje sugestie, że to ma związek z przeglądem sprzed tygodnia nie robiły na nim wiekszego wrażania, on twierdził, że to nie ma związku, bo jak wymiana filtrów może mieć związek z czymś takim. Miałem dość.
Niestety auto nie jechało już nawet na tych niskich obrotach, po kilku próbach zabiłem aku. Zadzwoniłem do kumpla (7.30 rano, a on właśnie się położył spać po nocnej zmianie) przyjechał, użyczył prądu i zaholował do innego mechanika. Co najlepsze, holował mnie ze 4 km, ale ostatnie 500 metrów, przejechałem o własnych siłach (mineliśmy zjazd i nie bylo jak zawrocic na holu). Wydawało mi sie ze nawet mogę zwiększyć obroty i go docisnąć, ale już nie kombinowałem.
O 15 zadzwonił mechanik - diagnoza zawór EGR do wymiany i błędne napięcia ze sterownika. Zawór 390 zł, wymiana 60 zł. Pytam czy ma ciśnienie na cylindrach, tam wszystko jest ok. Jak odłączają zawór to pracuje normalnie. Oprócz tego mechanik zauważył przeciętą nożem wiązkę przewodów, jest w takim miejscu (za filtrem powietrza), że ciężko to zrobić przypadkowo. Wymieniono EGR, napięcia sterujące pracą zaworu nadal były nieprawidłowe. Wymontowali komputer i zawieźli do specjalisty od komputerów. Dwa dni później dostałem sprawne auto. Koszt naprawy komputera to 400 zł. Zastanawiam się czy w takim razie była potrzebna w ogóle wymiana EGR. Widziałem ten zawór, mechanik pokazywał mi miejsce na trzpieniu tłoka jakby było nacięte dookoła - w tej pozycji zawór się zacinał. Mechanik twierdzi, że to go eliminowało. Myślę sobie, że raczej posiadanie nowego zaworu nie zaszkodzi, szczególnie jak się okazało dwóch kumpli (octavia i mondeo) także zaliczyli wymianę tego zaworu - a nic się wcześniej nie chwalili :) Już z 1000 km przejechałem i jest ok, wiec chyba (odpukać) będzie ok.
Podsumowując:
OMIJAJCIE FIRMĘ JÓZWIK W LEGIONOWIE!!!
Chcieli wymieniać uszczelkę pod głowice, a nie sprawdzili elementu który zgłaszał komputer EGR! Śmiem twierdzić, że podczas przeglądu, nacięli przewody, żebym wrócił a oni inkasując 1500 zł za wymianę uszczelki - zaizolowaliby tylko przewody! Chamstwo! Kryminał! ale kto im to udowodni.
Ponadto jakość samego przeglądu stawiam pod wielkim znakiem zapytania!! Pkt. 11 Sprawdzenie ogumienia z wyważeniem - w zeszłym tygodniu znajomy wulkanizator wrzucił koło na maszynkę która wykazała 15 gram niedowagi w efekcie czego miałem wibrację podczas jazdy przy prędkości 90-100 km/h
Nie chciałem wierzyć kumplom jak mi opowiadali podobne historie o tym (tfu) warsztacie, niestety musiałem sam się o tym przekonać.
Pozdrawiam
Ostatnia aktualizacja: 25.11.2010 23:36
Nowe gumy na zimę. Może być sroga … , Olej, tarcze, klocki, p Niby nic a … , Serwisowanie klimatyzacji , 161 000 km - roczny przegląd , 3700 km w 14 dni - Do … ...pokaż Wszystkie wpisy (11)
Komentarze (6)
Do anpa50: gdzie jest taki temat chętnie dopiszę ten zakład.
Do Tomaski: Jestem świadom, że w ciemno takich rzeczy się nie robi. Jeśli chodzi o przegląd to cena była ustalona, niestety jak widać w tym przypadku trzeba by było zrobić przegląd przeglądu, żeby zgodnie z listą wszystkich punktów sprawdzić czy był zrobiony poprawnie - niestety na to już bym nie wpadł nawet gdybym myślał o tym tydzień.
Niestety mam świadomość, że ciężko by było cokolwiek udowodnić temu zakładowi, mogę jedynie przestrzegać znajomych przed korzystaniem z usług tego zakładu.
To jest "polski kapitalizm". Proszę Cię wpisz ten warsztat do niepolecanych warsztatów, najlepiej z tym opisem. Uratujesz kolegów przed "fachowcami".
Na Twoim miejscu podpytał bym jakiego (najlepiej zaprzyjaźnionego) policjanta czy jest sens zgłaszania takiego "wyczynu" i czy jest jakaś szansa na ukaranie go. Można też uderzyć do UOKIK. Takie chamstwo trzeba tępić.
W sumie niczego "niepoprawnego " tu nie wyłapałem - przed wszelką usługą od strzyżenia brody po po remont kutra należy ustalić cenę - to jest w prawie zapisane
Nacinanie przewodów to zbrodnia i po takim czymś omijać zakład szeroką obwodnicą. A i cena 1500zł za wymianę uszczelki to są kpiny
ale może oni złotą montują lub zlecają to serwisowi Porsche, kto wie
A prawda jest taka, że nie mając o czymś pojęcia nie należy się za to brać (czyt: bierz ze sobą kogoś z pojęciem o autach) - bo ciężko uwierzyć, że ktoś ślepo ufa w szlachetność i uczciwość powszechnie wiadomego naciągactwa w tej branży
Rany Boskie. Przypuszczam, ze masz juz dosc sparwy i chcialbys o niej szybko zapomniec. Jednak zastanawiam sie, czy nie warto takich przypadkow zglaszac do urzedu praw konsumenta (czy jakos podobnie). naciagneli Ciebie, naciagna i innych... O kablach i Twoim podejrzeniu nie wspominajac...
oj fachowcy
Publikacje
Podobne
mała renowacja reflektorów W końcu znalazłem czas na lekką renowację reflektorów, bo po …
2010-06-19
268450 km
14 komentarzy
8 ocen
BORA po 100000 km Chciałem się z Wami podzielić uwagami na temat mojej BORY …
2010-05-22
100000 km
6 komentarzy
9 ocen
Volkswagen Bora "Bora Bora Airlines"
autor: maro_xcxwymiana oleju na... ;) przyszedł czas na zmianę oleju po roku i niecałych 10kkm... …
2010-12-02
273800 km
14 komentarzy
5 ocen
Drążek kierowniczy+olej. Dzisiaj przyszła pora na wymianę oleju i filtra, bo stuknęło …
2011-05-06
193700 km
2 komentarze
8 ocen
Dzwon Wczoraj podczas powrotu do domu maiłem kolizje. Z naprzeciwka już …
2010-10-05
187720 km
13 komentarzy
11 ocen


edytuj komentarz



