Karta użytkownika giernal
giernal
POS
- 7 lat za kółkiem
- Ostrów Wlkp.
zarejestrowany od 1 roku, 10 miesięcy i 20 dni
2799 razy odwiedzono tę stronę
wszystkich ocen 206
Jeździ: Volkswagen Polo III "Mruczuś", Peugeot 207 "Peżok"
Poprzednio jeździł: Fiat 126p "Maluch"
O mnie
Dwudziestoparoletni pasjonat samochodów o dużej wiedzy motoryzacyjnej i niewiele mniejszym doświadczeniu w eksploatacji aut.
Motoblog (7)
- 28.01.2012
- Ostrowskie veto
- Od kilku dni przewodnim tematem rozmów mieszkańców Ostrowa Wielkopolskiego oraz jego okolic był zaplanowany na…
- 23 komentarze
-
11 ocen
- 03.11.2011
- Motoryzacyjna autobiografia
- Jako, że pierwsze dni listopada sprzyjają refleksji i nostalgii, dziś postanowiłem sporządzić bilans mych poczynań…
- 12 komentarzy
- 06.07.2011
- 365 dni na aWc
- Patrząc z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, iż mój związek z portalem nie jest efektem…
- 25 komentarzy
-
21 ocen
- 22.02.2011
- Moja opinia o silniku AEX
- Zainspirowany wpisem kolegi „thththth” na temat silnika AEE, postanowiłem przedstawić swą subiektywną opinię o innym…
- 9 komentarzy
-
16 ocen
Znajomi (19)
Statystyki aktywności
| Data rejestracji | 06.07.2010 |
| Liczba wystawionych komentarzy | 3027 |
| Liczba wystawionych ocen | 216 |
| Liczba wpisów w Dziennikach pokładowych | 25 |
| Średnia ocena wszystkich zdjęć użytkownika | 5,74 |
| Średnia ocen wystawianych przez użytkownika | 4,34 |
| Liczba nieprzeczytanych wiadomości prywatnych | 0 |
| Czas spędzony na autoWcentrum | 998,9 h |
| Czas spędzony na forum | 47,7 h |
| Liczba postów na forum | 283 |
Moje auta
Peugeot 207 „Peżok”
61,70| 28 | komentarzy |
| 7 | zdjęć w galerii |
| 1 | wpis w dzienniku pokładowym |
| 5 | zdjęć w dzienniku pokładowym |
| 0 | wpisów w dzienniku kosztów |
Opis auta: Zakupiony poniekąd przez przypadek Peugeot 207, będący następcą doskonale wszystkim znanego "Mruczusia".
"Peżok" posiada 95-konny silnik benzynowy (będący wspólnym dziełem PSA i BMW), dwustefowy climatronic, 6 poduszek powietrznych, ABS, tempomat, czujnik deszczu, alufelgi i wiele innych gadżetów podnoszących bezpieczeństwo i komfort jazdy.
Zdjęcia przedstawiają całość uszkodzeń z jakimi "207-ka" została sprowadzona z Francji.
Volkswagen Polo „Mruczuś”
86,98| 171 | komentarzy |
| 11 | zdjęć w galerii |
| 24 | wpisy w dzienniku pokładowym |
| 65 | zdjęć w dzienniku pokładowym |
| 178 | wpisów w dzienniku kosztów |
Opis auta: Będąc użytkownikiem pełnoletniego „Malucha” stwierdziłem, iż w końcu nadszedł czas, by zamienić go na jakiś większy i bardziej komfortowy samochód. Podczas kilkumiesięcznych poszukiwań zwiedziłem wiele lokalnych komisów i przejrzałem setki ogłoszeń motoryzacyjnych, ale niczym konkretnym to nie zaowocowało. Poważnie przymierzałem się nawet do paru odmiennych aut segmentu B i C, jednak zawsze coś stanęło na drodze sfinalizowania transakcji. Stąd też poziom mojego zniechęcenia oraz zwątpienia osiągnął bardzo wysoki poziom.
Gdy 18.06.2006 r. po raz kolejny usłyszałem propozycję oględzin Volkswagena Polo III, którego zdjęcia wielokrotnie przeglądałem, nie miałem już sił ponownie odmawiać i dla świętego spokoju udałem się do miejsca jego postoju. Jadąc tam byłem absolutnie przekonany, że i tak go nie kupię, bo posiada trzydrzwiowe nadwozie, a mój nowy nabytek miał służyć jako środek transportu czteroosobowej rodziny. Niemniej jednak po kilku chwilach diametralnie zmieniłem swój osąd. Brak drugiej pary drzwi był rekompensowany poprzez niski przebieg, bogate wyposażenie, atrakcyjny wygląd oraz przystępną cenę. Analizując spokojnie wszystkie przesłanki, podjąłem decyzję o zakupie małego VW i po 31 dniach oficjalnie stałem się jego posiadaczem.
Dziś z perspektywy ponad pięciu lat, pozytywnie oceniam podjęte wówczas rozstrzygnięcie. W zamian za dbałość i umiarkowaną eksploatację, auto odwdzięcza się stosunkowo niewielką awaryjnością oraz czystą przyjemnością z jazdy. Aczkolwiek najmilsze są chwile, kiedy otrzymuję oferty sprzedaży lub słowa pochwały od nieznanych mi osób, a przecież 6N-ka swoje lata młodości ma już dawno za sobą…
Moje byłe auto
Fiat 126p „Maluch”
61,53| 15 | komentarzy |
| 11 | zdjęć w galerii |
Opis auta: Podobno każdy Polak swoją motoryzacyjną przygodę rozpoczynał od "Malucha". Nie inaczej było także i ze mną. Pierwsze szlify za kółkiem zdobywałem w egzemplarzu, który został zakupiony przez moich rodziców 29.03.1988 r. wprost z Polmozbytu we Wrześni, jako tzw. odrzut z eksportu. Od samego początku był on traktowany niczym członek rodziny. Nigdy go nadmiernie nie eksploatowano, głównie poruszał się po mieście, każdą noc spędzał pod dachem i zawsze miał wykupiony pełen pakiet ubezpieczenia. Niestety pomimo dużej dbałości o stan techniczno-wizualny, upływający czas bardzo negatywnie na niego oddziaływał. Coraz częściej występowały różnego rodzaju awarie, nadwozie było sukcesywnie atakowane przez rdzę, a komfort jazdy nieustannie się pogarszał. Stąd też każdemu wyjazdowi towarzyszył pewien cień wątpliwości, czy zdoła o własnych siłach powrócić do miejsca garażowania.
Niemniej jednak ciepło wspominam tego Fiata i uważam go za najważniejszy samochód w moim życiu! Dzięki niemu m.in. nauczyłem się kierować autem, dogłębnie poznałem budowę silnika, pierwszy raz osiągnąłem prędkość maksymalną oraz wykonałem swoje inauguracyjne mielenie kołami. Pomimo upływu wielu lat, trudno także zapomnieć o niektórych sytuacjach z jego udziałem w roli głównej. Kiedyś podczas wyprzedzania nagle przestała prawidłowo funkcjonować pompka paliwowa, a z naprzeciwka nadjeżdżał już drugi pojazd. Innym razem w drodze do SKP mającej wykonać coroczny przegląd rejestracyjny, została wydmuchana uszczelka pod głowicą i niewielki 126p zaczął wydawać dźwięki, jak rasowa rajdówka. Kiedy indziej zaś kilkukrotnie w ciągu miesiąca trzeba było pojawić się u wulkanizatora, gdyż mały gwoździk znalazł sobie takie miejsce w oponie, iż skutecznie przebijał dętkę, kompletnie nie dając znaku o swoim istnieniu.
Po wspólnie spędzonych 18 latach w końcu nadszedł czas rozstania. "Maluch" za symboliczną kwotę został sprzedany nowej właścicielce, która tchnęła w niego nowe życie. Nie dosyć, że znacząco powiększyła oryginalny przebieg 51 tys. km, to jeszcze go zmodernizowała. Po około roku "mały Fiat" znowu zmienił posiadacza, ale tym razem trafił gorzej. Stał się własnością młodych pseudorajdowców o mocno przytępionym słuchu, a ci nie potrzebowali wiele czasu, by naruszyć dotychczasową bezwypadkowość auta.
Późniejszy los samochodu jest mi niestety nie znany...



