Karta użytkownika niuniu

niuniu
niuniu

niuniu

SO

  •  
  • Sosnowiec

Respect
47,68

zarejestrowana od 2 lat, 4 miesięcy i 10 dni
2793 razy odwiedzono tę stronę
wszystkich ocen 563

Jeździ: Opel Vectra C VecterkaGTS OPC Line

Poprzednio jeździła: Opel Astra F Asterka, Opel Vectra B Vecterka B, Opel Astra F Czerwona Landrynka, Fiat 126p "Maluch" Czerwony Szerszeń, Fiat Cinquecento Bobok

Wyślij wiadomość

O mnie

Nie posiadam prawa jazdy, ale z zamiłowaniem lubię jeździć z moim mężem i wspólnie obserwować nowinki motoryzacyjne i odwiedzać zloty motoryzacyjne. Oboje jesteśmy współwłaścicielami opla vectry C 1.9 CDTI OPC line 150 KM z 2008 roku.

Jeszcze nie zdała testu pierwszej pomocy

Motoblog (2)


 
  • Kochani forumowicze AWC Z dedykacją dla wszystkich - wklejam coś przyjemnego dla oka. Warto obejrzeć:)…
  • 26 komentarzy
  • 12 ocen

 
  • Do wypadku doszło w dniu 25.10.2011r.około godziny 23.00 na krajowej „jedynce” na 418,7 km. w…
  • 22 komentarze
  • 10 ocen

Wszystkie wpisy do tego Motobloga (2)

Ankieta

Jaka jest ulubiona muzyka w samochodzie kierowcy niuniu?

A jaki jest jej ulubiony kolor samochodu?

Gdzie najdalej była autem?

Dowiedz się. Dołącz do Nas!

Kluby (5)

Kosmetyka aut

Klub dla wszystkich którzy dbają o to by ich cacka zawsze …

Opel Astra Klub

Jest to klub miłośników marki Opel Astra

Opel/Vauxhall Club

Klub dla wszystkich uzytkowników samochodów marki Opel/Vaxhall

Vectra Klub Polska

Vectra Klub Polska to klub motoryzacyjny zrzeszający użytkowników i miłośników Opla …

vectra rulezz

klub zwolenników opla vectry

Statystyki aktywności

Data rejestracji 16.01.2010
Liczba wystawionych komentarzy 304
Liczba wystawionych ocen 503
Liczba wpisów w Dziennikach pokładowych 1
Średnia ocena wszystkich zdjęć użytkownika 5,20
Średnia ocen wystawianych przez użytkownika 5,96
Liczba nieprzeczytanych wiadomości prywatnych 0
Czas spędzony na autoWcentrum 104,4 h
Czas spędzony na forum 0,5 h
Liczba postów na forum 2

Moje auto

Opel Vectra VecterkaGTS OPC Line

89,77

263 komentarze
41 zdjęć w galerii
1 wpis w dzienniku pokładowym
0 zdjęć w dzienniku pokładowym
0 wpisów w dzienniku kosztów
Karta tego auta

Opis auta: Vectra C GTS OPC Line 1.9 cdti.150 KM Hatchback. Rok produkcji 2008 a nie 2007 jak sam narzuca program AWC. Kolor nadwozia - panacotta - beżowy metalik. Sportowe ospojlerowanie, w tym i tylne, przyciemnione reflektory i lampy tylne, halogeny przeciwmgielne oraz trójramienna skórzana kierownica z dżojstikiem - i 6-cio biegowa manualna skrzynia (pakiet OPC line tzw. stylistyka opc - nie mylić z silnikiem i wersją OPC). Biksenony + system ALF doświetlanie zakrętów wraz ze spryskiwaczami lamp przednich. Klimatyzacja dwustrefowa, półskóra, składany fotel przedni pasażera. Elektryczne szyby, lusterko wew. światłoczułe, ABS,ESP, tempomat, 6 poduszek powietrznych (przednie, boczne, kurtynowe), czujnik deszczu, radio CD/mp3 + 7 głośników ( w tym subwoofer). Felgi aluminiowe 16" + opony 215/55 R16 (po urodzeniu dziecka zamierzamy zmienić na większe:))

Zdecydowaliśmy się na całkowicie nowy samochodzik, ponieważ używane, te które akurat były do nabycia były w stanie krytycznym, a cena dużo zbliżona do nowej...Aż nam podcinało nogi, jak spejalnie jechaliśmy szmat drogi obejrzeć ofertę choćby z oto moto, gdzie zdjęcie i opinia były super, a jednak okazywało się inaczej...Normalnie, roczne autka a tak schacharzone, albo mające super skamuflowania powypadkowe... Jeden delikwent nawet miał taką czarną (niby - jak reklamował w ogłoszeniu - roczną, stan super, OPC), a jak się okazało sam czarnym sprajem ją odmalował, podokładał nakładki, chromowane elementy, jakie powinna mieć były pryśnięte sreberkiem, tak samo grill. Poprzyklejał w nieprawidłowych miejscach metalowe napisy OPC, każda szyba była inna, porysowana, klepana, ubogie wyposażenie, w tym stara zwykła klimatyzacja a chciał za nią - uwaga - 75 tyś!!!! Więc dla pewności, że będzie wszystko dobrze - wolałam zaryzykować i kupić całkiem nową, nieśmiganą.

Uwielbiamy nią jeździć - często jeszcze nas zaskakuje - w pozytywnym znaczeniu...A najbardziej śmiejemy się do siebie, jak mamy włączone cb radio i wiele razy brano nas za "nieoznakowaną vectrę" i po kolei każdy podjeżdżał, wyrównywał się i kukał, czy aby na pewno miśki...A my wówczas z uśmiechem machamy do kierowców albo pozdrawiamy ich przez radio:) Raz nawet w RMF-Fm jak byliśmy na trasie z Katowic, spikerka informując o sytuacji na drogach, ostrzegła o nieoznakowanej srebrnej, dojeżdżaliśmy do skrzyżowania i pan na prawym pasie również się wychylił, jednocześnie zapinając w pospiechu pasy...ha!ha! Pozdrawiamy

Moje byłe auta

Opel Astra Asterka

54,86

16 komentarzy
7 zdjęć w galerii
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: Opel Astra 1.4 hatchback.....z 1993 roku kolor nadwozia szary metalik.

Jak na razie dużo o niej nie napiszę, ale obiecuję że wkrótce uzupełnię dane. Ale za to podzielę się z Wami moimi wrażeniami z dnia, kiedy ją nabyliśmy i z tego jak się nią suuuper jeździło po naszych drogach:)

Pamiętam ten dzień jak dziś, jako że ja jestem w naszym związku motorem napędzającym do działania, a w szczególności do zmiany autka na lepsze...Bo moim mottem życiowym jest iść zawsze do przodu i to, że kto nie ryzykuje ten nie ma...Był rok 2006, zbliżały się wakacje... Przesiadaliśmy się do niej w komisie niedaleko trasy szybkiego ruchu w kierunku Olkusza, a dokładnie w Dąbrowie Górniczej. Była piękna pogoda i z wielką ulgą przymierzaliśmy się do niej z poprzedniego autka (naszego Boboka - tak ówcześnie nazwaliśmy czarnego cieniasa, niech go diabły porwią) Oboje z Romkiem z umiłowaniem do każdego pojazdu, zawsze staraliśmy się z niczego zrobić coś, nawet z tego Boboka, a on odwdzięczył się wiecznymi problemami z gaźnikiem, z wiecznie zalanymi świecami itd. itp. To sobie wyobraźcie, jaką poczułam ulgę, tym bardziej przesiadając się z małego pudełeczka do większej przestrzeni...MIODZIO!!!! O jej!!! Ja po prostu wpadłam w zachwyt, że jak tylko już podpisaliśmy umowę komisową i oboje już siedzieliśmy w środku z kluczykami w ręku zaczęłam skakać, klaskać i piszczeć z radości!!!!!Może dla innych to zwykły Opel, dla mnie on był prześliczny, pomimo tej szarości w środku i na zewnątrz... W moim Romku od razu obudził się instynkt pielęgnacyjny...Oboje zakochaliśmy się w niej od pierwszego wejrzenia, tym bardziej, że była na prawdę w dobrym stanie jak na swój wiek. Ktoś na prawdę o nią dbał, tym kimś był pewien Niemiec, bo była sprowadzona. U znajomych za to było wielkie poruszenie, zdziwienie a nawet i zazdrość, pukali się w czoła, że nam odwala, że znowu zmieniamy auto, bo to było trzecie w ciągu niecałych trzech lat!!!Ale ja zawsze temu mojemu Bubu wpajałam, że musimy iść do przodu, póki jesteśmy młodzi, zdrowi i silni!!!

Samochód już tam na miejscu był schludnie umyty, w środku wypucowany, wypachniony - do tej pory pamiętam jej zapach (czyżbym była uchynięta?! Niestety jestem jedną na milion kobiet, która tak kocha samochody i uwielbia o nich opowiadać i słuchać - szczególnie jak opowiada pięknie o nich mój mąż - wtedy jeszcze nawet nie narzeczony). A po wyjeździe na drogę, bo niestety nie było mnie na jeździe próbnej - byłam w pracy - poczułam jak ten samochodzik o wielkim serduszku porywa nas do przodu coraz bardziej z taką werwą, tak płynnie i zwinnie!!!! Normalnie czuliśmy się jak te dwa zwariowane zakochane po uszy wariaty!!!

Od samego początku sprawowała się nie nagannie, więc postanowiliśmy nie być gorsi od poprzedniego właściciela i zaczęliśmy dokładać do niej na tzw. "upiększanie". Nie stać nas było na ekstra fele, więc kupiliśmy całkiem fajne kołpaki, potem - na tyłach garażowych razem pomalowaliśmy jej czerwony pasek w wzdłuż listwy. Zmianie uległ tez drążek zmiany biegów, nieco żeśmy go skrócili i wymienili gałkę na typowo AHC. Doszły nowe dywaniki z czerwonymi obramówkami. Raz na giełdzie kupiliśmy szeroki rulon szarej naklejki i z niej zrobiony został pas na przedniej szybie, żeby nas słońce nie raziło. Pamiętam jak starannie Romek przyklejał go i wygładzał plastikową łopatką do przyciemniania szyb. Następnie doszły naklejki wzdłuż drzwi przednich - całkiem fajnie wyglądały czarne napisy znanych tuningowych firm na tle szarości.. Pomalowane zostały zaciski na czerwono...Doszły białe klosze na kierunkowskazy i te duże i te boczne maleńkie. Następnie ala wloty powietrza przyklejone na maskę. Potem w sklepie AHC dopasowaliśmy blendę i spojlerki. Potem i przedni grill...Początkowo fabryczne lusterka spryskane zostały tym samym odcieniem lakieru co nadwozie - pamiętam, bo specjalnie zamawialiśmy ten kolor u lakiernika. Mojemu ukochanemu kupiłam na urodziny nowe oploskie pokrowce czarne z czerwonymi przeszyciami. Wymieniliśmy tłumik na tzw. dwururkę. Wiecznie był polerowany i czyszczony, pamiętam, że nawet na końcówkach tłumika doklejony był pojedynczy czerwony pasek. Obowiązkowo jak i w poprzednikach musiały być założone szerokie rasowe, czerwone fartuchy. A potem jeszcze doszły dwie ala - leksusowskie lampy, które nabyliśmy na giełdzie gliwickiej. Pamiętam też jak malowaliśmy na biało literki przy oponach, a potem jeszcze doszły sportowe lustereczka. Wyglądała słodko! To nie był tuning silnika, lecz tylko wizualny, ale chyba Tede nie miałby nic do niej. A jakby miał to miałby ze mną grubo do czynienia. Tak ją pokochałam!

Frania miała niezły zryw, a ten pomruk...Zrobiliśmy z niej z leksza takiego drapieżnika, nie jednemu kierowcy grała na nerwach, powodując u nich chęć rywalizacji, wiecie - kto pierwszy ten lepszy! Uwierzcie, albo i nie nikt nie miał z nią szans...BMKi wymiękały! Być może to dlatego, że była lekka, że benzyniaki mają to do tego, że szybciej się zbierają...Ale nie ukrywam też, że dużo tu dopomogła nadprzeciętna umiejętność jazdy Romka, jego szybki refleks...On po prostu ma to we krwi...Do takiego stopnia wkurzyła pewnego gostka, ze tamten nie potrafiąc nas prześcignąć mazdą usiłował wrypać się nam w bok, całe szczęście nic się nie stało!

Będąc z nią na przeglądzie - wszystko wypadło w jak najlepszym stanie, ale najbardziej zadziwiły nas jej amortyzatory, były od nowości nie wymieniane, miały oryginalny żółty kolor i były W NIENARUSZONYM STANIE - prawie jak nówki!

Niestety po pewnym czasie zaczęły się problemy, najpierw - aż Romek ze zdziwienia zaśmiał się w głos - obrotomierz zegara obrócił się w kółko, a przecież nie jechał z najwyższą prędkością...I coś przy okazji stało się z obrotami...Zmienił licznik, dodał kolejny po regeneracji i było to samo...wielkie zdziwienie robiło się coraz większe...jak się okazało - aż miechanik się zdziwił - obroty skakały z winy usterki zegara. Jak tylko kupiliśmy nowy zegar, silnik zaczął pracować normalnie i równo... Bo wiecie jak to jest? Czasem jak człowieka boli palec u nogi to pójdzie dalej, jednak że zdarza się też aż tak, że ból jest nie do zniesienia, że aż trudno się podnieść i pada się na wyrko odpocząć....Na jakiś czas był spokój, później zaczęła przeciekać misa olejowa, i pomału sypały się progi, a ja? Dostrzegłam w Czeladzi na parkingu przed M1 piękne ciacho - czerwoną hondę type R i mnie znowu tknęło, że czas zmienić na większe i lepsze...Wtedy pojechaliśmy po kolejne...jakie? Oczywiście opla! Pojechaliśmy do tego samego komisu oglądać co mają fajnego i pani z miłą chęcią chciała tą astrę z powrotem, jednakże na Zagórzu komis dawał więcej, dlatego zostawiliśmy ją w innym....Ale....nie mogłam jednak przeżałować swojej decyzji, bo miałam już wtedy nadzieję, że ją zostawimy dla mnie - napaliłam się wtedy niemiłosiernie, że pójdę na prawko...Niestety strach mojej mamy był większy...Chodziliśmy po domu jak struci, tak ciężko było się z nią rozstać...:( zakupił ją tzw. świeżak, a gorzej mówiąc tempa dziewucha (jestem kobietą, ale wiem o czym teraz mówię!!!) To był totalny antytalent i pan z komisu przy nas sprzedał jej naszą asterkę...Serce aż mi pękało z bólu, ale następny opel stał już pod blokiem, a trudno opłacać i trzymać dwa na raz, szczególnie jak się jest na dorobku...

Widywaliśmy ją nie często jeżdżącą po Zagórzu, niestety aż żal było patrzeć do jakiego stanu była doprowadzona!!!! I nie wiem czy jeździ dalej, ale miała wszystko poubijane, pourywane, brudna, z urwanym tłumikiem...Dymiło się z niej jak z Huty Katowice!!! Że takim ludziom dają prawo jazdy!!!!


Opel Vectra Vecterka B

56,64

19 komentarzy
3 zdjęcia w galerii
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: ...Kolejna decyzja brnięcia ku górze...Prześliczna Vectra B 1.6 16V z 97-go roku kolor oliwkowo złoty. W środku czarne welurowe obicie, żadne ciapkowate, żadne jakieś tam sfiksowane,piękny pulpit, karinktonka, poduszki powietrzne, abs, fabryczne radio i fabryczne nagłośnienie...podświetlane lusterka, co mi przypadło do gustu - wiadome - powiecie - baba! Ale i więcej schowków, jeszcze większa przestrzeń, ze śmigłowca do samolotu!!! Boże jakie to wspaniałe uczucie!!! Nasza przygoda z oplami trwać dalej musiała, bo po poprzedniczce astrze 1.4 serce mocniej zabiło! I znów przesiadka z mniejszego na większe, mocniejsze, bardziej już eleganckie...Również była sprowadzona, czyściutka, zadbana, co prawda prawa lampa była popękaną na zgrzewach, ale to postarałam się od razu wymienić - kupiłam taką od szwagra. Pamiętam, jak żeśmy ją dokładnie oglądali, dosłownie weszliśmy wprost pod samochód...Cudeńko! Zero korozji, zero śladów użytkowania!!! I to jej cudne spojrzenie - ZNIEWALAJĄCE przymrużone oczy....O - tą to już się płynęło a nie jechało czy pomykało...Ona płynęła, płynęła i rwała do przodu. Aż mnie wcisnęło na tylnym siedzeniu...Kochana Viki!!!!

Tu już raczej nie zmienialiśmy w jej wyglądzie nic, bo ona już miała w sobie to coś, nutę elegancji, nie pasowały do niej zwykłe upiększenia....Jedynie co, to kupiliśmy całkiem nowiutkie felgi 17-ki w Norauto. Ale ona nam imponowała!!! Tym bardziej, że stawaliśmy się jeszcze bardziej przywiązani i do siebie i do tych samochodów. To był kolejny członek rodziny, co tydzień pucowany, odkurzany...Uwielbiałam w niej siedzieć, słuchać muzyki, jechać daleko u boku mojego ukochanego...wtedy wiedziałam, że coraz bardziej oboje dojrzeliśmy do myśli spędzenia wspólnego życia na dobre i na złe!!! Uwielbiałam patrzeć jak świecą przepięknie zegary...Nie mogliśmy się doczekać, kiedy wreszcie pojedziemy w dłuższą trasę...a wtedy to był właśnie moment kolejnych wakacji...Nie czekaliśmy na nic, spakowaliśmy rzeczy i wyruszyliśmy nią do Kołobrzegu. To były nasze pierwsze wspólne wczasy i pierwszy większy wypad nowym nabytkiem...


Opel Astra Czerwona Landrynka

70,58

66 komentarzy
16 zdjęć w galerii
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: Opel Astra 1.6 75 KM Kombi wspomaganie kierownicy, autoalarm, centralny zamek, radio JVS, welurowa tapicerka, tylna roleta w bagażniku, relingi na dachu....I co najważniejsze silnik zdrowy, żadnych stuków, ani puków, ani wycieków blacharka również -ODZIWO!- w bardzo dobrym stanie...ZERO RDZY! Zdrowe błotniki, podłoga, drzwi, maska i klapa! Poprzedni właściciel na prawdę o nią dbał i włożył w nią dużo swojego serca...Oboje z żoną rozstawali się z autkiem raczej trochę w smutku. Jednakże mój mąż ich zapewnił, że jeśli samochód będzie się dobrze sprawował to pozostanie u nas do końca świata i będzie nam służyć jak najdłużej:)



A z wrażenia Wam skarpety odpadną i huku narobią he!he!he!



Zakupiona została wczoraj....Dokładnie taka, jaką sobie wymarzyłam!!!! Dlaczego? Bo uwielbiam Opelki, a szczególnie od momentu kiedy rozstaliśmy się z poprzedniczką Astrą - cały czas miałam taką na uwadze.... Żebyście widzieli mój entuzjazm! Zanim jednak ją zdobyliśmy, niestety musieliśmy się trochę najeździć za nią, właściwie szukałam czegoś w dieselku, owszem bywały, lecz ich stan naprawdę za tak małą cenę - był w opłakanym stanie...Ktoś powie - przecież macie furkę i to jaką...Ale ten samochodzik jest dla mnie tak jakby pierwszy....Bo wreszcie zdecydowałam się iść na prawo jazdy i właśnie jestem w trakcie kursu..... także dla mnie jest on PIERWSZY!!!!!! A jak na pierwsze autko to chyba całkiem całkiem...czy też tak uważacie?

Tak więc na parkingu w parku mąż na spokojnie pokazywał mi wszystkie jej szczegóły. Przy okazji poczułam się jak na kolejnym wykładzie, ale to bardzo dobrze, uwielbiam kiedy on opowiada o autkach z taką pasją...Kornacki przy nim się kryje!!!!

Zasiadłam za kierownicą i nie ruszając z miejsca, pomału płynnie odpaliliśmy silnik i sprawdziliśmy jej wszystkie jakie to możliwe ślepka...:)A przy okazji załączyłam radio...Ku mojemu miłemu zaskoczeniu usłyszałam fragment piosenki, której słowa szły mniej więcej tak:



Zaczaruj mnie na życie całe

Bo tylko z Tobą zostać chcę

Niech wszystko będzie doskonale

Tak jak Ty, gdy kocham Cię (..)



To był ten moment, kiedy coś we mnie drgnęło...bo te słowa były takie akurat na tą chwilę....Ani nie znałam tej piosenki, nie słyszałam jej nigdzie wcześniej....Ale w domu uświadomiłam sobie, że to był jakiś znak, jakiś cud...Bo piosenka była zespołu KOMBII a ja siedziałam w Kombi...To spowodowało, że obiecałam sobie, iż zostaniemy na zawsze razem...!A ta chwila pozostanie we mnie na zawsze:)

Nasza kochana asterka...hi!hi!



ps.1 Przesiadając się vectry C do niej,jako że oboje z mężem staramy się delikatnie obsługiwać autka, a szczególnie zamykać drzwi - z przyzwyczajenia przyciągnęłam je do siebie chcąc zamknąć je tak jak do tych czas...A tu? zaskoczenie, że takie lekkie i że takie wielkie BUUUUM! Mój Romuś zwrócił mi uwagę - delikatnie! - po czym sam tak huknął, zdążyłam zobaczyć i w jego oczach zaskoczenie....Oboje wybuchnęliśmy śmiechem i od tamtej pory już zamykamy je bardziej ostrożnie...

Ta asterka posłuży mi jako pojazd do pracy i z powrotem, żeby jak najszybciej i bezpiecznie wrócić do domu, do naszego małego Okruszka, który przecież jest taki malusi! A co najważniejsze: dziecięcy wózek wszedł nie tylko jak masełko, tam jeszcze prócz niego można by załadować całą krowisię! Polecam...Obserwujcie autko, bo na pewno będzie miało lekką metamorfozę, oby nie z przyczyn losowych. Trzymajcie za mnie kciuki, bo będę starać się jeździć lepiej niż przeciętne babki za kierownicą...Chcę tak jeździć jak mój mąż, pewnie, płynnie, sprawnie i na pewno nie tak pomału jak nasze L-ki. Obiecuję, że nie będę Wam tarasować ruchu i lewego pasa...Ale jak zobaczycie nas na drodze - z uwagi na jedyne życie moje - szczególnie przy wyprzedzaniu i przy ścinaniu zakrętów, pamiętajcie, że tu jedzie Niuniek - ten co ma swoją małą rodzinkę, i na prawdę ma dla kogo i po co żyć (!!!)- uważajcie na mnie, bo nie koniecznie ZAWSZE wypadki zdarzają się tylko z winy Świeżaków i z winy, bo Baba! A ja obiecuję, że będę jeździć prawidłowo...



Ps.2 Ale te kursy prawa jazdy do bani, nic mądrego nie uczą, wszystko okroili! Materiały okroili, na wykładzie z pierwszej pomocy instruktor nie puścił filmu, on go przewinął, bo mu się spieszyło do domu, na pozostałych lekcjach opowiadał kawały a i przy okazji okazało się, że jestem JEDYNĄ osobą z 30-tu w grupie która przeczytała od dechy do dechy kodeks ruchu drogowego!!! Ludzie o co tu chodzi?! Czemu teraz tak postępują? I co tu się teraz dziwić, że tuki wyjeżdżają na ulice i powodują wypadki!



Pozdrawiam wszystkich miłośników AWC



Wasz Niuniu:)



ps3. W tej asterce są bardzo wygodne fotele!!!!!!

ps4. Jest nowym nabytkiem, co wcale nie oznacza, że pozbyliśmy się Vecterki...:D Obie stoją obok siebie...:)


Fiat 126p „Maluch” Czerwony Szerszeń

33,27

3 komentarze
4 zdjęcia w galerii
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: Ten samochodzik bardzo miło wspominam, choć powiem Wam szczerze - na początku odmawiałam mojemu Romkowi, żeby raczej dał sobie spokój z maluchami.

Pamiętam była ostra zima, nasypało pełno śniegu i na drugi dzień mielimy oboje jechać na giełdę mysłowicką po nasz pierwszy samochód - czemu? Sama namawiałam swojego (wtedy) chłopaka, żeby szedł do przodu i kupił samochodzik. Przyda się:) Ale nie malucha! Nazajutrz wybraliśmy się na tą giełdę, ale śnieg gwałtownie topniał, a ja w mu-klukach na nogach, dla tych co nie wiedzą co to - buty zimowe z zamszu, wiązane z korzuszkiem w środku - typowe coś jak dla Eskimosów ha!ha!ha! I te buty mi przemokły, oj - pamiętam jak mi było zimo!!! I na złość - nie było nic! Co by mnie uszło uwadze....A w niedzielę tramwajem do domu - kuzia - wcale mi się nie uśmiechało. A Romuś? Szczęśliwy, jakby w gorącej kąpieli - ujrzał to coś pod koniec giełdy i oglądał, dokładnie ze wszystkich stron, ręce zacierał z radości, mnie mina zrzedła. O rany - MALUCH! Ale wiecie? Wsiadłam do środka - czyściutki, z niebieskimi tygrysowatymi futrzakami na siedzeniach, nawet boki drzwi miał w białym futerku, i ....BRUUUM... zima a on w taką odwilż tak po prostu odpalił i nagle zrobiło mi się błogo, cieplutko, milutko - szybko zdanie zmieniłam. Huuuuuuura!!!! - wyskoczyłam z niego jak oparzona - kupujemy samochód! Nasz pierwszy samochód!! Rzuciłam mu się na szyję - sprzedawca też był zadowolony bo umarznięty wreszcie będzie mógł wrócić do domu na obiad. Odwieźliśmy pana pod jego dom, gotówka sprzedawcy, wymiana papierków i już!

Wiecie? Ten samochodzik był niezawodny, Romuś go ładnie umył, wypastował, dołożył spojlery, brewki, przyciemnił szybki. Nigdy nas nie zawiódł, zawsze dowiózł na miejsce. Niejednokrotnie jechał 120/h. żebyście widzieli miny kierowców z większych aut - tak jakby im ktoś ubliżył tym, że maluszek ich wyprzedza, he!he!

A jedna z przygód??? Ano - powiedzenie - nie śmiej się dziadku - na prawdę w sobie coś ma. Kolega Romka miał również maluszka, w kolorze turkusu i pewnego razu pourywał przeguby od lewej strony...I co? Romuś się śmiał, bo to było w jakieś nietypowej sytuacji, dwa dni potem byliśmy kilkanaście kilometrów od domu - w Ochojcu - Romuś ruszył i??? Urwał przeguby z lewej strony ha!ha!ha! Oj - nie uśmiechało mu się zbytnio już wtedy. Także kochani - nie śmiejcie się dziadki....:)

Samochodzik poszedł do sprzedania, ponieważ to znowu ja - ten napędzający motorek do działania - powtarzałam mu w kółko - trzeba iść do przodu - czas zmienić samochodzik i zamienił maluszka na cieniasa - czarnego Boboka - Niestety - zamienił stryjek siekierkę na kijek! A o tym w kolejnej zakładce....

Niuniu

a - ha przebieg i rocznik dodam potem, bo nie pamiętam...:/


Fiat Cinquecento Bobok

42,31

8 komentarzy
3 zdjęcia w galerii
 
 
 
Karta tego auta

Opis auta: Parszywy Bobok!

Czerwonego maluszka - sprzedaliśmy w komisie a obok w drugim kupiliśmy czarne Cinquecento. Jak mówił sprzedawca /Panie - bierz pan - brzytwa!/ Dla mnie on był taki sobie - nie lubie czarnych samochodów - typowe dla kobiety, patrzyłam na kolor he!he! I coś w tym było. Jak nas przekonywał sprzedawca /dojedziecie nim ze Śląska nad morze i z powrotem!/ Ta - akurat, ale Polak mądry po szkodzie... Tak więc staliśmy się jego nabywcami....Ucieszyliśmy się, bo jak powtarzałam - trzeba iść do przodu, nie do tyłu...Z mniejszego na większe itd. Minęły 3 tygodnie i rozpoczęły się problemy..... Cholerne problemy... Silnik przestał pracować równo, coś nie paliło na wszystkie cylindry, bez przerwy się zapychało...A najgorzej było wiecie kiedy? jak przyszły mrozy a potem odwilż. Pamiętam jak spieszylimsy się do pracy i za każdym razem dco najmniej raz w jedną stronę i raz w drugą stronę Romek musiał wymieniać świece, czyścić, przekładać...To była masakra!!! Aż w końcu pewnego razu wjechaliśmy na 3go....Szczęście w nieszczęściu - wepchnęło nam nieco założone reflektory, wygięło troszkę maskę. Poszły punkty karne i mandat. Ale to nic, pojechaliśmy do Gliwic, kupiliśmy maskę co prawda innego koloru, prysnęliśmy czarnym lakierem i zamieniliśmy go w komisie na asterkę:) I to było najlepsze co mogło nam się przytrafić:)

Kiedyś kupię

Kolor biały z czarnymi dodatkami, czerwony lub ewent. czarny. Ten samochód ma duszę i serce jak dzwon!!! A ryk silnika przyprawia mnie o dreszcze!!!!

18 ocen
23 raporty spalania
6 publikacji


Insigniora - moje ciacho!!! Biała, ciemnografitowa ewentualnie czarna. Ma groźne, wyzywające spojrzenie i te diabelskie zegary. A wykończenie jasną tapicerką dodaje jej elegancji. Pulpit jak w samolocie!!!!! Przepiękna! Kombi z uwagi na ogromną pakowność.

115 ocen
160 raportów spalania
4 publikacje
test ENCAP