Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa

Sprzedaż samochodów „z kratką” w 2009 roku

Udostępnij
  • Badania, raporty i analizy

    2010-01-15, Robert I. Bielecki
  • Ponad 29% aut dla firm i instytucji i ok. 15% rynku aut osobowych.
  • W 2009 roku wielkość sprzedaży samochodów „z kratką" kupionych przez podmioty gospodarcze wyniosła 35 308 szt. Chodzi oczywiście o samochody osobowe z homologacją ciężarową, przeznaczone do przewozu 4 lub więcej osób i jednocześnie dające uprawnienie do odliczenia pełnej stawki podatku VAT, które w minionym masowo wracały do ofert sprzedaży po korzystnym dla polskich podatników orzeczeniu Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, uchylającym łamiące unijne przepisy zarządzenie Ministerstwa Finansów.

     Sprzedaż samochodów „z kratką

    Szacunkowo ponad 15% wszystkich nowych samochodów osobowych zarejestrowanych po raz pierwszy stanowiły auta osobowe „z kratką", umożliwiające przewóz 4 albo więcej osób i uprawniające od odliczania całej stawki podatku VAT. Według informacji IBRM Samar, powołującego się na dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów, w okresie od stycznia do listopada 2009 roku pojazdy „z kratką" stanowiły 14,3% wszystkich rejestracji aut osobowych w Polsce. W grudniu popularność aut „z kratką" miała zwiększyć się ze względu na tradycyjne „produkowanie" kosztów przez firmy (osiągające zyski) oraz zapowiedź kolejnych prób ograniczenia możliwości odliczania podatku VAT przez Ministerstwo Finansów.

    Samochody „z kratką" stanowiły blisko 1/3 (ponad 29%) łącznej liczby pojazdów zarejestrowanych przez firmy i instytucje państwowe w 2009 roku. To bardzo dużo, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że blisko połowa nowych samochodów zarejestrowanych w Polsce została nabyta przez podmioty gospodarcze i instytucje. Można nawet stwierdzić, że posiadanie w ofercie wersji z kratką gwarantuje sukces, a brak takiej opcji mocno ogranicza sprzedaż. Poza tym trzeba zauważyć, że wiele tzw. podmiotów gospodarczych (oficjalnie firm) to osoby fizyczne rozliczające się z pracodawcą za pomocą faktur i zaliczanie ich do flot itd. daleko mija się z prawdą, wypaczając obraz rzeczywistości. Niektórzy nawet specjalnie zakładają firmy aby móc rozliczać na nie koszty pojazdu, zwłaszcza takiego „z kratką".

    Trzeba przypomnieć, że argumentem za niedawnymi ograniczeniami odliczeń miały być rzekome wyższe przychody do budżetu. Dlaczego rzekome? Ponieważ w rzeczywistości niższe niż przed zmianami, ponieważ kalkulowane tak jakby po zmianie przepisów Polacy kupowali takie same pojazdy i to w zbliżonej liczbie, mimo mniej korzystnych regulacji podatkowych. A przecież jesteśmy inteligentnym narodem, potrafiącym dobrze liczyć (no może z wyjątkiem kilku komentatorów sportowych, mających „na antenie" problemy z dodawaniem liczb naturalnych, co tłumaczą np. „nie jestem matematykiem") i jak pokazują przykłady z przeszłości – ograniczania odliczeń VAT, wysokiej akcyzy na pojazdy o pojemności powyżej 2 000 cm3 – polscy podatnicy po prostu dramatycznie redukują zakupy takich produktów, na rzecz towarów „niżej" opodatkowanych (np. pick-up´ów czy silników o mniejszej pojemności skokowej, ale dużej mocy). W efekcie wpływy budżetowe stają się mniejsze zamiast większe, a na drogi trafia więcej używanych pojazdów z importu zamiast nowych z polskich salonów. To się nie opłaca – tracą klienci, dilerzy samochodowi i budżet państwa (podatki i opłaty urzędowe). Warto przeanalizować historię stawek akcyzy na alkohol, zwłaszcza sukces obniżenia tej opłaty, co w minionej dekadzie nie tylko ukróciło prywatny import i przemyt alkoholowych trunków o niezbadanym składzie i jakości, ale zwiększyło wpływu do budżetu, ratując polskich producentów wytwarzających gatunkowo jedne z najlepszych wódek na świecie. Wprawdzie tylko znikomy procent samochodów produkowanych w Polsce trafia do krajowych odbiorców, ale lepiej żebyśmy jeździli pojazdami jakich potrzebujemy, a nie wybierali model czy jego wersję w zależności od tego czy ma kratkę albo nadwozie typu pick-up. Teraz często nie opłaca się kupować na firmę auta z ekonomicznym silnikiem jeśli nie ma wersji z homologacją ciężarową.

    Przy okazji warto zadać sobie pytanie, zwłaszcza w Ministerstwie Finansów, czy nie pora skończyć z tą kratkową paranoją i zacząć traktować samochód jak normalne narzędzie pracy, na które przysługuje odliczenie podatku VAT. Lepiej znieść ograniczenia z odliczaniem VAT-u, a zająć się kontrolą prywatnego używania pojazdów firmowych (oficjalnie wymagającym opodatkowania, co jest w praktyce ignorowane). Pod tym względem wyraźnie odstajemy od Europy. Proste i czytelne rozwiązania są najlepsze, pokazuje np. przykład niemiecki, gdzie sprzedaje się ok. 10 razy więcej pojazdów niż u nas, mimo tylko dwukrotnie większej liczby ludności. Tam nie trzeba kratki aby odliczać podatek VAT od osobowych aut firmowych. Widać w rachunku łącznym się opłaca, ponieważ Niemcy do rozrzutnych nie należą, a w okresie kurczenia się ich gospodarki, oszczędności budżetowych szukają na każdym kroku.

  • Robert I. Bielecki
 
 
 

Sprzedaż samochodów „z kratką” w 2009 roku

Podpis:

Dodaj