Sytuacja jak na rysunku


Jade 90 km/h, ograniczeń innych brak, szczere pole.
Z naprzeciwka wali gość, na oko też 9 dych, prosto. Udajema, ze sie nie widzima, do ostatniej chfili

I tera konsternacja. Mamy sie minąć ot tak, jakby nigdy nic nie było, czy lepiej zachować się w sposob bardziej odpowiedni do sytuacji ?


Tzn. na przykład:
- zawracam, przyspieszam i wyprzedzam go zeby sobie nie myslal, ze tylko wyminąć się z nim potrafię

- zwalniam i czekam aż zacznie mnie wyprzedzac na 3-go ktos z tylu, tak zeby gość sobie nie myslał że pobocze służy do marnowania asfaltu

Jakie są wasze dośfiadczenia z tego typu niejasnych klymatóf ?

