Nasz serwis internetowy oraz podmioty z nim współpracujące takie jak reklamodawcy, firmy badające rynek, dostawcy usług oraz treści, korzystają z plików Cookies zapisywanych na Twoim urządzeniu w celach identyfikacyjnych, reklamowych oraz statystycznych. Dzięki temu możemy między innymi dostosować wygląd strony do indywidualnych potrzeb użytkowników. W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies. Instrukcje zmiany ustawień dla najpopularniejszych przeglądarek znajdziesz tutaj: Chrome, Firefox, Internet Explorer, Opera i Safari. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie przez nas mechanizmu Cookies, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki. Więcej informacji możesz znaleźć w Polityka prywatności.
Kliknij aby zamknąć
Gorące tematy:

Historia motoryzacji

Muzeum Tatra - warto odwiedzić!

autor: Michał Szukalski, kategoria: Historia motoryzacji
Podróżując po Czechach nie sposób nie zauważyć, że jeździ się tam lepiej. Ludzie przestrzegają przepisów, wpuszczają się nawzajem, dzięki czemu jazda jest płynna i niestresująca. Po części to zasługa wysokich mandatów, ale wpływ ma również wyższa kultura motoryzacyjna.
Muzeum Tatra - warto odwiedzić!

Prolog – krótka historia Tatry

Historia czeskiej motoryzacji jest znacznie starsza i bogatsza niż nasza – przed wojną, gdy w Polsce produkowano w niewielkich ilościach CWS-a i kilka innych modeli, które nie osiągnęły sukcesu (Ralf-Stetysz, S.K.A.F), Hans Ledwinka, geniusz inżynierii, kilkadziesiąt kilometrów od Polski, projektował rewolucyjne samochody marki Tatra. Oddać trzeba, że obok Lewinki, bardzo ważną osobą w koprzywnickiej fabryce Tatry był również niemiecki inżynier Erich Übelacker.

Historia Tatry zaczyna się jednak znacznie wcześniej, bo w 1850 roku, kiedy to Ignacy Sustal zaczął tworzyć bryczki. Pierwszy samochód, bazujący na automobilu Benza, powstał w 1897 roku, był to Prasident.

W latach dwudziestych Tatra zaczęła produkować zaawansowane technologicznie samochody osobowe i ciężarowe, by w latach trzydziestych, za sprawą Hansa Ledwinki, wejść na rynek z czymś niesamowitym – z samochodami aerodynamicznym. Pierwszym prototypem był model V570, niezwykle podobny do Garbusa.

Najbardziej znane osobowe Tatry to jednak rodzina oznaczana symbolem "T": pierwszy model, T77 pojawił się w 1934 roku. Poza charakterystyczną, opływową karoserią, samochód charakteryzował się 3-litrowym, chłodzonym powietrzem silnikiem V8 o mocy 75 KM, który na lata stał się symbolem osobowych Tatr. Piękna karoseria to jedno, ale T77 posiadał nowoczesne, niezależne zawieszenie, a silnik pozwalał na rozwinięcie 100 km/h w 14 sekund. Prędkość maksymalna wynosiła aż 145 km/h. Osiągi znakomite, jak na auto przedwojenne.

Później Tatra rozwijała swoją rodzinę aerodynamicznych samochodów – powstały T87, T97. Zaraz po wojnie, w 1946 roku, udało się ruszyć z produkcją modelu Tatraplan (Tatra 600), będącego kontynuacją przedwojennych tradycji aerodynamicznych samochodów, choć podobnie jak w modelu T97, zamiast silnika V8, pojawił się motor czterocylindrowy. Produkcja luksusowych Tatr, mimo nacjonalizacji fabryki i przejęcia władzy w Czechosłowacji przez komunistów, nadal trwała, ale produkcja kolejnych modeli (603, 613) była niewielka. Przeciętny Czech czy Słowak nie mógł liczyć na zakup żadnej nowej Tatry – były to wygodne samochody dla oficjeli. Kto wie czy obok Ziłów, nie najwygodniejsze limuzyny w całym Bloku Wschodnim.

Powojenna produkcja osobowych Tatr była jednak zawsze nieco z boku – jeden model wytwarzany był przez wiele lat, bez poważnych modyfikacji i w niewielkich ilościach. Model 603 powstawał w latach 1956 – 1975, jego następca, 613-stka opuszczała zakład w Koprzywnicy w latach 1974 – 1996. Ostatnim osobowym modelem Tatry, była 700-tka, czyli zmodernizowany model 613 z ogromnym, chłodzonym powietrzem silnikiem 3,5 lub 4,4-litra umieszczonym z tyłu. Auto miało ponad pięć metrów długości i musiało konkurować z BMW serii 7 czy Mercedesem serii S. Niestety, największy nabywca, rząd czeski, zdecydował się na flotę niemieckich limuzyn, przez co produkcja modelu T700 została wstrzymana już po dwóch latach, w 1998 roku.

Przez dziesięciolecia, Tatra słynęła z produkcji doskonałych ciężarówek. Niech za przykład posłuży Tatra 25 (1933 – 1936), z ponad 11-litrowym silnikiem o mocy 110 KM. Samochód ze względu na nietypowy kształt karoserii zyskał przydomek Buldog. Kolejne konstrukcje były jeszcze bardziej imponujące – w 1943 roku Tatra zaprojektowała 300-konny, silnik wysokoprężny W18! Po wojnie powstawały kolejne ciężarówki, które na stałe wpisały się w krajobraz państw socjalistycznych. Tatra słynie z produkcji doskonałych ciężarówek budowlanych – wywrotek, betononomieszarek itd. Mimo, że paliwożerne, mają bardzo dobrą opinię i nadal są z powodzeniem używane w wielu polskich przedsiębiorstwach. W Czechach, a w szczególności w okolicy Koprzywnicy, Tatry spotykamy dosłownie na każdym kroku.

Dojazd do Muzeum Tatry

Nakreślona powyżej historia Tatry to zaledwie krótkie streszczenie, pomijające wiele bardzo ważnych konstrukcji. Dzieje fabryki w Koprzywnicy wymagają osobnego artykułu i dokładnego przedstawienia. Powyższy wstęp został jednak nakreślony, by pokazać, że historia marki Tatra to nie tylko najpopularniejsza w Polsce ciężarowa Tatra 815 i jej pochodne wersje. Na przestrzeni ponad stu lat, kiedy Tatra wytwarza samochody, powstały dziesiątki nietypowych konstrukcji. Najciekawsze przedstawiono w Muzeum Tatry, umiejscowionym w rodzinnym mieście marki.

Dojazd do Koprzywnicy (Kopřivnice) jest bardzo prosty – od polskiego Cieszyna to odległość nieco przekraczająca sześćdziesiąt kilometrów. Muzeum znajduje się na ulicy Záhumenní 367/1, a rozpoznasz je po Słowackiej strzale (Slovenská strela) – spalinowym pociągu z 1934 roku, który osiągał 130 km/h, a jego zadaniem było błyskawiczne transportowanie ważnych ludzi między Pragą a Bratysławą.

Ekspozycja i warunki zwiedzania

To, co robi naprawdę duże wrażenie to warunki, w jakich prezentowane są eksponaty z Muzeum. Samochody umieszono w nowoczesnym, w dużej mierze przeszklonym budynku. W dużych pomieszczeniach zlokalizowano dziesiątki eksponatów – samochody osobowe i ciężarowe sprzed II wojny światowej, będące replikami lub oryginałami. Nie brakuje prototypów, pojazdów specjalnych i wyścigowych. Poza ekspozycją całych samochodów, przygotowano również odrestaurowane silniki, podwozia oraz najbardziej charakterystyczne elementy np. układu napędowego czy zawieszenia. Na ścianach znajdziemy plakaty, w gablotach modele wykonywane przez projektantów, a co jakiś czas – również stanowiska multimedialne z filmami dokumentalnymi. Te niestety mają kiepską jakość obrazu i dźwięku.

Niektóre modele zostały umiejscowione na obrotowych platformach, inne umiejscowiono w zainscenizowanych scenkach z życia. Największe wrażenie robi odtworzony warsztat, pokazujący jak naprawiało się samochody w latach dwudziestych.

Ekspozycja samochodów przedwojennych jest spora, ale bez wątpienia – największa jest wystawa pojazdów z okresu socjalistycznej Czechosłowacji – zobaczymy wszystkie osobowe, produkcyjne Tatry, ich wersje specjalnie (m.in. rządową Tatrę T613 z otwartym dachem i automatyczną skrzynią biegów) i prototypy.

Nie mniej ważne są pojazdy ciężarowe – w muzeum zobaczymy zarówno pojazdy wojskowe, użytkowe, jak i wersje specjalne przygotowane np. na Rajd Dakar czy eskapady dookoła świata. Modele robią doskonałe wrażenie, można do nich zajrzeć dzięki podestom, ale oczywiście – są zamknięte.

Wejście do muzeum (od wtorku do niedzieli) dla osoby dorosłej kosztuje 110 koron (nieco ponad 18 złotych). W zamian za to otrzymujemy nielimitowany dostęp do ekspozycji, możliwość darmowego fotografowania eksponatów i potężną dawkę motoryzacyjnych doznań. W muzeum zorganizowano sklepik z gadżetami Tatry – koszulkami, modelami, czapkami, szklankami itd. Ceny nie są niskie, ale można znaleźć naprawdę ciekawe pamiątki.

Muzeum Tatry robi niesamowite wrażenie – tak blisko naszego kraju, powstawały niesamowite, rewolucyjne samochody na najwyższym, światowym poziomie. Nie pozostaje nic innego, jak zaprosić wszystkich do Koprzywnicy. Pod nosem mamy naprawdę dobre muzeum motoryzacyjne. W naszym, kilkukrotnie większym kraju, nic takiego nie znajdziemy. A szkoda, bo eksponatów można byłoby trochę uzbierać.