Aston Martin Lagonda - Ufo na czterech kołach
-
Kultowe Wozy
2010-11-09, Przemysław Chudy - Chyba każdy producent samochodów pragnął, by właśnie jego model stał się legendą. Niestety, w rzeczywistości udało się to tylko nielicznym. Niezwykle rzadkim autem, który stał się ikoną stylu jest bez wątpienia Aston Martin Lagonda. Samochód, którego próżno szukać w Polsce a szkoda, bo naprawdę jest na co popatrzeć.
Z tą długą limuzyną spotkaliśmy się w Berlinie. Mieliśmy na tyle szczęścia, że było nam dane zobaczyć wersję kombi. Jedyny na świecie egzemplarz nazwany „Schooting Break". Sam już zwykły model Lagondy jest niezwykle rzadki. W latach 1976 – 1989 wyprodukowano raptem 650 sztuk tego auta. Model, który spotkaliśmy należał do szwajcarskiego kolekcjonera, który na własne życzenie, nie patrząc na koszta poprosił, by przebudowano go na model kombi.
Wszystkie wspomniane 650 sztuk było składane ręcznie. Samochód okazał się niesamowitą konstrukcją. Nieprzeciętny i zachwycający. Dokładnie dzięki takim unikalnym sylwetkom kocha się motoryzację. Motoryzację nie standardową, znaną z naszych ulic, lecz urzekającą i wprawiającą w zdumienie. Lagonda mierzy 5,30 m długości i stojąc obok zdaje się nie mieć końca. Odnosi się wrażenie, że jazda tym autem po zatłoczonych miastach graniczyć musi z cudem. Bardzo długa maska, kanciaste kształty i jak na limuzynę, bardzo niska sylwetka lekko opadająca w tylnej części.
Sylwetka zaprojektowana przez Williama Townsa najbardziej intrygująco wygląda z przodu. Niesamowite „spojrzenie" spod serii lam, bardzo płaski przód i co najciekawsze, uzbrojone w wysuwane lampy starannie ukryte pod maską pojazdu. Dwa zestawy sześciu lamp umieszczonych bo obu stronach atrapy wyglądają naprawdę imponująco.


W latach swej świetności Aston Martin Lagonda był najdroższą limuzyną sprzedawaną na świecie. Swoją ceną przebijał nawet takie auta jak Rolls – Royce czy Bentley. Ktoś, kto w latach 70 – 80tych prowadził Lagondę kosztującą ponad 200 000 marek, mógł się czuć jakby na własność posiadał Concorda. Odsłona z końca lat 80-tych kosztowała nawet 300 000 marek Aston Martin, modelem tym w jedną sekundę przeniósł się w kolejne tysiąclecie. Aby się o tym przekonać wystarczyło zasiąść w środku tej wielkiej limuzyny. Kiedy ludzie zachwycali się elektrycznymi szybami, Lagonada wyposażona była już w cyfrowe wyświetlacze wbudowane jako digitalne Tacho, oparte na diodach LED. Mnóstwo przycisków wkomponowanych w drewniane wykończenia i skórzana tapicerka pięknie obszytą ozdobnymi nićmi, stanowiły połączenie klasyka z iście nowoczesną konstrukcją.
Mimo swej wielkiej sylwetki, Aston Martin Lagonda zadziwiał wspaniałymi osiągami. Do setki przyspieszał w 9 sekund wydając przy tym urokliwy lecz majestatyczny ryk jak przystało na limuzynę takiej klasy. Wszystko za sprawą niemałego silnika V8 o pojemności 5340 ccm, mocy 310 KM i momencie obrotowym rzędu 450 Nm. Lagonda potrafiła też rozpędzić się do 230 km/h. Ktoś, kto pozwalał sobie na tak drogie auto musiał liczyć się ze zużyciem paliwa rzędu 30 litrów na 100 km.
Lagonda powstała przy współudziale produkującego sportowe wozy Astona Martina i firmy Lagonda, którą Aston Martin przejął w latach 70 – tych. Obecnie zewsząd daje się słyszeć, iż w najbliższych latach pojawi się nowa odsłona limuzyny Lagonda. Czy będzie tak potężna, kontrowersyjna, mocna i droga? Czas pokaże. Jedno jest pewne. Znając historię marki Aston Martin, Lagonda na pewno będzie kawałkiem dobrego samochodu.
- Przemysław Chudy
Aston Martin Lagonda - Ufo na czterech kołach
10 komentarzy
9 dyskutujących
Podpis:
Finezja na miarę krzyżówki kredensu gdańskiego i kapliczki wiejskiej, szczególnie w wersji kombi. Koshmarek
2 miesiące temu napisz odpowiedź
moje volvo 855 kombi z 94r jest kanciaste ale ten aston, hmm według mnie wypasiona fura choć jest stary no ale to już klasyk a to sie liczy przynajmniej dla mnie.
5 miesięcy temu napisz odpowiedź
kombi jest piekne jak ci sie niepodoba to ssij kule
6 miesięcy temu napisz odpowiedź
ale za to kombi to ktos powinien oberwać. Takie autko oszpecić...
7 miesięcy temu napisz odpowiedź
Rzadki model z tym się zgodzę, ale dobrym autem Lagonda nigdy nie był. Dlatego jego produkcja się tak szybko skończyła. Po pierwsze był drogim autem, po drugie bardzo awaryjnym. To zdecydowało o zakończeniu jego krótkiej produkcji.
1 rok temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Kilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...
Ekologiczne uzupełnienie oferty - Peugeot 3008 HYbrid4Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Galerie
Range Rover Evoque Victoria BeckhamFilmiki: samochody

Astony dają popis na śniegu i lodzie

Aston Martin V8 Vantage GTE - torowa wersja w swoim naturalnym środowisku

Pociągający jak piękna kobieta? - Aston Martin Virage Volante

Aston Martin zapowiada nowego drogowego potwora - V12 Zagato

Limuzyna w wymiarze mini - Aston Martin Cygnet
Zobacz inne ciekawe filmiki

Newsletter - zapisz się!

galeria
dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera



