Mały byk - Lamborghini Urraco
-
Kultowe Wozy
2006-01-18, Marcin Zasada - Na początku lat siedemdziesiątych Ferruccio Lamborghini postanowił przypuścić atak na rynek tanich (sic!) bolidów sportowych. Walkę z takimi samochodami, jak Porsche 911 i Ferrari Dino miał podjąć „Mały byk” – model Urraco. Kosztował „zaledwie” 24 tysiące dolarów.
-
Szybka odpowiedź Ferruccio
Historia o tym, w jakich okolicznościach Ferruccio Lamborghini podjął decyzję o produkcji samochodów, to dziś jedna z najciekawszych i najbarwniejszych anegdot w dziejach motoryzacji. Słyszeli już o niej chyba wszyscy - signore Lamborghini nie był specjalnie zadowolony ze swojego Ferrari, a do tego zabolały go metody, jakimi potraktowano, gdy zjawił się w serwisie. W taki oto sposób Enzo Ferrai sam wychował sobie rywala na swoim własnym podwórku. Pod koniec lat sześćdziesiątych Lamborghini miał już na swoim koncie między innymi wspaniałą, legendarną Miurę oraz obiecujące: 350 GTV (przepiękne nadwozie) i Espadę. W tym samym czasie Ferrari zaczął promować swoją „tanią" markę Dino. W tej klasie samochodów mocną pozycję na rynku mieli również Porsche 911 i Maserati Merak. Odpowiedź Lamborghiniego musiała być szybka.






Zaprojektowaniem konkurencyjnego modelu zajęła się firma Bertone. Pierwsze projekty wykonane przez jej fachowców nie zyskały jednak uznania u signore Ferrucciego. W końcu za stworzenie „małego byka" zabrał się Marcello Gandini i wtedy przedsięwzięcie naprawdę ruszyło z miejsca. Główną przewagą, jaką Lamborghini miał posiadać nad swoimi rywalami był mocniejszy silnik oraz cztery miejsca, o których mogli tylko pomarzyć właściciele Porsche, czy Ferrari. Jak się w praktyce okazało, autem typu 2+2 mogła jeździć jedynie dwójka dorosłych i dwójka dzieci. Na tylnej kanapie nie było bowiem zbyt wiele wolnego miejsca.
Szukanie oszczędności
Prototyp Urraco było gotowy w roku 1970. Światu po raz pierwszy ukazał się podczas targów motoryzacyjnych w Turynie. Na rozpoczęcie seryjnej produkcji trzeba było jednak poczekać aż dwa lata. Tyle czasu konstruktorzy Lamborghini potrzebowali na wyeliminowanie ciągłych problemów technicznych z silnikiem i skomplikowaną konstrukcją podwozia. Gdy w końcu w 1973 roku auto trafiło do salonów, nie sprzedawało się zbyt dobrze. Kariery Urraco o mały włos nie zniszczył kryzys naftowy. Włoska marka zareagowała na to „ekonomicznym" modelem P200 przedstawionym w roku 1974 wyposażonym w dwulitrowy silnik o mocy 182 KM. Na szczęście, klienci Lamborghini uznali, że takie osiągi nie przystoją bolidom spod znaku byka i P200 (sprzedawany zresztą jedynie na terenie Włoch) niemal przepadł bez śladu. „Rasowe" wersje Urraco obroniły się same.






Mocną stroną tego auta była zawsze ponadczasowa sylwetka, na bazie której powstały kolejne modele Jalpa i Silhouette. Karoserię wykonano ze stali, która była wówczas tańsza i łatwiejsza w obróbce. Cały pojazd został oparty na przestrzennej ramie zbudowanej ze stalowych rurek. Oszczędności panowie z Lamborghini szukali również projektując wnętrze Urraco, najsłabszy punkt kultowego bolidu. Po pierwsze, w standardowej wersji klienci mogli jedynie pomarzyć o skórzanej tapicerce. Sporo pretensji zgłaszano również pod adresem niezbyt efektownej deski rozdzielczej. Ogólna jakość materiałów użytych do wykończenia kabiny tego auta też nie była za dobra.
- ... ciąg dalszy na następnej stronie
Mały byk - Lamborghini Urraco
Podpis:
Polecamy!
Kilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...
Ekologiczne uzupełnienie oferty - Peugeot 3008 HYbrid4Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...


Newsletter - zapisz się!

galeria
dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera




