Piękny cud techniki
-
Kultowe Wozy
2005-07-08, Marcin Zasada - Sportowy i elegancki zarazem. Mówi się o nim: "cud techniki przełomu lat 70. i 80". Niezwykła sylwetka i znakomite osiągi sprawiły, że od dnia prezentacji samochód ten zawładnął wyobraźnią setek tysięcy mężczyzn na całym świecie.
„Bestia”, Madonna i inni
Piękne coupe BMW do dziś cieszy się ogromną popularnością. W Stanach Zjednoczonych „szóstka” nadal jest jednym z najdroższych aut wśród oldtimerów. Do wielkich miłośników tego samochodu cały czas należą między innymi: Mike Tyson, Madonna, Clint Eastwood i Morgan Freeman.



Gdy w roku 1970 naczelnym stylistą bawarskiej marki został Francuz Paul Bracq, twórca legendarnego „rekina”, w powietrzu czuć było nadchodzące zmiany. Bracq, który wrócił do Monachium po przygodzie z Mercedesem miał za zadanie przeciwdziałać malejącej sprzedaży modeli BMW. Seria E9 powoli odchodziła do lamusa, szefowie koncernu uznali, że najwyższy czas na zastąpienie jej czymś zupełnie nowym. Francuz postanowił całkowicie wycofać z rynku linię E9. W głowie miał już wizję jej następcy.
Elegancki drapieżnik
Inspiracją dla Bracq’a stała się seria 5 (E12), którą zresztą zaprojektował osobiście. Podczas oficjalnej prezentacji, która odbyła się w sierpniu roku 1976 w Genewie oczom całego świata ukazał się samochód o drapieżnej sylwetce w kształcie klina, którą podkreślała schodząca ku dołowi maska z agresywnym wybrzuszeniem, szeroki rozstaw kół i osi oraz łagodnie opadająca linia dachu na stosunkowo krótki tył. Auto wzbudziło zachwyt również dzięki elementom takim, jak choćby masywna, podwójna rura wydechowa umieszczona pośrodku podwozia, charakterystyczny grill oraz duże, okrągłe reflektory.



Dwa pierwsze modele: 600 CS i znacznie mocniejszy 633Csi kosztowały odpowiednio 40 i 43 tysiące marek. Znacznie większym powodzeniem cieszył się drugi z wymienionych – wyposażony w silnik o pojemności 3,3 litra oraz mocy 197 KM. Auto bez większych problemów rozpędzało się do 215 kilometrów na godzinę, zaś do „setki” przyspieszało w 7,9 sekundy. Przez osiem lat produkcji wersję tę sprzedano w liczbie blisko 40 tysięcy egzemplarzy, z czego ponad jedna trzecia rozeszła się na rynku amerykańskim.
Cena nie gra roli
Co ciekawe, za „jedyne” 50 tysięcy marek można było kupić model „ultraluksusowy” ze skórzanymi fotelami, wysokiej klasy sprzętem stereo, automatyczną skrzynią biegów i szyberdachem. Choć jego cena była zawrotna (do dziś jest!), pomyliłby się ten, kto wróżył temu autu rynkową klęskę. Wręcz przeciwnie, w Republice Federalnej Niemiec samochód sprzedawał się wyśmienicie. Co więcej, model natychmiast podbił Stany Zjednoczone, do których BMW nie nadążał dosyłać kolejnych egzemplarzy. Klienci czekali na swoją „szóstkę” tygodniami.



Nie minęły dwa lata od genewskiej premiery, gdy w salonach pojawiła się topowa wersja legendarnego modelu. Auto nazwane 635CSi dysponowało potężnym, 3,5-litrowym i 218-konnym silnikiem, który rozpędzał je do ponad 230 km/h. „Styl to jedno, ale dla nas równie ważna, o ile nie ważniejsza jest technologia. Dlatego właśnie podczas budowy tego samochodu wykorzystaliśmy technologie najbardziej zaawansowane, najnowsze. Z dumą oddajemy w wasze ręce nasze dzieło ” – mówili podczas prezentacji 635CSi szefowie BMW.
- ... ciąg dalszy na następnej stronie
Piękny cud techniki
Podpis:
Polecamy!
Kilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...
Ekologiczne uzupełnienie oferty - Peugeot 3008 HYbrid4Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!

galeria auta:








dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera





