Recepta na długowieczność - Volvo 240
-
Kultowe Wozy
2006-06-30, Marcin Zasada - „Trochę oleju, trochę wody, młotek do unieszkodliwienia rdzy i sporo benzyny – to wszystko, czego potrzebujesz, by twoje Volvo 240 było nieśmiertelne” – w taki sposób ten kultowy model opisywał Staffan Borglund, dziennikarz szwedzkiego magazynu motoryzacyjnego „Teknikens värld”.
-
Łoś to żaden problem
A skoro jesteśmy przy „Teknikens värld" (po polsku „Świat technologii"), dodajmy, że to właśnie ta gazeta w 1997 roku jako pierwsza odkryła, że Mercedes klasy A nie zalicza „testu łosia", tak ważnego dla Szwedów z racji różnych dziwnych przeszkód pojawiających się na skandynawskich drogach. Przeszkód takich, jak na przykład... łoś, które trzeba ominąć wykonując błyskawiczny manewr skrętu. Podczas testu sprawdza się stabilność auta w takich sytuacjach. Co ciekawe, znakomicie sprawdzian ten zaliczał wiekowy Trabant. Volvo 240 również nie miało z nim żadnych problemów.



Szwedzi konstruowali ten samochód przede wszystkim z myślą o kierowcach w krajach skandynawskich. Volvo 240 miało być solidne, trwałe oraz mieć niezawodne hamulce – tak, aby sprostać ciężkim zimowym warunkom. Gdy dziś, ponad trzydzieści lat po debiucie, widzimy go na ulicy, narzekamy na jego przestarzałą, kanciastą sylwetkę. To jednak kolejny dowód na to, że kultowe Volvo przeżyło swoich rówieśników. Szwedzka marka twierdzi nawet, że jeśli chodzi o długowieczność, ich model nie ma sobie równych, a w badaniach, nawet po dwudziestu latach wyprzedza na przykład Mercedesa.
Przykład trwałości i rzetelności
Właściciele 240-stki mają na ten temat najwięcej do powiedzenia. Nie powinno to jednak dziwić, gdyż Szwedzi od dawna stawiają na wysoką jakość produkcji. Pod względem trwałości i rzetelności wykonania, szwedzkie samochody mogły być wzorem dla wielu innych producentów. Klientów nie zrażała nawet cena, nieco wyższa od konkurencyjnych modeli. Wręcz przeciwnie, od początku swojej kariery jesienią 1974 roku, Volvo 240 sprzedawało się znakomicie.



Oferowano je w sześciu wersjach (dwie kolejne dotyczyły bliźniaczego 260). Najbogatszą z nich była 244GL (pierwsza cyfra w nazwie oznaczała drugą serię modelu, który był następcą serii 140; druga cyfra oznaczała liczbę cylindrów, a trzecia – liczbę drzwi), wyposażona we wtrysk paliwa i skórzaną tapicerkę. Za to w modelu 264GL klienci mieli do wyboru tapicerkę skórzaną lub pluszową oraz elektryczne szyby. W obu wersjach standardem było wspomagane kierownicy. Uzupełniając kwestię nazwy kultowych Volvo, w ramach ciekawostki dodajmy, że poprawna wymowa cyfrowych oznaczeń modeli, to „two-forty", czyli „dwa-czterdzieści", albo „two-sixty", czyli „dwa-sześćdziesiąt", a nie „dwieście czterdzieści" lub „dwieście sześćdziesiąt".



Większość modeli 240 napędzał czterocylindrowy silnik B21 o pojemności 2,1 litra i mocy 97 KM (wersja B21A) lub 123 KM (wersja B21E z wtryskowym układem zasilania). 260-tka otrzymała natomiast nową jednostkę opracowaną wspólnie przez fachowców z Peugeota, Renault i Volvo, nazwaną od tego PRV. Silnik V6 B27E miał 2,7 litra pojemności i dysponował mocą 140 KM.
- ... ciąg dalszy na następnej stronie
Recepta na długowieczność - Volvo 240
Podpis:
Polecamy!
Kilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...
Ekologiczne uzupełnienie oferty - Peugeot 3008 HYbrid4Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!

galeria auta:
dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera





