Nasz serwis internetowy oraz podmioty z nim współpracujące takie jak reklamodawcy, firmy badające rynek, dostawcy usług oraz treści, korzystają z plików Cookies zapisywanych na Twoim urządzeniu w celach identyfikacyjnych, reklamowych oraz statystycznych. Dzięki temu możemy między innymi dostosować wygląd strony do indywidualnych potrzeb użytkowników. W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies. Instrukcje zmiany ustawień dla najpopularniejszych przeglądarek znajdziesz tutaj: Chrome, Firefox, Internet Explorer, Opera i Safari. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie przez nas mechanizmu Cookies, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki. Więcej informacji możesz znaleźć w Polityka prywatności.
Kliknij aby zamknąć
Gorące tematy:

Naszym zdaniem - Audi A6

Audi Sportscar Experience - deszczowe szaleństwo w Poznaniu

dodano: 06.06.2013, autor: Zachar, kategoria: Naszym zdaniem
Audi Sportscar Experience - pod tymi trzema słowami kryje się cała filozofia imprezy organizowanej przez niemieckiego producenta. Trzy modele, jeden dzień na jazdy oraz niezliczona liczba cylindrów, zaworów i koni mechanicznych, stłoczonych na jednym placu przed torem wyścigowym w Poznaniu. Audi RS4, Audi RS6 oraz Audi R8 - to główni bohaterowie tego deszczowego dnia.
Audi Sportscar Experience - deszczowe szaleństwo w Poznaniu

Audi Sportscar Experience to kolejny sposób na poznanie najciekawszych modeli niemieckiego producenta. Podobne imprezy organizuje między innymi Porsche, które w ciągu jednego dnia za wszelką cenę próbuje zarazić swoją pasją i zaangażowaniem potencjalnych klientów. W większości przypadków sceptycy wychodzą z takich imprez z ogromnym uśmiechem na twarzy i silnym postanowieniem: „Sprzedam nerkę, ale kupię to auto!” Czy tak samo jest z Audi?

Audi też oferuje modele, które przyśpieszają bicie serca. Najlepiej robi to oczywiście rasowo wyglądające Audi R8. Robi to na tyle skutecznie, że kiedy wkroczyłem na plac przed torem i zobaczyłem 15 R-ósemek, ustawionych w trzech rzędach, to chwyciłem aparat, zacząłem pstrykać zdjęcia i musiało minąć parę minut, zanim zauważyłem, że zaledwie 10 metrów po prawej stało kilkanaście RS4 i RS6. R8 przyciąga uwagę, ale w liczbie 15 egzemplarzy można powiedzieć, że oślepia... Na pierwszy rzut oka Audi RS4 lub RS6 wyglądają jak rodzinne kombi, którymi tata odwozi dzieci do szkoły, a następnie grzecznie wraca do domu i wskakuje w ciepłe kapcie. Na szczęście wystarczy przyjrzeć się zderzakom, felgom i rurom wydechowym, aby zrozumieć, że to nie są zwykłe "kombiaki". A po wejściu do auta i po uruchomieniu silnika taki grzeczny tatuś wyskoczy z kapci i może zapomnieć odebrać dzieci ze szkoły. I o to między innymi chodzi w Audi Sportscar Experience – gra (dosłownie i w przenośni) na emocjach poprzez bezpośredni kontakt z wyjątkowymi samochodami.

Testowanie takich aut jak Audi RS4, RS6 czy R8 na publicznych drogach to niezłe wyzwanie. Owszem, można się nimi przejechać po mieście i w trasie, by sprawdzić jak zachowują się w normalnych warunkach, ale kupując auto za ponad 364 tysięcy (Audi RS4) nie chcemy nim jeździć tylko z prędkością do 50 km/h. Wjazd na autostradę i podróż z prędkością 140 km/h to również pewien niedosyt. Trzymać pod maską 450 KM w ryzach to naprawdę niezłe wyzwanie. A co można powiedzieć o RS6 z 560 KM pod maską? Na szczęście organizatorzy zlitowali się nad nami, przynajmniej w kwestii modelu R8, i jego testy odbyły się już na Torze Poznań, gdzie można było poczuć moc silnika V10 za plecami bez obawy o punkty karne.

Wylądowałem w grupie, która miała zacząć od jazdy RS-ami po drogach publicznych. Z żalem popatrzyłem na wciąż jeszcze suchy tor i ciężkie chmury, wiszące nad nim - pozostało mi tylko trzymać kciuki, aby zanim wrócimy z testów nie spadła z nich na asfalt ani kropla deszczu. W przeciwnym wypadku zamiast testu R8 będę miał test odporności opon na aquaplanning.

Do pokonania mieliśmy 120 km w jedną stronę. Postanowiłem stopniować napięcie i w drogę "tam" wyruszyłem za kierownicą Audi RS4. Oznaczało to powrót RS6, a po obiedzie kulminację, albo może raczej deser w postaci R8.

Audi RS4 – dla singli z aspiracjami

Pierwszy w kolejce jest najmniejszy i teoretycznie najsłabszy przedstawiciel wielkiej trójcy – Audi RS4. Na pierwszy rzut oka jest to ładne, eleganckie kombi z kilkoma elementami poprawiającymi wygląd. Oczywiście to zamierzony zabieg – ukrycie tego, co najważniejsze. A sercem auta jest rewelacyjna jednostka wolnossąca V8 o pojemności 4,2-litra i mocy 450 KM. Moment obrotowy osiąga poziom 430 Nm w zakresie 4000-6000 obr./min, przy czym co najmniej 90% potencjału mocy przypada na przedział 3000-8000 obr./min. Cała ta moc kierowana jest oczywiście na wszystkie koła za pośrednictwem 7-biegowej dwusprzęgłowej skrzyni S tronic. Zdaniem producenta przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje zaledwie 4,7 sekundy, zaś po 11,4 sekundy na liczniku jest już 200 km/h. Auto przestaje przyspieszać przy 250 km/h (z ogranicznikiem prędkości) lub przy 280 km/h na specjalne życzenie klienta. Niestety nie udało mi się w pełni sprawdzić, czy producent podaje prawdziwe dane dotyczące osiągów, ale nie zmienia to faktu, że nawet na mokrej nawierzchni za sprawą napędu na cztery koła osiągi są imponujące.

Audi RS4 sprawia w ruchu wrażenie bardzo zwartego auta. I oczywiście bardzo szybkiego. Wrażenia dźwiękowe są na najwyższym poziomie – kręcąca się do niemal 8500 obr./min widlasta „ósemka” wydaje z siebie przeraźliwy ryk. Co prawda przy niskich obrotach silnik przyjemnie mruczy i burczy, ale po przekroczeniu 4000-5000 obr./min auto zaczyna groźnie warczeć i mówi wszystkim dookoła, że nie warto się zbliżać. Przyspieszenie nawet na mokrej nawierzchni oczywiście wbija w fotel, choć od czasu do czasu, za sprawą stosunkowo niewielkiego rozstawu osi, RS4 bywa nerwowe - wówczas interweniuje elektronika, której wyłączenie zostało nam surowo zakazane. Zawieszenie jest bardzo sztywne, ale nie wybija plomb z zębów. Audi RS4 rozbudza apetyt na więcej. Po 120-kilometrowej podróży, która minęła bardzo szybko przyszła pora na przesiadkę do kolejnego przedstawiciela rodziny RS.

Audi RS6 – członek rodziny Addamsów

Konwencjonalne Audi A6 Avant w podstawowej wersji z 2,0-litrowym 180-konnym silnikiem TFSI kosztuje niespełna 179 tysięcy złotych. W tym wariancie jest to typowo rodzinne, bardzo komfortowe i eleganckie auto z nadwoziem typu kombi, które pomieści bagaże całej rodziny, a następnie bezpiecznie i bardzo komfortowo zawiezie ją na wakacje. Audi RS6 Avant to już zupełnie inna bajka. Co prawda miłośnicy tego modelu nieco narzekali na najnowszą wersję twierdząc, że utrata dwóch cylindrów umniejsza legendzie, ale Audi odpowiednio wszystko dopracowało i zatuszowało te półśrodki. Pod maską poprzednika pracowała 5,0-litrowa jednostka napędowa V10 bi-turbo o mocy 579 KM i 650 Nm momentu obrotowego. A co kryje się w nowym modelu? W nowym Audi RS6 Avant mamy 4,0-litrowe V8, które generuje teraz 560 KM oraz 700 Nm momentu obrotowego. A jak to wpłynęło na osiągi?

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje teraz 3,9 sekundy, co jest czasem aż 0,5 sekundy lepszym niż u poprzednika. Klienci, którzy zdecydują się na nowe Audi RS6 Avant mają do wyboru 3 opcje. Podstawowy model osiąga 250 km/h, auto z opcjonalną paczką Dynamic osiąga 280 km/h, natomiast paczka Dynamic Plus pozwala rozpędzić to duże kombi do 305 km/h. Jeśli już jesteśmy przy porównaniach do poprzednika, nowe Audi RS6 Avant waży aż o 100 kg mniej między innymi za sprawą nowego nadwozia, które w 20 procentach zostało stworzone z aluminium. To wpłynęło pozytywnie nie tylko na prowadzenie i osiągi, ale i na zużycie paliwa. Poprawa w porównaniu do poprzednika to około 40 procent - średnie zużycie paliwa wynosi 9,8 l/100km. Pojemność bagażnika to 1680 litrów - aż trudno uwierzyć, że tyle można zapakować do auta, które pędzi nawet 305 km/h.

Po wejściu do Audi RS6 Avant można poczuć jego wielkość i potęgę. Po uruchomieniu silnika i wysłuchaniu krótkiego ryku budzącego się potwora, na niskich obrotach słychać zaledwie cichy pomruk, ale znów wciśnięcie pedału gazu do oporu skutkuje basowym rykiem i przyśpieszeniem wciskającym w fotel. W przeciwieństwie do modelu RS4, który sprawiał wrażenie bardzo lekkiego, zwartego i nieco nerwowego, większy brat RS6 zachowuje się statecznie, stabilnie, ale bynajmniej nie ociężale. Przy prędkościach miejskich trzeba wręcz uważać, aby niechcący nie skrócić odległości do poprzedzającego pojazdu do zera, ponieważ silnik porusza autem z taką lekkością, jakby auto ważyło niewiele więcej ponad wagę samego kierowcy. Zresztą 3,9 sekundy do setki mówi samo za siebie. RS6 określiłbym jako eleganckiego sportowca, który zachowuje się dostojnie i z klasą, ale w każdej chwili jest gotów napiąć mięśnie i wystrzelić do przodu z zachwycającą lekkością. Auto zachowuje się przewidywalnie nawet na nierównej nawierzchni, zaś szybkie wejście w zakręt prowadzi do delikatnej, ostrzegawczej podsterowności. Jeśli nie mamy ochoty na wyścigi to po wybraniu w systemie Audi Drive Select opcji Comfort auto zmienia swoją charakterystykę i pozwala na spokojną i komfortową jazdę, choć nawet niewielkie drgnięcie prawej stopy budzi V8 pod maską i przypomina, że auto zostało stworzone do ostrzejszej jazdy, a nie do bujania się na prawym pasie. Audi RS4 nas rozbudziło i odrobinę potrzęsło, RS6 pokazało potęgę, majestat i wysoki komfort, a teraz czas na wisienkę na torcie – Audi R8.

Audi R8 – deser na mokrym asfalcie

Im bardziej testowe RS6 nas przybliżało do Poznania, tym z większym niepokojem patrzyłem na ciemne chmury nad miastem. Już kwadrans wcześniej zaczęło kropić, potem lać, a kiedy wjechałem na teren toru to woda z nieba lała się strumieniami. Dlatego zamiast gorącej relacji z toru zacznę na przekór od suchych faktów.

Wielu złośliwców twierdzi, że Audi R8 to po prostu Lamborghini w niemieckim prochowcu. Ciężko się z tym zgodzić, choć owszem, niektóre elementy Audi pochodzą z Lamborghini, ale z drugiej strony, niektóre modele Lamborghini wyposażono z kolei w podzespoły Audi. Skończmy jednak z odbijaniem piłeczki i przejdźmy do naszego głównego bohatera – Audi R8, który pod koniec zeszłego roku przeszedł kurację odświeżającą.

Audi R8 na rok modelowy 2013 wygląda niemal tak samo, jak poprzednik, ale to dobrze, gdyż auto nadal prezentuje się świeżo i atrakcyjnie. Zamiast kombinować ze stylistyką, Audi pokusiło się o zmiany techniczne. Audi R8 na rok modelowy 2013 otrzymało przede wszystkim nową 7-biegową skrzynię S tronic, która zastąpiła seryjną 6-biegową skrzynię zautomatyzowaną R tronic, jak również odświeżoną wersję V10 Plus z silnikiem o mocy 550 KM w nadwoziu typu Coupe.

Jeśli chodzi o to, co kryje się pod lekkim nadwoziem, to zmiany są dość znaczące. W ofercie pojawi się nowa wersja topowa - V10 Plus. Audi R8 V10 Plus będzie napędzane nieco przeprojektowanym 5,2-litrowym silnikiem V10 o mocy 550 KM z maksymalnym momentem obrotowym na poziomie 540 Nm osiąganych przy 6500 obr./min. Model ze skrzynią S tronic przyspiesza od 0 do 100 km/h w czasie 3,5 sekundy, zaś prędkość maksymalna to 317 km/h. W przypadku wersji z 6-biegową skrzynią manualną przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 3,8 sekundy zaś prędkość maksymalna to 319 km/h. Papier to papier – można na nim wpisać prędkość maksymalną 350 km/h i każdy uwierzy na słowo bojąc się sprawdzić. O sprawdzeniu tego na torze zresztą nie ma mowy, bo po pierwsze pogoda jest koszmarna – oberwanie chmury, a po drugie tor w Poznaniu nie ma kilkukilometrowej prostej.

Pierwsza spokojna przejażdżka nie zdradziła nic wielkiego – stabilne prowadzenie, dobre przyspieszenie, wspaniałe brzmienie silnika V10 oraz rewelacyjnie pracująca skrzynia S tronic. Ale tego można się było spodziewać po Audi R8 – za taką cenę supersamochód musi działać perfekcyjnie. Ledwo zdążyłem pochwalić R8 za to, że mimo zaledwie 1252 mm wysokości bez większego problemu zmieściłem w nim swoje 2 metry wzrostu (a nawet zostało jeszcze parę centymetrów nad głową), jak dostaliśmy pozwolenie na „rozkręcenie” maszyn i niestety też nakaz założenia kasków. I tu zaczęły się schody, bo kask zabrał mi te cenne centymetry, więc to nie mogło do siebie pasować.

No i nie pasowało. Po wejściu do środka moja głowa była wciśnięta w tułów. Obawiałem się, że kask z moją głową w środku wbijany w podsufitkę odkształci dach zostawiając estetyczną górkę na zewnątrz. Nieważne – jadę! Dobrze, że tor w Poznaniu ma równą nawierzchnię - w przeciwnym wypadku mała dziurka mogła powodować połamanie kręgosłupa i przebicie głową dachu. Próbowałem również przechylać głowę na bok, ale wtedy prowadzenie auta przypominało balansowanie na linie, a szkoda by było wylądować wartym milion złotych autem w błocie. Nie zmienia to jednak faktu, że osiągi Audi R8 nawet na mokrym torze imponują. Hamować trzeba było wcześniej, kierownicą ruszać bardzo delikatnie, a między prawą stopą i pedałem gazu najlepiej było włożyć kurze jajo. Tylko łagodne traktowanie gazu gwarantowało jazdę na wprost. Każde zbyt mocne wciśnięcie gazu powodowało wyjeżdżanie auta z zakrętu. Bardzo żałuję, że pogoda nie pozwoliła docenić wszystkich zalet tego auta, ale… co się odwlecze itd.

Audi Sportscar Experience – czy warto?

Oczywiście, że tak! Każda tego typu impreza jest warta uwagi, bez znaczenia, czy organizuje ją Porsche, Audi czy Fiat. To nie tylko świetna okazja do przetestowania ciekawych aut, również tych, które mamy na uwadze kupując nowy samochód, ale także sposób na przetestowanie własnych możliwości i nauczenia się kilku ciekawych rzeczy. Audi RS4, RS6 oraz R8 to z jednej strony zupełnie różne auta - niewielkie kombi, kombi z ogromnym bagażnikiem oraz supersamochód o świetnej stylistyce i rewelacyjnych osiągach. Z drugiej jednak strony cała trójka oferuje kierowcy ogromne pokłady emocji, komfortu oraz indywidualności - za odpowiednią cenę oczywiście.

Audi A6 C7 RS6 Avant 4.0 TFSI 560KM od 2012 od 508 600 zł.

Dane techniczne - Audi A6 C7 RS6 Avant 4.0 TFSI 560KM od 2012

Podstawowe paramtery

Pojemność skokowa
3993 cm3
Typ silnika
benzynowy
Moc silnika
560 KM przy 5700 obr/min
Maksymalny moment obrotowy
700 Nm przy 1650-5500 obr/min
więcej danych technicznych tego auta