Ekologiczne oszustwo paliwowe
-
Naszym zdaniem
2008-07-04, Robert I. Bielecki
Fot. Lotos - Producenci pojazdów coraz częściej przedstawiają samochody zasilane energią elektryczną jako przyjazne środowisku. To jawne oszustwo, a zastępowanie zależności od paliwowych szejków budową elektrowni atomowych to ukrywane zagrożenie dla całej ludzkości.
Coraz częściej mówi się o samochodach nie emitujących spalin, tzw. ZEV (od ang. zero emission vehicles, czyli pojazdy nie emitujące spalin) i nazywa się je ekologicznymi, tj. przyjaznymi środowisku. To co najmniej mydlenie oczu, a raczej manipulacja i wprowadzanie opinii publicznej w błąd, ponieważ chodzi o samochody zasilane energią elektryczną, a tę człowiek pozyskuje wciąż bardzo nieekologicznie – spalając węgiel, ropę naftową albo korzystając z energii atomowej. W pierwszych dwóch przypadkach mamy do czynienia z zanieczyszczaniem środowiska spalinami, a we wszystkich ze zwiększaniem efektu cieplarnianego. Dlaczego? Tylko niewielki procent energii elektrycznej pozyskiwany jest z naturalnych odnawialnych źródeł energii, np. z elektrowni wodnych, wiatraków czy baterii słonecznych. Do tego dochodzi zanieczyszczanie środowiska związane z wydobyciem i transportem surowców do elektrowni. Właśnie z tych wszystkich powodów energia elektryczna wcale nie jest ekologicznie czysta, jak próbują to przedstawiać jej zwolennicy.
W praktyce oznacza to zmianę uzależnienia paliwowego od Rosji i arabskich szejków na rzecz dostawców energii elektrycznej, zwłaszcza atomowej – koniecznej w przypadku zasilania „prądem" setek milionów samochodów – z niezwykle niebezpiecznymi dla środowiska odpadami. Dla polityków, w sensie bezpieczeństwa energetycznego, może to strategicznie lepsze rozwiązanie – maleje znaczenie importowanych paliw, ale przecież energia jądrowa miała być zastępowana przez źródła odnawialne, a nie stać się większym zagrożeniem jako nowe paliwo pojazdów. Nie trzeba być prorokiem żeby przewidzieć znaczne podwyżki cen energii elektrycznej w perspektywie popularyzacji samochodów zasilanych „prądem", a tego trendu nie będzie się już dało odwrócić kiedy dostatecznie duża liczba kierowców przesiądzie się do elektrycznych pojazdów.
Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden nieekologiczny i często pomijany aspekt pojazdów elektrycznych. W samochodach takich zachodzi konieczność stosowania specjalnych akumulatorów do magazynowania energii – podobnych do tych w przenośnych urządzeniach RTV, ale nawet kilkaset razy większych. Proces wytwarzania tych baterii wcale nie jest ekologiczny, a do tego akumulatory te po okresie 3-5 lat stają się trudnym w recyklingu odpadem. Wiele z nich trafiałoby na zwykłe śmietniki skażając nasze środowisko, tak jak to się dzieje dziś w przypadku zużytych akumulatorów od telefonów komórkowych. To ma być bardziej ekologiczne? Zamiast spalin technologiczne odpady?
Trzeba także napisać o zagrożeniu wybuchem w razie wypadku. To właśnie zyskujące popularność w elektrycznych samochodach akumulatory litowo-jonowe w ostatnich latach doprowadziły do poparzeń użytkowników komórek i notebooków, a nawet wybuchów tych urządzeń. Chyba każdy słyszał o akcjach wymiany milionów baterii w przenośnych komputerach czy mobilnych telefonach. A co stanie się w razie wypadku z pojazdem elektrycznym? Wystarczy przecież jedna iskra aby doprowadzić do pożaru, a o taką w rozbitym elektrycznym samochodzie będzie łatwiej niż w tradycyjnym spalinowym.
Silniki elektryczne bezpośrednio napędzające koła pojazdu to z pewnością przyszłość motoryzacji. Zasilanie ich „brudną" energią elektryczną ładowaną z gniazdka i magazynowaną w nieekologicznym akumulatorze to jednak mało ekologiczne rozwiązanie mające wyrwać nas ze szponów naftowych szejków tylko po to aby zdać na łaskę dostawców atomowej energii elektrycznej.
- Robert I. Bielecki
Fot. Lotos
Ekologiczne oszustwo paliwowe
Podpis:
Polecamy!
Kilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...

Newsletter - zapisz się!

dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera







