Laserowy radar - zawodne cacko w rękach człowieka
-
Naszym zdaniem
2008-02-15, (rb), Fot. ADAC - Mierzą prędkość niezależnie od pogody, „widzą” przez szybę i mają zasięg do 1 km – to oficjalne zalety laserowych mierników. Właśnie z powodu niezwykłej precyzji lasera przenośne mierniki mogą być narzędziem karania niewinnych kierowców zamiast sprawców wykroczeń.
Według oficjalnych informacji Policji, powielających marketingowe broszury producentów, laserowe mierniki są rewelacyjne i mają niespotykane możliwości. Ich działanie nie zależy od pogody – sprawdzają się w trudnych warunkach atmosferycznych takich jak: gęsta mgła, upały do 60 stopni czy bardzo duży mróz. Do tego mogą zmierzyć prędkość pojazdu jadącego w odległości do jednego kilometra (999 m), a ich zakres pomiaru kończy się powyżej 300 km/h, wobec 220 km/h dla obecnie stosowanych „suszarek". To jednak tylko jedna strona medalu, zwłaszcza w przypadku urządzeń ręcznych i przenośnych jakie właśnie testują różne jednostki „drogówki".
Pod koniec roku Policja rozpoczęła testowanie laserowych mierników prędkości, a pierwszy laserowy pistolet drogówce zafundowały już „drogówce" lokalne władze w Kutnie. Kolejne urządzenia tego typu zapewne trafią na wyposażenie następnych jednostek, mimo że zdaniem zachodnich ekspertów, a nawet części tamtejszych policjantów przenośne wersje takich urządzeń wywołują kontrowersje. Chodzi o bardzo problematyczne, a może nawet niemożliwe, zapewnienie odpowiednich warunków do precyzyjnego pomiaru w przypadku urządzeń ręcznych i przenośnych (wyjaśniam to w dalszej części artykułu). Jeśli policjant ich nie spełni, czego w ogóle nie musi być świadom, mimo swojej najlepszej woli, to przy dużej odległości od badanego obiektu nie będzie wiadomo co zostanie zmierzone nawet w dobrych warunkach pogodowych. Do tego dochodzi jeszcze brak jakiegokolwiek materiału dowodowego, z jakim mamy do czynienia w przypadku fotoradaru.
Oficjalnie laserowy radar ma bardzo precyzyjnie mierzyć prędkość i tak się dzieje pod warunkiem zachowania niezwykłej precyzji jego ustawienia. Podstawę stanowi idealne wypoziomowanie urządzenia, a jeśli wierzyć zachodnim ekspertom, nawet minimalne błędy w ustawieniu sprawiają, że otrzymuje się wynik obarczony błędem. Samo urządzenie działa bowiem świetnie, i rzeczywiście pozwala bardzo precyzyjnie zmierzyć prędkość poruszającego się obiektu – tyle, że niekoniecznie tego którego chciano. Wystarczy, że mocno zawieje wiatr albo ktoś szturchnie przenośny stojak z miernikiem, a pomiar nie będzie precyzyjny, nie mówiąc już o ręcznych miernikach, gdzie drżenie ręki policjanta albo niedoskonałość jego wzroku skończy się fałszywym wynikiem pomiaru. Od razu nasuwa się też pytanie czy funkcjonariusze drogówki mają idealny wzrok potwierdzany regularnymi badania lekarskimi? Z kolei w przypadku dwóch samochodów jadących blisko siebie (niekoniecznie obok), na skutek drżenia ręki lub silniejszego odbicia promienia lasera przez samochody o jasnym kolorze w porównaniu z ciemnymi, zmierzona zostać może prędkość pojazdu np. z prawej strony a nie z lewej albo nawet auta widocznego między nimi, a jadącego z tyłu. W efekcie ukarany zostałby niewłaściwy kierowca.
Tezy, że precyzyjnie ustawianie jest łatwe i szybkie to promocyjny marketing – tak przynajmniej wynika z tego co mówią rzeczoznawcy i funkcjonariusze z krajów zachodnich, mający doświadczenie w stosowaniu laserowych mierników, w tym najnowszych generacji. Mimo obycia z takim sprzętem, za każdym razem przygotowanie miernika do pracy zajmuje im co najmniej kilka minut, a nowym osobom nawet kilka razy dłużej – ważny jest przy tym m.in. dokładny kąt do kierunku jazdy pojazdów. Poza tym trzeba pamiętać, że pomiarów można dokonywać wyłącznie na prostym odcinku drogi, a dokładniej w czasie „prostego" ustawienia samochodu do miernika. Niedopatrzenia w którymkolwiek z wymienionych aspektów stanowiły podstawę anulowania sankcji dla kierowców i... marnowania przez organa ścigania pieniędzy podatników. Dlatego przenośne mierniki laserowe są coraz rzadziej stosowane, w odróżnieniu od laserowych urządzeń montowanych na stałe, gdzie stosunkowo łatwo zapewnić właściwe ustawienie sprzętu, a przy okazji pomiar prędkości nawet kilku pojazdów jednocześnie dzięki wysyłaniu kilku wiązek lasera w różnych kierunkach. Właśnie takich urządzeń potrzeba w miejscach niebezpiecznych, gdzie dochodzi do wypadków.
U nas na razie policjanci zachwycają się zaletami nowych urządzeń, jakie mieli okazję testować. Funkcjonariusze z Komendy Miejskiej w Lublinie mówili, że można nimi namierzyć nawet samochód zasłonięty innymi pojazdami, w dodatku nie wychodząc z radiowozu, ponieważ działa przez szybę. To jednak dość ryzykowna metoda pomiaru, ponieważ szyby współczesnych samochodów coraz częściej zawierają elementy metaliczne, a wiele Fordów ma zatopione w szkle druty ogrzewania. Kto zagwarantuje, że nie nastąpi na nich załamanie światła? A co z okiem kierowcy czy pasażera, którzy w każdej chwili mogą znaleźć się na linii pomiaru? Jeśli z tego powodu kierujący spowoduje kolizję lub wypadek, to kto za to będzie odpowiadał? Czy ktoś badał działanie lasera radarowego miernika na ludzkie oko? To trudny temat, podobnie jak pokazywane w telewizji pościgi policyjne za piratami drogowymi w miejscach, gdzie znajdują się także inni, przypadkowi uczestnicy ruchu, ale trzeba go poruszyć właśnie teraz, zanim będzie za późno i naszą drogówkę wyposaży się w drogi i nieodpowiedni „cud" techniki niedostosowany do obsługujących ludzi, a w pewnych przypadkach zawodny, jak pokazał m.in. praktyczny test przeprowadzony przez automobilklub ADAC (zobacz fot.).

Skoro drżenie ręki trzymanej na przenośnym urządzeniu wystarczy aby z jadących obok siebie dwóch pojazdów, znacznie oddalonych od policjanta, zmierzyć prawy zamiast lewego, to jaki sens ma taki pomiar? Abstrahuję od przypadków kiedy mamy do czynienia z jednym pojazdem na prostej drodze, bo tu sprawa jest praktycznie oczywista. Ale w takim razie co uzasadnia zakup z publicznych pieniędzy przenośnych urządzeń za ponad 12 tysięcy zł za sztukę, zamiast nowoczesnych wersji „suszarek"? Z kolei stałe laserowe mierniki zamontować w tzw. stałych miejscach, gdzie rzeczywiście mogłyby poprawić bezpieczeństwo a wyniki pomiarów nie budziły wątpliwości. Kto zagwarantuje, że w czasie trwającego 0,3 sekundy pomiaru funkcjonariuszowi nie zadrżała ręka albo podmuch wiatru nie przesunął przenośnego stojaka o ułamek milimetra? A przecież to wystarczy aby skrzywdzić niewinnego kierowcę i obarczyć go winą za cudze wykroczenie. Do tego dochodzi brak jakichkolwiek dowodów któremu autu zmierzono prędkość.
Pozostaje zabiegać o to, aby Policja rozważyła nie tylko zalety, ale i istotne wady ręcznych i przenośnych urządzeń laserowych, zwłaszcza kiedy producenci urządzeń generalizują zalety różnych typów produktów. Po drugiej stronie Odry laserowe mierniki przeżywają swój renesans, ale jako urządzenia (precyzyjnie) osadzone na stałe z wieloma wiązkami lasera, a nie ręczne problematyczne pistolety.
Zanim wyda się miliony złotych podatników warto zastanowić się nad sensem urządzeń pracujących w technologii o precyzji wielokrotnie przekraczającej manualne możliwości percepcyjne obsługujących je ludzi? Ryzyko skrzywdzenia niewinnego kierowcy za cudze przewinienie jest zbyt duże. Co innego precyzyjnie zamontowane i kontrolowane stałe mierniki laserowe w niebezpiecznych miejscach. Samo wyposażanie „szeryfów" w najnowsze i drogie cacka techniki tego nie zmieni, a w perspektywie lat jest znacznie droższe niż montowanie stałych urządzeń pracujących non-stop praktycznie bez udziału człowieka.
Od co najmniej kilkunastu lat w sprzedaży dostępne są detektory wykrywające laserowy pomiar, chociaż ich używanie jest nielegalne. Zresztą kierowcy jadącemu na czele grupy pojazdów nic nie dadzą. Zanim zdąży zareagować na ostrzeżenie i tak już będzie za późno – pomiar trwa trzy dziesiąte sekundy, ale trzeba pamiętać, że samo przełożenie nogi z wciśniętego pedału gazu na pedał hamulca i zahamowanie zajmuje już ponad sekundę, a doliczyć do niego trzeba czas percepcji sygnału ostrzegawczego i rozpoczęcie reakcji.
- (rb), Fot. ADAC
Laserowy radar - zawodne cacko w rękach człowieka
Podpis:
Do brze by było gdyby ktoś podpisał sie pod tym artykułem , chodzi o kompetencje !
6 miesięcy temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Kilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...

Newsletter - zapisz się!

dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera







