Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa

Need For Speed: The Run - recenzja gry wideo

Udostępnij
  • Naszym zdaniem

    2012-01-09, Michał Szukalski
  • Wielu graczy w Need For Speed: The Run upatrywało bestsellerowego hitu. Ta gra musiała być dobra: znakomity silnik graficzny, doświadczone studio oraz doskonały pomysł na wyścig przez całe Stany Zjednoczone. Czy wszystko poszło zgodnie z planem?
  • Pierwsze minuty spędzone z nowym dzieckiem studia Black Box są całkiem obiecujące – naszego protagonistę, Jacka, poznajemy w niekomfortowej sytuacji – siedzi co prawda w najnowszym modelu Porsche 911, jednak problemem jest jego lokalizacja – znajduje się na złomowisku, kilka metrów od maszyny do zgniatania. I nie jest to bynajmniej przypadek – gangsterzy staranie przykleili go do kierownicy i czekają na finał operacji. Srodze się jednak zawiodą, gdyż Jack dzięki naszej pomocy wydostaje się z samochodu, kradnie ponad czterystukonne Audi RS4 i ucieka. Później dowiadujemy się, że nasz bohater jest winny sporo pieniędzy i mafia mu nie odpuści. Dziwi nieco fakt, że gangsterzy doszli do wniosku, że lepiej zabić Jacka niż np. go okaleczyć, bo martwy na pewno pieniędzy nie odda…

    Nie ma jednak co owijać w bawełnę, fabuła to kilka przerywników filmowych (których niestety nie można pominąć), kiepskie dialogi i w zasadzie tyle. Nie ma sensu drążyć i prowadzić dywagacji na temat logiki postępowania wirtualnych mafiosów. Tym bardziej, że nie czujemy związku z protagonistą, który ma przecież tak ciężki los: musi dojechać pierwszy w trudnym wyścigu, w którym nagrodą jest 25 milionów dolarów, a przy okazji ucieka przed mafią uzbrojoną w karabiny maszynowe. Gangsterzy atakują nas pędząc SUV-ami i krążąc nad nami w helikopterach. Nie brakuje również starć z policją – blokady, pościgi, a nawet walka wręcz – Jack nie ma lekko. Niestety fabuła jest miałka i ogólnie słaba, mimo, że był potencjał. Szkoda zmarnowanej szansy, bo w końcu mogliśmy doczekać się dobrego scenariusza w grze wyścigowej. Oczywiście – nikt nie oczekuj cudów, ale przecież to właśnie historia miała być najważniejszą nowością, która miała stanowić o wyjątkowości Need For Speed: The Run.

    Nie można jednak zapominać, że i tak najważniejsze są wyścigi. Tryb The Run składa się z dziesięciu etapów, które prowadzą nas do Nowego Jorku. Przemierzamy dziesiątki scenerii – począwszy od miast, przez góry, pustynie aż po wielopasmowe autostrady. Zabawa jest całkowicie liniowa – nie mamy wpływu na to, którędy jedziemy. Musimy wygrać każdy etap wyprzedzając odpowiednią ilość przeciwników. Zabawę zaczynamy w drugiej setce kierowców, więc mamy trzy tysiące mil by objąć prowadzenie. Nie możemy pozwolić sobie na błędy – zawsze trzeba ukończyć etap na pierwszym miejscu, a jeśli powinie nam się noga, jesteśmy zmuszeni do powrotu do punktu kontrolnego. A po piątej próbie, musimy zacząć wyścig od nowa. Dzięki takiemu podejściu do zabawy rozgrywka nie jest skandalicznie krótka, a jedynie krótka. O co chodzi?

    Czysty przejazd całej gry, bez powtarzania żadnego fragmentu nie powinien zająć więcej niż dwie godziny. Dzięki temu, że można dość łatwo się rozbić, zabawa wydłuża się do 4 – 5 godzin. Nadal nie jest to dużo, szczególnie jak na produkcję wyścigową, ale na szczęście mamy tryb wyzwań czasowych i multiplayer. Black Box zaimplementowało również Autolog znany z poprzednich części, który w błyskawiczny sposób pozwala sprawdzać wyniki swoich znajomych. Mimo wszystko, przeciętny gracz z The Run spędzi kilka godzin. Nie ma co liczyć na tak wysoką żywotność tego tytułu, jak np. w Need For Speed: Shift. Gra jest dość intensywna, więc krótki czas zabawy można jakoś przeboleć, ale niesamowicie frustrujące jest to, że przez cały czas jesteśmy oszukiwani. Wszyscy Ci, którzy grali choć trochę w symulatory, błyskawicznie zauważą, że nie ma znaczenia czy jedziemy szybko i bezbłędnie, czy też nie. Sztuczna inteligencja w The Run stara się zrobić tak, byśmy zawsze byli w centrum zdarzeń – jeśli nam nie idzie, to inni kierowcy, również nie jadą na maksymalnych obrotach; jeśli uda nam się efektownie wyprzedzić samochód i zacząć się wyraźnie oddalać, to kierowcy zaczną odrabiać straty. Doskonale to widać również podczas pościgów z policją i gangsterami – radiowozy mimo, że szybkie, to jednak nie mogą w rzeczywistości dorównać pędzącemu na granicy swoich możliwości Pagani Huayra. To chytry zabieg mający na celu stworzenie hollywoodzkiego klimatu. Niestety – zabija to resztki realizmu zabawy. Szkoda również, że twórcom nie udało się osiągnąć odpowiedniego poczucia prędkości. Nawet gdy jedziemy grubo ponad 200 km/h, nie odczuwamy pędu. Dziwne, bo w serii Need For Speed nigdy nie było to dużym problemem.

    Brak poczucia prędkości wiąże się również z kolejną niedoskonałością. W Need For Speed: The Run brakuje kamery z wnętrza pojazdu. Jak trudne jest przygotowanie jednej kamery i odwzorowanie wnętrza kilkudziesięciu samochodów? Czy tak potężna firma jak Electronic Arts nie jest w stanie wysupłać środków na takie przedsięwzięcie? Twórcy Forza Motorsport 4 przygotowali wnętrza do około pięciuset pojazdów, Black Box nie było w stanie tego zrobić do 56 maszyn w standardowej wersji gry. (Jest jeszcze 12 pojazdów, które były dodawane do zamówień przedpremierowych. Edycja na PlayStation 3 ma również kilka samochodów więcej). Oczywiście – to gra zręcznościowa, a nie symulator, ale nie trzeba być miłośnikiem arcytrudnych produkcji wyścigowych i rajdowych, by odczuwać chęć jazdy z wnętrza pojazdu. Z resztą, to już standard – nawet gry z czysto zręcznościowym modelem jazdy posiadają odwzorowane kabiny – vide Test Drive Unlimited 2. Niedostatecznie rozwinięto również system zniszczeń pojazdów – można naprawdę solidnie uderzyć w barierkę, a samochód jedynie się zarysowuje. Jeśli bardzo będziemy się starać, to oczywiście poobijamy karoserię, ale nie uszkodzimy pojazdu mechanicznie, tak jak by miał gorsze osiągi lub powodował problemy z jazdą wprost.

  • ... ciąg dalszy na następnej stronie
 
 
 

Opony letnie w najlepszych cenach!

Need For Speed: The Run - recenzja gry wideo

9 komentarzy

8 dyskutujących

Podpis:

Dodaj komentarz

SezamekSezamek

Ciekawe ile dorosłych gra w takie gry.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

SezamekSezamek

Ciekawe ile dorosłych gra w takie gry.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

ZadymeKZadymeK

Most Wanted dla mnie najlepszy

4 miesiące temu napisz odpowiedź

zlosnikzlosnik

Do ~jaroooooooooooo: jak by sie mialo orygial problemu by nie bylo;].
gra nie warta zakupu! Lepiej pograc w NFS word

4 miesiące temu napisz odpowiedź

~jaroooooooooooo~jaroooooooooooo

a mi go wywala do windy ciagle... szmelc

4 miesiące temu napisz odpowiedź

lysy1233lysy1233

U mnie pewnie i tak nie pójdzie

4 miesiące temu napisz odpowiedź

NiknameNikname

Dla mnie najlepszy NFS to Most Wanted!! W nowego jeszcze nie grałe

4 miesiące temu napisz odpowiedź

mucko1mucko1

Tu chociaż można bezkarnie poszaleć, zawsze można pojechać jeszcze raz, w życiu jest niestety troszkę inaczej. Tu nawet można pojechać na dwu gazach, jak już ktoś koniecznie musi

4 miesiące temu napisz odpowiedź

patriquuspatriquus

Ostatnim NFS'em, w którym dobrze mi się jeździło to był Undercover. Mówcie co chcecie o jego fabule czy grafice, żaden nowszy NFS mnie nie przekonał.

4 miesiące temu napisz odpowiedź