Życzliwość na drodze - cóż to takiego?
-
Naszym zdaniem
2011-06-30, Lukasz_Kochanek - "W Hiszpani na autospradach dozwolone jest 110. Matole" - dokładnie taki komentarz, w dokładnie takiej formie, podpisany przez osobę określającą siebie mianem Jamesa Bonda przeczytałem pod jednym z artykułów mojego autorstwa, który dotyczył ograniczeń prędkości na poszczególnych typach dróg w różnych państwa Europy. Sprawdziłem - faktycznie 7 marca 2011 roku przegłosowano w Hiszpanii poprawkę, w myśl której prędkość na autostradach ograniczono do 110 km/h. Powód? Bardzo wysokie ceny paliw.
Jednak to nie moja pomyłka w tym wszystkim najbardziej mnie zaniepokoiła, bo mylić jest ludzką rzeczą, lecz forma korespondencji pomiędzy Nami wszystkimi, kierowcami. I niestety obawiam się, że podobnie traktujemy siebie także na drogach – jako wrogów, którym „trzeba dokopać”. Przerażające – prawda?
Kultura osobista niestety nie jest domeną polskich kierowców. Wymachiwanie rękami, wyzywanie się, przeklinanie, odgrażanie się, trąbienie, mruganie światłami, pokazywanie środkowego palca to niestety częste zjawiska na polskich drogach. Dlaczego tak się dzieje, doprawdy nie wiem, ale wiem, że ludzie na drogach przestali się szanować. Polski kierowca niestety zapomina, że za kierownicą auta jadącego wolno tuż przed nim także jest człowiek, istota, która czuje, rozumuje i widocznie ma istotne powody, by jechać wolniej.
By zobrazować potężny dystans jaki dzieli nas od kierowców innych narodowości, w skrócie przedstawię jak wygląda sytuacja na drogach Szkocji. Otóż drogi, poboczne i znajdujące się w północnej części tego kraju, bardzo często mają postać jednego pasa ruchu, z zatoczkami co 100 – 200 m, na których samochody mogą się wyminąć. Czyli de facto kierowcy muszą ze sobą współpracować i wzajemnie ustępować sobie miejsca. Przy tym wszystkim odbywa się to z uśmiechem na twarzy, sympatycznym dziękowaniem poprzez skinienie głowy lub pomachanie ręką. Także włączanie się do ruchu jest tutaj bardzo proste; bardzo często ktoś na widok kierowcy chcącego włączyć się do ruchu po prostu zatrzyma się i pozwoli mu na to z uśmiechem na twarzy. Podobnie jest z wyprzedzaniem – kierowcy wyprzedzani zwalniają (!), a nawet zjeżdżają na pobocze, by umożliwić jadącym szybciej wyprzedzenie ich!
Patrząc na to wszystko z dystansu i będącą tego integralną częścią zastanawiam się dlaczego w Polsce tak być nie może? Dlaczego w Polsce, na polskich drogach, zapomina się o tym, że osoba siedząca za kierownicą samochodu jadącego przed nami także jest człowiekiem i także zasługuje na szacunek. Dlaczego jest w nas tyle nienawiści do nas nawzajem? Czy chodzi tutaj o niską samoocenę, którą próbujemy podbudować obrażających innych?
W sytuacjach kryzysowych, takich jak śmierć Papieża Polaka, czy katastrofa prezydenckiego samolotu, wszyscy jednoczymy się na kilka dni i pokazujemy światu, jacy to my jesteśmy zgodni i życzliwi dla siebie nawzajem. Że wszyscy razem cierpimy i jesteśmy Polakami. Że potrafimy być i żyć jak zgodne społeczeństwo. Że nieobce nam są uczucia innych i szanujemy się nawzajem. Ale co z tego – kilka dni mija, w programach informacyjnych coraz rzadziej wspomina się o tych bolesnych wydarzeniach i w końcu zapominamy. Wracamy do starych i godnych pożałowania zwyczajów – wyzywania się i wzajemnego przeklinania na siebie. Przestajemy się szanować.
Czytając komentarz dotyczący ograniczeń prędkości w Hiszpanii podpisany przez nijakiego Jamesa Bond przeraziłem się, bo uzmysłowiłem sobie, że takich ludzi, takich kierowców, jest mnóstwo na naszych, polskich drogach. Że tylko czyhają na potknięcie innych, by im „dokopać”. Proszę wybaczyć porównanie, ale takie zachowanie bardziej przypomina zwyczaje panujące w świecie… dzikich zwierząt, a nie cywilizowanych ludzi. Niby jesteśmy mądrym, inteligentnym narodem, który doskonale wie czego w życiu chce. Niby potrafimy walczyć o swoją jedność i niepodległość jak mało która nacja na świecie, ale jak już ją mamy, to robimy wszystko, by się nawzajem niszczyć i upodlać. Przerażające, nieprawdaż? A przecież można kulturalniej, po ludzku, zwracać się do siebie i traktować się nawzajem. Nie tylko można, ale i warto to robić. Warto pamiętać, że droga to nie ring i nie chodzi tutaj o to, by znokautować przeciwnika. Warto szanować się nawzajem – naprawdę warto…
- Lukasz_Kochanek
Życzliwość na drodze - cóż to takiego?
12 komentarzy
12 dyskutujących
Podpis:
Czy te kr...n Sarmata nie rozumie, że to właśnie o nim ten artykuł??
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Nie zgodze sie z Panem w jednej kweski. W swiecie dzikich zwierzat nie znajdzie Pan chamstwa. Brutalna walke o przetrwanie tak. Poza tym zgadzam sie calkowicie. 21 lat jezdze samochodem i czesto jak zatrzymuje sie przed pasami jestem obtabiany. Ostatnio malo nie zostalem potracony przez piszczacego poloneza na parkingu przed marketem. Jak zwrocilem kierowcy uwage ze to nie tor wyscigowy i musi uwazac na pieszych to dostalem wiazanke. Jak wracalem po odprowadzeniu koszyka to podszedl do mnie jeden z pasazerow poloneza i zaczal dyskutowac prowokujac w strone wiekszej awantury. Ich bylo pieciu. Na szczescie wszystko skonczylo sie spokojnie jak "zyczliwy pouczajacy" zobaczy, ze w aucie mam usmiechajace sie "dzikie zwierze" - cane corso.
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Sarmata swoim zachowaniem pokazujesz najlepiej kim jesteś
'gospodarzu' dobre wychowanie nakazuje odnosić się do każdego rozmówcy z wysoką kulturą, ale jeszcze wiele przed Tobą
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
co za łachudra pisze POLACZKi - trzeba byc bezczelnym szmaciarzem, zeby tak pisac - nie podoba ci sie - w a nie obrażasz Gospodarzy
Jestem Polakiem z dziadza pradziada - i nie mam problemów z jazda czy to po PL, UK czy D...
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Zgadzam się z Autorem. Chamstwo i barak jakiejkolwiek kultury osobistej powoduje, zgryzotę, a następnie ring na drodze... W aglomeracji Śląskiej jest to częste. Mam przyjemność jeździć różnymi autami, i powiem że najbardziej denerwująca jest to że jak jadę Jeepem Grand Cherokee, albo BMW to jakoś ludzie się jeszcze zachowują na drodze. Ale jak tylko jadę moim Fiatem (jadąc dokładnie tak samo jak każdym innym samochodem) napotykam się na złośliwości na drodze. Nie rozumie tego czy użytkownik TATY, Fiata, Opla jest gorszy od użytkownika auta wyższej klasy? To też są ludzie!!! I jak wspomniał autor mogą mieć powody do wolniejszej jazdy (z wyjątkiem ludzi, którzy są niepoważni i jadą 50 po autostradzie lub drodze szybkiego ruchu- to stwarza zagrożenie dla innych) Jestem raczej spokojny (raczej- bo czasem mi się spieszy, ale i wtedy wolę być 5 minut później niż nigdzie nie dojechać- mam świadomość że jest ktoś, kto na mnie czeka) za kierownicą bo uważam że bezpieczeństwo na drodze jest ważniejsze niż "bycie pierwszym od świateł". Wydaje mi się że wywyższanie się i pokazywanie innym że ma się coś lepszego, oraz idealizowanie swoich umiejętności na drodze jest bardzo niebezpieczne. Szanujmy się na drodze i nie tylko.
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Do wypowiedzi ~Michała: jeśli chodzi o ustępowanie pierwszeństwa pieszym, obowiązek ustąpienia dotyczy sytuacji, gdy pieszy już jest na przejściu - na jezdni - nie czeka przed przejściem - na chodniku. Także gdy między pasami ruchu jest wysepka dla pieszych i znajdują się na niej ludzie (lub przechodzą przez przez przeciwny pas ruchu) nie trzeba ustępować im pierwszeństwa. Natomiast prawdą jest, że na Zachodzie jest pod tym względem inaczej, dokładnie tak jak opisałeś. Nie wiem jednak czy wynika to z przepisów, czy z kultury.
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Ja dodam coś od siebie. Spory czas temu zacząłem zauważać syndrom polaczka i wyrzucać go z siebie. Polaczki tylko potrafią zazdrościć, mówić że to pieniędzy nie ma i narzekać na wszystko. Już tych rzeczy nie robię. To samo jest na drodze. Gdy wyprzedzam, często widzę że wyprzedzane auta przyspieszają, pomimo że wcześniej jechały ze stałą prędkością. Gdy jestem wyprzedzany, nawet gdy przyspieszałem, natychmiast zdejmuję nogę z gazu - nawet jak na podwójnej - po prostu nie jest to moja sprawa. Jak bym przyspieszył, to po prostu powoduję zagrożenie. Niestety wielu polaczków ma tak ograniczony umysł że nie potrafią przewidzieć takich rzeczy. Dla nich liczy się czubek własnego nosa - "wyprzedza mnie na ciągłej - o nie, trzeba mu pokazać i dać ogień na cylindry w tym moim 1.4 LPG"! Albo ostatnio widziałem motocyklistę na harleyu - są to motory dość szerokie, i nie wystarczyło aby auto z naprzeciwka mu zjechało. Tak więc ja jadąc swoim pasem, dojechałem do prawej krawędzi umożliwiając mu wyprzedzenie. Aż miło patrzeć na takie zrozumienie - od razu wyprzedził kiwając kulturalnie głową - i o to chodzi. Skoro ma motor, to czemu ma czekać? Czasami oglądam blogi motocyklowe na Youtube i jest taki blog motocyklisty z kanady, który pojechał do Tajwanu i tam motocykliści mogą wyprzedzać auta, kierowcy są kulturalni i nie utrudniają przejazdu motocykliście, co więcej przed światłami jest wymalowana przestrzeń, gdzie auto nie może wjechać, tylko motory. Niekiedy żałuję że kieruję, jak to się mówi "puszką" bo przez wielu kretynów mamy stereotyp takich co tylko utrudniają motocyklistom jazdę...
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Masz rację. Chyba niektórzy kierowcy w pośpiechu "nie mają czasu na uprzejmości". Zapominają o kulturze i przepisach w imię dotarcia 60 sekund szybciej do pracy. Często jestem pieszym i w moim mieście zdarza mi się czekać naprawdę długo zanim mogę wejść na pasy przy których nie ma sygnalizacji świetlnej. Na zachodzie normą jest zatrzymywanie się przez kierowców gdy widzą pieszych zbliżających się do przejścia. Mimo, że wedle polskich przepisów należy ustąpić pieszemu rzadko mi się zdarza dostąpić takiej uprzejmości. Dodam, że sam od siebie wymagając tego czego oczekuję od innych, będąc za kierownicą zawsze zatrzymuję się gdy widzę pieszych czekających na przejściu. I wiecie co? Nierzadko przebiegają jakby w przeczuciu, że wymusili na kierowcy coś co przecież jest jego obowiązkiem. Taką mentalność wpoili polscy kierowcy pieszym traktując ich jak przeszkody drogowe. A co dopiero mają mieszkańcy wiosek przez które przechodzą drogi krajowe, gdzie pomimo znaków informujących o terenie zabudowanym i ograniczeń prędkości, nikt nie zdejmuje nogi z gazu. Widząc pędzące po 100km/h auta nikt bez ryzykowania życia nie wejdzie na pasy. Sam do dzisiaj dziękuję Bogu, że uszedłem z życiem gdy będąc we Wrocławiu na przejściu z sygnalizacją świetlną o mało nie zostałem zabity przez dostawczy samochód, który skręcał w prawo(!) na pełnej k****e. Kolega, który dostrzegł samochód kątem oka w ostatniej chwili popchnął mnie do tyłu.
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Artykuł jest jednostronny - wszędzie są tacy i inni kierowcy. Myślę, że w miastach pow. 500tys. mieszkańców, gdzie jest większy pośpiech, może to inaczej wyglądać jak w moim niespełna 400tys. Szczecinie. Też spotykam baranów na drodze, ale na niedostatek uprzejmości nie narzekam
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Jasne, bo oczywiście w Polsce nikt nie zjeżdża na tzw. "margines" aby dać się wyprzedzić ani nikt nie ustępuje nikomu miejsca. Oczywiście zdarzają się przypadki kiedy to kierowca wyprzedzany przyspiesza, a jadący z przeciwka w wąskiej uliczce pcha się na na Ciebie choć gdy cię zobaczył miał gdzie zjechać. Ale nie generalizujmy, nie wszyscy są tacy sami, na pewno tak samo jest w Szkocji, to że autor tekstu spotykał samych uprzejmych kierowców to dobrze ale na pewno nie brakuje tam też innych.
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Autor ma całkowitą rację. W Polsce nie ma czegoś takiego jak szacunek dla kogoś, lub chęć pomocy innym. Wszędzie 'kwitnie' chamstwo: w domach, w internecie, na drogach... Może patrzę zbyt pesymistycznie, ale tak właśnie jest. Pozdrawiam!
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Heh, wystarczy wejść na kilka dzienników pokładowych lub wpisów w motoblogach .. -tam dopiero się dzieje 
Pozdrawiam autora
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Kilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...
Ekologiczne uzupełnienie oferty - Peugeot 3008 HYbrid4Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...

Newsletter - zapisz się!

dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera








