Samochodowe porady prawne - dyskusja

Kupno używanego samochodu

  • Norbi
  • Witam.
    Mam dośc poważny problem. Kilka miesięcy temu kupiłem sobie samochód używany (rocznik 1997). Chcąc być przezornym kupiłem go w komisie samochodowym. Oczywiście autko wczesniej sprawdziłem sobie na stacji diagnostycznej, w dodatku firmowej. Wszystko było OK. Okazało się że auto było sprowadzone po wypadku, lecz według diagnosty było w porządku, (jak stwierdził "nic tylko jeździć"). W dodatku funkcjonowało już w Polsce przez 3 lata, co było widać po dowodzie. Zachęcony takimi faktami oraz tym, że mi sie bardzo podobało, było ładnie utrzymane i miało bogate wyposażenie - go nabyłem. Niestety nie jest jednak tak różowo.
    1. Po pierwszym zatankowaniu do pełna okazało się, że dziurawe są przewody paliwowe zbiornika. Podczas ich wymiany wyszło, że nie są podokręcane obejmy na innych przewodach hamulcowych, a później układu chłodzenia. Mechanik, który mi to naprawiał stwierdził, że miałem niesamowicie dużo szczęścia, że jeszcze jestem na tym świecie.Wniosek, ktoś je nie dawno naprawiał w pośpiechu. Oczywiście byłem w salonie i poinformowałem ich o tym fakcie-niestety oni stwierdzili, że są tylko pośrednikami, a poza tym podpisałem się pod tekstem, w ktorym stwiedzam, że jest mi znany stan techniczny pojazdu.
    2. Pomyślałem - dobra, przecież i tak już sobie to naprawiłem, nie było to takie kosztowne, na szczęście sie nic nie stało, to sobie odpuszcze to wszystko.
    Ale niestety po pierwszej wymianie oleju auto zaczeło pracować jak diesel (a jest to benzyna), okazało się, że w starym oleju pływa jakaś substancja niewiadomego pochodzenia, której celem było najprawdobodobniej ukrycie zuzycia silnika. Auto ma przejechane obecnie 101 tyś, a mechanicy jednoznacznie twierdzą, że ma dużo więcej, albo było źle eksploatowane (np wymiana oleju, co 40 tyś). Efekt jest taki, że czeka mnie w najbliższym czasie remont silnika. Według szacunkowej oceny to ok.4000PLN.
    3. To jeszcze nie koniec- auto ma klimatyzacje. Gdy go kupowałem w salonie powiedziano mi, że klimatyzacja nie działa , gdyż trzeba ją napełnić-bo sie to robi co kilka lat (zresztą tak pisało na informacji w salonie). Ponieważ teraz zrobiły się upały, to chciałem to wykonać. I tu kolejny zawód-okazuje się, że jest uszkodzona sprężarka, chłodnica od klimy no i trzy jakieś specjalne przewody-naprawa ok 2000PLN.
    Biorąc powyższe pod uwagę mam następujące pytania:
    - czy pomimo, że komis jest tylko pośrednikiem, to nie powinien równieź odpowiadać za to co proponuje (chociaż by sprawa tej klimy)?,
    - czy mam szanse żądać od kogoś (sprzedawcy lub komisu) pokrycia kosztów tych napraw, bo przecież podczas kupna nie idzie wszystkiego sprawdzić, więc sformułowanie że "jestem świadom co kupuje", jest jedną wielką bajką, a tymbardziej jeśli ktoś świadomie (bo tak to wygląda) chce ukryć faktyczny stan techniczy podczas sprzedaży?
    - czy nie powinienem w takiej sytuacji zgosić sprawy gdzieś do prokuratury (chodzi przecież o narażenie mojego życia), tym bardziej że auto przeszło przegląd miesiąc przed moim kupnem (domniemywam, że w zaprzyjaźnionej stacji:))?
    Bardzo proszę o odpowiedź, co moge z tym wszystkim zrobić bo wygląda na to, że mnie nieźle zrobiono w balona. Chciałbym jeszcze nadmienić, że auto nie było jakoś szczególnie tańsze i wszystko wydawało się OK.
    Pozdrawiam i z góry dziękuje

  • KRP Marcin Milczarek
  • Szanowny Panie,

    Problem, który Pan opisuje jest rzeczywiście skomplikowany.

    Komisant (komis) zgodnie z art. 770 kc nie ponosi odpowiedzialności za ukryte wady fizyczne rzeczy, jak również za jej wady prawne, jeżeli przed zawarciem umowy podał to do wiadomości kupującego. Jednakże wyłączenie odpowiedzialności nie dotyczy wad rzeczy, o których komisant wiedział lub z łatwością mógł się dowiedzieć.

    Ze zdania drugiego cytowanego przepisu wynika, że komisant powinien zbadać stan rzeczy przyjmując ją do kupna, np. za pomocą wyspecjalizowanej aparatury. Jednakże pisze Pan, że przed zakupem samochodu zbadał go Pan w stacji diagnostycznej, która nie znalazła wad w tym aucie. Dlatego też udowodnienie komisowi, że wiedział o wadach samochodu będzie bardzo trudne, jeżeli nie niemożliwe.

    Z tego powodu również zapis mówiący o tym, że stan techniczny samochodu jest Panu znany nie może w tym momencie być traktowany jak "bajka", bo przecież badanie w stacji diagnostycznej nie wykazało żadnych wad. Powstaje też pytanie, jaki był zakres tego badania. Jeżeli zakres badania obejmował uszkodzone części auta, wówczas może Pan się domagać pokrycia kosztów napraw od stacji diagnostycznej na podstawie art. 471 kc.

    Co do doniesienia do prokuratury, oczywiście może je Pan złożyć.

  • Norbi
  • Witam ponownie.
    W odpowiedzi wyjasnił Pan mi dość dokładnie odpowiedzialność komisu. Mam natomiast jeszcze pytanie - co z odpowiedzialnością sprzedającego w tym przypadku, bo to przecież on postarał się najprawdopodobniej o "ukrycie" wszystkich wad samochodu ???.
    Jest natomiast jeszcze jeden dość istotny fakt, o którym nie wspomniałem - komis przed zakupem nie udzielił mi informacji, a wręcz skrzetnie ją ukrywał (zasłaniając się tajemnicą handlową), od kogo kupuje to auto. Okazało się po zakupie (gdy otrzymałem dokumenty do rejestracji), że auto było zarejestrowane na firmę. Czy w tym przypadku mogę mieć do komisu jakieś roszczenia, bo przecież gdybym o tym wiedział to może bym inaczej do tego podszedł - lepiej go sprawdził, albo nawet zrezygnował od razu.???
    I ostatnie pytanie na koniec odnośnie narażania mojego życia - jakie artykuły wchodzą tutaj ewentualnię w grę??? Potrzebowałbym to wiedzieć w miarę dokładnie, gdyż chcę spróbować porozmawiać ze sprzedającym, lecz muszę wiedzieć na co mam się powoływać.
    Z góry dziękuje za pomoc.