Samochodowe porady prawne - dyskusja

Zepsuli mi auto w serwisie i mowią, że to nie oni - co dalej?

  • Rtoor
  • Mam samochód Opel Omega 3.0i 24V rocznik 92. W czerwcu zakładałem do niego gaz w pewnym warsztacie. Samochód zawsze chodził jak zegarek, był serwisowany w ASO. Po odbiorze z warsztatu zakładającego gaz nie palił na benzynie gdy był zimny, a także gasł silnik gdy skręcałewm w prawo (!) jadąc na gazie. Po powrocie do warsztatu (z homologacją), który zakładał instalację gazową, powiedziano mi, że to nie ich wina, ale oni to mogą naprawić. Samochód zaprowadzili do serwisu Boscha, który "pogrzebał" w elektronice i po ok. 2 tygodniach usterkę chweilowo usunął. Jednak w sumie kosztowało mnie to ok. 1500 zł - a przecież samochód przed instalacją gazu był sprawny. Po odbiorze z serwisu Boscha auto gasło gdy przełączyło się na gaz. Po ponownej regulacji gazu w warsztacie zakładającym instalację samochód jeździł bez problemu przez ok 3 dni. Po tym czasie znów nie palił na benzynie (gdy był zimny), a po kolejnym tygodniu w ogóle ciężko go zapalić - trzeba kilka razy kręcić rozrusznikiem, po czym zapala, lecz szarpie, strzela do tłumników i gaśnie. Dopiero za ok. 4 razem jest OK. Wypada żebym znów zawiózł go do warsztatu zakładającego instalację gazową, ale nie uśmiecha mi się znów płacić 1500 zł za naprawę. A przecież samochód był sprawny w 100% przed założeniem instalacji! Poza tym, gdy zaczęto mu "naprawiać" elektronikę - to nie stwierdzono od razu co jest przyczyną, tylko dzwoniono do mnie i mówiono - "to jest na pewno sonda Lambda", po czym po dwóch dniach powiedziano mi, że to niestety nie to, ale na pewno to będzie ... I tu wymieniano kolejną część. Ja niestety zapłaciłem za wszystko, a mam wrażenie, że oni się po prostu uczyli na moim samochodzie, a i tak nie dało to skutku.

    Co mogę w tej sprawie zrobić? Samochód nadal "głupieje" i nie bardzo chce palić ani jeździć gdy jest zimny. Przecież nie mogę ciągle płacić za coś, co zostało popsute nie z mojej winy, tym bardziej, że zakład instalujący gaz ma homologację, więc powinien się znać na rzeczy.

    Proszę o poradę.


    R-toor

  • KRP Marcin Milczarek
  • Skoro jest Pan przekonany że w skutek montażu instalacji gazowej samochód uległ uszkodzeniu – „głupieje” – to odpowiedzialnym za tę szkodę jest zakład , który instalował gaz w Pana samochodzie. Należy jednak ( co nie będzie łatwe ) dowieść że ingerencja ze strony zakładu miała bezpośredni wpływ na stan Pańskiego samochodu.
    Pytanie z mojej strony jest następujące: czy na instalację otrzymał Pan gwarancję? Jeżeli tak to na jaki okres i jakie są jej postanowienia odnośnie usterek wynikłych na skutek montażu takiej instalacji?
    Zgodnie z Art. 556. § 1 Kodeksu cywilnego sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana ma wadę zmniejszającą jej wartość lub użyteczność ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub z przeznaczenia rzeczy, jeżeli rzecz nie ma właściwości, o których istnieniu zapewnił kupującego, albo jeżeli rzecz została kupującemu wydana w stanie niezupełnym (rękojmia za wady fizyczne).
    Zatem sprzedawca, czyli zakład instalujący gaz w Pana samochodzie, jest zobowiązany do naprawienia instalacji i dostarczenie Panu samochodu wolnego od jakichkolwiek wad. Jednak tak jak uprzedzałem – udowodnienie że to właśnie instalacja ma negatywny wpływ na zachowanie się auta będzie trudne. Jak znam życie zakład będzie unikał odpowiedzialności poprzez wymienianie za każdym razem innych podzespołów, które ich zdaniem są odpowiedzialne za taki stan rzeczy.
    Praktyka pokazuje że często w zakładach mamy do czynienia z niewykwalifikowanym personelem a ich umiejętności zdobywane są na samochodach klientów.