Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa

Hak na VAT

Udostępnij
  • Poradniki dla kierowcy

    2012-01-22, Michał Rogoziński
  • To było piękne - kiedyś wystarczyło zamontować kawałek metalowej "siatki" za kanapą, żeby ocalić podatek VAT od zakupu auta. W końcu samochód stawał się dzięki temu ciężarówką. A że często za tą magiczną kratką nie mieściło się nic prócz psa albo dziecka zamkniętego tam za karę... cóż, samochód i tak był autem ciężarowym.
  • Po wprowadzeniu tych przepisów ustawodawca zaobserwował jednak coś zadziwiającego – samochody zaczęły pączkować. Dokładnie, zupełnie jak drożdże. Co ciekawe to zjawisko dotyczyło tylko tych pojazdów, które miały… Tak! Kratkę! Czy to możliwe?

    Pewnie, że możliwe – Polacy są w końcu najlepszymi kombinatorami na naszym kontynencie i szybko dostrzegli ile można zaoszczędzić. Zresztą sam pomysł był banalnie prosty – wystarczyło mieć coś, co do niedawna większości osób kojarzyło się z ogrodzeniem lub elektrycznym pastuchem oraz auto z nadwoziem bez „wystającego” bagażnika – czyli np. hatchback. Dlatego nie ma się co dziwić, że samochody pączkowały. Posiadanie firmy bez auta z kratką było jak pokazanie się na bankiecie w Hollywood bez torebki D&G. Co tu dużo mówić - wstyd.

    Rządowi trochę zajęło zanim zorientował się ile stracił na kratkach. To w końcu dziesiątki kursów śmigłowcem na zakupy i z powrotem, a tego politycy nie mogli zdzierżyć. Więc co zrobili? W sumie nic innego nie mogli zrobić – zmienili ustawę. Od zeszłego roku można było odliczyć już tylko 60% VAT i jakby tego było mało – kwota nie mogła być większa niż 6 tys. zł. Złodziejstwo? Może trochę. Ale przynajmniej śmigłowiec poszedł w ruch, a posiadanie firmy bez auta z kratką nie było już wstydem tylko buntem. Więc ustawa znowu się zmieniła…

    Czasem zastanawiam się na jakiej podstawie poddawane są nowe pomysły w rządzie. Bo ten najnowszy, który pozwala odliczyć pełną kwotę VAT to rekord. Wydaje mi się, że politycy poszli do jakiegoś pubu na bimber, upili się, jeden z nich rzucił: „zamiast kratek będą bankowozy!”, a cała reszta poparła go dzikim śmiechem, który mógłby przywołać koczkodany z zoo. Oto narodziny nowej mody – firmy z bankowozem typu C!

    Od razu nasuwa się pytanie: „Co muszę zrobić, żeby mój samochód był bankowozem typu C?”. Wbrew pozorom nie trzeba go wcale przerabiać w Rudego 102. Wystarczy zamontować w bagażniku pancerny pojemnik, modułowy system alarmowy, immobiliser oraz system namierzania oparty o GPS. Jest w tym wszystkim tylko jeden problem – cena.

    Przeróbka taniego samochodu będzie tak opłacalna jak zakup kilku kilogramów jabłek i półciężarówki, żeby zawieźć je do domu – koszt modyfikacji to około 10 tys. zł netto. Trochę inaczej wygląda sprawa w autach klasy Premium – w ich przypadku koszty przystosowania są sporo niższe od podatku VAT, który będzie można w całości odliczyć. Dlatego każdy trzeźwo myślący producent z wyższej półki będzie miał w ofercie takie auta. Zresztą Volvo już je ma – prawie wszystkie modele z oferty tego koncernu można kupić po modyfikacjach. Do tego nie traci się w ogóle możliwości przewozowych – w każdym przypadku, prócz XC90, pancerny pojemnik znajduje się pod podłogą bagażnika w miejscu koła zapasowego. Obok Volvo takie auta proponuje także Porsche oraz Infiniti. Swoją drogą jestem pełen podziwu, że tym markom tak szybko udało się przystosować do nowej ustawy. Niektórzy producenci pewnie nawet o niej nie wiedzą.

    Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Czy w owej pancernej skrzynce faktycznie trzeba przewozić wszystko, za co można oberwać po głowie w każdej ciemniejszej uliczce? A może bankowóz typu C można sobie kupić dla tzw. „picu”, z kolei w skrzynce przewozić choćby zleżałe jedzenie z lodówki, które sprawia zagrożenie biologiczne? Nasz ustawodawca jest bardzo kreatywny – oczywiście znalazł odpowiedź na te pytanie.

    Urząd Skarbowy teoretycznie może podważyć konieczność posiadania zmodyfikowanego samochodu, a tym samym odliczenia pełnej kwoty podatku VAT od jego zakupu. Oczywiście muszą być ku temu podstawy, ale jak wiadomo – czasem wystarczy krzywo spojrzeć na człowieka, żeby zrobił na złość. Albo tylko ja na takich ludzi trafiam. I w ten właśnie sposób chęć oszczędzenia na zakupie bankowozu może się nie udać, choć na zdrowy rozsądek problemy z odliczeniem VAT miałyby sens, gdyby firma prowadziła np. transakcje bezgotówkowe. Ale czy urzędnicy będą myśleć sensownie? To się okaże – póki co lepiej liczyć na swój uśmiech. Albo inne walory…

    Pewne w tym wszystkim jest tylko jedno – bankowozy nie pobiją hitu, jakim było montowanie kratek w firmowych autach. Fakt, pomiędzy zdaniem: „Mam bankowóz", a: „Mam wóz z kratką” jest co prawda taka różnica, jak w przypadku: „Jadę spalić sobie twarz na Karaibach” i „wczasy spędzę nad polskim morzem, bo chcę odmrozić sobie tyłek”, ale renomę posiadania takiego auta pokonają po prostu koszty modyfikacji. A co za tym idzie – na tego typu auta pozwolą sobie firmy, które sięgną po modele Premium. Brawo – bo chyba właśnie o to chodziło ustawodawcy. Ale to i tak nierówna walka.

    Pozostaje się tylko cieszyć, że przerobienie auta na bankowóz nie ogranicza funkcjonalności i typów nadwozi do przystosowania, jak to miało miejsce w przypadku kratek. Mam tylko nadzieję, że ustawodawca nie wpadnie na kolejny pomysł z serii: „wymyślamy ustawy podczas integracji w barze”. Przerabialiśmy już auta osobowe na ciężarówki za pomocą kratek, teraz modyfikujemy je na bankowozy dzięki pancernej kasetce w bagażniku. Kto by pomyślał, że jeden przedmiot może zmienić charakter całego samochodu? Na Zachodzie pewnie już się z nas śmieją. A co będzie później? Może trzeba będzie zrobić z samochodu biuro poprzez przyklejenie drukarki do dachu za pomocą Super Glue? Oby nie…

  • Michał Rogoziński
 
 
 

Opony letnie w najlepszych cenach!

Hak na VAT

15 komentarzy

13 dyskutujących

Podpis:

Dodaj komentarz

kolaz3kolaz3

Co za kraj jeden wielki kabaret, cały świat będzie się z nas znowu śmiał, szkoda słów.

3 miesiące temu napisz odpowiedź

~jefu~jefu

Ciekawe, że żadne brukowce nie podjęły jeszcze tematu - jak ktoś zrobi kupę(nasra) na chodniku, to robią wielką aferę, że zabito kilka mrówek ale jak trzeba taką sprawę naświetlić to nikt się za to nie weźmie.

3 miesiące temu napisz odpowiedź

krisukrisu

Ale przeciez tutaj chodzi o to, ze pewna firma, ktora produkuje (niepotrzebne skreslic):
"pancerne pojemniki, modułowy system alarmowy, immobiliser oraz system namierzania oparty o GPS"
ma "dobrego znajomego" w rządzie.

3 miesiące temu napisz odpowiedź

~simonebb~simonebb

Podatkui uderzają znowy w biednych a mialo byc na odwrót.
Teraz fiata doblo musze zamienić na porsche.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

mucko1mucko1

Do jorgen1971:
Tak to jest przekręt, dlatego odliczana powinna być stała kwota i wtedy niech kupują sobie auta po pół miliona.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

jorgen1971jorgen1971

murphy6 bardzo się mylisz kolego nie jest tak różowo, jeżeli masz firme autko możesz kupić ale jest w przepisach jakie auto o jakich gabarytach i wielkości i zakaz wożenia tylnich siedzen

4 miesiące temu napisz odpowiedź

~rolnik~rolnik

Do ~inżynier: Tutaj inzynierku jest rozmowa o samochodach, odliczaniu vatu a nie lekach i aptekach.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

Zajacc4Zajacc4

Do murphy6: i co ciekawe ich rządy na to nie narzekają. Przecież jak firma zapłaci mniej VATu to zainwestuje w coś innego i nakręca się sprzedaż i też wpływy do budżetu rosną

4 miesiące temu napisz odpowiedź

~inżynier~inżynier

Nasi politycy to zwykłe debile.

Ta ustawa o receptach. Kara pół miliona za źle wypisana receptę nieuprawnionemu...Ale jak lekarz ma mieć 100% pewność że ktoś jest ubezpieczony??

Lekarze się zbuntowali..To debile zmienili odpowiedzialnośc na Aptekarzy...Terz Aptekarz ma stwierdzać że jesteś ubezpieczony.

Jak się pomyli to 0,5 mln buli. Ja na miejscu Aptekarza bym z kazdym szedł do Notariusza by mi oświadczał że jak kupuje lek za 5 zeta że jest ubezpieczony iże to On mi wybuli na karę.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

Zajacc4Zajacc4

Mam znajomych w Czechach - też nie mogą tego zrozumieć. Kto ma firmę jeździ samochodem i VAT rozlicza. Jest inne rozliczenie - VAT mniejszy ale mniejszy koszt i podatek dochodowy większy. Wg mnie najwięcej zarabiają na tym księgowi i urzędnicy i o to w Polsce chodzi - żeby ktoś miał więcej pracy. A firma zamiast myśleć o rozwoju zbiera papierki i faktury.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

murphy6murphy6

Do jorgen1971: Na zachodzie przedsiębiorca może odliczyć VAT od każdego auta.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

jorgen1971jorgen1971

powinny być auta na firme ale z odpowiednimi wymiarami w środku i z siedzeniami tylko z przodu tak jak na zachodzie a nie luksusowe autka z kratką, to jest przekręt!!!

4 miesiące temu napisz odpowiedź

wektor1wektor1

Życie przerosło kabaret. A w d... jak zwykle dostaje ktoś, kto nie ma zbyt wielu pieniędzy, a do pracy potrzebuje samochodu osobowego.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

wer1207wer1207

będzie nowa moda. Tym razem nie będzie tego widać z zewnątrz.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

anpa50anpa50

Lepszy patent od kratki, ale i tak niedługo to zlikwidują, jak wiele innychrzeczy. Nasza kasa "żondowi" potrzebna.

4 miesiące temu napisz odpowiedź