Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa

Korki - jak sobie z nimi radzić?

Udostępnij
  • Poradniki dla kierowcy

    2012-01-18, Lukasz_Kochanek
  • 18, 19, w "porywach" 22 - 24 km/h. Z taką mniej więcej prędkością pokonuje się ulice największych polskich metropolii w godzinach porannego szczytu. Najgorzej sytuacja wygląda na ulicach stolicy wielkopolski, Poznania, gdzie w godzinach 6:00 - 9:00 kierowcy przemierzają arterie centrum miasta ze średnią prędkością... 18 km/h. Niestety, niewiele lepiej jest na ulicach innych polskich miast.
  • We Wrocławiu, Warszawie i Rzeszowie kierowcy poruszają się ze średnią prędkością oscylującą wokół 20 km/h. Gdańsk i Bydgoszcz – tam komputery pokładowe aut wskazują wartość ok. 22 km/h. Białystok i Łódź także nie rozpieszczają swych mieszkańców – w godzinach porannego szczytu komunikacyjnego poruszają się oni ze średnią prędkością ok. 24 km/h. Zdecydowanie najlepiej (przynajmniej w teorii) jeździ się po ulicach Krakowa – tam ulice ścisłego centrum miasta można pokonać ze średnią prędkością 29 km/h, co na tle Poznania jest wartością imponującą.

    Niestety, zakorkowanie polskich miast należy do jednych z najwyższych w Europie. Swego czasu firma TomTom na podstawie pozyskiwanych danych opracowała zestawienie 59 najbardziej zakorkowanych miast Europy. W tymże zestawieniu okazało się, że druga i trzecia lokata ów przypadły w udziale polskim miastom, odpowiednio Warszawie i Wrocławiowi. Nieco gorzej na ich tle wypadła tylko stolica Unii Europejskiej, Bruksela, w której prawdopodobieństwo utkwienia w korkach jest większe, niż gdziekolwiek indziej w Europie.

    Z pewnością w dużej mierze zakorkowanie Poznania i innych polskich miast wynika z pośpiesznego przygotowywania się do czekających nas już w czerwcu tego roku Mistrzostw Europy Euro 2012. Zresztą, poruszając się po ulicach stolicy wielkopolski nie sposób nie natrafić na jakiekolwiek spowolnienie ruchu lub remont drogowy. Modernizacja Dworca Głównego PKP, przebudowa Ronda Kaponiera, prace remontowe na Rondzie Jana Nowaka – Jeziorańskiego, modernizacja linii tramwajowej na ulicy Grunwaldzkiej – to tylko niektóre z trwających w Poznaniu prac. Drobnych i drobniejszych przebudów jest jeszcze więcej.

    Na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia import samochodów używanych do Polski sprawił, że liczba samochodów poruszających się po polskich drogach lawinowo wzrosła. Nieprzystosowane do takiego natężenia ruchu miasta niestety nie poradziły sobie z tym przyrostem. Spóźnione inwestycje drogowe, dodatkowo spowalniane skomplikowaną procedurą administracyjno – prawną, sprawiły, że w tej chwili próbuje się odrobić stracony czas kosztem jeszcze większego spowolnienia ruchu w miastach. Jednak za korki w polskich miastach odpowiedzialność ponoszą nie tylko władze nie nadążające z rozbudową infrastruktury drogowej, ale także samorządy lokalne i sami kierowcy. A dlaczego?

    Ano choćby dlatego, że w wielkich polskich aglomeracjach ze środków komunikacji publicznej korzysta zaledwie ułamek populacji. Zdecydowana większość decyduje się na dojazd do pracy czy na uczelnię za pomocą własnego środka transportu. Bardzo często, może nie w godzinach szczytu, ale w ciągu dnia, kiedy stoi się w samochodzie w korku, tuż obok nas przejeżdża tramwaj czy autobus, w którym znajduje się tylko garstka pasażerów. Tymczasem kierowcy tłoczą się jeden za drugim w swoich samochodach. Tym sposobem kawalkada aut osobowych z jednym, dwoma pasażerami w środku generuje ogromne korki, których tak naprawdę nie da się rozładować nawet najlepszą infrastrukturą drogową, o ile nie zmieni się także mentalności mieszkańców wielkich aglomeracji.

    Londyn, Berlin, Paryż, Mediolan, Sztokholm – te miasta to także wielkie aglomeracje miejskie liczące po kilka milionów mieszkańców. Jednak jak pokazują liczne badania, przepustowość tych miast jest zdecydowanie większa niż polskich metropolii. Owszem, w dużej mierze jest to zasługa rozbudowanej i sprawnie działającej infrastruktury drogowej i komunikacyjnej. Ale nie bez znaczenia jest tutaj także mentalność ich mieszkańców, którzy zdecydowanie częściej decydują się na korzystanie z komunikacji publicznej. Zresztą, rozbudowana sieć tras rowerowych, sprawnie funkcjonująca komunikacja publiczna i wysokie opłaty z tytułu korzystania z własnego środka transportu wymusiły na mieszkańcach Londynu i Berlina przesiadanie się z własnych aut na środki komunikacji publicznej. Dzięki temu podróżowanie po tych miastach stało się nie tylko sprawniejsze i szybsze, ale także bezpieczniejsze i czystsze (zanieczyszczenie powietrza). Może warto i o tym pomyśleć w naszych realiach? Tym bardziej, że ceny paliw niczym nieskrępowane galopują w górę i de facto nie ma żadnych przesłanek za tym, by myśleć, że wkrótce przestaną.

  • Lukasz_Kochanek
 
 

galeria galeria

 
 
 

Opony letnie w najlepszych cenach!

Korki - jak sobie z nimi radzić?

22 komentarze

19 dyskutujących

Podpis:

Dodaj komentarz

~PeeT~PeeT

Jeżdżę teraz autobusami w krakowie i w przypadku tego miasta jest na odwrót. Szybciej idzie dojechać wszędzie samochodem ( nie zależnie od pory ). Po za tym autobusy są baardzo przepełnione i to nie tylko w godzinach szczytu. Z końca krakowa do centrum (rondo kotlarskie) dojeżdżałem samochodem w ok 20-30 minut. Autobusem w 30 - 45 minut. Plus trzeba doliczyć czas czekania na autobus i dojście z niego do celu. Mimo wszystko da sie przeżyć, w obu przypadkach Ale jak będe miał z powrotem samochód to i tak będe nim jeździł, pomimo większych kosztów bo poprostu sprawia mi to przyjemność.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

aarotaarot

Do Nikname: Dlatego ja przez Rzeszów jeżdżę na "siago" czyli prosto przez centrum. Szybciej jestem za "Brzeszczotowem"

4 miesiące temu napisz odpowiedź

~mcbiker~mcbiker

własny środek transportu to nie tylko auto ale i rower, skuter, motor etc które jako jedyne środki transportu minimalizują ryzyko utkwienia w korkach i je znacząco zmniejszają dlatego właśnie ja jak tylko mogę korzystam z roweru a 4.8 nie mam zamiaru płacić za dojazd starym 15 zdezelowanym autobusem skoro i tak wiem że mogę utkwić w korku a dojeżdżając rowerem jeszcze nigdy nie stałem w korku, zawsze dojeżdżałem na czas i w dodatku za darmo i pod same drzwi

4 miesiące temu napisz odpowiedź

Vector01Vector01

Najgorsze jest to, że nie widać żadnej perespektywy poprawy zaistniałej sytuacji. Będzie coraz gorzej ze względu na coraz to większą ilość samochodów. To co się teraz buduje i przerabia już jest niewystarczalne. Nie mamy żadnej alternatywy. Ani metra ani porządnej szybkiej komunikacji naziemnej. Byłem niedawno w Paryż i tam też jest jeden wielki młyn, ale francuzi mają wybór. Mogą poruszać się super sprawnym metrem. Samochód używa. Ja tam samochodu używałem tylko do wyjazdu poza granice mista. Po mieście poruszałem się metrem. Zdecydowanie szybciej, bezpieczniej i taniej. U nas nie widzę możliwości żadnej poprawy, dopuki nie zbudujemy metra i szybkiej kolei naziemnej. Ja napewno tego nie doczekam.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

NiknameNikname

W Rzeszowie jeśli chodzi o korki też występuje absurdalna sytuacja. W godzinach szczytu obwodnica powstała dla celu odciążenia miasta i udrożnienia ruchu, jest zakorkowana i stoi. Nie da się jechać szybciej niż średnio 5 km/h.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

~Mario~Mario

Ogladajac te zdjecia od razu odechciewa mi sie posiadania auta.
Dobrze, ze przynajmniej mam automata to tak sie nie namacham

4 miesiące temu napisz odpowiedź

autre2003autre2003

Do ~Romeo: To prawda w Łodzi komunikacja miejska jest tragiczna, jak odbierałem auto z serwisu to dojazd MPK zajął mi ponad 40 minut - z jedną przesiadką (to chyba ze względu na bilety czasowe żeby więcej skasować), autem wracałem niecałe 15 minut.
W godzinach szczytu jeszcze jest spora szansa na utratę portfela, lub innych wartościowych przedmiotów, więc może nie być zbyt tanio .
W Berlinie jest metro z którego sam korzystałem jak mi pasowało bo było szybciej niż autem, a zatłoczonych autobusów to nigdy tam nie widziałem - w Łodzi mają na pewno dużo więcej pasażerów.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

~qwez~qwez

A korki biorą się stąd, że takimi autami jak Land Cruiser jeździ zazwyczaj jedna osoba - kierowca. Reszta to powietrze. Stąd się biorą korki. Gdyby ludzie wzajemnie się podwozili (tak jak ja to robię ze znajomymi) to liczba aut spadła by o 1/3. Ale przecież tak nie można, bo auto to wyznacznik statusu społecznego i każdy kto nie ma auta i jeździ autobusem/tramwajem lub jest "podwożony", to jest biedak i uwłacza jego honorowi...

4 miesiące temu napisz odpowiedź

~qwez~qwez

Dlatego ja jeżdżę w godzinach szczytu tramwajami, które nie stoją w korkach I jestem szybciej niż miałbym jechać samochodem.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

~Romeo~Romeo

Z obrzeży Łodzi do pracy w centrum miasta mam 12km, dojazd mpk piękny - blisko do przystanków, jedna przesiadka. Ale w ciągu dnia minimum godzinę! zajmuje mi przebycie tej drogi komunikacją miejską, po 22 zwykle minimum 1,5 godziny, a po 23 już nie mam czym wrócić do domu. Autem zajmuje to odpowiednio - w godzinach szczytu zwykle 30-35 minut, po 22 - ok 20 minut, a po godzinie 23 nawet poniżej 15 minut.

Dopóki nie muszę - nie wejdę do komunikacji miejskiej, nie dam zarobić mpk na bilecie, gdy w zamian otrzymuję tramwaje odjeżdżające 7-8 minut za wcześnie z zajezdni, lub takie, które są w rozkładzie, ale nikt o nich nie słyszał, a kolejny przyjeżdża po kolejnych 20-30 minutach czekania.

Swoją drogą, jak myślicie, jakim środkiem transportu poruszają się po mieście osoby nawołujące do rozładowania korków przesiadaniem się do komunikacji miejskiej, jak ma to miejsce w przypadku niniejszego artykułu?

4 miesiące temu napisz odpowiedź

Los_EmilosLos_Emilos

Ciekawi mnie czy autor jechał w godzinach szczytu w Warszawie, komunikacją miejską- chyba nie, bo inaczej uznałby że czasem lepiej dłużej trochę wracać a za to siedzieć w bardziej komfortowych warunkach.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

mucko1mucko1

Możemy jeździć też autem przed godziną 0600, potem między 0900 a 1430, lub po godzinie 1900-ej - też omijamy korki, przynajmniej w Warszawie. Ja akurat korzystam z auta w tych godzinach i nie wiem co to warszawskie korki

4 miesiące temu napisz odpowiedź

mucko1mucko1

Najlepiej przesiąść się na rowerek można zostać zmoczonym przez deszcz, ochlapanym przez samochody, wywalić się na śliskim, lub zostać potraconym przez auto. Atrakcje "pedalarza", ale za to nie stoimy w korkach

4 miesiące temu napisz odpowiedź

VolfodzioVolfodzio

puścić plotkę że jazda komunikacją miejską jest tak samo trendy & cool jak chodzenie przez tydzień z kubkiem ze starbucks'a , krawacików i hipsterów mamy wtedy z głowy.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

stuki2stuki2

Ja w zimę jeżdżę autem (nie ma to jak tylni napęd , w wiosnę, lato i jesień jeśli tylko to możliwe to rower i jestem z tego środka transportu bardzo zadowolony.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

piteer212piteer212

Drożeje paliwo- przesiadamy się na komunikację miejską, wtedy drożeją bilety i wracamy do aut

4 miesiące temu napisz odpowiedź

wer1207wer1207

Do andy1980: Bilety też drożeją, bo paliwo drożeje.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

andy1980andy1980

i macie odpowiedz...dla tego też ropa drożeje, żeby społeczność autobusami jeździło

4 miesiące temu napisz odpowiedź

PanSympatycznyPanSympatyczny

spacerem... autobusem... tia... to rzeczywiście jest sens kupować samochód i uważać się za fana motoryzacji.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

wer1207wer1207

samochodem (i to niemałym) każdy jedzie sam i stąd się biorą korki. Sposób na korki - komunikacja miejska.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

anpa50anpa50

Ja z kolei nie lubiąc korków wykorzystuję dobrą znajomość ulic miasta i po prostu omijam je.

4 miesiące temu napisz odpowiedź

DzwiluDzwilu

Mój sposób jest prosty-do 20minut idę pieszo,do 30-stu autobus!Zawsze to mniej nerwów i zużytego paliwa.

4 miesiące temu napisz odpowiedź