Chrysler Crossfire - och ten zadek...
-
Prezentacje
2011-06-29, Lukasz_Kochanek - Gdy debiutował na rynku bardzo często porównywano go z Nissanem 350z, japońskim kultowym już autem, który przez lata swojej obecności na rynku zdołał udowodnić, że Nissan na produkcji sportowych samochodów zna się jak mało kto. I zazwyczaj w każdym z możliwych porównań właśnie o Nissanie mówiono "prawdziwy sportowiec", a o Nim "sportowa bulwarówka". Chrysler Crossfire - jaki naprawdę jest jeden z najbardziej stylowych samochodów początku XXI wieku?
W chwili debiutu, tj. w 2003 roku, niemal każdy zachwycał się jego stylistyką. Mierzące zaledwie 4 m nadwozie emanowało stylem i elegancją. Długa, w sposób typowy dla Chryslera pofałdowana maska, potężny grill kipiący chromem, przeogromne aluminiowe felgi (przód 18-calowe, tył 19-calowe!) i ten zadek!!! Chyba nie było wówczas nikogo, komu linia boczna Chryslera Crossfire’a błyskawicznie nie wpadałaby w oko. Zmysłowo, by wręcz nie powiedzieć, obscenicznie narysowany zadek sprawiał, że Crossfire wytyczał nowe standardy w dziedzinie atrakcyjnych samochodów sportowych. Zwężająca się ku tyłowi i subtelnie opadająca linia dachu sprawiała, że Crossfire pobudzał zmysły nie tylko facetów, ale i kobiet. Choć bez wątpienia jest to samochód męski. Dlaczego?



O ile stylistycznie Chrysler wzbił się na wyżyny swoich możliwości, o tyle wykończeniem wnętrza pokazał, że Crossfire to… prawdziwy Amerykanin. Nijaki projekt deski rozdzielczej, niemal żywcem przeniesiony ze starszych modeli Mercedesa (nawiasem mówiąc, Crossfire to owoc krótkotrwałej współpracy Chryslera i Daimlera, bazujący w dużej mierze na modelu SLK) nie przystawał do sportowej elegancji nadwozia. Wsiadając do samochodu często pojawiało się wrażenie, że ktoś… nas oszukał! W pięknym opakowaniu znajdowało się tylko przeciętne wnętrze. Szkoda, bo Chrysler modelem Crossfire mógł naprawdę zbliżyć się do ideału.



Jednak by nadto nie dramatyzować, warto skoncentrować się na innych zaletach auta. Crossfire pomimo niewyszukanego wnętrza, zapewniał całkiem sympatyczne warunki podróży. Bogate wyposażenie, wygodne i doskonale wyprofilowane fotele, wygodna pozycja za kierownicą i dźwięk jednostki napędowej sprawiał, że z każdym przejechanym kilometrem nudne do bólu zegary oraz srebrzyste i bardzo tandetne plastiki coraz mniej zaprzątały nam myśli. Co innego zaczęło nimi władać – co takiego?



Stworzona przez Mercedesa, wykorzystywana w wielu jego konstrukcjach, ale przede wszystkim pięknie brzmiąca widlasta szóstka czyniła z małego Crossfire’a rozkoszną zabawkę w dłoniach dużych chłopców. Z pojemności 3.2 l wykrzesano zaledwie 215 KM, ale dzięki niskiej masie własnej Crossfire z tą jednostką napędową pod maską potrafił osiągnąć prędkość 100 km/h w zaledwie 6.6 s. Z wciśniętym „do dechy” gazem sportowy Chrysler był w stanie rozpędzić się prawie do 250 km/h! A wszystko to przy momencie obrotowym o wartości 310 Nm trafiającym na tylne koła. Doprawdy rozkoszna zabawa.



Świetne osiągi, zawieszenie będące udanym kompromisem pomiędzy sztywnością a komfortem i tylny napęd teoretycznie powinny dawać niczym nieograniczoną przyjemność z jazdy. Niestety, potężne koła, tak pięknie prezentujące się w materiałach prasowych, obuto w szerokie ogumienie (255 mm z tyłu), które sprawiało, że na koleinach, których w polskich realiach nie brakowało, to krótkie auto zachowywało się bardzo nerwowo, by nie powiedzieć nieprzewidywalnie. Szczególnie szybsza jazda po drogach innych niż gładziutkie autostrady wymagała nielada koncentracji i nieustannego korelowania kierunku jazdy. Tym sposobem noga samoczynnie odpuszczała pedał gazu i Chrysler Crossfire z rasowego sportowca przekształcał się w sportową bulwarówkę stworzoną do majestatycznego przemieszczania się po malowniczych podmiejskich dróżkach. I właśnie w tym czuje się najlepiej.
- Lukasz_Kochanek
Chrysler Crossfire - och ten zadek...
5 komentarzy
Podpis:
Jeden z najbrzydszych aut w historii motoryzacji, postawic takiego przy 350z i przestaje istniec, jest tak brzydki. Lukasz powiedz lepiej kto i ile ci odpalil za te stylistyczne ochy i achy nad autem ktore 90% ludzi sie nie podoba bo wyglada jak sra**** pies.
5 miesięcy temu napisz odpowiedź
Po co kupowac niby mercedesa jak mozna kupic... mercedesa lol
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Pozatym nie sądzę, że wnętrze jest tak obrzydliwe, jak można wywnioskować z artykułu. Nie jest to wnętrze jak w sportowym Audi czy BMW, ale nie jest aż tak złe. Pozatym nie ma to tak dużego znaczenia, bo w końcu nie służy to auto to dalekich tras.
11 miesięcy temu napisz odpowiedź
naprawdę fajne auto,mało spotykane w naszym kraju,jeśli ktoś ma niewiele gotówki (35-50tys. zł) a chce bardzo się wyróżnić Chrysler jest dla niego!
Pamiętam jeszce jak pierwszy raz zobaczyłem go nad polskim morzem,stał "zacumowany" przy porcie i ściągał swoją sylwetką wzrok mnóstwa gapiów ,również i mój
Pozdrawiam
11 miesięcy temu napisz odpowiedź
Trochę dziwne zakończenie. Nagle wszystko z powodu zbyt szerokiej opony. Nic nie ważne, za szeroka guma i już Chrysler nie jest sportowy.
11 miesięcy temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Kilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Ekologiczne uzupełnienie oferty - Peugeot 3008 HYbrid4Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!

galeria auta:



dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera






