Toyota Celica VII - och, ta "Celina"
-
Prezentacje
2011-10-06, Lukasz_Kochanek - "Auto fajnie się prowadzi, ale tylko na drogach dobrej jakości". "Auto ma wystarczające osiągi, ale spalanie mogłoby być niższe". "Fajne sportowe autko, ale trochę mało miejsca z tyłu i moje dzieciaki narzekają"... Zawsze znajdzie się powód do narzekania: a to, że za małe, a to, że za duże, a to, że za wolne, a to, że za szybkie.... Jesteśmy urodzonymi malkontentami - uwielbiamy doszukiwać się w otaczającej nas rzeczywistości najbardziej negatywnych jej aspektów. I niestety, my Polacy, jesteśmy w tym niekwestionowanymi liderami na Starym Kontynencie... Niestety.
Skąd taka refleksja? Ano stąd, że nawet w przypadku takiego auta, jak Toyota Celica siódmej generacji, uznawanej za jedno z najlepszych (choć na pewno nieidealnych) sportowych aut Toyoty w historii, znajdą się ludzie, którzy za wadę auta uznają… niewielką ilość miejsca na tylnej kanapie!



Celica to samochód sportowy i tylko w takim kontekście należy ją oceniać. Zatem nie liczą się tutaj: pojemność bagażnika, liczba schowków, komfort resorowania, oszczędność przy spokojnej jeździe, czy poręczność na zakorkowanym parkingu. Tego typu samochód ma dostarczać przede wszystkim emocji i niezapomnianych wrażeń z jazdy. I z tych zadań opisywana Celica wywiązuje się znakomicie. Pozostałe aspekty, jak przestronność wnętrza czy zapotrzebowanie na paliwo w ruchu miejskim to tak naprawdę czynniki, które w przypadku auta tego typu powinny mieć drugorzędne znaczenie. I dopiero wychodząc z takiego założenia można wysnuwać wartościowe wnioski na temat tego konkretnego auta.
Siódma generacja Celici produkowana była w latach 1999 – 2006. Nowy model nie miał łatwego zadania, bo musiał zastąpić na rynku poprzedników, którzy w sportach rajdowych osiągnęli niemal wszystko (Celica i Carlos Sainz przez wiele lat zdominowali trasy rajdowe).



Nowy model, będący stylistyczną antytezą dotychczasowych dokonań koncernu z Japonii, już w pierwszym okresie produkcji spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem. Bezpardonowa sylwetka emanującą dynamiką z każdego jej cala, w połączeniu z doskonale zestrojonym, bardzo sportowym zawieszeniem sprawiały, że Celica na nowo zdefiniowała pojęcie doskonałej przyczepności. Mimo przedniego napędu i wyraźnej nadwyżki mocy (143 – 192 KM) samochód posłusznie reagował na polecenia wydawane za pośrednictwem koła kierownicy i pedału gazu, wykazując przy tym tylko nieznaczną tendencję do nadsterowności.
Pod maską pracować mogły benzynowe jednostki napędowe o mocy 143 – 192 KM. Już podstawowa i najczęściej spotykana, 143-konna wersja silnika 1.8 l wyposażona w system zmiennych faz rozrządu VVTi pozwalała na osiągnięcie prędkości 100 km/h w ok. 8.5 s wydając przy tym bardzo przyjemne dla ucha pomrukiwanie. Jednak prawdziwe emocje zaczynają się dopiero przy mocniejszym silniku, niespełna 200-konnym 1.8 VVTL. 192-konna jednostka napędowa na sprint do „setki” potrzebuje już tylko 7.5 sekundy, jednak dźwięki jakie towarzyszą wgryzaniu się kół w asfalt przyprawiają o przyjemne mrowienie na plecach. Bardzo przyjemne. Mocniejsza jednostka napędowa, oprócz przyjemnego sportowego gangu, oferuje jeszcze coś, co sprawia, że serca kierowców zaczynają szybciej uderzać – maksymalna moc 192 KM osiągana jest przy niemal 8 tys. obr./min.!



Czy Celica VII to samochód idealny? Ależ oczywiście, że nie! Ktoś kiedyś napisał, że Celica VII to samochód, który „wygląda szybciej, niż jeździ”. I w zasadzie nie sposób się z tym nie zgodzić. Bo faktycznie, istnieje wiele aut, które zdecydowanie szybciej osiągają 100 km/h, wiele aut, które rozpędzą się do więcej niż 225 km/h (prędkość maksymalna wersji 192-konnej), aut, które wydadzą z siebie jeszcze bardziej niemiłosiernie podniecające dźwięki. Ale prawda jest taka, że mało które z tych aut prezentuje się równie atrakcyjnie i równie drapieżnie. I mało, które już przy pierwszym kontakcie z autem, przy pierwszym przejechanym kilometrze, rozkochuje w sobie tak, jak „Celinka”.
- Lukasz_Kochanek
Toyota Celica VII - och, ta "Celina"
10 komentarzy
7 dyskutujących
Podpis:
Do ~Dami: Masz rację, wtedy gdy jeździłem Celinką też mnie to kręciło i pewno teraz patrząc na to przez pryzmat jazdy Lotusem pokusiłem się o taką a nie inną opinię. Tak więc zwracam honor. Zresztą te dwa auta są nieporównywalne, jak dla mnie Celinka to całoroczne usportowione autko, a Lotus to rasowy sportowy samochód, ale tylko na lato... Pozdrawiam
7 miesięcy temu napisz odpowiedź
Myślę że teraz z innej perspektywy na to patrzysz, na pewno nie są to przeżycia porównywalne z autami Lotusa.
Sam też gdy poczułem przyspieszenie w Elisie R (notabene, silnik z Celicy TS, a "setka" poniżej 5s), to toyka jakby mniej mnie "rwie" od tego czasu. Natomiast jeśli ktoś wcześniej jeździł słabszymi autami to uczucie wgniatania w fotel występuje jak najbardziej
.
Sam pamiętam gdy ją kupowałem i ten "odskok" w okolicy 7000rpm to było coś pięknego dla mnie.
7 miesięcy temu napisz odpowiedź
Miałem kiedyś taki wozik, wpierw wersję 143 konną, a potem kupiłem nowiutką z silnikiem 192 konnym. Nie powiem byłem naprawdę zadowolony z jazdy (zarówno latem jak i zimą). Tylko po kilku latach zacząłem szukać czegoś z większym przyspieszeniem. Teraz jeżdżę Lotusem i mogę tylko powiedzieć, że opowiadania jednego z komentujących o wciskaniu w fotel może sobie między bajki włożyć... Jednakże powtarzam: ogólnie rzecz biorąc autko bardzo udane
7 miesięcy temu napisz odpowiedź
Do CytrynkaDS:
Aj, wystarczy skórzane elementy wymienić na białą skórą i od razu lepiej to wygląda
7 miesięcy temu napisz odpowiedź
Auto z zewnątrz super, ale te wnętrze, deska...
Pozostawię to bez komentarza
7 miesięcy temu napisz odpowiedź
Pochwalę się że posiadam tę Celicę w wersji TS, 2002r. Nie sposób kłócić się z artykułem, bo wizualnie jest to auto boskie, zwłaszcza w lakierze "czarna perła", fabrycznym spoilerem od TRD i skórzaną tapicerką.
Co do przyspieszenia, jako że to moje drugie auto (poprzednie to Civic 1.4L
), to osiągi początkowo zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Teraz chyba już do nich przywykłem, ale nadal doceniam to jak auto się prowadzi, a brzmienie silnika automatycznie obraca głowy wszystkich ludzi dookoła.
Faktem jest jeśli nie mamy do wydania dużej kwoty, to musimy wybierać między osiągami, a wyglądem. W tej cenie mógłbym kupić Lancera lub Imprezę. I miałbym auto szybsze, ale (z całym szacunkiem) kiepsko wyglądające. To już kwestia priorytetów.
Ahh, warto jeszcze wspomnieć że auto jest praktycznie bezawaryjne...
7 miesięcy temu napisz odpowiedź
Kiedy mijam taką na drodze To zawsze sobie myślę, że za ten wygląd kiedyś taką kupię...Ale tylko jako drugie auto. Piękna jest. I spoko artykuł! Pozdrawiam autora!
7 miesięcy temu napisz odpowiedź
Jestem wielkim fanem tego samochodu.
Za stosunkowo niewielkie pieniądze można mieć naprawdę szybkie auto (wersja 192 konie, tylko taką polecam), z ciągle atrakcyjną sylwetką, i co rzadko spotykane u japończyków w tamtym okresie, z bardzo ładnym i dokładnie wykonanym wnętrzem.
Spalanie w normie, przy spokojnej jeździe na trasie poniżej 7 ltr, przy szybiej po mieście nieco ponad 10.
A wrażenia po przekroczeniu 6200 obrotów nie do opisania. Dosłownie wgniata w fotel. Świetne auto!
7 miesięcy temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Próby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Ekologiczne uzupełnienie oferty - Peugeot 3008 HYbrid4Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!

galeria auta:



dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera








