Czas zabłysnąć - nowy Focus
-
Raporty z jazd
2011-04-27, Michał Rogoziński & Zachar Zawadzki - Jest rok 1998. Na rynku pojawia się pierwsza generacja Focusa - panowie z Volkswagena zdrętwieli, a ludzie zakrztusili się ze zdziwienia. Po drodze wóz zebrał ponad 100 nagród, godnie zastąpił na rynku Escorta i podbił Fordowi rankingi sprzedaży. Fakt, auto było nowoczesne - na tle innych wyglądało jak pojazd ze Star Treka i można było je kupić za rozsądną cenę. Tylko ile zostało z tej legendy?
W 2004 roku na rynek weszła druga generacja modelu, która delikatnie mówiąc była inna. Technologia dalej trzymała poziom, ale patrząc na ten wóz w porywach można było paść na chodnik i zasnąć – pikantny design gdzieś przepadł. Cztery lata później auto nieco zmodernizowano w myśl stylu Kinetic Design i produkowano aż do teraz. Jednak nic nie może trwać wiecznie.
Na początek trochę statystyk. 40% całej sprzedaży nowych aut Forda to właśnie Focus. Na świecie sprzedano 10 mln egzemplarzy tego auta, z czego aż 120 tys. trafiło do Polski. Można też zrobić mały test – zatrzymajcie się skrzyżowaniu koło jakiegoś Focusa, najlepiej kombi i zerknijcie mu przez boczną szybę. Dokładnie W 70% przypadków w środku będzie siedział facet pod krawatem rozmawiający przez „komórkę” i przeglądający plik papierów grubości „Quo Vadis”. Dlaczego? Bo właśnie prawie ¾ nabywców tego modelu to floty. Jakby nie patrzeć, producentowi nie żyłoby się zbyt dobrze, gdyby w swojej ofercie nie miał Focusa, dlatego projektowaniu nowej generacji towarzyszył lekki stres. Chociaż nie – dla inżynierów i projektantów to było zlecenie życia i śmierci, bo w przypadku niewypału pewnie zostaną spaleni na stosie. W takim razie co stworzyli?
Stwierdzili, że kluczem do wysokiej sprzedaży jest globalizacja auta i to będzie pierwszy samochód w ofercie Forda z takim właśnie podejściem do świata. Tylko co to właściwie oznacza? Nowy Focus po prostu ma spodobać się każdemu, a skoro będzie tak światowy, to będzie można w nim zastosować droższe technologie, bo staną się opłacalne. Na początek zaczęto od wyglądu. Płyta podłogowa została przejęta z nowego C-MAXa, a nadwozie skrojono tak, by wyrażało ruch nawet, gdy samochód stoi. W sumie to dość modne posunięcie u wielu producentów w ostatnim czasie. Wyjątkiem jest VW Golf – on stoi nawet gdy jedzie. Nowa generacja Focusa urosła o 21mm, w tym 8mm rozstawu osi, ale za to schudła aż o 70kg. Póki co na plakatach króluje Focus hatchback, ale można go też kupić w wersji kombi, którą z tyłu sam pomyliłbym na pierwszy rzut oka z większym Mondeo, oraz w wersji sedan – ona akurat wydaje się być dość oryginalna pod warunkiem, że wcześniej nie spotka się na drodze Renault Fluence. Co ciekawe – w hatchbacku zniknęły światła w tylnych słupkach, które do tej pory były w Focusie czymś w rodzaju pieprzyka u Merlin Monroe. Dlaczego teraz powędrowały w „normalne” miejsce? To właśnie jest przykład fordowskiej globalizacji – w nowym ułożeniu mają się spodobać każdemu. Problem w tym, że wyglądają jak jajecznica i trzeba dać ludziom trochę czasu, żeby przywykli do ich dziwnego kształtu. Wspomniałem jednak też o droższej technologii – tu producent na prawdę ma się czym pochwalić.
Jednych rzeczy nie widać – choćby stali o zwiększonej wytrzymałości, która w 55% buduje to auto. Inne można sobie za to dokupić – Focus niby ma być popularnym autem, ale część elementów jego wyposażenia do niedawna można było spotkać wyłącznie w autach, które są za drogie nawet dla Madonny. Tymczasem do 30km/h może czuwać system zatrzymujący wóz, gdy zostanie wykryte ryzyko kolizji. To jednak jeszcze nic – czujniki martwego pola w lusterkach można już spotkać u tanich marek, ale na system rozpoznający znaki drogowe łatwiej natknąć się we flagowych modelach Mercedesa, BMW czy Audi. Co prawda nie działa idealnie, a o ograniczeniu prędkości w mieście nie ostrzeże, bo oznaczenie terenu zabudowanego jest dla niego tak abstrakcyjne, jak dzieła Lucio Montany – ale przynajmniej można go mieć. W opcji jest nawet system kontroli pasa ruchu. Dzięki niemu Focus sam delikatnie koryguje swój tor jazdy, choć trzeba przyznać, że sam system jest dość wymagający i czasem gubi się nawet w przypadku wyraźnych oznaczeń na jezdni. Bezbłędnie działa za to asystent parkowania. Wystarczy go uruchomić, puścić kierownicę i ruszyć na podbój „zatoczek”, bo wóz automatycznie będzie w nie parkował – trzeba tylko wciskać „gaz” i „hamulec”. Co ciekawe – w kabinie mogą być też zamontowane czujniki, które wykrywają zmęczenie na twarzy kierowcy. Jeśli auto uzna, że coś jest nie tak, to włącza kontrolkę ostrzegawczą. Gdy kierowca dalej jedzie przed siebie na jawie – wtedy do akcji wkracza już sygnał dźwiękowy. Podgrzewanie przedniej szyby, monitorowanie ciśnienia w ogumieniu, czy automatycznie włączające się światła drogowe – to miłe i rzadkie dodatki, ale wobec zastosowanej technologii i tak wydają się być wynalazkami z Paleozoiku. Jednak co z tego można dostać w podstawowej wersji Forda?
Odpowiedź jest bardzo prosta – nic. Jednak to nie znaczy, że jest biednie. Najtańsza wersja Ambiente jest tak naprawdę skierowana do flot, które i tak stwierdziły, że jest zbyt bogato wyposażona, bo handlowca nie można rozpieszczać. Nie ma w niej klimatyzacji, ale za to do dyspozycji jest kontrola trakcji, 6 poduszek powietrznych, radio CD/mp3, a nawet „elektryka” przednich szyb oraz lusterek i komputer pokładowy. To wszystko dokładnie za 60 700zł. Każda wersja jest też wyposażona w system EasyFuel, czyli korek wlewu paliwa zintegrowany z klapką – przynajmniej pod tym względem tankowanie może być przyjemnie. Klimatyzacja jest z kolei dostępna w standardzie od wersji Trend w górę, a na ciekawe dodatki można liczyć w Trend Sport z obniżonym zawieszeniem oraz Titanium – ta ma już większość wyszukanych gadżetów. Co do samego wnętrza – jest świetnie wyciszone i naprawdę obszerne. Z przodu miejsca jest mnóstwo, a z tyłu nie powinni narzekać nawet wysocy pasażerowie. Tunel, dolna część drzwi i kokpitu są wykończone twardym, tanim i łatwo rysującym się plastikiem, ale za to cała reszta budzi podziw – spasowanie i materiały są po prostu świetne. To, co wygląda jak metal, jest metalem, a skóra jest tak miła w dotyku, że przez tydzień moczyła się chyba w mleku razem z Nefretete. W Titanium na oklaski zasługuje też komputer pokładowy – informacje wyświetla na stosunkowo dużym ekranie pomiędzy zegarami i można w czytelny sposób dowiedzieć się z niego praktycznie wszystkiego na temat auta. Jest jeszcze jedna rzecz – może to dziwne, a może nie, ale jak każdy współczesny człowiek mam telefon komórkowy. Problem tylko w tym, że drugi ekran, obsługujący w Focusie nawigację, jest niewiele większy od tego w mojej „komórce”, a co za tym idzie – lepiej mieć dobre układy z okulistą. Jednak auto kupuje się po to, żeby jeździć, a nie patrzeć się w ekran. W takim razie czy Focus dalej trzyma poziom pod względem prowadzenia?
- ... ciąg dalszy na następnej stronie
Czas zabłysnąć - nowy Focus
11 komentarzy
11 dyskutujących
Podpis:
W rzeczywistości za focusa trenda z pakietem winter /podgrzewane siedzenia, szyba przednia i lusterka/ plus autoalarm płaci się tyle ile za wersję ambiente - czyli 61 tyś. To chyba nie tak drogo?
9 miesięcy temu napisz odpowiedź
Cena na starcie bardzo wysoka a mówili że to VW jest najdroższym samochodem, a jednak okazuje się że Focus jest w stanie pokonać Golfa szkoda tylko że ceną bo technologią to jednak zostaje w tyle, tym bardziej że już niedługo będzie Golf MK VII który napewno zaskoczy jakimiś nowymi rozwiązaniami
1 rok temu napisz odpowiedź
no faktycznie jeśli golf 7 zostanie wprowadzony na rynek już w 2012 roku jak wstępnie planują to Focus na wejściu będzie już lekko podstarzałym modelem, tym bardziej że Golf 7 będzie całkiem nowym autem (nowa płyta podłogowa opracowana dla Audi A3)
1 rok temu napisz odpowiedź
No i dobrze, każdy wie że wysokości sprzedaży Golfa nie jest w stanie pobić już nikt, najwyżej Focus będzie drugi i tyle, krzywdy nie będzie miał. Moim zdaniem jednak Astra od Focusa ładniejsza i tańsza
1 rok temu napisz odpowiedź
Ale nie robi absolutnie takiego wrazenia jak pierwszy focus...
1 rok temu napisz odpowiedź
Tylko czemu ta wersja tak zbrzydła? Gdyby nie wielkie wloty powietrza pod zderzakiem, to bym go mylił z Kia cee'd _przed_liftingiem_!
1 rok temu napisz odpowiedź
No rzeczywiście Golf to cud niemieckiej techniki a design ... Czy to IV, V, VI i pewnie VII wszystkie wyglądają tak samo jak Fabia '98 - to
A po drugie to tę technologię Golf może miał ale w planach od 3 lat a konkurencja to na razie stara się ale odszyfrować skróty i zrozumieć zasady działania
1 rok temu napisz odpowiedź
Proszę porównywać Focusa z Golfem, a nie Passatem. Idąc tą drogą można się czepiać, że w Pandzie słabe plastiki i ciasno a w Passacie jest wszystko super.....
1 rok temu napisz odpowiedź
Może i 1998r był to hicior to trzeba przyznać że nic się takiego nie zmieniło, a Parkassist jaki teraz pokazują to był już w poprzednich wersjach VW teraz w nowym Parkassiscie samochód nie tylko parkuje prostopadle i równolegle ale również wyszukuje miejsca między drzewami a dodatkowo potrzebuje tylko 80cm wolnej przestrzeni
1 rok temu napisz odpowiedź
No to już Ford "zabłysnął" po pierwsze ceną z kosmosu, po drugie designem jak z Pakistanu, po trzecie technologią którą od 3 lat ma większość konkurentów z VW Golfem VI na czele
Zanim sprzedaż Focusa zastartuje na dobre to VW akurat pokaże nowego Golfa VII
1 rok temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Kilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Ekologiczne uzupełnienie oferty - Peugeot 3008 HYbrid4Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!



galeria auta:








dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera









