Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa
  • Autor
    Lukasz_Kochanek
    Lukasz_Kochanek

  • Artykuł
  • dodano: 26.04.2011
  • przeczytano: 5788 razy
  • 4,67

List od czytelnika

Publikowane w tym serwisie artykuły są prywatnymi opiniami redaktorów Redakcja2.0. Redakcja AutoCentrum.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

BMW Z3 - zabawka dla dużych chłopców



W górskim i niezwykle malowniczym zakątku Północnej Szkocji, w rejonie Highlands, niezwykle popularnym sportem ekstremalnym jest wspinaczka górska. Jednak nie jest to taka zwykła, rekreacyjno - niedzielna wspinaczka górska, tylko prawdziwie ekstremalny i niebezpieczny sport wyczynowy.

Zgodnie z obowiązującym schematem prawdziwy i pełnowartościowy szkocki hillwalker, to taki, który zdoła zdobyć wszystkie z 284 Munros, czyli szczytów o wysokości przekraczającej 3000 stóp (914.4 m).

Co wspinaczka górska w rejonie Highlands ma wspólnego w BMW Z3? Bezpośrednio nic, ale ideologicznie więcej niż wydawałoby się na pierwszy rzut oka. Wspinaczka górska to sport, którego głównym celem jest sprawdzenie samego siebie i swoich umiejętności. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wchodziłby na szczyt góry, po bardzo stromym zboczu, z którego silny wiatr zwiał już w przepaść niejedno istnienie ludzkie, bez ważnego powodu. Tym powodem jest walka z samym sobą, sprawdzenie siły swoich mięśni, ale przede wszystkim siły swojego charakteru w starciu z żywiołem, w starciu z naturą.

Jazda BMW Z3 to także swego rodzaju sprawdzian samego siebie, swoich umiejętności. Mocne, napędzane na tylną oś, pozbawione jakichkolwiek systemów wspomagających kierowcę auto to wspaniała „zabawka” dla kierowców „urodzonych z kierownicą w dłoniach”.

Debiutujący w 1996 roku niewielki roadster od razu zrobił niesamowitą furorę na rynkach europejskim i amerykańskim. Zwarta, agresywna i emanującą mocą sylwetka, chrapy na błotniku, długa maska, zadziorne reflektory przednie i niemal ascetyczne wnętrze były tym, czego spragnione prawdziwych sportowych aut społeczeństwo wyczekiwało już od dawna. Tylny napęd, niewielka masa własna i doskonały układ kierowniczy sprawiały, że zasiadający za kierownicą małego sportowego Bawarczyka prawdziwi kierowcy ani myśleli z niego wysiadać. Adrenalina uzależnia – kierujący Z3 są żywym tego przykładem.

Auto, jako jedno z nielicznych już na rynku, urzekało prostotą budowy i minimalnym stopniem skomplikowania. Obecnie niemal wszystkie sportowe auta naszpikowane są elektronicznymi systemami bezpieczeństwa, które często gęsto „myślą” za kierowcę i wyprzedzają jego reakcje. W BMW Z3 tego nie było. Tam liczył się tylko kierowca, kierownica i droga. Najlepiej kręta.

Czterometrowe nadwozie zbudowane na bazie modelu E46 zaskakiwało sztywnością i zwartością. Niewielkie zwisy, minimalna wysokość i doskonale dobrana szerokość zapowiadały emocje, które czekały na kierowcę po zajęciu miejsca za kierownicą. Sportowa, ascetyczna i typowa dla aut BMW kierownica doskonale leżała w dłoniach i jeszcze lepiej współgrała z minimalistycznym wnętrzem. Zero bajerów, zero udziwnień – pragmatyzm w najczystszym wydaniu. Proste zegary, ergonomia na najwyższym poziomie i ilość miejsca niewystarczająca nawet liliputom – oto prawdziwe auto sportowe!

BMW Z3 miało zachwycać jazdą, a nie wszystkim tym co ją umila. To właśnie samo doświadczenie prowadzenia tego auta miało być największym „funem”. I ani doskonały zestaw audio, ani przepełniona przyciskami konsola środkowa nie miały tej przyjemności odbierać.

A że pod maską mogły pracować naprawdę mocarne jednostki napędowe, to „fun” był gwarantowany. Podstawowe silniki o pojemnościach 1.8 l i 1.9 l to raczej nieporozumienie. Jednostka dwulitrowa to już nieco lepszy wariant, choć nie idealny. Prawdziwy „fun” zaczynał się od jednostki 2.2 l, poprzez motor 2.8 l, a na ekstremalnych 3.2-litrowych wersjach „M” kończąc. 321-konne BMW Z3 M rozpędzało się do 100 km/h w mniej niż 5 s, a jego prędkość maksymalną ograniczono do 250 km/h. Bez „elektronicznego kagańca” nie wiadomo gdzie zatrzymałaby się wskazówka prędkościomierza.

BMW Z3 to auto tylko dla wybranych. Tylny napęd, potężna moc, doskonałe wyważenie i precyzyjny układ kierowniczy nie pozostawiały złudzeń, że aby cieszyć się jazdą tym autem trzeba było mieć nieprzeciętne umiejętności. Jednak Z3 to nie tylko zabawka w dłoniach dużych chłopców – Z3 pozwala się sprawdzić, swoje umiejętności i zdolność panowania nad autem bez jakichkolwiek systemów wspomagających. Wspaniałe!

Lukasz_KochanekAutor artykułu:
Lukasz_Kochanek
Napisał 301 artykułów

Oceń ten artykuł:


* tylko dla zalogowanych
zaloguj się
 

galeria galeria auta: BMW Cabrio, 3.2 M

 
 
 

Inne artykuły tego autora:

Rzeczywisty przebieg auta - ukryty niczym Atlantyda?

ocena: brak ocen przeczytano: 262 razy

Nissan Primera P11 (1996 - 2002) - mocne i słabe strony modelu

ocena: brak ocen przeczytano: 1467 razy

Auta sprzedane w milionach egzemplarzy

ocena: brak ocen przeczytano: 1683 razy

BMW Z3 - zabawka dla dużych chłopców

Podpis:

Dodaj komentarz

~Pianix~Pianix

Zeby napisać artykół to trzeba mieć wiedzę,aż mi siś odechciało czytać po tym że z3 jest na płycie podłogowej e46,z3 jest na e36 ręce opadają

21 dni temu napisz odpowiedź