Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa
Relacje naszych redaktorów społecznościowych z imprez motoryzacyjnych.
  • Autor
    Mr_BRon
    Mr_BRon

  • Artykuł
  • dodano: 29.05.2010
  • przeczytano: 2881 razy
  • 4,00

List od czytelnika

Publikowane w tym serwisie artykuły są prywatnymi opiniami redaktorów Redakcja2.0. Redakcja AutoCentrum.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ferrari a sprawa polska



W ostatnim czasie większość światowych mediów związanych zarówno z motoryzacją jak i sportem kieruje swe oczy w stronę Maranello, by za chwilę spoglądać w stronę francuskiego zespołu Formuły 1 Reanault F1 Team. Wszyscy stawiają pytania, które na tym etapie sezonu pozostaną bez odpowiedzi: Czy Ferrari podpisze nowy kontrakt z Felipe Massą? Czy w przyszłym sezonie, w czerwonym bolidzie obok Fernando Alonso zobaczymy Roberta Kubicę? Niektóre media uważają, że wstępna umowa została już podpisana.

Kubica w Ferrari w przyszłym sezonie?

Mówisz Formuła Jeden, myślisz Scuderia Ferrari. Zespół, który od początku istnienia Mistrzostw Świata, okazał się szesnaście razy najlepszym wśród konstruktorów. O jeden mniej zdobytych tytułów Mistrza Świata, Każdy z wywalczonych trofeów to rezultat perfekcyjnego połączenia bolidu i kierowcy. Scuderia zawsze potrafiła tworzyć nie tylko piękne, ale i piekielnie szybkie samochody. Jeśli zaś chodzi o tych, którzy je prowadzili, to oczywiście byli to ludzie utalentowani i najlepsi. Enzo Ferrari zawsze poszukiwał kierowcy doskonałego. Przez cały okres zarządzania zespołem z Maranello nie rezygnował z poszukiwań, mało tego nawet pod koniec życia pragnął, aby w jego samochodzie startował idealny kierowca. Wystarczy wspomnieć kilka z wielkich nazwisk, którym swoje samochody powierzył El Commendatore: Nuvolari, Lauda, Ragazzoni, Villeneuve…

Dobór kierowców w zespole z Maranello zawsze podyktowany był jasnymi kryteriami. Kierowca, jeśli miał założyć kombinezon z wizerunkiem skaczącego konia, musiał mieć „to coś", co powodowało, że reszta była przyrównywana do niego. Człowiek w czerwonym bolidzie musiał mieć dar. Ferrari w tym sezonie powierzyło swoje samochody dwóm zdeterminowanym ludziom, głodnym zwycięstwa, pragnącym udowodnienia swego wielkiego talentu. Jeden z nich ma w zespole z Maranello zapewnioną posadę na przyszłe sezony. Drugie miejsce w kokpicie na sezon 2011 to sprawa wciąż otwarta.

Felipe Massa w Ferrari „dorastał" przy siedmiokrotnym Mistrzu Świata, Michaelu Schumacherze. Brazylijczyk wiele nauczył się od niemieckiego kierowcy. Schumi wpłynął na Felipe i spowodował, że ten dorósł i był gotowy by zdobyć mistrzostwo, prawie mu się to udało sezonie 2008. Co więcej, był mistrzem świata przez kilka sekund zanim Lewis Hamilton na ostatnim zakręcie toru Interlagos wyprzedził Timo Glocka. Drugiej takiej szansy na zdobycie mistrzostwa może nie dostać od losu. Powodem tego są częste plotki, bo tak na razie trzeba określić informacje podawane przez różne portale internetowe, gazety i inne media na temat rezygnacji z usług Felipe Massy na rzecz Roberta Kubicy. Brazylijczykowi po tym sezonie kończy się kontrakt, jednak Ferrari nie śpieszy się z potwierdzeniem przedłużenia kontraktu z Massą.

Przez wiele ważnych i cenionych postaci w świecie Formuły 1 Robert Kubica uważany jest za kierowcę, który w przyszłości zostanie Mistrzem Świata. Tytuł ten mógł wywalczyć już w roku 2008, jednak uniemożliwiła mu to bierna postawa BMW. Gdyby niemiecki producent samochodów poświęcił się w 100% dla Roberta to Polska miałaby Mistrza Świata Formuły 1. Tak się nie stało, bawarski koncern wolał skupiać się nad rozwojem samochodu na sezon 2009. Jaki to miało finał nie wymaga chyba szerszego komentarza. Na szczęście teraz Robert trafił do zespołu, który jemu poświęca całkowitą uwagę. Krakowianin świetnie współgra z zespołem, dogaduje się zarówno z mechanikami jak i inżynierami, którzy na każdym kroku chwalą i podziwiają Roberta za to, jak dużo trafnych uwag na temat ustawień samochodu przekazuje im Polak. GP Monako pokazało jak doskonale działa ta skomplikowana machina zwana Renault F1 Team. Szef zespołu z Enston Eric Boullier niedawno powiedział, że Renault planuje na przyszłe sezony stworzyć zespół wokół Roberta Kubicy i ma to wyglądać podobnie jak było podczas startów Michaela Schumachera w Ferrari. Zespół z Maranello faktycznie może być zainteresowany tym, by w przyszłym sezonie obok Fernando Alonso w czerwonym bolidzie startował Robert Kubica. Wydawać by się mogło, że to idealne połączenie, gdyż obaj są bardzo dobrymi przyjaciółmi, razem mogli by zdetronizować przyszły sezon. Zawsze jest jednak jakieś „ale" i tym razem nie jest inaczej. Przyjaźń przyjaźnią z tym, że na torze obaj są dla siebie rywalami. Ten sam problem teraz ma Felipe Massa, gdy w 2008 roku mógł zdobyć koronę kierowców, tak teraz musi zmierzyć się z własnymi słabościami i udowodnić wszystkim, że wypadek go nie zmienił a jeszcze bardziej wzmocnił. Do tego dochodzi walka z Fernando Alonso na torze i poza nim, a przecież są jeszcze inni potencjalni wrogowie depczący mu po piętach.

 Ferrari a sprawa polska

Renault po potężnym ciosie jakim była afera „Cash-gate" podniosło się z kolan, głównie dzięki charyzmie Roberta Kubicy. Polak jest w zespole mającym barwną historię w Formule Jeden. Myślę, że ich dokonań nie przyćmiła nawet afera, którą nadszarpnęli swoja reputację. Przecież Ci ludzie nie zapomnieli jak się buduje konkurencyjny bolid i zdobywa najwyższe laury. W tym sezonie możemy liczyć na zwycięstwo Roberta w jednym z wyścigów, może to być na pewno Kanada lub Węgry. Renault i Kubica w przyszłym sezonie mogą walczyć o oba tytuły. Z zespołem, który jest zdeterminowany by wygrywać i poświęca ci większość uwagi ustawiając samochód pod ciebie można w pojedynkę zdetronizować całą stawkę.

Teraz spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: Czy w takim razie jest sens przechodzenia do Ferrari teraz, gdy jest tam Alonso, z którym walka będzie nie łatwa?

Mr_BRonAutor artykułu:
Mr_BRon
Napisał 2 artykuły

Oceń ten artykuł:


* tylko dla zalogowanych
zaloguj się
 
 

Inne artykuły tego autora:

Quo Vadis F1?

ocena: przeczytano: 2112 razy

Ferrari a sprawa polska

Podpis:

Dodaj komentarz