Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa
Opisy nowych i tych starszych aut, relacje, testy i opinie.
  • Autor
    concha
    concha

  • Artykuł
  • dodano: 17.09.2010
  • przeczytano: 7722 razy
  • 3,75

List od czytelnika

Publikowane w tym serwisie artykuły są prywatnymi opiniami redaktorów Redakcja2.0. Redakcja AutoCentrum.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

mobile.de, czy demobil?



Przeglądając oferty na bazarach samochodowych oraz internetowych aukcjach nie sposób nie zauważyć coraz atrakcyjniejszych cen na rynku. Kryzys gospodarczy, jakkolwiek ominął polskie salony, tak na rynku wtórnym zostawił sporą dziurę, którą sprzedawcy starają się załatać obniżką cen. Warto, więc zadać sobie pytanie, czy wyprawa na Zachód w celu kupienia samochodu jest nadal opłacalna?

Oczywistą odpowiedzią jest „ tak, nadal jest opłacalna", bo skoro nasz rynek dotknął kryzys, to niemiecki również. Skoro u nas ceny poszły w dół, to w Niemczech również. Warto jednak dokładniej przyjrzeć się wyprawie do zachodniego sąsiada. Pierwszym czynnikiem, który należy wziąć pod uwagę jest kurs Euro. O ile jeszcze 2 – 3 lata temu stołeczne kantory monetę unijną wymieniały za trzy i pół złotego, tak obecnie kurs oscyluje w granicach czterech polskich złotych za jedno euro. Pięćdziesiąt groszy na jednym euro, przy zamiarze wydania na samochód około dwudziestu pięciu tysięcy złotych stanowi spory powód do zastanowienia, bo przez taką różnicę kursową możemy stracić nawet cztery tysiące złotych. Kolejną kwestią jest sam dojazd oraz fachowa pomoc. Przedsiębiorczy przewoźnicy poznali się już na tym biznesie i dziś naprawdę trudno o uczciwą cenę. Dodatkowym mankamentem jest rozrzucenie punktów handlowych na terenie Niemiec. W przeciwieństwie chociażby, do Holenderskiej giełdy w Utrechcie wyjeżdżający kupcy zobaczyć chcą kilka punktów, a to znacznie utrudnia logistyczne zaplanowanie trasy i zwiększa koszty. Najlepiej, więc wyjechać ze znajomym ekspertem własnym środkiem lokomocji. Pomimo, że znaczna część dużych bazarów samochodowych oferuje pomoc przy wypełnianiu dokumentów oraz tłumaczenie, to warto sprawdzić wszystko na własnej skórze. Do rzadkości nie należą przypadki wyłudzeń i zawyżania ceny dla polskich klientów. Fora internetowe wypełnione są wpisami o promocyjnych cenach i gratisach, jeśli się miało biegle władającego niemieckim językiem pomocnika.

 mobile.de, czy demobil?

Wszystko to jednak teoria. Porównajmy w praktyce ceny za jakie możemy kupić samochody w Polsce i za granicą. Pod lupę weźmiemy reprezentanta klasy średniej Volkswagena Golfa czwartej generacji oraz samochód z wyższej półki - Mercedesa klasy S.

Penetrując polskie bazary trafiliśmy na kilka interesujących okazji. Szczególnie zainteresował nas Golf z 1998 roku na jednej z giełd w Starogardzie Gdańskim. Dziewięćdziesięciokonny Volkswagen z o pojemności skokowej 1896 kosztował nieco ponad piętnaście tysięcy złotych. Opinie były podzielone: jedni uważali, że to dużo, inni, że w sam raz. Pięciodrzwiowy pojazd z 1998 roku miał przejechane po polskich drogach około dwieście tysięcy kilometrów przez jedynego właściciela, podobno kobietę. Zarówno nienagannie zachowane wnętrze, jak i dobrze pracujący silnik diesla 1.9 potwierdziły tę opinię.

Aby wyjazd był opłacalny, odpowiednik „polskiego" Golfa na niemieckim rynku powinien kosztować w granicach 12 tysięcy złotych. Wyliczenie to wynika z faktu, że zarejestrowanie tego modelu oraz wszelkie opłaty wynoszą około 1600 złotych. Do tej ceny należy dołożyć jeszcze koszty podróży oraz pomoc fachowca. Połączenie wszystkich wydatków związanych z wyjazdem daje nam kwotę rzędu dwóch – dwóch i pół tysiąca złotych. Co zatem możemy znaleźć za zachodnią granicą w cenie do trzech tysięcy euro? Ku naszemu zdziwieniu już na jednym z pierwszych bazarów w Düsseldorfie odnajdujemy krwistoczerwonego VW o podobnym wyposażeniu (elektryczne lusterka i szyby, alufelgi, klimatyzacja). Dodatkowymi prezentowanego w Niemczech atutami jest przebieg niższy o pięćdziesiąt tysięcy oraz mocniejszy o dwanaście koni silnik diesla. Przejażdżka pokazuje, że nie był użytkowany przez kobietę, ale przez schludnego mężczyznę (tapicerka w minimalnie gorszym stanie). Na stan techniczny samochodu również nie można narzekać. Sprawnie działająca jednostka napędowa oraz zawieszenie w lepszym stanie niż jego polski odpowiednik potwierdzają tę opinię. Cena trzy tysiące trzysta euro, czyli około jedenaście tysięcy osiemset złotych to jego kolejny atut. Gdybyśmy zdecydowali się na ten model zaoszczędzilibyśmy tysiąc złotych i zyskali nieco lepszy pojazd w garażu.

Podany przykład pokazuje, że wyprawy na Zachód nie straciły na atrakcyjności. Owszem trzeba mieć dużo cierpliwości i czujności, gdyż stosunkowo przebrany rynek niemiecki nie oferuje już tyle okazji co wcześniej, jednak o te przy droższych modelach zdecydowanie łatwiej. Przykładem może tu być wspomniany Mercedes Klasy S. W tym przypadku oszczędność na 197 konnej wersji W 220 zakupionej w Niemczech w stosunku do zakupionej w Polsce sięgnąć może nawet ośmiu tysięcy złotych. Znaleziony w Limanowej model za 40 000 przegrywa nie tylko pod kątem ceny, ale również osiągów i stanu technicznego.

Powyższy artykuł z pewnością nie rozwiał wątpliwości dotyczących wyjazdu po samochód. Nie dał też jednoznacznej odpowiedzi, czy warto. Wszystko uzależnione jest od naszych oczekiwań i możliwości finansowych. Z pewnością do wyjazdu należy się gruntownie przygotować przeglądając strony regionalnych bazarów. Nie zaszkodzi też wziąć ze sobą fachowca znającego język niemiecki…

conchaAutor artykułu:
concha
Napisał 20 artykułów

Oceń ten artykuł:


* tylko dla zalogowanych
zaloguj się
 
 

Inne artykuły tego autora:

Dobrze być piłkarzem...

ocena: brak ocen przeczytano: 5842 razy

Ghia - ikona włoskiego stylu na dorobku

ocena: przeczytano: 3471 razy

Okiem kobiety: czyli ładne vs. nieładne - lata 70'

ocena: przeczytano: 6034 razy

mobile.de, czy demobil?

Dodaj komentarz

0
 
0
~EVmobile~EVmobile

ani demibil ani mobile.de - www.evmobile.eu - to jest przyszłosc - benzyna nie będzie tańsza

2 lata temu napisz odpowiedź