- Artykuł
- dodano: 17.07.2010
- przeczytano: 26634 razy




5,00
List od czytelnika
Publikowane w tym serwisie artykuły są prywatnymi opiniami redaktorów Redakcja2.0. Redakcja AutoCentrum.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Nissan Primera P12
Istna sielanka. Piękna rezydencja pod miastem. Pogodny wieczór. Ojciec rodziny spokojnie podjeżdża autem pod bramę posiadłości. Piękna małżonka u boku i śliczny może dwuletni chłopiec śpiący w foteliku na tylnej kanapie. Usypiająca kołysanka w tle. Spojrzenia zakochanych rodziców spotykają się - radość pojawia się na ich twarzach widząc, że ich pociecha smacznie sobie drzemie… Piękny i zabawny spot reklamowy w 2002 roku prezentował zalety nowej Primery P12. Hasło reklamowe - "nowa postać inteligencji" - miało zwiastować postęp technologiczny i stylistyczny nowej limuzyny japońskiego producenta. Dotychczas mdła stylistyka poprzednich modeli raczej nie wyróżniała ich na tle konkurencji. Primera P10 i P11 nadrabiały jednak braki stylistyczne niezawodnością. A jak jest w przypadku Primery P12?
Podróż w czasie
Nazwa modelowa Primera na dobre zawitała do nomenklatury motoryzacyjnej w 1990 roku. Wówczas japoński koncern, mający swą siedzibę w Jokohamie, zaprezentował następcę modelu Bluebird. Nissan Primera P10 być może nie zaskakiwał stylistyką nadwozia, jednak lata obecności na rynku pokazały, że jego mocne strony to niezawodność i wysoka jakość wykonania.
Gdy w 1996 roku zaprezentowano następcę – model Primera P11 – świat nie wstrzymał oddechu. Nissan nadal prezentował się atrakcyjnie, ale nie spektakularnie. Podobnie jak poprzednik (a nawet lepiej), jego siła tkwiła w jakości wykonania i niezawodności.
![]() | ![]() | ![]() |
Gdy w 2002 roku zaprezentowano model Primera P12 opracowany już po przejęciu koncernu Nissan przez francuskie Renault świat w końcu wstrzymał oddech. Wzrok wielu utkwił w nowym Nissanie. Dlaczego? Auto zaskakiwało (i nawet obecnie zaskakuje) odważną stylistyką nadwozia zgoła niepodobną do dotychczasowych posunięć japońskiego koncernu. Primera P12 wzbudzała kontrowersje – jednym się podobała, innym wręcz przeciwnie. Ale z pewnością nikt nie przeszedł obok auta obojętnie. Zatem cel został osiągnięty – auto w końcu przestało być mdłe i pokazało pazur. Gdyby dodatkowo odziedziczyło po poprzednikach legendarną niezawodność byłoby wręcz idealnie. Niestety stało się inaczej…
Nadwozie
Opisywana odmiana kombi debiutowała jednocześnie z hatchbackiem i sedanem. O ile dwie wymienione wcześniej wersje nadwoziowe prezentują się lekko i dość powabnie, o tyle wersja najbardziej rodzinna za sprawą mocno opadającej w tylnej części nadwozia powierzchni przeszklonej prezentuje się bardzo ociężale i przysadziście. Awangardowo i oryginalnie, jednak dość „ciężkawo".
Oryginalny przód, z nietypowym kształtem ogromnych reflektorów, oraz jeszcze bardziej nietuzinkowa tylna część nadwozia z delikatnie opadającą klapą bagażnika czynią Primerę Kombi jednym z najbardziej oryginalnych aut tego typu na rynku. Linia nadwozia, z mocno pochyloną szybą przednią i mocno opadającą linią dachu, może się albo podobać, albo też nie. Ale na pewno nie można jej odmówić nietypowej dla Nissana nieszablonowości.
Wymiarami zewnętrznymi wersja kombi zapowiada pokaźną ilość miejsca w kabinie pasażerskiej. Przy długości 4675 mm (więcej od hatchbacka i limuzyny o 110 mm), szerokości 1760 mm i wysokości 1480 mm udało się wygospodarować także dość znaczną ilości przestrzeni pomiędzy osiami auta – 2680 mm.
Wnętrze
Cyfry zapowiadają przestronne wnętrze. A jak jest w istocie? Już pierwszy kontakt z wnętrzem auta robi pozytywne wrażenie. No może poza centralnie umieszczonymi wskaźnikami, ale o tym za chwilę.
Przede wszystkim wrażenie robi ilość przestrzeni w przedziale pasażerskim. Primera P12 to z pewnością jedno z bardziej przestronnych aut w tej klasie. Wygodne fotele, całkiem przyzwoite materiały wykończeniowe (choć niestety nie wszystkie - w testowanym egzemplarzu o przebiegu ponad 180 tys. km w czasie jazdy dało się słyszeć nieprzyjemne odgłosy dochodzące z okolic deski rozdzielczej), miła w dotyku tapicerka siedzeń, oraz nietuzinkowy kształt deski rozdzielczej sprawiają, że Primera P12 przekonuje do siebie. Regulowana dwupłaszczyznowo kolumna kierownicy umożliwia dobranie optymalnej pozycji kierowcom o każdej posturze. Dokładając do tego bardzo bogate wyposażenie obejmujące m.in. 6 poduszek powietrznych, klimatyzację automatyczną, kamerę cofania (po modernizacji w 2005 roku z kolorowym wyświetlaczem), systemy bezpieczeństwa (ABS, ESP), świetnie grający zestaw audio, o elektryce już nie wspominając, uzyskujemy obraz całkiem przyjemnego auta rodzinnego. Jedynie centralnie umieszczony wyświetlacz psuje nieco obraz w pełni funkcjonalnego wnętrza auta, ale i do tego można się przyzwyczaić.
![]() | ![]() | ![]() |
Także i pasażerowie tylnego rzędu siedzeń na brak miejsca narzekać nie powinni. Przestrzeni jest wystarczająco zarówno na stopy, kolana, jak i na szerokość – o ile troje dorosłych pasażerów nie cierpi na przewlekłą otyłość powinno być komfortowo. Wysokim pasażerom siedzącym na skrajnych siedziskach może nieco brakować miejsca na głowę, ale nie na tyle, by uznać to za wadę pojazdu.
Przestrzeń bagażowa nie rozczarowuje, ale tez nie zachwyca. W końcu 465 l w odmianie kombi to wartość, którą konkurencja (Mondeo, Vectra, Passat) oferuje w limuzynach (a nawet więcej). Pocieszeniem jest fakt, że dostępną przestrzeń można w bardzo efektywny sposób zagospodarować, a tkanina wyścielająca bagażnik nie dość, że wygląda bardzo estetycznie, to jeszcze nie jest podatna na zabrudzenia.
Silnik
Pod maską testowanego egzemplarza pracowała wysokoprężna jednostka o pojemności 1.9 l i mocy 120 KM. Nowoczesny silnik zasilany w technologii Common Rail zapożyczony od francuskiego producenta zapewnia rodzinnej Primerze całkiem przyzwoite osiągi – pierwsza „setka" pojawia się na centralnym prędkościomierzu po 11 s, a wskazówka przestaje się przemieszczać po osiągnięciu wartości 195 km/h. Biorąc pod uwagę rodzinny charakter auta oraz nastawy zawieszenia (o czym za chwilę) wydają się to być wartości jak najbardziej wystarczające. Ponadto, za sprawą wysokiego momentu obrotowego (270 Nm) osiąganego już przy 2 tys. obr./min. prowadząc Primerę kierowca nie jest zmuszany do częstego korzystania z precyzyjnie pracującej sześciobiegowej skrzyni biegów. Silnik jest elastyczny i wyprzedzanie tira na trasie nie prowadzi do przyspieszonego bicia serca kierowcy i jego pasażerów. Jednak nie da się ukryć, że szósty bieg ma raczej charakter przełożenia „oszczędnościowego" – sprawdza się kapitalnie, jeśli chodzi o zminimalizowanie zużycia paliwa. W czasie wyprzedzania lepiej jednak skorzystać z „piątki", która zapewnia autu zdecydowanie lepszą dynamikę.
![]() | ![]() | ![]() |
Niekorzystne warunki pogodowe w czasie testu (bardzo silny wiatr, niska temperatura oraz nawalne opady deszczu) oraz górzysty teren sprawiły, że auto średnio spaliło 7.4 l/100 km. Zgodnie z informacją uzyskaną od właściciela auta Primera w normalnych warunkach zadowala się umiarkowanymi ilościami oleju napędowego – biorąc pod uwagę masę niemal 1.5 tony średnie spalanie na poziomie 6.5 l/100 km raczej nie powinno być powodem do narzekania. Dynamiczna jazda skutkuje oczywiście zdecydowanie wyższymi wskazaniami – w mieście pod ciężką nogą można nawet osiągnąć wynik 9 litrów na 100 km, a poza miastem wyjątkowo cierpliwi kierowcy będą w stanie uzyskać wynik w okolicach 5 l/100 km. W tym aucie, z tym silnikiem, bardzo dużo zależy od samego kierowcy.
Zawieszenie
Primera P12 Kombi samą swą prezencją raczej nie zachęca do sprintu od świateł do świateł. Zresztą zawieszenie już po kilkuset metrach sprawia, ze nawet zapalony amator mocnych wrażeń „spuszcza z tonu" i zaczyna obchodzić się z autem w taki sposób, do jakiego je stworzono. Czyli delikatnie.
Podwozie Primery P12 to zdecydowany ukłon w stronę osób z problemami stawowymi. Miękkie zawieszenie przyjemnie tłumi nierówności i sprawia, że dalekie podróże autostradą upływają w spokojnej i relaksującej atmosferze. Auto niczym poduszkowiec płynie po szosie.
Jednak przyjemność i sielanka kończy się zaraz po zjeździe z równiutkiej autostrady na lokalną, podziurawioną niczym ser szwajcarski drogę. To samo zawieszenie, które niespełna przed pięcioma minutami przyjemnie kołysało i niemal usypiało pasażerów, staje się głośne i bardziej nerwowe. Auto na dużych nierównościach ma tendencję do wyraźnego hałasowania i wręcz nieprzyjemnego dobijania. Dynamiczny styl jazdy w takich warunkach także nie jest domeną Primery, gdyż wówczas komfortowe zawieszenie nie radzi sobie z niemałą masą auta i reakcje samochodu stają się nazbyt nerwowe. Dokładając do tego niezbyt precyzyjny układ kierowniczy otrzymujemy mieszankę, która w ekstremalnych warunkach drogowych wymaga zdecydowanie większej koncentracji od kierującego i wyraźnego odpuszczenia pedału gazu. Wówczas wszystko wraca do normy.
Niezawodność
Jeszcze przed 2002 rokiem ten dział był domeną Japończyków. We wszelakich rankingach niezawodności Primera lokowana była na czołowych lokatach. Nie były to auta zupełnie pozbawione wad, ale poważne i notorycznie powtarzające się usterki im się nie zdarzały.
Przeglądając najnowszy ranking opracowany przez TUV w kategorii aut 4-5-letnich szukamy testowanej Primery P12 w pierwszej dziesiątce. Nic. W drugiej – też nic. Zdziwieni przeglądamy statystyki ponownie. Nie ma. Idziemy w dół tabeli. Jest!!! Dziewięćdziesiąta pozycja! Najgorszy wynik wśród samochodów japońskich!
Niestety raport TUV potwierdza fatalną opinię o samochodzie. Niestety legendarna niezawodność zniknęła wraz z przejęciem marki Nissan przez Francuzów. Nadmierne nagromadzenie elektroniki, materiały o wątpliwej trwałości oraz ogólne niedopracowanie auta sprawiły, że reputacja Primery została poważnie nadszarpnięta. I niestety przeprowadzony w 2005 roku lifting auta, w czasie którego wyeliminowana znaczną część niedoróbek pierwszoseryjnej produkcji na niewiele się zdał. Zaufanie klientów zostało utracone i Primerze już nigdy nie udało się tego zaufania odbudować.
![]() | ![]() | ![]() |
Zatem co się psuje? Przede wszystkim zawieszenie – nietrwałe łączniki stabilizatorów oraz sworznie wahaczy tylnego zawieszenia, które wymiany wymagają już po 20-30 tys. km. Ponadto, wypełnione olejem poduszki przednich wahaczy z czasem tracą szczelność, a z racji tego, iż są niewymienne konieczna jest wymiana całego wahacza – koszt operacji do najniższych nie należy. Przekładnia kierownicza także trwałością nie grzeszy – już w stosunkowo młodych egzemplarzach pojawiają się wycieki. O usterkach wiązek elektrycznych, kamery cofania, przełączników we wnętrzu auta i elektrycznych siłowników nie wspominając. Także zapożyczony od Renault motor może przysporzyć problemów – wrażliwa turbosprężarka, układ wtryskowy, koło dwumasowe i zawór EGR to najczęściej wymieniane przez użytkowników przypadłości.
Bezpieczeństwo
W kwestii bezpieczeństwa noszący się z zamiarem zakupu Primery P12 nie powinni się obawiać. W testach zderzeniowych Euro-NCAP auto zdobyło 4 gwiazdki na 5 możliwych. Zarówno w przypadku zderzenia czołowego, jak i bocznego ochrona pasażerów pojazdu jest na zadowalającym poziomie.
Właściciel
Opisywany egzemplarz został zakupiony w 2004 roku w salonie. James, właściciel auta, przedstawiciel handlowy, z początku entuzjasta, po 180 tys. km stracił cierpliwość. Jak sam mówi – początki były wręcz idealne. Atrakcyjna cena zakupu, bardzo bogate wyposażenie, atrakcyjna i nowoczesna sylwetka, pojemne wnętrze, wysoki komfort podróży, a do tego wszystkiego nowoczesny, oszczędny i dynamiczny turbodiesel. Pierwsze problemy pojawiły się przy 30 tys. km – zawieszenie. Kolejne niestety już się zdarzały coraz częściej – a to problemy z elektroniką, znowu zawieszenie, kamera cofania, wycieraczki i inne, o których już woli nie wspominać. Jednak miarka przebrała się miesiąc temu – kiedy zastrajkowała turbosprężarka. Wówczas James podjął decyzję o sprzedaży auta. Kolejny także będzie Japończyk, ale prawdziwy, czyli taki produkowany w Japonii – nowa Mazda 6.
Podsumowanie
Nissan Primera P12 niestety nie podzielił losu swoich poprzedników. Mimo, iż narysowany atrakcyjną kreską, ciekawy, niesztampowy i świetnie spełniający rolę auta rodzinnego, to jednak niedopracowany pod kątem technicznym i technologicznym. Liczne usterki, nietrwałe zawieszenie i przesadne naszpikowanie elektroniką sprawiły, że wierni klienci marki zaczęli z coraz większą nieufnością spoglądać ku salonom Nissana. I niestety przeprowadzony w 2005 roku facelifting, w czasie którego wiele słabostek modelu zostało wyeliminowanych, na wiele się nie zdał – Primera P12 została zapamiętana jaką porażka jakościowa Nissana.
Noszący się z zamiarem zakupu auta powinni zainteresować się egzemplarzami po modernizacji. Wówczas producentowi udało się wyeliminować wiele niedociągnięć i poprawić jakość wykonania. Tak w każdym razie głoszą oficjalne oświadczenia producenta. Studiując raport TUV aut 2-3-letnich pozycja Primery P12 jest jeszcze gorsza (108). Jak widać domieszka francuskich genów nie wyszła japońskiemu arystokracie na dobre.
Autor artykułu:
Lukasz_Kochanek
Napisał 301 artykułów
Oceń ten artykuł:
zaloguj sięInne artykuły tego autora:
Rzeczywisty przebieg auta - ukryty niczym Atlantyda?
Nissan Primera P11 (1996 - 2002) - mocne i słabe strony modelu
Auta sprzedane w milionach egzemplarzy
Nissan Primera P12
Podpis:
Właśnie, otóż cała prawda o P12. Ciekawy byłem tego artykułu, ponieważ mój kolega kupił używanego sedana i tu zaczęły sie jego problemy. Nie wnikałem nigdy, co autu się dzieje. Wszesniej miał Polo Varaint i też wszystko sie w nim psuło, ale Promera dobiła go całkowicie, co przyczynioło sie do szybkiej sprzedaży. A taka piekna jest i linia nadwozia i deska rozdzielcza. Szkoda!
5 miesięcy temu napisz odpowiedź
Nasi redaktorzy
- 1.
-
motochudyoceniono: 263 razy
napisał: 132 artykuły
- 2.
-
Lukasz_Kochanekoceniono: 602 razy
napisał: 126 artykułów
- 3.

-
conchaoceniono: 92 razy
napisał: 18 artykułów
- 4.

-
michal1983oceniono: 57 razy
napisał: 12 artykułów
- 5.
-
Adi007oceniono: 42 razy
napisał: 8 artykułów
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...
Galerie
Seat Ibiza Cupra ConceptNajnowsze
- 1.
- Ssang Yong Korando - poważny gracz w segmencie SUV
- Autor: michal1983
- 2.
- Rover 200 - mocno niedoceniany
- Autor: MotoUlv
- 3.
- Na kałuży można się przejechać
- Autor: A_TOWAREK
- 4.
- Renault Laguna komfort w korzystnej cenie
- Autor: michal1983
- 5.
- Rover 600 - brytyjski styl z japońską techniką
- Autor: michal1983


Ocena:












galeria auta:
dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera




