- Artykuł
- dodano: 29.09.2010
- przeczytano: 2112 razy




3,33
List od czytelnika
Publikowane w tym serwisie artykuły są prywatnymi opiniami redaktorów Redakcja2.0. Redakcja AutoCentrum.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Quo Vadis F1?
Na samym początku warto zaznaczyć, że wbrew obiegowym opiniom, które są wygłaszane przez wielu z Was - F1 NIE JEST NUDNA! Jeśli do tej pory nie przekonaliście się o tym, proponuję zacząć śledzić zmagania Mistrzostw Świata, które pomału zbliżają się do mety i z każdym wyścigiem atmosfera jest coraz bardziej gorętsza. Skupmy się jednak na przyszłości „królowej sportów motorowych”. Postarajmy się odpowiedzieć na pytanie „Quo Vadis F1?”.
Zacznijmy od tego, że Formuła 1 w tym roku świętuje 60-cio lecie istnienia. Dużo..., wiele... zmieniło się od lat 50-tych, od czasów, gdy wygrywali Giuseppe Farina., Juan Manuel Fangio czy Alberto Ascari. Mało kto wie, że początki ścigania niektórzy upatrują jeszcze przed wojną, gdy na torach triumfy święciły Srebne Strały, Bugatti czy Alfy Romeo – „prababcie" dzisiejszych bolidów Ferrari. „Królowa sportów motorowych" w przeciągu 60-ciu lat ukształtowała potężną markę, która generuje rocznie nie wyobrażalną ilość zysków. Główne dochody F1 to sprzedaż praw do transmisji zmagań kierowców. Wiadomo, że „biznes" jakim są wyścigi, nie ważne jakiej kategorii, to łakomy kąsek dla sponsorów, którzy dostarczają potężny zastrzyk gotówki . Aspekt finansowy to niekwestionowana przyczyna tego, że Formuła 1 ewoluowała na przestrzeni lat. A zaczęło się to od momentu, gdy Colin Chapman na swoim Lotusie umieścił pierwsze logo sponsorskie „JPS".
![]() |
W swojej 60-letniej karierze „królowa sportów motorowych" miewała wzloty i upadki, przeszła wiele kryzysów, jednak czy teraz zmierza w dobrym kierunku? Formuła 1 to poligon doświadczalny dla wielu producentów. Większość z wykorzystanych podzespołów i użytej technologii znajduje później zastosowanie przy produkcji samochodów drogowych. Najlepszym przykładem niech będą łopatki przy kierownicy, które najpierw pojawiły się na torach wyścigowych, a teraz każdy szanujący się producent, nawet w mniejszych samochodach, oferuje skrzynię biegów z możliwością zmiany przełożeń przy użyciu łopatek. Przeszczepianie technologii dowodzi, że Formuła 1 nie powinna mieć kagańca w postać ograniczeń technologicznych takich jak: zamrożenie silników na okres kilku lat. Silnik to „serce bolidu" i jedna z ważniejszych części układanki. Dlatego zespoły startujące w Mistrzostwach Świata powinny mieć możliwość ciągłego udoskonalania i modernizacji swoich jednostek napędowych. Zawsze jednak jest druga strona medalu. Jaka?
Rzekomy „kryzys finansowy" dotknął także „królową sportów motorowych", a to wiązało się z obniżeniem kosztów, które już wcześniej zaczął wprowadzać Max Mosley (w/w zamrożenie silników). Oszczędności finansowe sprawiły również, że zakazano testów podczas sezonu co skutkuje tym, że młodzi, często uzdolnieni kierowcy muszą długo oswajać się z bolidem i całą machiną towarzyszącą obsłudze samochodu. Ma to swoje odbicie w mediach, które często nie zostawiają suchej nitki na młodych kierowcach będących rzekomo słabymi. Do F1 nie trafiają słabeusze. Formuła 1 od zawsze była sportem elitarnym, serią wyścigową dla najlepszych. Nie oszukujmy się, że by być na podium potrzebne są duże nakłady finansowe. Właśnie taka jest F1-ubrana w najdroższe suknie, ociekające najdroższymi klejnotami. Jest jak kobieta... nie zawsze osiągalna. Zmniejszenie, inaczej ograniczenie budżetów zespołom sprawiło, że znaczące teamy chciały porzucić mistrzostwa i zorganizować własną serię wyścigową. W tej sytuacji warto zadać pytanie, wydawałoby się retoryczne: czy ktoś chciałby oglądać F1 bez Ferrari, Williamsa, Mclarena czy silnego w tym sezonie Red Bulla?
W kontekście rozważań poddajmy pod dyskusję sprawę odejścia z F1 zespołów w ostatnich dwóch sezonach. Honda, Toyota i BMW powinny zostać w Formule 1, a przecież Max Mosley zrobił niewiele, by tych konstruktorów zatrzymać. Wolał ściągnąć nowe zespoły. Bądźmy poważni! Jeśli za 2-3 lata będą wstanie walczyć o pierwsze miejsca, wtedy uwierzę, że dobrym posunięciem było ich wcielenie do F1. Zespoły, które odeszły, należało bezwzględnie zatrzymać, by mogły rozwijać swoje technologie, a przez to nakręcać biznes jakim jest Formuła 1. FIA powinna zabiegać i negocjować z innymi światowymi producentami pojazdów, by ci zechcieli wystawiać swoje zespoły w Mistrzostwach Świata F1. Uczestniczenie w objazdowym cyrku Formuły 1 to nie przymus, a prestiż... Wojna technologiczna i wzajemna rywalizacja spowodowałyby większy rozwój motoryzacji na świecie.
Ważnym problemem dzisiejszych zmagań na torach F1 jest wyprzedzanie. Dlaczego? Ot, prosty rachunek: więcej wyprzedzania daje większe widowisko, a większe widowisko to większa oglądalność, większa oglądalność to większe zyski z transmisji telewizyjnych. Światowa Rada Sportów Motorowych powołała w celu poprawienia widowiskowości specjalną komisję ds. wyprzedzania. Jednak z wyprzedzaniem jest różnie. Aby na torach było więcej manewrów wyprzedzania, trzeba zająć się najpierw samymi torami. W większości obiekty, na których odbywają się Grand Prix są zaprojektowane przez tego samego człowieka, a mianowicie przez Hermana Tilke. Wymyślone przez niego konfiguracje torów jeśli mają trzy miejsca, w których można wyprzedzać to jest to ogromny sukces. Może czas dać szansę młodym architektom, którzy zaprojektują tory, na których kierowca jadący na pierwszej pozycji, nie będzie mógł być pewnym zwycięstwa, bo każdy jego błąd spowoduje, że rywal jadący za nim wyprzedzi go w dowolnej chwili, nie tylko na dwóch czy trzech zakrętach. Myślę, że Panu Tilke dziękujemy.
Od tego sezonu zakazano tankowania, które bardzo często decydowało o losach wyścigu. Kierowcy „wyprzedzali" się podczas zjazdu drugiego kierowcy do boksów. Teraz mimo braku tankowania i zjazdu do pit lane tylko na wymianę opon, także dochodzi do zmian w klasyfikacji nie w bezpośredniej walce na torze. Jednym z czynników pozwalającym wygrywać w F1 są opony. Każdy zespół ma do swojej dyspozycji podczas weekendu Grand Prix kilka mieszanek i rodzajów ogumienia . Dzięki temu kierowcy dostosowują „obuwie" dla swoich bolidów, tak aby na różnych torach być jak najszybszymi. Od przyszłego sezonu zmieni się dostawca opon dla Formuły 1. Podczas gdy spekulowano, który firma oponiarska będzie od sezonu 2011 wyłącznym producentem opon dla F1, pojawiały się też przesłanki o możliwości powrotu do sytuacji, kiedy to „królowa sportów motorowych" miała by dwóch dostawców. Tak się jednak nie stało, co było błędem ze strony „ciała zarządzającego" serią. Dwaj producenci opon, to znów rywalizacja, wojna technologiczna, a co za tym idzie rzecz najważniejsza dla kibica – widowiskowość.
Widowiskowość Formuły 1 czasem przybiera ciemny obraz. Na siłę tworzenie ciekawego widowiska z nudnego wyścigu nie jest dobrym lekarstwem dla F1. Opóźnianie decyzji o przyznaniu kary dla kierowcy lub co gorsza przysłowiowe grożenie palcem za ewidentne, często niebezpieczne przewinienie, jest dla całej serii wyścigowej jak strzelanie sobie w kolana. Rzecz ma się podobnie z dyskusją, która po dzisiaj wrze w środowisku F1 po wydarzeniach na torze w Niemczech. Oczywiście, że chodzi o wygrany wyścig, przez Felipę Massę, wróć przez Fernando Alonso. Któryś z byłych kierowców powiedział, że tzw. „team orders" są częścią Formuły 1 i poprawiają ową widowiskowość tego sportu. Bzdura! Nikt nie lubi być oszukiwany, a zwłaszcza kibice.
Sezon F1 się jeszcze nie zakończył i cyrk ten działa pełną parą. Dokąd to zmierza to czas pokaże, a my możemy mieć tylko nadzieję, że z ten sport będzie towarzyszył nam przez kolejne 60 lat. Jak na razie droga obrana przez „królową sportów motorowych" mimo, że czasem jest wyboista, to pociesza mnie fakt, że pani Formuła 1 ma coś, co pcha ją do przodu: świetne zespoły, bogatą historię, ludzi ,którzy w większości są zapaleńcami i świrami chcącymi zwyciężać. To właśnie „świry" zawsze wygrywały w F1. Pozytywne jest też to, że tą całą orkiestrą dyryguje człowiek, który dźwignął Ferrari z kolan – Jean Todt.
Quo Vadis F1? Pytam ją? Ona milczy... idąc prosto w kierunku obranym 60lat temu….
Autor artykułu:
Mr_BRon
Napisał 2 artykuły
Oceń ten artykuł:
zaloguj sięQuo Vadis F1?
Podpis:
Nasi redaktorzy
- 1.
-
motochudyoceniono: 263 razy
napisał: 132 artykuły
- 2.
-
Lukasz_Kochanekoceniono: 602 razy
napisał: 126 artykułów
- 3.

-
conchaoceniono: 92 razy
napisał: 18 artykułów
- 4.

-
michal1983oceniono: 57 razy
napisał: 12 artykułów
- 5.
-
Adi007oceniono: 42 razy
napisał: 8 artykułów
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...
Galerie
Seat Ibiza Cupra ConceptNajnowsze
- 1.
- Ssang Yong Korando - poważny gracz w segmencie SUV
- Autor: michal1983
- 2.
- Rover 200 - mocno niedoceniany
- Autor: MotoUlv
- 3.
- Na kałuży można się przejechać
- Autor: A_TOWAREK
- 4.
- Renault Laguna komfort w korzystnej cenie
- Autor: michal1983
- 5.
- Rover 600 - brytyjski styl z japońską techniką
- Autor: michal1983


Ocena:

dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera




