Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa
Artykuły z przypadków, historii, wypadków na drogach całego świata.
  • Autor
    Lukasz_Kochanek
    Lukasz_Kochanek

  • Artykuł
  • dodano: 26.06.2011
  • przeczytano: 2714 razy
  • 4,17

List od czytelnika

Publikowane w tym serwisie artykuły są prywatnymi opiniami redaktorów Redakcja2.0. Redakcja AutoCentrum.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Zmęczenie może zabić - zrób sobie przerwę



Czasem 50, czasem 100, bywa, że 200 a bardzo często 500 czy nawet 1300. Wakacyjne wojaże zwykle wiążą się z dalekimi podróżami. O ile przejechanie 50, 100 czy nawet 200 km nawet dla niedoświadczonego kierowcy może być dość prostym i wykonalnym zadaniem, o tyle podróż z Poznania do Zakopanego, z Częstochowy do Kołobrzegu, czy ze Szczecina do Rzymu to już nie lada wyzwanie dla organizmu. Nawet doświadczonego kierowcy. Choć pozornie niektórym mogłoby się wydawać nie aż takie trudne.

Każda podróż samochodem, każdy wyjazd, wiąże się z wysiłkiem nie tyle fizycznym, co intelektualnym. Bo fizycznie prowadzenie samochodu aż tak nie męczy – toż to cały czas siedzimy w wygodnej pozycji i wykonujemy delikatne ruchy głową i kończynami. Nic poza tym. To co najbardziej męczy podczas podróży to konieczność nieustannej koncentracji.

Każdy metr, każdy kilometr dystansu, którym mamy do pokonania okupiony jest intensywnym analizowaniem sytuacji na drodze (natężenia ruchu, jakości nawierzchni, przyczepności nawierzchni, warunków pogodowych, prędkości samochodu, krętości trasy, zachowania osób jadących za nami, przed nami, obok nas, zbliżających się z naprzeciwka), oraz jednoczesnym zwracaniem uwagi na znaki drogowe oraz odpowiednie znaki informacyjne, które doprowadzą nas do celu podróży. Jak widać na głowie kierowcy w czasie podróży spoczywa sporo zadań, z którymi mózg musi sobie poradzić w bardzo krótkim czasie. To tak jakby na ekranie komputera jednocześnie otwierać i zamykać po kilkanaście, czy też kilkadziesiąt plików tekstowych, graficznych, arkuszy kalkulacyjnych, odtwarzaczy video i plików muzycznych jednocześnie – w pewnym momencie procesor komputera się zbuntuje i odmówi posłuszeństwa, bo nie będzie w stanie wykonać wszystkich niezbędnych obliczeń w tym samym czasie i się zawiesi. Podobnie jest z naszym umysłem – do pewnych granic działa sprawnie, jednak przychodzi taki moment, że ma „już dosyć” i przestaje efektywnie funkcjonować. Najzwyczajniej w świecie męczy się i domaga się odpoczynku – snu lub choćby chwili relaksu w postaci 15 minutowego postoju na kawę czy na krótki spacer na świeżym powietrzu.

Niestety, wielu kierowców bagatelizuje ten stan rzeczy i fizjologię ciała ludzkiego. Wydaje im się, że ich odporność na zmęczenie i wytrzymałość jest ponadprzeciętnie wysoka i mogą bez najmniejszego problemu przejechać 300 – 400 kilometrów bez chwili odpoczynku. Otóż, nie. Zmęczenie zawsze się pojawi, jednak jego natężenie może być różne. 300 km na pustej autostradzie nie można porównywać do 300 km na krajowej „11”. 400 km na dwupasmowej polskiej, płatnej (i przez to stosunkowo pustej) autostradzie nie sposób porównać do trzypasmowej, darmowej i bardzo obleganej w środku dnia niemieckiej autostrady prowadzącej z zachodu na wschód Europy. 200 km przejechanych w ciągu dnia nie sposób porównywać do tych samych 200 km, przejechanych tą samą trasą, ale między 3 a 6 rano.

Okoliczności podróży (dystans, natężenie ruchu, pora dnia) w największym stopniu determinują poziom zmęczenia. Czyli całkiem możliwe jest, że 200 – 300 km przejechanych pustą autostradą w środku dnia będzie zdecydowanie mniej męczące, niż 100 km przejechanych krajową „5” między 16:00 a 18:00 w piątkowe popołudnie.

Jakkolwiek by na to nie patrzeć, organizm ludzki jest nazbyt skomplikowaną maszyną i nie potrafi pracować nieustannie na pełnych obrotach. Może nam się wydawać, że nie jesteśmy zmęczeni i możemy bez obaw kontynuować podróż, ale zmęczenie to niewidzialny wróg, który atakuje znienacka. Może ogarnąć ciało w przeciągu kilku minut i spowodować, że nasza koncentracja drastycznie spadnie, oczy zaczną mniej dostrzegać, mózg wolniej analizować sytuację drogową. Stąd już naprawdę niedaleko do nieszczęścia na drodze. Bardzo często tragedii, która dotyka dziesiątki istnień ludzkich. Nie tylko tych, które tracą życie na drodze, ale też całych rodzin czekających na przyjazd ukochanych. Dlatego przed jakimkolwiek wyjazdem warto przed uruchomieniem silnika spojrzeć na twarze najbliższych, wspomnieć najpiękniejsze wakacyjne chwile i dopiero wówczas uruchomić silnik. Tym sposobem zapamiętamy co jest najważniejsze w życiu. Być może dla niektórych brzmi to banalnie, dla innych wręcz populistycznie – ok., nie będę polemizował. Ale w tym wszystkim zawsze chodzi o jedno – by dotrzeć bezpiecznie do celu podróży. Za wszelką cenę – nawet cenę bycia banalnym. Zawsze w jednym kawałku i szczęśliwie. Bo to jest najważniejsze – by zawsze docierać tam, gdzie zmierzamy.

Lukasz_KochanekAutor artykułu:
Lukasz_Kochanek
Napisał 301 artykułów

Oceń ten artykuł:


* tylko dla zalogowanych
zaloguj się
 

galeria galeria

 
 
 

Inne artykuły tego autora:

Rzeczywisty przebieg auta - ukryty niczym Atlantyda?

ocena: brak ocen przeczytano: 1170 razy

Nissan Primera P11 (1996 - 2002) - mocne i słabe strony modelu

ocena: brak ocen przeczytano: 1515 razy

Auta sprzedane w milionach egzemplarzy

ocena: brak ocen przeczytano: 1701 razy

Zmęczenie może zabić - zrób sobie przerwę

Podpis:

Dodaj komentarz

~jacken~jacken

Ostatnio miałem podróż z łodzi do berlina o 19 wyjazd na w pół do 12 już na miejscu. Bez żadnego snu ani nic wyjazd o w pół do 7 rano z berlina. Na poziomie Poznania miałem już taki stan, że niby jadę i ogarniam a po chwili się budzę z pedałem w podłogę i prawie na jakimś tirze. Gdyby nie 30 minut snu i dwa spacery na świeżym powietrzu raczej bym nie dojechał. A najlepszym dla mnie sposobem na jazdę w długie trasy to palenie papierosów w trakcie jazdy. Trasa z łodzi w góry z całym autem natrolowanych śpiących osób, z nikim nie pogadać, to jakiś korek a potem 100km ciągłej jazdy, gdyby nie szlugi i to, że się na czymś skupiam oprócz monotonnej prostej drogi zachowuje jakoś moją czujność.

Pozdrawiam

3 miesiące temu napisz odpowiedź

kurcokkurcok

Dobry artykuł,dodam jeszcze że bardzo męczące jest po przejechaniu parę godzin autostradą i jak sie trafi korek i jechanie w nim z godzinę na pierwszym biegu i częste zatrzymywanie się i ruszanie ,szaleństwo ,a jednoczesnie przed tobą 600kilometrów do domu-masakra.Dla mnie trasa 1000 kilometrów to pryszcz,jadąc do godziny 1wszej w nocy,po tej godzinie zaczyna się dopiero...

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

EgontarEgontar

Artykuł jak najbadziej prawdziwy i realistyczny. Praktycznie każdy z nas kierowców jadąc trasą dłużśża czy krótszą miał chcile krytyczne, podczas których same zamykały się oczy! Fakt zależy to od wielu czynników: długa trasa, dyspozycja w danym dniu kierowcy, pogoda i warunki atmosferyczne, pora dnia itp. itd. Sam doświadczyłem na własnej skórze, że stan zmęczenia czy znurzenia może doprowadzić do tragedii. .. Na szczęście do nich nie doszło dzięki osobie czy osobom jadącym ze mną... nie chcę do tego wracać. Zdarzało się jechać 25 godzin bez przerwy, z czołem zlanym potem i gazem do dechy (żeby jak najszybciej dojechać). Ludzie, naprawdę 2-3 godzinki snu nad ranem to żadna strata w stosunku do tego co możemy stracić. Przestrzegam!

5 miesięcy temu napisz odpowiedź