"Anglik" po polsku
-
Technika
2011-12-30, Bogdan Leszczorz, fot. Bogdan Leszczorz - Czy opłaca się przerabiać samochód z kierownicą po prawej stronie?
Postawione powyżej pytanie powinni sobie zadać wszyscy planujący sprowadzić auto z Wysp Brytyjskich, ponieważ polskie przepisy nie pozwalają rejestrować takich pojazdów. Decydując się na kupno „Anglika” powinniśmy mieć świadomość, iż przystosowanie takiego samochodu do polskich warunków nie kończy się jedynie na „przekładce” kierownicy na lewą stronę. Aby auto mogło zostać dopuszczone do ruchu, konieczna jest bowiem znacznie większa ingerencja, zarówno w jego konstrukcję jak i instalację elektryczną.
(Obustronna) płyta to podstawa
Fachowcy są w tym wypadku zgodni: warunkiem przystąpienia do jakiejkolwiek modyfikacji samochodu z kierownicą po prawej stronie, jest odpowiednia konstrukcja jego płyty podłogowej. O co chodzi? Przerobienie „Anglika” jest opłacalne, kiedy ta ostatnia jest fabrycznie dostosowana do aut z kierownicą po obu stronach. Modyfikacja takiego samochodu sprowadza się wtedy, choć nie zawsze, do zmiany m.in. układu kierowniczego i deski rozdzielczej wraz z zegarami oraz przełożenia pedałów i układu wycieraczek. Konieczna jest też ingerencja w układ elektryczny, a także wymiana przednich reflektorów.
Ryzykownie i drogo
Do polskich przepisów drogowych da się również przystosować samochód na płycie podłogowej skonstruowanej wyłącznie z myślą o ruchu lewostronnym. Fachowcy odradzają jednak tego typu przeróbek. Dlaczego? Operacja taka jest bowiem bardzo kosztowna ze względu na konieczność modyfikacji samej płyty, a przez to nieopłacalna. Poza tym tak przystosowany pojazd musi uzyskać pozytywną opinię rzeczoznawcy, który potwierdzi zgodność dokonanych zmian z wymogami bezpieczeństwa.
Ważne grodzie
Przed rozpoczęciem „przekładki” wspomnianych wyżej elementów, należy przebudować ściankę oddzielającą kabinę pasażerską od komory silnika, fachowo nazywaną ścianą grodziową. W niektórych modelach samochodów wystarczy tylko wykonać w niej potrzebne otwory, w innych zaś konieczna jest wymiana całej ściany poprzez wykręcenie (jak np. w Audi A3) i zastąpienie jej tzw. europejską. Osobną grupę stanowią modele aut ze wspawanymi ścianami grodziowymi. Takie rozwiązanie występuje m.in. w Volvo S60 i Toyocie Avensis, w których przed rozpoczęciem przebudowy należy wyciąć wspomnianą ścianę, a następnie wspawać właściwą do wykonania „przekładki”.
Trzy razy „s”
Podczas przystosowywania „Anglika” do polskich przepisów drogowych, można napotkać również na inne trudności. Np. w Oplu Vectrze, występującym na rynku brytyjskim jako Vauxhall Vectra, elementy układu wspomagania hamowania (tzw. serwomechanizm) mają różne wymiary. Z kolei w Maździe 6 nie obejdzie się bez wymiany szyby czołowej, co dodatkowo podniesie cenę usługi. Inny problem można napotkać w jednym z modeli Nissana, a konkretnie w Almerze Tino. Stanowią go prowadnice, do których przykręcana jest przekładnia kierownicza. Aby wykonać prawidłową „przekładkę”, te ostatnie muszą zostać wymienione.
Ile to kosztuje?
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ całkowity koszt przystosowania samochodu z kierownicą po prawej stronie, zależy od liczby dokonanych w nim przeróbek. Z informacji uzyskanych w specjalistycznych warsztatach wynika, iż ceny dostosowań „Anglików” do polskich przepisów (tzw. pełna przebudowa), kształtują się w granicach od 5 do ponad 10 tys. zł. Przykładowo: modyfikacja Citroena C3 oraz Renault Laguny II to koszt ok. 6 tys. zł. Droższe o dwa tysiące będzie dopasowanie Volvo S60, a kolejne 3 tys. zł wyjmie z naszego portfela „przekładka” elementów w Oplu Vectrze C.
- Bogdan Leszczorz, fot. Bogdan Leszczorz
"Anglik" po polsku
16 komentarzy
15 dyskutujących
Podpis:
Do ~fifarafa: Tylko że on pojeździ sobie minimum dwa lata i w raz przy odsprzedaży weźmie te 12.000 co go wyniosła przekładka.A jeżeli jest dobrze zrobiona przekładka i zegary z europy to nikt się nie kapnie cgyba że przy sprawdzaniu VIN-U zobaczu na początku GB.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Do kiwi8521: Akurat w tym wypadku rozsądniejsi. Jak chcesz zobaczyć czy da się wyprzedzić jeśli siedzisz po prawej stronie? :/
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Do ~roman:
Gratulujemy. Te matły robią drogie samochody w fabrykach, a tutaj Polak w byle szopie poskłada go z części (prawie nowych). No ale żeby dojść do techniki opraowywania samohodów oni potrzebowali 125 lat. Ma zaś jeszze 10 lat nie jesteśmy w UE, a już moglibyśmy matołów nauczyć jak robić samochody. Lepsi sa tylko Chińczycy
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Mogę jedynie dodać że przy odsprzedaży takiego auta cena jest dużo niższa niż ta co przdstawiona tu niżej skoda, jak się sugerował /roman/ wynisła go cena 12 500 a giełdowa 16 000 zaoszczędził troche grosza, ale gdyby chciał odsprzedać to auto byłby problem i nie dostał by tej ceny 16 000 auto po takich przeróbkach praktycznie jest kwalifikowane jako że było uszkodzone po stłuczce wypadku klienci biorą to pod uwage, jeśli przy odprzedaży klient nie zostanie poinformowany zażyczy sprawdzenia pojazdu po prostu nie kupi a na pewno sprzedający nie dostanie tej ceny giełdowej, lub po zakupie sprawdzi stan auta w aso lub w stacji kontroli poj. będzie sprawa sądowa. dziękuje
4 miesiące temu napisz odpowiedź
kupilem skodę octavię z 2003 roku anglika za niecale 4 tys zł i prełożyłem. koszt profesjonalnej przekładki to około 6 tys zł (nowe lub bardzo dobre części). auto wyniosło mnie (rozrząd, oleje, rejestracja) 12 500 zł. cena rynkowa to około 16 tys. dziekuje za uwage.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Do V-Power: CO TY GADASZ ANGOLE NIE DBAJĄ O SILNIKI, GDYBYŚ SPRAWDZIŁ W KAŻDYM SAMOCHODZIE POZIOM OLEJU SILNIKA TO BYŚ ZOBACZYŁ SPORE UBYTKI, W NAJLEPSZYM PRZYPADKU MINIMUM A CO NAJGORSZA PONIŻEJ MINIMUM ONI NIE DBAJĄ O STAN OLEJU W SILNIKU
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Taka przekładka jest opłacalna pod warunkiem że auto jest w miarę młode no i najlepiej takie w którym nie trzeba rzeźbić spawać ściany goździkowej itd, np. Audi czy Renault
W UK auta naprawdę są szanowane nie zajechane, są serwisowane i w bardzo dobrym stanie techniczny... Jak bym miał kupić jakiegoś składaka z Niemiec bitego 3 razy z wymienionym silnikiem, przebiegiem cofniętym z 500 na 200tyś km to poważnie bym się zastanawiał nad przekładką.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Do czasu przeczytania tego artykułu, byłem pewien, że jedyna przeróbka auta z wyspy, to zmiana deski rozdzielczej, pedałów gazu, hamulca i ewentualnie sprzęgła, no i elektryki - sterowania szybami, zmiana reflektorów.
Człowiek całe życie się uczy i głupi umiera
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Może opłacić się przerabianie jedynie modeli do tego przystosowanych... jak autor wspomniał powyżej. Brak konieczności modyfikacji ściany grodziowej, przedłużania instalacji elektrycznej itp. nie tylko zmniejsza koszty ale też ryzyko, że coś pójdzie nie tak. Ciekawostką jest natomiast zakup nowego auta w UK w wersji na Europę po tej samej cenie. W UK nawet nowe samochody były tańsze (gdy funt był po 4.2zł. - 2008r.) od tych w Polsce. Chevrolet Lacetti kombi 1.8 automat po zniżkach był za niecałe 10tyś funtów, gdzie cena w polskim salonie tej wersji z podobnym wyposażeniem kosztowała po promocji 68tys zł. Inną opcją była Kia Carens 2.0 benzyna również za 9.990f ale tutaj czas oczekiwania na wersję europejską był 3 krotnie dłuższy niż Chevroleta. Niestety nie każdą markę w UK można kupić z kierownicą europejską ale jak się pochodzi i popyta to można znaleźć interesujące wersje...
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Należymy od jakiegoś dłuższego czasu do UNI no chyba i Niemcy też. To czemu u nich można zarejestrować auto które ma po prawej stronie kierownice ( z ANGLI )a w naszym kraju nie możemy co inni jesteśmy???
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Do paweldejko: Świetny wpis i cała prawda o autach uzywanych sprowadzanych zza granicy.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Jeśli w Polsce, średnia cena auta na Allegro, to 31 tyś zł, wtedy w Niemczech albo Francji wyniesie ona nawet ponad 40 tyś, a to jeszcze na podwórku u Niemca. Całość, z opłatami i kosztami przyprowadzenia, będzie więc kosztować ok. 45 tyś zł. Ceny w Polsce są mocno zaniżone, bo 90% ofert to odpicowane szroty z cofniętymi licznikami, kupowane po taniości za granicą. Pozostałe to te które są warte swojej ceny, i tak niższej niż za granicą, bo sprzedawca nawet dobrego auta musi je sprzedać po cenie jak wszyscy.
Podstawowa rzecz: za granicą używane samochody w dobrym stanie są dużo droższe niż w Polsce.
Za to w UK, są śmiesznie tanie. Społeczeństwo jest bogate, a rynek ograniczony tylko do wysp, ponieważ mają tam ten swój ruch lewostronny. Dość częstą praktyką, jest tam wymiana auta po zakończeniu okresu gwarancyjnego - czyli np. po dwóch latach. Auta 8 letnie, zaczynają tam już stanowić problem. Anglik go nie sprzeda, bo tam nie ma komu. Dla nich to stary grat. Znowu aby się go pozbyć, musi wnieść określoną opłatę za złomowanie. Opłata ta stanowi nieraz spory procent rynkowej wartości samochodu. Dlatego Anglik nie raz odda i ten samochód za symbolicznego funta, byleby się go tylko pozbyć. Dla Polaka to czysty biznes, bo auto jest przeważnie zadbane i dobrze wyposażone. Nie naprawiane po wypadku, bo tam się to rzadko robi, a jak już to profesjonalnie. I tak np. Passat B5 w mocniejszym TDI-ku, w Polsce kosztował będzie 25 000 zł, ale wiadomo, z przebiegiem cofniętym z 500 000 km i nierównymi szparami pomiędzy elementami nadwozia. Za granicą będzie kosztował 35 000 zł, a to i tak za wersję która nie podoba się Polakowi (przebieg prawie 200 000 zł, wersja inna niż highline). A UK kupi go za kilkaset funtów, a jak trafi na frajera to nawet dostanie go za darmo. Przyprowadzenie + przekładka to da max 20 000 zł. W tej sytuacji nie musi się martwić o odsprzedaż, bo za 5-7 lat ten samochód będzie warty góra 3-5 tyś zł i nikt nie będzie wybrzydzał czy to Anglik, czy Niemiec, czy Polak, a jedynym kryterium będzie czy w ogóle jeździ.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Jeżeli auto kosztuję 31 tys. zł a anglik + przekładka wyniesie 22 tys. zł to wtedy jeszcze i może się to opłaca ale jak są sytuacje, że wystarczy do kosztów anglika + przekładka dodać te 2 czy 3 tys zł i kupić auto z Niemiec, Francji czy innego kraju to przekładka jest wedłóg mnie głupia.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Dla mnie to glupota. Wielu ludzi sie juz nacielo na anglikach i nawet jak Ci przekladke zrobi jakis serwis czy profesjonalny zaklad to i tak pozniej pojawiaja sie trudnosci ze sprzedaza takiego auta, wogole czasem trzeba nawet 40% auta przelozyc a i tak to nie bedzie tak jak po wyjechaniu z fabryki.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...

Newsletter - zapisz się!

dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera










