Pogromca miasta - Citroen C1 (2005- )
-
Testy aut używanych
2012-02-15, Łukasz Szewczyk - Zwrotny, oszczędny i wyjątkowo trwały. Citroen C1 ma wiele zalet, a egzemplarze z pierwszych lat produkcji można kupić za 15 tysięcy złotych. W tekście skupimy się maluchu z dwoma szewronami na masce, jednak użytek z informacji będą mogły również zrobić osoby zainteresowane zakupem Peugeota 107 oraz Toyoty Aygo.
Wszystkie wymienione samochody powstają bowiem w fabryce w czeskim Kolinie i pod względem technicznym są identyczne. Wspólne prace koncernu PSA oraz Toyoty nad popularnymi trojaczkami były podyktowane chęcią obniżenia kosztów projektowania i produkcji miejskiego samochodu.
Citroen C1 zadebiutował w 2005 roku podczas Salonu Samochodowego w Genewie. W 2009 roku model przeszedł drobny facelifing i w odświeżonej postaci jest oferowany do chwili obecnej. Zamawiający mogą wybierać między 3- i 5-drzwiową wersją. Rozmiary karoserii obu wariantów są identyczne. C1 ma 3,4 metra długości, 1,6 m szerokości oraz niemal 1,5 m wysokości. Naturalnym środowiskiem samochodu są zatłoczone ulice wielkich miast. Przy wybieraniu wersji nadwoziowej warto mieć więc na uwadze, że drzwi 3-drzwiowego wariantu są dłuższe, co bywa dokuczliwe na zatłoczonych parkingach. Kierowcy często przewożący pasażerów na tylnej kanapie narzekają, że przednie fotele nie zostały wyposażone w pamięć położenia - po każdym odchyleniu trzeba je ponownie ustawiać.
Konstrukcja Citroena C1 została zoptymalizowana pod kątem miejskiej eksploatacji. Wysoko osadzone reflektory i ogromne zderzaki z nielakierowanymi wstawkami bez większych obrażeń wychodzą z „obcierek”. Dla osób zainteresowanych zakupem używanego egzemplarza równie ważny jest fakt, że prawdopodobieństwo trafienia na auto doprowadzone do stanu używalności po poważnym "dzwonie" jest ograniczone. Samochody są eksploatowane przede wszystkim w mieście. Jeżeli biorą udział w zdarzeniu drogowym, to prędkości są na tyle niewielkie, że zazwyczaj kończy się na lekkich uszkodzeniach przodu lub tyłu nadwozia.
Mimo niewielkich rozmiarów karoserii konstruktorom udało się stworzyć funkcjonale i zaskakująco przestronne wnętrze. Pomogły w tym ciasno upakowane elementy w komorze silnika, koła rozmieszczone w narożnikach karoserii oraz 2,34-metrowy rozstaw osi. Nawet z tyłu dorosłe osoby nie będą narzekały na brak miejsca na wysokości głowy. Dokuczać może jednak ograniczona ilość przestrzeni na nogi. Wnętrze oczywiście rosło kosztem bagażnika, który z mizernymi 140 litrami jest w stanie zawstydzić najwyżej Fiata 126p. Dostępu do kufra broni... tylna szyba. Nietypowe rozwiązanie pozwoliło na obniżenie kosztów produkcji. Będący jej następstwem wysoki próg załadunku utrudnia jednak wykorzystanie maksymalnych 712 litrów, które są do dyspozycji po złożeniu tylnej kanapy.
Dążenie do redukcji kosztów wyraźnie widać również we wnętrzu. Dominuje w nim tandetny plastik, a na drzwiach pozostawiono duże powierzchnie nieosłoniętej blachy. Przy pierwszym kontakcie rażą również uproszenia konstrukcyjne. W pięciodrzwiowej wersji tylne szyby są uchylne, przycisk do sterowania szybą po stronie pasażera znajduje się wyłącznie na prawych drzwiach, a zamykanych schowków nie przewidziano...
Prowadzenie niepozornego C1 jest zaskakująco przyjemne. Sztywno zestrojone zawieszenie gwarantuje dobre reakcje na komendy wydawane kierownicą. Do dynamicznej jazdy zniechęcają jednak fotele z symbolicznym podparciem bocznym, średnia precyzja układu kierowniczego oraz skrzyni biegów, jak również natężenie hałasu towarzyszącego wkręceniu silników na wysokie obroty – chociaż trzeba zaznaczyć, że odgłos pracy trzycylindrowej jednostki benzynowej wielu kierowcom odpowiada. Poza ręczną skrzynią C1 był dostępny ze zautomatyzowaną, powolną przekładnią SensoDrive. Z jej zakupu można z czystym sumieniem zrezygnować. Warto natomiast szukać egzemplarza wyposażonego we wspomaganie układu kierowniczego, które nie należało do wyposażenia standardowego.
Najczęściej spotykany, litrowy silnik benzynowy z Toyoty Yaris zapewnia wystarczającą dynamikę. Według producenta „setka” jest kwestią 13,7 sekundy, a maksimum leży w granicach 160 km/h. Użytkownicy C1 mogą więc śmiało planować również pozamiejskie ekspedycje. Aby wykrzesać z silnika dobrą dynamikę, trzeba pamiętać, że japoński silnik nie grzeszy elastycznością i preferuje pracę na wysokich obrotach. Warto dodać, że testy przeprowadzone przez wiele redakcji, że rzeczywista dynamika przewyższa deklarowaną. Na sprint od 0 do 100 km/h C1 1.0 12V potrzebuje poniżej 13 sekund.
Raporty spalania Citroena C1 - sprawdź, ile wydasz na stacjach paliw
Wysokoprężną alternatywę stanowi 1.4 HDI. Silnik opracowany przez grupę PSA i Forda jest znany z wielu samochodów. Citroen C1 otrzymał najsłabszą odmianę jednostki z ośmiozaworową głowicą oraz bez chłodnicy powietrza doładowującego. Efektem jest skromne 55 KM i 130 Nm, które skutkują ograniczoną dynamiką. Rekompensatę stanowi niezła kultura pracy jednostki napędowej oraz jej trwałość.
- ... ciąg dalszy na następnej stronie
Pogromca miasta - Citroen C1 (2005- )
14 komentarzy
14 dyskutujących
Podpis:
Do ~mirek: Cena VW jest mocno przesadzona, zabijające hasło, skoro na Polskim rynku 31 tys to przesada, co to z ceną 37 za Toyotę czy 35 za nową Pandę, Fiat już wprowadza rabaty bo widzi że Panda nie ma juz takiego powodzenia, ale mimo wszystko i tak nadal jest droższa od VW
12 dni temu napisz odpowiedź
@manager5pl - świetnie pamiętam rynkową porażkę VW Fox. Z Upem może być podobnie. Jedyni nabywcy to będą Niemcy (tam VW jest postrzegany tak jak u nas Fiat - tania marka, dla ludu), a później Polacy - naściągają tego zza zachodnie granicy bo tam już nie będą mogli na niego patrzeć...
2 miesiące temu napisz odpowiedź
Koncern VW nigdy w swej historii nie zabłysnął premierą żadnego z swoich samochodów. Samochody tego koncernu są przereklamowane i żałośnie toporne. Co prawda sprawdzone niezawodne technologie to duży plus koncernu VW ale swych początków sięgają nieraz do czasów II wojny światowej (do czołgu TYGRYS
). A żałosne społeczeństwo wywindowało to niemieckie ścierwo do ikony motoryzacji i wyznacznika niezawodności. Jedyną udaną konstrukcją był GARBUS
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Miałem do dyspozycji C1 z 2010r 4 drzwi silnik 1.0 i powiem szczerze że byłem miło zaskoczony pod względem dynamiki, myślałem że będzie znacznie gorzej. Małe autko nieraz zaskoczyło innych podczas ruszania ze skrzyżowania 
Miejsca z przodu jest wystarczająco dużo, mam 183 cm. ładowność auta to coś koło 350 kg, załadowane zostało do niego 500 kg + kierowca 80 kg, tył usiadł dość znacznie ale i tak dawał sobie dobrze rade na drodze, wjazd w drobną dziurę na drodze dawał do zrozumienia że jest przeładowany.
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Do ~Turbo: Zwłaszcza patrząc na cenę VW, która jest mocno przesadzona, aż tak bym się nie martwił o Kolińskie trojaczki.
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Do ~Turbo: o sprzedaż Pandy byłbym spokojny. Po pierwsze jest to sprawdzony model z bardzo dobrą historią. Po drugie Fiat jest darzony większym zaufaniem niż Citroen. Po trzecie w sprzedaży jest nadal Panda Classic produkowana w Tychach która jest tańsza i ma wielu zagorzałych fanów którzy nigdy nawet nie spojrzą na VW.
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Ciężkie czasy przed C1, Aygo i 107. Teraz kiedy Volkswagen pokazał swoje "trojaczki" i to w dobrej cenie pozycja rynkowa starych już aut Toyoty, Peugeota i Citroena gwałtownie spadnie. Podobnie z nowym Fiatem Pandą.
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Też miałem to kupić, ale kupiłem ostatecznie nowe Daihatsu Curoe.
Cena śmieszna 25 tys. złotych za auto z placu. Ten sam silnik, a mam więcej miejsca. Klima w standardzie! Realne spalanie w mieście 6,2 litra. Chciałem założyć gas, ale mój mechanik odradził mi, bo to żadna oszczędność przy takim spalaniu. Raczej kłopot. Z drugiej strony nie jestem, aż tak ubogi.
Polecam auta marki Daihatsu.
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Pogromca miasta, no raczej nie przynajmniej na naszych drogach było widać więcej Fordów Ka czy Twingo a nawet bliźniaczego Peugeota, nawet teraz po lifcie nie będzie mu łatwo, doszła bardzo poważna konkurencja VW UP czy Skoda Citigo, które już w Czechach, Niemczech czy nawet od niedawna w Polsce zaczynają coraz lepiej schodzić.
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Myślałem poważnie nad Aygo. Po wizytach w salonach i uważnym sprawdzeniu cenników wybór padł na Hyundaia i10. Za tą samą cenę (31 tyś) dostajemy 4 drzwi, dużo większy bagażnik i radio w środku. Także warto się zastanowić. Wybór jest spory.
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Aygo i 107 o wiele mniej ciekawe stylistycznie. Dlatego gdybym mial wybierac, na pewno wybralbym szewrona!
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!


galeria auta:





dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera








