Nasz serwis internetowy oraz podmioty z nim współpracujące takie jak reklamodawcy, firmy badające rynek, dostawcy usług oraz treści, korzystają z plików Cookies zapisywanych na Twoim urządzeniu w celach identyfikacyjnych, reklamowych oraz statystycznych. Dzięki temu możemy między innymi dostosować wygląd strony do indywidualnych potrzeb użytkowników. W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies. Instrukcje zmiany ustawień dla najpopularniejszych przeglądarek znajdziesz tutaj: Chrome, Firefox, Internet Explorer, Opera i Safari. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie przez nas mechanizmu Cookies, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki. Więcej informacji możesz znaleźć w Polityka prywatności.
Kliknij aby zamknąć
Gorące tematy:

Testy aut uzywanych - BMW Seria 3

Seria 3 Cabrio - stereotyp BMW

dodano: 21.07.2012, autor: Michał Rogoziński, kategoria: Testy aut uzywanych
Powiem wprost. Seria 3 E36 jest flagowym przykładem BMW, które w ostatnich latach ukształtowało współczesny stereotyp tej niemieckiej marki. To właśnie w nim siedzi zakapturzony "kark", który trzyma w szafie marihuanę obok bluz z kapturem. Ale właśnie - to tylko stereotyp, więc czy jest sens skreślać takie auto?
Seria 3 Cabrio - stereotyp BMW

Fakt faktem w E36 łatwo jest spotkać kogoś młodego. Można być złośliwym i stwierdzić, że to taki samochód, ale to nieprawda. Starsi patrzą na eksploatację przeważnie bardziej ekonomicznym okiem. Do tego fazę startu spod świateł z piskiem opon utracili mniej więcej w chwili odebrania dyplomu ze studiów. I czemu mieliby sobie kupować E36, skoro stać ich zwykle na coś nowszego? A prawda jest taka, że ta generacja Serii 3 jest świetnym samochodem, który w końcu jest dostępny w rozsądnej cenie, dlatego oczy świecą się szczególnie młodym ludziom. Nic tylko kupować? Niezupełnie.

Dopracowane auto i niska cena kuszą do zakupu, ale po kilku miesiącach ku zdziwieniu nowego właściciela okazuje się, że wóz trzeba serwisować. I tu pojawia się problem. Fundusze młodego człowieka przewidują wiele wydatków – imprezy, wakacje, shopping w markecie. Ale niestety nie naprawy, dlatego tak dużo E36 jest w fatalnym stanie. Na ten problem jest jednak dobra recepta – można dopłacić i kupić cabrio.

E36 cabrio ma kilka dobrych kart przetargowych. Po pierwsze – jest spora szansa na to, że pod maską będzie miało motor gody BMW, a nie pralki. Po drugie – to nie jest samochód dla każdego. Wersja cabrio jest dedykowana fanatykom marki. Indywidualistom, którzy chodzą własnymi ścieżkami, a ćwiartkę wódki na przekór popijają drugą ćwiartką wódki. Dzięki temu częściej można odkupić auto z w pewnym stopniu kolekcjonerskich rąk. Po trzecie – standardowe E36 z początku produkcji mogło pochwalić się wyposażeniem rodem z tratwy. Próżno było w nim szukać jakiś przydatnych dodatków, które nie wymagały dopłat. Wersja cabrio jest produktem niszowym, dlatego czasami można się zdziwić jak naszpikowane elektroniką potrafi być kilkunastoletnie auto – w tym przypadku łatwo o dobrze wyposażony egzemplarz. I wreszcie po czwarte – czy jest coś przyjemniejszego od jazdy z wiatrem we włosach? Tak!

Wystarczy połączyć wiatr we włosach z trakcją, którą serwuje Seria 3. Już po pierwszym zakręcie można zrozumieć dlaczego tyle młodych osób kupuje to auto, wiedząc że co trzeci egzemplarz w standardowym nadwoziu to złom. Tu po prostu wszystko do siebie pasuje. Układ kierowniczy pozwala świetnie wyczuć samochód nawet przy wysokich prędkościach. Kierowca ma takie wrażenie, jakby wóz jechał po szynach, ale oczywiście duży wkład ma w to również zawieszenie. Jest co prawda trochę twarde, ale w sumie na naszych drogach większość typów resorowania jest za twarda. Charakterystyka pracy podwozia E36 przekłada się przynajmniej na zachowanie auta na łukach. Samochód pozostawia kierowcy spory margines możliwości, ale to nie znaczy, że czuć w nim granicę, której lepiej nie przekraczać...

Bardzo łatwo przesadzić w Serii 3. Chociaż z tą granicą temat jest dość śliski - każdy może ją przekroczyć z czystym sumieniem, ale za to nie każdy wyjdzie z auta żywy. I właśnie w tym miejscu ujawnia się najważniejsza cecha E36. To auto, którym trzeba umieć się posługiwać, szczególnie jeśli chodzi o wersję cabrio. Mocne jednostki, niezłe audio i otwarty dach... aż się prosi żeby wkręcać silnik na czerwone pole obrotomierza. Jednak to nie jest Polonez, który podczas wciskania pedału „gazu” w podłogę tylko głośniej wyje. Dobry kierowca będzie łamał w tym BMW prawa grawitacji i czerpał z jazdy niesamowitą ilość zabawy oraz radości. A zły? Płakał, że znowu musi kupić kolejne kilogramy szpachli. Nie muszę chyba mówić, który typ kierowców przeważa na drogach, dlatego przed zakupem Serii 3 trzeba ją bardzo dokładnie sprawdzić. Dopieszczony egzemplarz pomimo wieku jeszcze posłuży, ale zaniedbany okaże się studnią bez dna. Przy okazji warto poruszyć temat serwisu.

BMW, hmmm... „Będziesz Miał Wydatki”. Jednak niezupełnie. W przypadku E36 dostęp do części zamiennych jest łatwiejszy od znalezienia dzwoniącego telefonu komórkowego w damskiej torebce. Mało tego – zamienniki są tanie. W przeciwieństwie do ASO BMW, które chyba postradało zmysły. Zadbana „Trójka” cabrio nie powinna być uciążliwa w eksploatacji, szczególnie ze względu na brak w ofercie problematycznego diesla 2.5 TDS. Jednostki benzynowe są trwałe o ile nie były katowane i mają sprawy układ chłodzenia. Konkretnie chodzi o jednostki 6-cylindrowe. Są bardzo długie i czułe na przegrzanie, przez co głowica potrafi się skrzywić i pęknąć. Zdarzają się im również sporadycznie wycieki oleju i niedomagania układu zapłonowego. Trochę gorzej jest z zawieszeniem, choć nie ma w tym nic dziwnego. Trzeba pamiętać o zużywających się końcówkach drążków kierowniczych, łącznikach stabilizatora, a także awaryjnych przednich wahaczach i poduszkach tylnej belki. Ogniska korozji również nie powinny wykluczać samochodu – pojawiają się szczególnie na egzemplarzach z początku lat 90'. Jednak nie można zapominać, że E36 cabrio nie jest zwykłym BMW.

Taki egzemplarz jest maszynką serwującą mnóstwo radości. Najmniejszy motor o mocy 115KM może i pasuje do tego auta jak książka z fizyki do przedszkolaka, ale tak naprawdę zdecydowanie łatwiej jest spotkać na rynku wtórnym wariant 150-konny. Ten pozwala już cieszyć się całkiem niezłą dynamiką. Moc jednostek benzynowych dochodzi do 193KM i 2.8-litrowy silnik serwuje ją w genialny sposób. Moment obrotowy uwalniany jest wyjątkowo płynnie, a dynamika auta jest świetna. Trochę szkoda, że silnik jest dość paliwożerny i nie brzmi tak dobrze, jak w układzie widlastym. Jednak pomimo rzędowego ustawienia sześciu cylindrów i tak można doszukać się ładnego brzmienia tej jednostki. Jest dużo bardziej rasowe od zwykłych 4-cylindrówek i na wysokich obrotach urzekająco mruczy. Zresztą ten motor jest wizytówką możliwości BMW i warto go szukać, bo zagwarantuje znakomite emocje. Ponadto sprawia, że auto staje się lekkie i zwinne.

We wnętrzu sporą ilość przestrzeni zajmuje ogromny tunel centralny, który kryje wał napędowy. Jednak, czy w cabrio to jest istotne? Nie. Z tyłu jest ciasno, ale ten samochód jest stworzony dla kierowcy, a nie pasażerów. Zresztą to i tak duży plus, że Serią 3 Cabrio mogą podróżować 4 osoby a nie 2. Kokpit bogatszych wersji początkowo może przerazić ilością przycisków. Niewiele inaczej wyglądają w filmach science fiction panele do wysadzania planet. W praktyce całość jest jednak intuicyjna, zegary są czytelne do bólu, a kokpit nachyla się w kierunku kierowcy. Cóż, klasyka BMW. Wyjątkowo szeroki zakres regulacji foteli tylko podkreśla jedność tego auta z właścicielem.

Zmorą Serii E36 jest tunning. Ciężko spotkać auto bez dodatkowych elementów nadwozia, czy też modyfikacji zawieszenia i układu wydechowego. Wszystko byłoby w porządku, gdyby te wszystkie zmiany były wykonane profesjonalnie, a tunning optyczny był choć trochę gustowny. E36 z mocniejszym silnikiem bez naklejki „M-Power” na tylnej klapie, to prawie jak Steven Seagal z uśmiechem zamiast kamiennej twarzy. Niestety... Szczególnie ciężko jest spotkać wersję cabrio zachowaną w oryginalnym stanie. A to oznacza, że za kierownicą takiego egzemplarza wygląda się jeszcze gorzej niż w klasycznej wersji. Czy to oznacza, że lepiej omijać ten samochód? Niezupełnie, trzeba się tylko przełamać, żeby na własnej skórze przekonać się jak bardzo jest dobry.

Niniejszy artykuł powstał dzięki uprzejmości firmy TopCar, która użyczyła auto ze swojej aktualnej oferty do testu i sesji zdjęciowej
http://topcarwroclaw.otomoto.pl/
ul. Królewiecka 70
54-117 Wrocław
e-mail: top-car@neo.pl
tel: 71 799 85 00