Boksy dachowe w teście
-
Testy
2006-12-22, Robert I. Bielecki,
wykorzystano mat. ADAC
Fot. Kamei, ADAC - W wielu modelach narty wybijają dziury w czasie wypadku i zagrażają bezpieczeństwu osób w pojazdach z przodu, większość produktów „przemaka” w czasie opadów, a cena wcale nie gwarantuje jakości. Na szczęście dostępne są także dobre produkty, a bezpieczeństwo ładunku można poprawić.
Test 8 popularnych modeli boksów dachowych, przeprowadzony przez niemiecki automobilklub ADAC, pokazał, że wiele produktów ma poważne braki jakościowe, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa. Już przy zderzeniu z prędkością zaledwie 30 km/h, tzw. City Crash test, w trzech produktach (G3 Cargo 12, Atera Carver 411 i G3 Pegaso 450) narty przebiły obudowę i w wypadku zagrażałyby osobom w samochodzie jadącym z przodu – patrz zdjęcie. Natomiast Thule Atlantis 780, całkiem spadł z dachu. Konsekwencją takich rezultatów było obniżenie oceny końcowej wymienionym czterem produktom.


Przeciekają
Ze szczelnością miało problemy aż sześć z ośmiu testowanych produktów: ATU Jetbag Sprint 270, Thule Ocean 500, G3 Cargo 12, Atera Carver 411, G3 Pegaso 450 i Thule Atlantis 780. Tylko dwa najlepsze w teście boksy: Kamei Corvara 310 i Montblanc Triton 450 umożliwiają dowiezienie suchego ładunku.
„Test łosia"
W czasie podróży ważne dla bezpieczeństwa jest zachowanie boksów w sytuacjach krytycznych. Najlepiej wypadają wówczas proste bagażniki z mocowaniem typu U. Boksy z tzw. systemami szybkiego zapinania, czyli o skomplikowanej konstrukcji, przemieszczały się w czasie „testu łosia" w prawo i lewo.
Jak zabezpieczyć ładunek
Słaby punkt wszystkich przetestowanych bagażników stanowi bezpieczeństwo ładunku. Za pomocą dołączonych pasów nie da się wystarczająco skutecznie zabezpieczyć ładunku. Dlatego ADAC zaleca dokupienie i użycie dodatkowych pasów mocujących. Należy jednak mieć na uwadze, że proste gumowe ekspandery nie dają jakiejkolwiek ochrony.

Inny sprawdzony sposób to osłonięcie zrolowanym kocem obudowy bagażnika, zwłaszcza z przodu i tyłu, przed ewentualnym kontaktem z twardymi przedmiotami typu narty, kijki czy obuwie narciarskie i wypełnienie przestrzeni między przedmiotami. W połączeniu z pasami znacznie zmniejsza to bezwładność ładunku i siłę działania na obudowę – koc działa jak amortyzator, a ponadto rozkłada punktowy nacisk przedmiotów na większą powierzchnię. Oczywiście, w boksie nie można przewozić luźnych przedmiotów, ponieważ w przypadku zderzenia zamienią się w „pociski", rozbijające pędem masy obudowę bagażnika.
Twarde przedmioty, oprócz zapięcia pasami, można także zawinąć w coś miękkiego, a w przypadku nieszczelnych boksów całą zawartość bagażnika osłonić folią. Po dotarciu na miejsce należy jednak pamiętać o dość szybkim rozpakowaniu ładunku, aby nie zaczął „kisnąć".
Ile „pali" boks
Kiedy boks dachowy nie będzie potrzebny, należy go zdemontować, ponieważ powoduje on zwiększone zużycie paliwa. Już przy prędkości 100 km/h i wąskim boksie dachowym Volkswagen Golf zużywa o 1 l paliwa więcej niż bez bagażnika. Przy prędkości 130 km/h i szerokim boksie różnica wynosi już prawie 3 litry.
Cena nie gwarantuje jakości
W teście najlepiej wypadł Corvara 310 firmy Kamei. Dobrze oceniono także Montblanc Triton 450, a najtańszy w teście Jetbag Sprint 270 firmy ATU zajął trzecie miejsce, przed Thule Ocean 500. Z kolei Thule Atlantis 780, najdroższy boks w teście, potwierdza, że cena nie jest gwarancją jakości.
Przerażać może wynik „miejskiego" testu zderzeniowego przy prędkości zaledwie 30 km/h, zwłaszcza jeśli się jedzie przed samochodem z dachowym boksem czy bagażnikiem (w tym przypadku może być jeszcze gorzej). Ustawodawca europejski na razie nie wymusza na producentach wytwarzania bezpieczniejszego sprzętu, pozostaje nam więc tylko mądry wybór i zdrowy rozsądek.
- Robert I. Bielecki,
wykorzystano mat. ADAC
Fot. Kamei, ADAC
Boksy dachowe w teście
Podpis:
A szkoda, że nic i nikt nie wymusza na producentach wytwarzania bezpieczniejszego sprzętu.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Kilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...

Newsletter - zapisz się!

galeria
dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera







