Ekonomicznie, ale drogo
-
Testy
2006-09-07, Robert I. Bielecki
Fot. Robert I. Bielecki - Atrakcyjna stylistyka nadwozia, zwinność w mieście i praktyczne wnętrze to największe atuty nowego Yarisa. Czy warto kupować do niego wysokoprężny silnik, droższy od podstawowego o prawie 11 tys. zł?
Mimo upływu niespełna roku od wprowadzenia do sprzedaży, nowy Yaris wciąż zwraca na siebie uwagę i przyciąga spojrzenia pieszych i kierowców. Dzięki atrakcyjnej linii nadwozia, mały japończyk podoba się paniom i panom, zwłaszcza tym którzy na co dzień przemieszczają się głównie w aglomeracjach.
Duży maluch
W porównaniu z poprzednikiem nowy Yaris ma trochę większe wymiary zewnętrzne: długość 3,75 m (+11 cm), szerokość 1,7 m (+3,5 cm) i wysokość 1,53 (+3 cm). Umożliwiło to odczuwalne zwiększenie ilości miejsca we wnętrzu, przy zachowaniu zwrotności i „poręczności" samochodu w mieście. Bardzo praktyczne są liczne schowki, zwłaszcza zamykane, których aż sześć znalazło się w kokpicie. To ważna zaleta, zwłaszcza jeśli kierowcy muszą pozostawiać samochód bez opieki. Duży plastikowy kokpit nie każdemu się spodoba, podobnie jak cyfrowe „zegary" na środku. Trzeba się do nich przyzwyczaić, jeśli nie jeździło się poprzednią generacją małego japończyka albo francuskimi vanami.



Kierowca ma dobry przegląd sytuacji na drodze, a fotele są dość wygodne. W kabinie Yarisa panuje wrażenie stosunkowo dużego wnętrza, co jak na samochód o długości 3,75 m i krótszy od większości konkurentów, pozytywnie zaskakuje. W odróżnieniu od wielu dzisiejszych samochodów kierowca ma także dosyć miejsca na kolana, a to zasługa wąskiej konsoli środkowej. Dzielone tylne siedzenie daje się przesuwać, dzięki temu można regulować wielkość bagażnika – od 272 do 363 l, a w razie potrzeby, po złożeniu tylnej kanapy, zmieści się bagaż o objętości tysiąca litrów. Przydaje się też podwójna podłoga bagażnika, pod którą ukryć można płaskie przedmioty. Ładowność wynosi, zależnie od wersji wyposażenia, od 410 do 470 kg.
Twardo, ale pewnie
Yaris zapewnia udany kompromis komfortu jazdy i trzymania się drogi. Na drogach o równej nawierzchni podróżuje się wygodnie, a układ jezdny umożliwia szybką jazdę. Gorzej na drogach o gorszej i nierównej nawierzchni, tu ujawniają się niedoskonałości zawieszenia – wyraźnie odczuwamy przejeżdżane nierówności, ale trzeba przyznać, że auto cały czas pierwszorzędnie trzyma się drogi.



Układ jezdny zapewnia zaskakująco dobre prowadzenie, chociaż na początku miałem zupełnie inne wrażenia – auto wydawało się wyjeżdżać z zakrętu, za sprawą chyba zbyt wolno, w moim odczuciu, działającego układu kierowniczego. Rozwiązanie okazało się bardzo proste – wystarczy skręcać kierownicę nieco wcześniej niż zazwyczaj (np. w porównaniu z samochodami niemieckimi), dając autu chwilę na „ustawienie się". To przypadłość większej liczby małych pojazdów, negatywnie odczuwalna zwłaszcza po przesiadce z samochodów sportowych i limuzyn.



Samochód sprawuje się odczuwalnie gorzej, jeśli dopuścimy do zbyt niskiego ciśnienia w oponach – w czasie przejeżdżania zakrętów nie trzyma linii, czy zaczyna wręcz „pływać". Zwracam na to uwagę, ponieważ spotkałem się z takimi opiniami, a okazało się, że w oponach brakowało po 0,4 atmosfery.
- ... ciąg dalszy na następnej stronie
Ekonomicznie, ale drogo
Podpis:
Materiały wykończeniowe to niskogatunkowe plastiki, o stylu wewnątrz pojazdu nie ma nawet co wspominać, wygląda to tak jakby ktoś nie dokończył swojego pomysłu lub miał ich parę, nie umiał się na coś zdecydować więc je wymieszał a następnie zwrócił wewnątrz pojazdu (niedokończone lub nie praktyczne pseudoschowki, listwy boczne wewnętrzne zachodzą i przysłaniają częściowo szybę). Dla osób powyżej 170 cm wzrostu auto wręcz niebezpieczne z uwagi na zbyt małą możliwość regulacji zagłówka (w przypadku kolizji zwiększa się ryzyko urazu kręgosłupa szyjnego). Jeżeli natomiast chodzi o nadwozie to straszna lipa, pojazd nie posiada nawet z tyłu porządnych nadkoli co powoduje hałas wewnątrz oraz zbieranie się we wnękach wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń w tym błota i soli, a w praktyce za parę lat powstawanie korozji. Za to tłumik tylny oraz rura wydechowa wygląda jak z dużego fiata, lampy tylne są też kiepskiej jakości a styl przestarzały, w egzemplarzu którym jeżdżę po tygodniu odpadło trzecie światło stop (możliwe że było uszkodzone przy odbiorze z salonu. Jedyny pozytyw dla Toyoty za silnik 1,33 Dual VVT-i (99 KM), ale przy tym siniku zawieszenie już jest za słabe kiepsko trzyma się drogi. Ogólnie Toyoty Yaris stanowczo nie polecam a wręcz odradzam za około 50000 zł (tyle należy zapłacić za w miarę wypasiony model) można spokojnie kupić lepsze auto pod każdym względem.
1 rok temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!

galeria auta:








dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera










