Mały, ale wariat - Suzuki Swift
-
Testy
2011-03-25, Tekst: Michał Sztorc
Zdjęcia: Michał Sztorc - Swift dojrzał, wyprzystojniał, stał się bardziej komfortowy i nowoczesny. Posiada wszystkie cechy, które gwarantują mu kontynuowanie sukcesu poprzedniej generacji tego znakomitego, małego auta miejskiego.
To już piąta generacja zwinnego, miejskiego wojownika rodem Japonii. Poprzednia wersja, zaprezentowana w 2004 roku, znalazła prawie 2 mln zwolenników. To znakomity wynik. I pewnie właśnie dlatego, (całkiem) nowy Swift jest tak (całkiem) podobny do swojego poprzednika.
Zmiany w wyglądzie zewnętrznym nie zaszokują nawet największych ortodoksów. Rysy Swifta są teraz nieco bardziej zadziorne i dynamiczne. Ot, taki lifting - „ponaciągane” linie świateł, zderzaków i szyb bocznych. Swift niczym gwiazda estrady doczekał się zabiegów reperujących jego wcale nie brzydki image. Jest prawie taki sam, ale dostosowany do dzisiejszej estetyki. Samochód trochę „przytył”- jest o 90 mm dłuższy, szerszy o 5 mm i wyższy o 10 mm. Sam rozstaw osi powiększył się o 50 mm. Proporcje zostały nienaruszone, tak samo jak króciutkie zwisy z przodu i z tyłu. To niby ta sama stara bryła i opatrzona sylwetka, ale lekka interwencja designerskiego „skalpela” pozwoliła Swiftowi nadal, w miarę efektownie, uczestniczyć w motoryzacyjnym show biznesie.Odpowiedni specjaliści od wizerunku zatroszczyli się również o wnętrze naszej miejskiej gwiazdy. Co tu dużo mówić - jest po prostu bogatsze. Czerpie pełnymi garściami z pozycjonowanej wyżej, flagowej limuzyny Suzuki - Kizashi. Na pierwszy rzut oka jest całkiem atrakcyjne i pociągające, przy bliższym poznaniu nieznacznie traci. Srebrne listwy wykończenia ciągną się przez drzwi aż do deski rozdzielczej i rozcinają połacie ciemnego plastyku, a razem z obwódkami nawiewów nadają wnętrzu nowoczesnego charakteru. Podobnie jak ciemny panel radia i plastykowe akcenty na kierownicy. Owszem, gdzie nie dotknąć jest twardo, ale czuć dobrą jakość tworzywa i jego przyjemną w dotyku fakturę. Pokrętła klimatyzacji i radia nie sprawiają problemu w obsłudze, chociaż te drugie są raczej toporne. Wszystko jest na swoim miejscu. Poza jednym, istotnym, elementem - „patyczkiem” do sterowania, skromnym, komputerem pokładowym. Wystaje on z tablicy wskaźników, a przełączenie funkcji komputera wymaga wpychania ręki przez koło kierownicy. Cóż, widocznie takie rozwiązanie musiało gwarantować niebagatelne oszczędności, bo trudno znaleźć inny sensowny powód, tak oczywistego narażania się na krytykę bezlitosnych dziennikarzy motoryzacyjnych. Z drugiej strony, kobiety przecież sporadycznie korzystają z takich informacji jak średnie spalanie, a to przede wszystkim do nich adresowany jest ten samochód. Płeć piękna natomiast na pewno doceni i wykorzysta multum rozmaitych schowków. Jest gdzie upchać i iPoda i telefon i okulary a nawet większą butelkę w drzwiach.
Mimo, że w testowej wersji kierownica regulowana była tylko w jednej płaszczyźnie, bez trudu można znaleźć wygodną pozycję. Nie siedzimy nadmiernie wysoko, pomimo tego widoczność na wszystkie strony, tak potrzebna przy miejskich manewrach, jest znakomita. Fotele, pozornie identyczne jak te montowane w poprzedniej generacji, są wygodniejsze i bardziej obszerne. Dzięki zwiększonemu rozstawowi osi również pasażerowie z tyłu, podczas krótkiej podwózki, nie ucierpią nadmiernie. Za nimi znajduje się bagażnik powiększony o całe 10 l. Osiąga teraz, nadal niezbyt imponujące, 211 litrów pojemności, która po złożeniu dzielonej, tylnej kanapy powiększa się do 892 l.
Całkowitą nowością w Swifcie jest jego silnik. Nadal wolnossąca jednostka ma teraz pojemność 1242 cm3 (wcześniej 1328 cm3), ale też zyskała 2 KM i całe 2 Nm (w sumie 118 Nm). Jak widać Suzuki nie poddało się modzie na małą pojemność plus turbo. I może to dobrze, ponieważ to właśnie charakter wolnossącej jednostka definiuje Swifta i wyróżnia go spośród innych miejskich wozidełek. Aby wykrzesać całe 94 KM mocy, silnik trzeba kręcić do 6 tys. obrotów, a dynamiczne przyspieszenie wymaga częstego sięgania do drążka zmiany biegów. Ten pracuje wyśmienicie, ma krótki skok i działa precyzyjnie, więc szybkie i agresywne manewry w akompaniamencie (mało porywającego) ryku czterech cylindrów to niezła zabawa. 11 s do 100 km/h jest mało imponującym wynikiem, ale przecież w mieście nie przekraczamy 70 km/h. Prawda? Nawet przy ostrej jeździe spalanie w terenie zabudowanym nie przekroczy 7 litrów. Średnio można uzyskać nawet 5,6 l/100 km. Na trasie, przy trzycyfrowych wartościach prędkości Swift zadowoli się niecałymi 7 litrami na 100 km. Na długich trasach (tak, tu też testowaliśmy Swifta) doskwiera , słabo wygłuszony warkot silnika, którego nie można zagłuszyć nawet muzyką ze słabej jakości głośników.
Krótki rozstaw osi i niska waga to dobre zadatki na znakomite prowadzenie. Poruszanie się Swiftem po krętych drogach, poza miastem, potrafi dać sporo frajdy. Układ kierowniczy działa precyzyjnie, brak mu, co prawda (podobnie jak skrzyni), mięsistej charakterystyki, która angażowałaby kierowcę, ale nie tego się oczekuje po takim samochodzie. Nieznaczne przechyły dają poczucie pewności i zachęcają do igrania z fizyką. Owszem większe nierówności przenoszą się na osoby w samochodzie, ale to cena jaką trzeba zapłacić za świetne prowadzenie i przyczepność.
A jaką cenę trzeba zapłacić za Swifta 1.2 VVT z dwiema parami drzwi? Swift w podstawowej wersji wyposażenia Comfort kosztuje od 47 900 zł. Dużo? Raczej tak, ale tylko do chwili, gdy dokładniej przyjrzymy się wyposażeniu standardowemu. Jeszcze nie skończysz się dziwić, w jaki sposób do tak małego autka upchano siedem poduszek powietrznych, a już wyczytasz, że w kwestii bezpieczeństwa Swift oferuje dodatkowo systemy stabilizacji toru jazdy, kontroli trakcji oraz wspomaganie nagłego hamowania. A co z komfortem zapytacie. Otóż w podstawowym wyposażeniu znajdziemy klimatyzację, radio z CD, sterowanie radiem z kierownicy czy elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka. No cóż, jak widać Suzuki wcale nie chce konkurować z Francuzami czy Niemcami ceną. To auto dla nowoczesnych ludzi, idących z duchem czasu, dla których to komfort, wygoda i bezpieczeństwo, a nie oszczędności, są priorytetem nawet w małym miejskim aucie.
- Tekst: Michał Sztorc
Zdjęcia: Michał Sztorc
wybrane dane techniczne i oferty: Suzuki Swift
| silniki benzynowe | prędkość [km/h] | 0-100km/h [s] | cena |
|---|---|---|---|
| 1.2 VVT 94KM Comfort | 165 | 12,3 | 48 900 zł |
Mały, ale wariat - Suzuki Swift
9 komentarzy
9 dyskutujących
Podpis:
Zewnętrze rozmiary są często mylące. To tak jak widzimy jakieś auto na ulicy i się wypowiadamy.
Kolego wsiądź do Evo, także z tyłu, a potem tak samo do Swifta i wrócimy do rozmowy... Będziesz zaskoczony.
O wygodzie i ukształtowaniu foteli Swifta nie będę się nawet rozpisywał. Evo to w końcu tylko Punto, przy Swifcie to XX wiek...
1 rok temu napisz odpowiedź
Niestety Venga 1.4 w benzynie jeździ na podobnym poziomie co ten Swift 1.2. Przechyły w Vendze zniechęcają do szybkiej jazdy po zakrętach. A realne (testowane) zużycie paliwa już w ogóle. Bez porównania ze Swiftem. Oczywiście Venga jest obszerniejsza. Koszty zakupu i utrzymania też niestety dużo większe, począwszy od spalania, poprzez serwis, koszty opon i ubezpieczenia. W sumie Venga jest obszerniejsza, szybciej i tak nie pojedziesz... więc po co przepłacać, skoro najczęściej po mieście i tak wozi się powietrze?
1 rok temu napisz odpowiedź
Byłem obejrzeć, siedziałem i zauważam że chyba nowy udziałowiec Suzuki tj. Volkswagen (20 % akcji) coś pomagał w wykończeniu kabiny bo plastiki są wyraźnie lepsze niż w poprzedniku, deska też jakaś bardziej niemiecka
1 rok temu napisz odpowiedź
to nie tylko kwestia wielkości bo Suzi choć mniejsze od Polo jest wystarczające do miasta, ale patrząc po wynikach testów zderzeniowych Polo jest jednak bezpieczniejsze od Swifta
1 rok temu napisz odpowiedź
Jak pewnie zauważyłaś temat dotyczy aut znanych i cenionych marek a nie koreańskiej pseudomotoryzacji. Do tego skoro twierdzisz że Venga z silnkiem benzynowym to cukierek wiem napewno że nigdy nie jechałaś tym czymś ...
1 rok temu napisz odpowiedź
Za taką kasę to kupić można większą, wygodniejszą, bez porównania bardziej funkcjonalną KIA Venga. Z benzyniakiem jak cukierek. Co by nie pożyczać auta u bogatszego kolegi na kilkudniowy wyjazd z żoną i dzieckiem.......................
1 rok temu napisz odpowiedź
Jeżeli poszukujesz malutkiego samochodu to warto poczekać teraz wejdzie do wyboru UP czy to z VW, Seata czy Skody, jako następca Lupo bardziej by podchodził do Suzuki niż Polo ale w sumie tak czy tak Suzuki już należy do koncernu VW i jedno co im trzeba przyznać to to że po wejściu do koncernu całkiem nieźle znowu zaczynają się prezentować bo ostatnie lata to był zastój
1 rok temu napisz odpowiedź
Renault Clio ma 2575 mm rozstawu osi i co? Nic.
Konstruktorzy Suzuki postawili sobie takie założenia (krótki rozstaw osi, a w konsekwencji krótkie nadwozie) i taki pojazd zbudowali.
Gdym mieszkał w dużym mieście i po nim się głównie poruszał, był singlem, to właśnie takim autem byłbym zainteresowany.
1 rok temu napisz odpowiedź
Dalej jest za mały w swojej klasie, do Yarisa jeszcze podejdzie ale takie auta jak Punto Evo czy Polo są znacznie większe, Polo to praktycznie już nie tyle segment B tylko subkompakt, Polo ma rozstaw osi większy niż Golf IV
1 rok temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!



galeria auta:








dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera








