Mazda CX-7 - cukier na lukier
-
Testy
2011-02-25, Zachar Zawadzki - Mówiono mi w dzieciństwie, że nie słodzi się herbaty, do której podano ciastka - bo będzie za słodko. I tak się już nauczyłem na całe życie. Lecz dzisiaj, siadając do pisania tego artykułu, musiałem złamać tę regułę, bo ten samochód jest jak lukrowane ciastko: ładny, apetyczny i... bez bicia się przyznaje, że bardzo mi przypadł do gustu, a w następnych akapitach postaram się to opisać. Posłodzić lukier jednym słowem.
Paryski autosalon w 2006 roku. Na stoisku Mazdy fotoreporterzy cierpliwie wyczekują, aż w tle nie będzie gapiów, aby zrobić jak najlepsze zdjęcie, a obiektem ich zainteresowania jest nowy crossover Mazdy. Efekciarski wygląd auta przyciągał publiczność dynamiczną sylwetką, szeroko otwartymi i nieco skośnymi oczami i muskularnymi nadkolami, które z przodu przypominały formy sportowego RX-8. Moc drzemiącą w silniku przejętym z Mazdy 6 MPS podkreślały podwójne końcówki wydechu. Ponad 20-centymetrowy prześwit, elektronika pomagająca kierowcy utrzymać auto na właściwym torze i napęd na wszystkie koła, zapowiadały przewidywalne zachowanie auta na każdej nawierzchni. To był początek oswajania segmentu crossoverów przez auto natchnione filozofią Zoom-Zoom – Mazdę CX-7.
Wygląd auta miał jeszcze jedną ciekawą cechę – auto było „uniseksualne” i przekonywało do siebie zarówno mężczyzn jak i płeć piękną. To działało i w drugą stronę: CX-7 nie sposób było przypisać ani do typowo męskich, ani do damskich wozów, co dodatkowo przyczyniało się do jego popularyzacji… w USA. Właśnie tam, bo przecież w Europie większość SUVów wyjeżdża z salonów zatankowana olejem napędowym, a do CX-7 przewidziano na początek tylko jeden turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności 2,3 litra i mocy 260 KM. Brak silnika Diesla nie ułatwiał pracy handlowcom, ale Mazda naprawiła w końcu ten błąd, wprowadzając w 2009 roku do oferty spełniający normę Euro V turbodoładowany silnik wysokoprężny z układem common rail 2,2 MZR-CD o mocy 173 KM, filtrem cząstek stałych DPF i systemem selektywnej redukcji katalitycznej SCR z dodatkiem AdBlue. Jakby tego było mało, rok później Mazda poszła za ciosem i do salonów wjechała CX-7 po faceliftingu.
Miałem okazję ocenić efekt tych zmian, testując przez tydzień odnowioną Mazdę z silnikiem Diesla. Korekt jest sporo: od zmian zawieszenia po nową kierownicę. W pierwszej kolejności jednak w oczy się rzuca szeroki uśmiech grilla w przednim zderzaku. Ten znak rozpoznawczy ostatnich modeli Mazdy nie mógł ominąć i CX-7, a że przód auta ma słuszne gabaryty to i uśmiech wyszedł wielkoduszny – od reflektora do reflektora. Tendencja do powiększania grilla i logotypu marki nie ominęła i Mazdy, jednak proporcje i dobry gust zostały wzięte pod uwagę i auto wygląda jeszcze świeżej i atrakcyjniej, niż już bardzo sympatyczna poprzedniczka. Nie poskąpiono chromów nawet na światła przeciwmgielne, które znalazły się w pionowo uformowanych niszach. Tył auta zmienił się w mniejszym stopniu, tu wprawne oko dostrzeże jedynie pomniejsze zmiany w lampach i zderzaku. Całość wygląda… obłędnie. Nie przypadkowo się mówi, że Mazda to taka Alfa Romeo wśród „Japończyków” – stylu w tych autach nie brakuje (dziwnie zresztą nazwanego - Zoom-Zoom brzmi mi jak nazwa japońskiej kreskówki).
Po takim stylowym przywitaniu, wsiadając do środka, można by oczekiwać tsunami ładnie wyglądających gadżetów, jednak wnętrze jest podporządkowane funkcjonalności i mniej efekciarskie. Mówiąc obrazowo, bliżej mu do stonowanego gabinetu japońskiego biznesmena, niż do modnego sushi-baru. Bogatego biznesmena – dodajmy, bo na wykończeniu wnętrza nikt nie oszczędzał: skóra, chrom, przyjemne w dotyku plastiki i aluminiowe wykończenia, wszystko dobrze zaprojektowane i spasowane. Po zajęciu miejsca kierowcy, w oczy rzuca się nowa kierownica, która służy teraz do obsługi tempomatu, radia, łączności z telefonem, sterowaniem komputerem pokładowym i… na szczęście wciąż też do kierowania - do tego jest teraz regulowana w dwóch płaszczyznach. Uwagę zwracają także zupełnie czarne zegary, które rozbłyskują liczbami dopiero po włączeniu zapłonu oraz wskazówki prędkościomierza i obrotomierza ustawione (i tu też nawiąże do Alfy Romeo) pionowo w zerowej pozycji. Dbałość o detale widać nawet w bagażniku – obudowa zwijanej rolety jest wykończona plastikiem imitującym polerowane aluminium. Niewiele jest aut, w którym projektantom chciało by się zastanawiać nad ozdobieniem tej części bagażnika.
Testowe auto było wyposażone w system Keyless Entry pozwalający otwierać i zamykać drzwi i uruchamiać silnik, nie wyciągając kluczyka z kieszeni. Ze sterowaniem centralnym zamkiem jest kłopot – przycisk na klamce ma wielkość małego guzika w damskim telefonie komórkowym. Może ja mam za duże palce, ale nigdy nie byłem pewny czy operacja otwarcia lub zamknięcia przebiegła pomyślnie (a w rękawiczkach niemal na pewno przebiegła niepomyślnie). Z kolei uruchomienie silnika rozwiązano bardzo mądrze - nie modnym dziś przyciskiem „Start Engine”, tylko zwykłym pokrętłem w kolumnie kierownicy, „udającym” włożony kluczyk. Każdy, kto usiłował przyciskiem Start Engine obudzić elektronikę auta bez uruchamiania silnika wie, że wymaga to przyzwyczajenia. W CX-7 dzięki konserwatywnemu podejściu – problemu nie ma.
- ... ciąg dalszy na następnej stronie
wybrane dane techniczne i oferty: Mazda CX-7
| silniki benzynowe | prędkość [km/h] | 0-100km/h [s] | cena |
|---|---|---|---|
| 2.3 MZR DISI Turbo 260KM Sport | 211 | 8,2 | 158 900 zł |
| silniki Diesla | prędkość [km/h] | 0-100km/h [s] | cena |
|---|---|---|---|
| 2.2 MZR-CD 173KM Sport | 200 | 11,3 | 163 900 zł |
Mazda CX-7 - cukier na lukier
6 komentarzy
5 dyskutujących
Podpis:
I słusznie, że jeżdzi nim wybrana elita a nie chołota, która takiego auta nie może sobie kupić i później wypisuje z żalu takie dyrdymały.
1 rok temu napisz odpowiedź
Ni to klasa Tiguana, ni Touarega, takie niewiadomo co i do tego w skośnej stylistyce, w sam raz dla miłośników aut japońskich ale dla nikogo więcej.
1 rok temu napisz odpowiedź
Auto dosc ładnie sie prezentuje. Wmojej ocenie zbyt krowiaste w porównaniu z miejscem w środku. Poza tym wygląd nie przekłada sie na ekonomicznosc o czym świadcza opinie użytkowników. Spalanie ponad 15 litrów to czysta kpina przy mojej Kudze, która pali 8 litrów po mieście. Poza tym nie zgodzę się z opinią, że przycis do uruchamiania auta jest złym pomysłem. Duzo lepszym niż jakies pokrętło udające kluczyk. Przycisk w Kudzeto rewelacja. Wsiadając do innych aut odruchowo go szukam. Za to chwała fordowi. A odpala od kliknięcia. Pozdrawiam
1 rok temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!



galeria auta:





dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera






