Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa

SsangYong Korando - misja specjalna

Udostępnij
  • Testy

    2011-10-11, Tekst i zdjęcia: Zachar Zawadzki
  • W ostatnim dniu przed ciszą wyborczą ciężko było kupić szampon bez rozmowy z ekspedientką o polityce. Kiedy po ogłoszeniu wyników zacząłem pisać relację z jazdy testowej, cały Internet także pękał od polityki. Ciężko napisać cokolwiek apolitycznego, ale spróbuję...
  • Nie… obiecuję… tylko jeden akapit! Weźmy takiego Palikota. Ile to razy myślałem, że jest skończony, że nie podniesie się po kolejnych nieprzemyślanych słowach czy po spektaklach z akcesoriami erotycznymi. Aż wreszcie miarka się przebrała, wyrzucono go z partii rządzącej a on? Jak Feniks powstaje z popiołów i szokuje dziś wszystkich dziesięcioprocentowym słupkiem poparcia dla swojego Ruchu. Ale wiecie co? Gdyby nawet słupek poparcia dla Ruchu Palikota urósł w wyborczą niedzielę do 50% i choćby miał on zostać (o zgrozo..) nowym premierem, to i tak jeszcze przez dłuższy czas widząc Palikota, przypominałbym sobie o akceso… to znaczy o wibratorze.

    Ciężko zmienić wyrobioną opinię

    Tak to jest z ludźmi - jak ktoś sobie wyrobi już opinię o Tobie, to ciężko ją zmienić, choćbyś został i premierem Rzeczypospolitej.

    Z samochodami zresztą jest podobnie. Była sobie na naszym rynku kiedyś marka SsangYong. I design samochodów tej marki zdawał się mówić nam wszystkim: „Nie jesteśmy tacy sami jak inni i pokochajcie nas właśnie takimi!”. I sprzedawała takie niezbyt urodziwe modele, jak Actyon czy Rodius. Efekt? Wyrobiłem sobie opinię, że SsangYong (delikatnie mówiąc) nie trafia w moje gusta swoim designem. I ciężko ją będzie zmienić.

    Raczej nie byłem odosobniony w swojej opinii, bo SsangYong zniknął z naszego rynku w 2009 roku. A kiedy wrócił z nowym modelem, to miał on w swoim wyglądzie nowy komunikat: „Nie jestem gorszy od innych i nie musisz stawać na głowie, aby mnie pokochać!”. Podobno tylko krowy nie zmieniają poglądów, a więc chwyciłem za telefon i umówiłem się na test nowości z Dalekiego Wschodu.

    Agent z Korei

    I oto on. Nowy SsangYong Korando. Ubrany w modne białe szaty, pasujące do twarzy okulary i proporcjonalnie zbudowany. Agent, którego Koreańczycy przysłali z misją specjalną – zatrzeć wspomnienia po „tamtym” SsangYongu i przekonać klientów, że auta z logiem przypominającym skrzydła anioła (lub rogi diabła, jak kto woli) mogą być ładne. To oczywiście nie jest jedyne jego zadanie – ma też urzekać mocą, ergonomią, wyposażeniem i komfortem jazdy. Mission impossible? Mieliśmy tydzień na rozpracowanie tego agenta.

    Oglądając nowe Korando, widzimy, że zmieniono nie tylko przesłanie skierowane do klienta - zmieniono też ludzi odpowiedzialnych za projekt nadwozia. I rzeczywiście – za nowy projekt odpowiada słynny Giorgetto Giugiaro, który nadał nowemu dziecku SsangYonga wyraz twarzy młodego misia z wielkim nosem, który patrzy na świat szeroko otwartymi oczami i lekkim uśmiechem na ustach, podkreślonych oryginalnie umiejscowionymi i oprawionymi światłami przeciwmgielnymi. Auto wygląda proporcjonalnie, mimo kontrastu pomiędzy masywnym przodem, a ściętym tyłem prawie pozbawionym zderzaka i zakończonym światłami w kształcie przecinków. Podwójne rury wydechowe dopełniają dynamikę sylwetki i wnoszą modny sportowy akcent. Lecz właściciel będzie częściej oglądał auto od wewnątrz, a więc …

    zaglądamy do środka.

    A tam wita nas szalony głośny gong ostrzegający przed niezapiętymi pasami. Rany… ja jeszcze nie jadę! Ba, ja nawet nie zdążyłem odpalić silnika, a to auto już chce, abym założył kask? Nie za wcześnie? Może to koreański sposób na 5 gwiazdek w testach zderzeniowych?

    A więc po zajęciu miejsca w kabinie i zapięciu się, uwagę zwraca estetyka, prostota rozwiązań i brak przerostu formy nad treścią. Deska rozdzielcza jest bardzo prosta i czytelna - wszystko jest na swoim miejscu. No… prawie wszystko. Włączenie kierunkowskazów odbywa się „piętro wyżej” niż w innych samochodach, podobnie sterowanie wycieraczkami. Oba przełączniki sterczą pod kątem 45 stopni do góry z kolumny kierowniczej.

    Co ciekawe, przy moim 2-metrowym wzroście zajęcie prawidłowej pozycji prawie nie wymagało regulacji. Wnętrze jest na tyle obszerne, że miejsca nie brakuje ani nad głową, ani nad kolanami i to bez odsuwania wszystkiego „na maksa”. Skórzane fotele są dobrze wyprofilowane i wygodne i pozwoliły mi na pokonanie trasy Warszawa-Łódź-Kraków bez najmniejszych dolegliwości.

    Użyte we wnętrzu plastiki są niskobudżetowe, ale nie tandetne. Nic w aucie nie skrzypi ani nie trzeszczy - wszystkie elementy są dobrze spasowane.

    Producent pomyślał o rozrywce, a więc w aucie znalazł się odtwarzacz CD/MP3 z 6 głośnikami i możliwością odtwarzania muzyki przez Bluetooth, złącze USB lub przez gniazdo AUX-IN. Takie bogactwo skłoniło mnie do wyciągnięcia USB z testową muzyką i choć wynik nie zwalił mnie z nóg, to dla większości słuchaczy (w tym dla mnie) jest to w zupełności wystarczająca jakość odtwarzania. Trochę przeszkadza sposób przewijania utworów, możliwy w obu kierunkach tylko z kierownicy (pasażer może przewijać wyłącznie do przodu) oraz niewygodnie wyskalowana regulacja głośności. Volume 0 – cisza. Volume 1 – za głośno. A jakbym chciał tak tyci, tyci? Tego producent nie przewidział.

  • ... ciąg dalszy na następnej stronie
 
 
Ssangyong Korando

Bagażnik ma 486 litrów pojemności a pod podłogą znajdziesz liczne praktyczne schowki i miejsce na schowanie rolety

Ssangyong Korando

W tym ujęciu Korando nie pozostawia wątpliwości - jego bliskim krewnym jest Renault Koleos

wybrane dane techniczne i oferty wybrane dane techniczne i oferty: Ssangyong Korando

 
silniki benzynowe prędkość [km/h] 0-100km/h [s] cena
2.0i 150KM Crystal 163 b.d. 76 000 zł
silniki Diesla prędkość [km/h] 0-100km/h [s] cena
2.0 e-XDi200 175KM Crystal 195 10,0 86 800 zł
 
zobacz wiecej
 
 
 
Przeczytaj też o konkurencyjnych modelach:
 
 
 

Opony letnie w najlepszych cenach!

SsangYong Korando - misja specjalna

10 komentarzy

9 dyskutujących

Podpis:

Dodaj komentarz

~KoreanskaPerfekcja~KoreanskaPerfekcja

T, dzięki zarówno za te pochlebne, jak i krytyczne opinie dotyczące designu. Każda opinia jest dla nas istotna.
Co do Twoich wątpliwości finansowych oferujemy kredyt 50/50 z oprocentowaniem 0% oraz leasing. To bardzo korzystna oferta. Ze szczegółami możesz zapoznać się na www.ssangyong.pl.
Aktualnie w Polsce mamy sieć 20 autoryzowanych serwisów i dealerów, ich jakość i obsługa jest stale monitorowana i polepszana. Na chwilę obecną w Warszawie jest już 3 Dealerów.

12 dni temu napisz odpowiedź

~T~T

Przyznam się szczerze, że auto ma w sobie to "coś". Gdy pierwszy raz oglądałem go w salonie starałem się zachować "białą kartę" i nie myśleć o SY z czasów Deawoo. To tylko samochód, a SY to firma taka sama jak każda inna.
Design jest przyjemny dla oka: przód i profil samochodu super, ale jeżeli chodzi o tył to mam wrażenie, że ten samochód zaprojektowano w 24 h przy tym, że na tył już nikt nie miał pomysłu.
Wnętrze nowego Korando jest ok: dobrej jakości plastiki: wygodna pozycja za kierownicą i wszystko jest "pod ręka" - szału nie ma, a szkoda.
Imponujący jest dla mnie silnik o niezłych parametrach, jak na to auto.
Powala cena: ponad 80 tyś zł za Suva bez 4x4 - inni producenci już za takie pieniążki oferują 4x4, ale przy słabszym wyposażeniu.
Osobiści samochód może się podobać, ale dalekowschodnio brzmiąca nazwa, kiepskie finansowanie i brak fachowej obsługi w salonach ( zwłaszcza tym w Warszawie) nie wróżą dobrze tej marce w Polsce

2 miesiące temu napisz odpowiedź

~slawoj~slawoj

Jeździłem. Zatą ksę jest super. Cicho i dynamicznie - bez zbędnych fajerwerków np. panoramicznego dachu albo dwustrefowej klimie. Nie co z GPS chyba za dopłatą 5 tys.

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~Olek~Olek

SsangYong jest nawet ladny, ale technicznie do kitu, tak jak zreszta Kia czy Hyundai. Lepiej kupic Dacie Duster - znacznie tansza i lepsza.

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~kar0l~kar0l

Ta marka odniesie sukces, tak jak Kia i Hyundai.
Mówię wam.

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

lysy1233lysy1233

Do ~pozdro: Owszem. Jednak napisz szczerze, że wolisz wydać grube pieniądze na takie auto niż na model sprawdzonego producenta...

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~Pioto~Pioto

Trzeba dać szansę SssangYongowi czyli co? Kupić? Mnie tak czy siak nie stać, a używane w cenie 25 tys. za 10 letniego SY czy 27 tys. za Toyotę to ciekawe co wybierze tych 10 tys. potencjalnych kupujących.
Niemniej auto całkiem ładne.

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~pozdro~pozdro

lysy1233 Japonia nie jest wyjatkiem, tak samo ja inne miala swoj poczatek, problemy, sykcesy i porazki. Minelo duzo czasu i sie trzymaja, dopasowali swoj produkt do rynku europejskiego i maja sie dobrze.
Trzeba dac szanse Ssangyongowi. To auto pokazuje jak firma sie zmienia i ile pracy wykonali w porownaniu ze starymi modelami.

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

VolfodzioVolfodzio

Myślę, że gdyby był oferowany u nas jako Daewoo, sprzedawałby się lepiej, większość ludzi myśli że SY to taka Chińska podróbka mercedesa.
KIA i Hyundai to marki którym już prawie ufamy, a SsangYong, dziwna nazwa, zero historii i do tego te minione awantury z brakiem części przez kilka miesięcy.

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

lysy1233lysy1233

Może i autko godne uwagi... Może i ma dużo zalet... Może i jest dobrym autem... Ale ta marka nie ma żadnej renomy na naszym rynku. Wręcz jesteśmy otoczeni wyrobami z dalekiego wschodu i nie wiem jak inni, ale ja nie jestem przekonany do jakości tych wyrobów... Japonia jest tu wyjątkiem, ale zapracowała sobie na to.

7 miesięcy temu napisz odpowiedź