"Turasiem na żurek" - Volkswagen Touareg 3.0 TDI BlueMotion
-
Testy
2011-03-18, Piotr Migas - Ostatnie dni pokazują że zima wcale nie chce łatwo dać za wygraną. Na drogach zamiast śniegu znajdziemy to co po nim zostało, czyli dziury. Podobnie jak biały puch są one zaskoczeniem dla drogowców i (dosłownie) drogą przez mękę dla kierowców.
Skoro nie ma już śniegu, gdzie doskonale można sprawdzić wady i zalety Volkswagena Touarega drugiej generacji, warto wybrać się nim w dłuższą trasę, by stwierdzić ile prawdy jest w zachwalanym wszem i wobec trzylitrowym dieslu V6 w który wyposażono luksusowego niemieckiego SUV-a.
Doskonałą okazją do podróży jest ponoć najlepszy żurek jaki serwują na Mazurach. Wbrew pozorom ta zakwaszana zupa mączna ma wiele wspólnego z Touaregiem. Po pierwsze genealogia nazwy pochodzi z ojczyzny Volkswagena, a konkretnie od dawnego niemieckiego wyrazu „sur” (obecnie „Sauer”) co po polsku oznacza „kwaśny”.
Po drugie żur jest nie tylko specjalnością regionalną kuchni polskiej ale i słowackiej. Świetnie się składa bowiem nowy Touareg, podobnie zresztą jak jego pierwsza generacja zjeżdża z taśm fabryki Volkswagena mieszczącej się w Bratysławie.
Standardowo bak paliwa w Touaregu mieści 85 litrów oleju napędowego. Za dopłatą można jednak zamówić 100-litrowy zbiornik będący elementem pakietu terenowego. Wtedy zasięg zwiększa się z 860 do niemal 1000 kilometrów! Zatankowanym pod korek autem ruszam z Warszawy do Łodzi. Po 140 kilometrach jazdy wskazania komputera pokładowego są o dwa litry wyższe od średniej jaką obiecuje Volkswagen i wynoszą 9,4 l/100km. To i tak niewiele, jak na potężne auto z napędem na cztery koła, ważące ponad dwie tony.
Niemal pięciometrowy kolos doskonale spełni funkcję auta rodzinnego. W jego przepastnym wnętrzu przewidziano miejsce dla pięciu pasażerów. Obszerne przednie fotele z wszechstronną regulacją elektryczną i pamięcią położenia dla trzech pozycji, za dopłatą mogą być również podgrzewane i wentylowane. Z tyłu dzięki niskiemu umieszczeniu kanapy jest nie tylko dużo miejsca na nogi ale i nad głowami jadących. Tym wyższym może jednak przeszkadzać niewielka długość siedzisk w drugim rzędzie, zmuszająca do jazdy z nienaturalnie podkurczonymi nogami.
Z uwagi na niskie osadzenie przednich foteli ilość miejsca na stopy dla pasażerów tylnych siedzeń może okazać się niewystarczająca. Przy komplecie jadących bagażnik Touarega mieści 580 litrów i ma regularne kształty ułatwiające załadunek wielkogabarytowych przedmiotów. Po złożeniu oparć pojemność wzrasta do 1642 litrów, co w razie potrzeby pozwoli wykorzystać „Turasia” do przeprowadzki.
W wersjach z pneumatycznym zawieszeniem, wymagającym dopłaty niemal 16 tysięcy złotych, krawędź załadunku można dodatkowo obniżyć naciskając przycisk znajdujący się po prawej stronie burty bagażnika. Komfort jazdy jest na najwyższym poziomie. Przy dwóch osobach i ustawieniu zawieszenia w pozycji „komfort” nierówności zdają się nie dotyczyć jadących niemieckim SUV-em.
Kiedy nawierzchnia robi się naprawdę paskudna nawet pneumatyka i doskonałe wygłuszenie kabiny nie są jednak w stanie odizolować słyszalnych odgłosów pracy zawieszenia dochodzących z tylnej części. Nienajlepszym pomysłem na stan polskich traktów będą również 19-calowe koła, w które wyposażono testowany egzemplarz. Seryjnie montowane są „siedemnastki”, które jednak zupełnie znikają w czeluściach nadkoli, psując nieco efekt wizualny. Z kolei dla hedonistów w ofercie przewidziano nawet felgi o średnicy 20 cali.
Przy pełnym obciążeniu komfort jazdy nieco się pogarsza i szczególnie na koleinach nadwozie ma tendencje do wpadania w lekkie kołysanie. Tę przypadłość można zniwelować przesuwając selektor wyboru trybów zawieszenia w pozycję sport. Wtedy Touareg tłumi nierówności w zdecydowanie bardziej „sprężysty” sposób, kosztem minimalnego pogorszenia komfortu jazdy.
Pokonanie 280 kilometrów dzielących Łódź od Starych Jabłonek – uroczej miejscowości będącej celem mojej podróży, upływa szybko i bezstresowo dzięki wspaniałemu silnikowi o mocy 240 KM. Ta moc w zupełności wystarczy, by uczynić z Touarega skuteczną maszynę do wyprzedzania. Ośmiobiegowy automat w połączeniu z 550 Nm momentu obrotowego jaki osiąga silnik powoduje, że pod prawą stopą w zasadzie nigdy nie zabraknie nam „pary” i w każdej chwili auto gotowe jest do sprintu w pogoni za horyzontem. Przy „kickdownie” nieprawdopodobnie szybka skrzynia Touarega jest w stanie zrzucić nawet o cztery przełożenia w dół!
Choć w ofercie wysokoprężnych jednostek napędowych Touraega jest jeszcze potężne, 340-konne V8, osiągi słabszej wersji V6 zdają się być więcej niż wystarczające. Bo czy 7,8 sekundy potrzebne na rozpędzenia się do 100 km/h i prędkość maksymalna wynosząca 218 km/h daje powody do narzekań?
- ... ciąg dalszy na następnej stronie
wybrane dane techniczne i oferty: Volkswagen Touareg
| silniki benzynowe | prędkość [km/h] | 0-100km/h [s] | cena |
|---|---|---|---|
| 3.6 V6 FSI BlueMotion 280KM V6 | 228 | 7,8 | 216 090 zł |
| silniki Diesla | prędkość [km/h] | 0-100km/h [s] | cena |
|---|---|---|---|
| 3.0 V6 TDI BlueMotion 204KM V6 | 206 | 9,0 | 210 290 zł |
| 3.0 V6 TDI BlueMotion 240KM V6 | 218 | 7,8 | 216 490 zł |
| 4.2 V8 TDI 340KM V8 | 242 | 5,8 | 311 490 zł |
"Turasiem na żurek" - Volkswagen Touareg 3.0 TDI BlueMotion
8 komentarzy
8 dyskutujących
Podpis:
XC60 jest też o połowę mniejszy
Touareg w sensownej opcji oksztuje ok. 230 tys zł i jest pełnowymiarowym dużym i luksusowym SUVem. To dobra cena i pewnie dlatego Touareg się tak świetnie sprzedaje
1 rok temu napisz odpowiedź
Bardzo dobra cena, cóż to jest 213 tys zł za luksusowego dużego SUVa i do tego w wersji Bluemotion tak oszczędnego?
1 rok temu napisz odpowiedź
Yes! też tak uważam, nowy Cayenne jest już tak namalowany że aż kłuje w oczy, jest po prostu nieco festyniarski, a Touareg zrobił się mniej dresiarski a bardziej elegancki i na ulicy naprawdę miło się za takim autem obejrzeć, wnętrze też bardziej mi się podoba niż w Cayenne
1 rok temu napisz odpowiedź
Nie trzeba wydawać 300, 200 z hakiem też wystarczy na nieźle wyposażonego. Choć zawsze będą kusić dodatkowe bajery, a sporo ich i do tego całkiem przydatne.
Luksus kosztuje, nie da się ukryć. Co do Volvo - tutaj raczej odpowiednikiem byłoby XC90, a tu ceny podobne.
1 rok temu napisz odpowiedź
Ciekawie napisany tekst, też lubię żurek ale za "turasia" w życiu nie dałbym 300 stów! Dlatego wybrałem za połowę tej ceny Volvo XC60
1 rok temu napisz odpowiedź
Pewnie zależy od stylu jazdy. To jest pierwsza 8 biegowa skrzynia w SUVach. 7 i 8 bieg to w sumie są nadbiegi. Bodajże ok. 30% różnicy w prędkości obrotowej silnika pomiędzy 6, a 8 biegiem. Sporo. Jak odpowiednio operuje się biegami to można ekonomicznie jeździć. Dla oszczędnych jest jeszcze wersja Hybrid z niezłymi osiągami.
1 rok temu napisz odpowiedź
Jak na takiego kolosa to spalanie nie wyszło źle, ale myślę że można by było coś jeszcze zaoszczędzić, do tego tak jak napisał autor może to być auto terenowe, sportowe lub limuzyna do wyboru, a 8-mio stopniowa skrzynia tiptronic jest jedna z najszybszych przekładni
1 rok temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!



galeria auta:








dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera










