Wild thing
-
Testy
2010-11-23, Tekst: Michał Sztorc
Zdjęcia: Michał Korniejczuk - Zapomnij o precyzyjnym układzie kierowniczym. Wybij sobie z głowy komfort resorowania. Pozostań głuchym na wyciszenie kabiny i ślepym na jej estetykę. Witaj w świecie kilkutygodniowego zarostu, testosteronu, błota, kamieni. Witaj w świecie przygody. Witaj w świecie Wranglera. Tutaj wszystko jest "unlimited".
Ma gdzieś wszelkie motoryzacyjne konwenanse. Kpi sobie z tuneli aerodynamicznych a test łosia pojmuje jako konieczność rozjechania jednego. Pomimo, że kosztuje ponad 150 tys. zł nie ma nawet elektrycznie regulowanych lusterek czy automatycznej klimatyzacji. W mieście budzi respekt i powszechne zainteresowanie a w terenie zawstydza wszystkie SUV-y jakie nosiła matka ziemia. Oto przed Wami legenda, kultowy off-roader, spadkobierca po bohaterze II Wojny Światowej - Willysie. Samochód, dla którego poza asfaltową drogą, nie ma rzeczy niemożliwych. Jeep Wrangler.



Jeep jest tylko jeden
Sylwetka i sama konstrukcja Wranglera to kawał historii. Jego korzenie sięgają lat 40-tych ubiegłego stulecia. Gdy było jasne, że wojna jest nieunikniona, Armia Amerykańska ogłosiła przetarg na produkcję lekkiego, terenowego, pojazdu zwiadowczego, który zastąpiłby ich przestarzałe maszyny. W Europie wojna już szalała na dobre. Nie było wiele czasu. Wymagania zostały jasno sprecyzowane - samochód miał posiadać napęd na cztery koła, niewielkie rozmiary, składaną przednią szybę, minimum 115 Nm i ważyć niecałe 600 kg oraz pomieścić 3 osobową załogę. Na wykonanie projektu było 49 dni i kolejne 75 na produkcję 70 sztuk. Tylko trzy firmy stawiły czoła zadaniu: Ford, Willys i Bantam. Przetarg wygrał Bantam ze swoim prototypowym „Blitz Buggy” i tak 23 września 1940 roku w wojskowym centrum testowym zaprezentowano nowy projekt. Bantam jednak nie miał wystarczających mocy przerobowych aby wykonać zamówienie. Armia mając nóż na gardle nakazała Fordowi i Willysowi dokończenie swoich pojazdów na podstawia przekazanych schematów Bantama. Koniec, końców przymierze Forda i Willysa zaowocowało rozpoczęciem produkcji pierwszych pradziadków Jeepa Wranglera - Ford wypuścił swojego GP (potem GPW na licencji Willysa) a Willys pojazd o nazwie MA (później MB). Były to dwa bardzo podobne do siebie wojskowe jeepy, które zyskały wiele uznania na polu walki. Po wojnie zostały przekształcone w modele cywilne (Civilian Jeep) a pełne prawa do nazwy „jeep” przejął Willys, który dziś wcielony w szeregi Chryslera występuje pod marką Jeep.
Mały czołg
Ta przydługawa powtórka z historii ma unaocznić militarne i nasiąknięte wojenną historią geny dzisiejszego Wranglera. Po Willysie pozostała mu nawet składana przednia szyba. Znakiem rozpoznawczym Jeepa, niezmiennie od prawie 60 lat, jest osłona chłodnicy z siedmioma pionowymi wlotami (Ford posiadał ich dziewięć). Ale to tylko sympatyczne detale. Patrząc na kanciastą sylwetkę Jeepa, z wystającymi nadkolami, małymi drzwiami, kołem zapasowym na klapie bagażnika (już wiesz skąd to koło na klapie Twojej RAV4) ma się wrażenie obcowania z czymś niezwykłym, niepowtarzalnym i intrygującym.



Patrzysz na samochód, który 70 lat temu dał nieźle popalić Hitlerowi. Chociażby dlatego nie powinieneś się nabijać z topornych zderzaków, okrągłych reflektorów z przodu, doczepionych klockowatych świateł z tyłu czy z maski zamykanej na plastikowe zatrzaski. Nie przystoi wytykać mu wystających z nadwozia śrub i zawiasów, topornych klamek czy staroświeckiej sterczącej anteny. Tak ma być - przecież w czołgu nie będziesz krytykować designu lufy. W wyglądzie zewnętrznym niewiele się zmieniło przez te wszystkie lata i nawet dziś Wrangler wygląda imponująco.



Wersja „unlimited” czyli z dwiema parami drzwi, przez swoje prawie 4,7 m długości, robi jeszcze większe wrażenie niż „krótki” Wrangler. Spore rozmiary nadwozia podkreślają 17-calowe felgi aluminiowe (w teren lepsze będą metalowe) z oponami typu „all terrain”, 25 cm prześwitu i prawie 2 m wysokości. Nie ma osoby, na której ten klocek w kolorze zielonej perły nie wywarłaby wrażenia. W pewnym sensie to archetyp samochodu terenowego i jako taki nie powinien już podlegać ocenie.
- ... ciąg dalszy na następnej stronie
Wild thing
Podpis:
Od dziecka marzę o Wranglerze! Mam już 22 lata, jestem kobietką i mam gdzies, co piszą o Jeepie. Chociaż wiele osób mi odradza w przyszłości kupienie tego samochodu, ale jeszcze nikt nie przekonał mnie, aby go nie kupować. Jeśli jest nieekonomiczny, to wezmę nadgodziny, albo będę ekonomiczniej jeździć. Po prostu ten samochód mi się śni, gdy myślę o sobie za rok/dwa to właśnie siedzę w nim. Jejku, to niesamowite, ale mój Wrangler będzie miał ze mną super, odkryję w nim duszę, przyjaciela, wszystko, co najlepsze.
Będę mieć także w poważaniu większe "lepsze" modele, inne samochody za setki tysięcy, będzie to mój ukochany, prywatny wrangler... Oh, rozmarzyłam się.
A każdemu, kto ma takie marzenia jak ja życzę, aby je spełnił. Nawet jeśli się nie powiedzie, to niech spróbuje!
1 rok temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!

galeria auta:





dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera







