07.07.2008
Ruch lewostronny. Ograniczenia prędkości są przypisane do kategorii dróg i sygnalizowane znakami, które są powtarzane co skrzyżowanie (nie dotyczy niektórych miasteczek). Nie istnieje nic na wzór polskiego systemu, tzn. teren niezabudowany 90 km/h, dwujezdniowa 100 km/h itd., tutaj drogi dzielą się na autostrady (M), krajowe (N), regionalne (R) i lokalne (L). Tych ostatnich nie widziałem na żadnej mapie. Ograniczenia prędkości na drogach klasy M 120 km/h, N 100 km/h, R i L 80 km/h. Uwaga! Bardzo rzadko zdarza się, żeby ostry zakręt był poprzedzony jakimkolwiek ograniczeniem prędkości, czasem są znaki ostrzegawcze o niebezpiecznych zakrętach, sytuacja szczególnie częsta na drogach N drugiego rzędu (dozwolone dalej 100 km/h, jakość drogi przeważnie tragiczna) i drogach klasy R i L. Zamiast ograniczeń w trasie związanych z niebezpiecznymi zakrętami lub skrzyżowaniami są napisy "zwolnij" lub "natychmiast zmniejsz prędkość", głupie. Każde roboty drogowe są oznaczone około 7 znakami jeden po drugim, zwężenie jezdni, wjazd na plac budowy, sypki żwir, zmiana organizacji ruchu itd. Nowe drogi są bardzo dobrej jakości, stare - w opłakanym stanie i bardzo wąskie, nie mieszczą się na nich mijające się samochody jadące zwykle z dużą prędkością, brak jakiegokolwiek pobocza, tuż przy krawędzi jezdni rosną gęste i wysokie krzaki lub stoi mur. Do takiej drogi dodajmy jeszcze pieszych lub rowerzystów, których zauważamy będąc już na zakręcie, z naprzeciwka jedzie tir/autobus, pada deszcz, na drodze błoto z pola, nie muszę już chyba pisać co dalej. Na tych dobrych drogach krajowych jeździ się w miarę dobrze, irytują tylko irlandzcy kierowcy. Mają dziwne podejście do wyprzedzania. Np. dozwolone 100 km/h, droga dobra, nic z naprzeciwka, przerywana linia. Irlandczyk jedzie 70-80 km/h, dojeżdża do niego drugi, który jechał szybciej i nie wyprzedza go, ani myśli. Obaj zresztą jadą przy osi jezdni. Przeważnie nie zjeżdżają w celu ułatwienia wyprzedzania, z drugiej strony rzadko kiedy wyprzedzają jeśli im się nie zjedzie, więc ruch odbywa się w stadach, co dziwne w miarę płynnie. Kolejna niedołężność przejawia się w używaniu świateł, często po zmierzchu, we mgle lub w deszcz jeżdżą z włączonymi światłami pozycyjnymi, czy to w nocy, czy to w dzień włączone mają przeciwmgłowe przednie, tylne też jak już włączą w najdelikatniejszą mgłę, to nie wyłączają przez tydzień, niektórzy nie wyłączają drogowych wtedy kiedy powinni. Kierunkowskazy są albo w ogóle nie używane, albo włączane 3 skrzyżowania przed zamierzonym skrętem. Kierowcy z reguły uprzejmi dla innych kierowców i pieszych. Piesi przechodzą przez ulicę gdzie tylko chcą, nie patrząc na światła, zresztą Garda (irlandzka policja) przymyka na to oko, raz nawet kierowca samochodu Gardy czekając na zielone światło zatrąbił na mnie, żebym sobie przeszedł przez przejście na czerwonym zamiast czekać na zielone. W małych miastach parkowanie na zakazach jest na porządku dziennym, kierowcy uważają chyba, że włączenie świateł awaryjnych ich usprawiedliwia, przepisy nic o tym nie mówią, oczywiście strażnik miejski, jeśli to zobaczy, wystawia mandat. Wyprzedzanie Irlandczyków nie należy do przyjemności, a w szczególności jeśli jedzie się samochodem na polskich rejestracjach: lubią przyspieszyć jeśli wyprzedzasz na trzeciego, trąbią tylko dlatego że zostali wyprzedzeni wymachując przy tym rękami (całe rodziny razem z dziećmi jadącymi w samochodzie) na koniec wykonują telefon do Gardy i za jakieś 10 minut jesteśmy zatrzymani do rutynowej kontroli. Jeden kierowca zadzwonił donieść Gardzie, że jadę jak pijany po tym jak go kompletnie legalnie i najspokojniej w świecie wyprzedziłem. Inny uznał zakończenie wyprzedzania 70 m przed zakrętem za wyprzedzanie na zakręcie i też zadzwonił. Panuje powszechne przekonanie, że imigranci z Europy wschodziej nie potrafią jeździć i jeżdża niebezpiecznie (to wyprzedzanie, które wg niektórych miejscowych jest niedozwolone chyba), że powinni przechodzić kursy uświadamiające, że tutaj jeździ się po lewej stronie. Wszystko to napędzone zostało przez program radiowy Gerry Ryan Show, z czasem przycichło po tym jak Irlandczycy wjechali pod prąd na drogę dwujezdniową i po przejechaniu 400 m zderzyli się czołowo z nadjeżdżającym z naprzeciwka pojazdem. Były głosy, że jazda pod prąd jest ostatnio jakby modna, ale Irlandczycy dalej trąbią, mrugają światłami, wymachują rękami i ogólnie mówiąc dziczeją jeśli samochód na polskich blachach ich wyprzedzi, pomimo tego że jadą o 40 km/h wolniej niż przepisy i warunki pozwalają. Notoryczne korzystanie z pasów przeznaczonych dla pojazdów poruszających się szybciej w sytuacjach kiedy skrajny pas przy krawędzi jezdni jest zupełnie pusty. I oczywiście kierowcy z "L" na samochodzie. Nie chodzi tu o samochody nauki jazdy, oznaczenie to informuje, że samochodem jeździ osoba, która zdała egzamin teoretyczny, nie przeszła żadnego szkolenia praktycznego, ma obowiązek jeździć z osobą posiadającą odpowiednie prawo jazdy przez conajmniej 2 lata, często łamany. Co najlepsze, jeśli taka osoba oblała egzamin praktyczny, to w nagrodę dostawała możliwość jazdy bez drugiej osoby, całkowicie na własną rękę. Takich osób jest 60000 w kraju. Od lipca 2008 weszły nowe przepisy, które tym 600000 zabraniają jeździć bez osoby nadzorującej, która i tak nie ma żadnej kontroli nad kierowcą (brak dodatkowych pedałów czy lusterek). Ceny paliw w mojej miejscowości, na stacji Tesco to benzyna 95 €1.29 za litr, ON około €1.35 za litr (ON nie pamiętam dokładnie). LPG słyszałem że można zatankować gdzieniegdzie ale jeszcze nie widziałem na własne oczy, większość stacji nie jest otwarta całodobowo. Uwaga na myjnie automatyczne, ich szczotki to naprawdę grube i twarde bicze, szkoda samochodu. CB radio nie jest popularne wśród kierowców samochodów osobowych, za to kierowcy tirów używają go, większość tirów prowadzona jest przez Polaków. Kontrole prędkości przeprowadzane są przez Gardę albo z jadącego samochodu (mają też pojazdy nieoznakowane), albo na postoju z radaru ręcznego, fotoradaru, zdarzają się w niektórych miejscach fotoradary zainstalowane przy drogach, ale ja słyszałem o tylko jednym, na obwodnicy Dublina, autostradzie M50. Od czasu do czasu Garda organizuje tzw. "check point´y", czyli blokady drogowe. Zatrzymywany jest każdy przejeżdżający pojazd i sprawdzane są ubezpieczenie, przegląd i opłata podatku drogowego. Przebiega to szybko, bo na szybie każdy samochód ma naklejkę z kieszonką na odpowiednie krążki potwierdzające datę ważności każdego z tych elementów. Czasami sprawdzana jest tylko trzeźwość kierowców. Często pada deszcz, nad drogami unosi się mgła, wieją silne wiatry. Zdarza się, że drogi bywają zalane, przepisy dopuszczają użycie 4 różnych opon w jednym samochodzie (byle były tego samego typu i rozmiaru, np. 4 radialne 14 calowe profil 55 szerokość 155) co jest głupotą totalną w kraju o tak częstych i obfitych opadach deszczu. Jeżdżąc samochodem z kierownicą po lewej stronie dużo trudniej się wyprzedza, a na wąskich drogach trzeba dobrze wiedzieć jak szeroki ma się samochód. W miastach nie ma przejazdów przez osiedla, więc nie polecam próbować jechać na skróty przez osiedle, bo za kilkaset metrów może się okazać, że droga się kończy, jest wąska, przy krawężnikach stoją zaparkowane samochody i zostaje nam długie cofanie wąskim przesmykiem między autami. Oznaczenia w miastach i na starych drogach lub drogach niższego rzędu są przeważnie nie do zaakceptowania. Niespodzianki typu urwany szlak, bo nie było drogowskazu, który nakazywałby skręcić zdarzają się bardzo często. W Dublinie brakuje oznaczeń, jeśli są to w miejscach, gdzie ich nie widać, np. zasłonięte gałęziami drzew albo za skrzyżowaniem, kiedy już od 500 metrów jechało się złym pasem do skrzyżowania, później trzeba się się nieźle nakombinować, żeby jednokierunkowymi wrócić w to samo miejsce i tym razem dobrze pojechać. Litery na drogowskazach są małe, do tego nazwy miejscowości są pisane w języku angielskim i irlandzkim, co dodatkowo odwraca uwagę, na starych drogach krajowych niższego rzędu na jednym słupie jest 15 strzałek każda w inną stronę, na każdej po 2 napisy, prędkość 100 km/h, nic nie da się wyczytać. Trochę tego napisałem, myślę że w miarę wyczerpująco.