Karta użytkownika Ozzy76
Ozzy76
WM
- 14 lat za kółkiem
- Sulejówek
zarejestrowany od 2 lat, 4 miesięcy i 7 dni
968 razy odwiedzono tę stronę
wszystkich ocen 1
Poprzednio jeździł: Chrysler Voyager II
Motoblog (0)
Brak wpisów
Statystyki aktywności
| Data rejestracji | 19.01.2010 |
| Liczba wystawionych komentarzy | 0 |
| Liczba wystawionych ocen | 1 |
| Liczba wpisów w Dziennikach pokładowych | 0 |
| Średnia ocena wszystkich zdjęć użytkownika | 5,31 |
| Średnia ocen wystawianych przez użytkownika | 5,00 |
| Liczba nieprzeczytanych wiadomości prywatnych | 0 |
| Czas spędzony na autoWcentrum | 2,9 h |
Moje byłe auto
Chrysler Voyager
68,64| 14 | komentarzy |
| 7 | zdjęć w galerii |
Opis auta: Auto miałem do 08.04.2009r. i godziny ok. 23:15, kiedy to podczas drobnego "zdarzenia drogowego" spłonęło. Mianowicie zerwał/rozczepił się (teraz już nie sposób ustalić) przewód z płynem hamulcowym, który się zapalił... po 15 minutach było już niemal doszczętnie spalone. A wszystko przez to, że chciałem uratować zająca, który siedział na drodze i gdy byłem tuż przy nim, to kicnął mi pod auto...
Auto było pomalowane w harley'owskie kolory. Tapicerka skórzana była również specjalnie dopasowana do koloru lakieru, albo odwrotnie jak ktoś woli ;-)
Obszyte były wszystkie wykończenia a nawet 120-to litrowy zbiornik na gaz... Oryginalny, jak przypuszczam, silnik (również 3,3) wyzionął ducha i został zastąpiony wyremontowanym silnikiem od "jajka" z 1996r. czyli kolejnej generacji Voyager'a. Operacja wraz z zakupem wspomnianego silnika została przeprowadzona w "Garażu Szymona", z którego jestem zadowolony mimo pewnej pomyłki podczas drugiej wizyty.
Nie wiem jak w innych Voyager'ach w tym wieku, ale w moim mankamentem były trzeszczące plastiki i pourywane spinki - prawdopodobnie przez nieostrożnego lakiernika i pewnie też tapicera. W "Garażu Szymona" nawet ten mankament mi prawie całkiem usunęli.
Skrzynia biegów też została zrobiona tzn. wymienione zostały bebechy - okazało się, że niepotrzebnie, ponieważ po wymianie problem nie zniknął a usterka tkwiła w wiązce od sterowania skrzyni, do której wpięli się gaziarze. Bebechy skrzyni zostały wymienione (auto nie było wtedy jeszcze moje, podobnie też nie było moje w czasie, gdy wymieniany był silnik) niepotrzebnie przez pewien duży warsztat w Radzyminie, którego właściciel okazać się miał nieuczciwym, dlatego zalecam omijać go szerokim łukiem. Kolega (poprzedni właściciel) zapłacił za ww. ok. 4000zł a później za prawdziwego winowajcę tj. wiązkę 250zł.
Kolejnym mankamentem była u mnie blacha i wypróchniała jedna z podłużnic, która została niefachowo zrobiona po strzale w przeszłości.
Auto podczas wyprawy nad morze, kiedy to było maksymalnie załadowane, spaliło średnio 12,6 l gazu, natomiast przy przytartej pompie wspomagania w mieście zimą zrobiło średnio 19,1 l (ze sprawną pompą było to średnio ok. 14,5 do 15,5 l w mieście).
Samochód ten jest bardzo przyjemny i przyjazny w środku... przytulny. Zainwestowałem w niego dużo więcej niż był rynkowo wart m.in. wymieniłem instalację gazową drugiej generacji na sekwencyjną tj IV generacji. Ale samochód niestety odszedł...:-(
P.S.
...ale z hukiem ;-)

