Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa

Dyskretny luksus po koreańsku

Udostępnij
  • Testy

    2007-06-01, Mirosław Ganiec
    Fot. Mirosław Ganiec
  • Zewnętrzna forma Magentisa to przykład klasycznej, proporcjonalnie zbudowanej limuzyny. Poza odczuwalną wielkością, stylistycznie nie wyróżnia się on niczym szczególnym - i wbrew pozorom, to spora zaleta tego modelu. W ten sposób staje się on bowiem ciekawą opcją dla kogoś, kto chce jeździć wygodnie, wręcz luksusowo, a przy tym nie obnosić się swoją pozycją i nie rzucać zbytnio w oczy kosztowną marką. Dwulitrowy diesel pod maską zapewnia przy tym dobre osiągi i ekonomiczną eksploatację.
  • Przy ponad 4,7 m długości i 1,8 m szerokości klasyczne, trójbryłowe nadwozie Kia Magentis w ciemnym, metalicznym malowaniu prezentuje się elegancko, ale i spokojnie. Może tylko przednie reflektory przywodzące na myśl skojarzenie z nowszymi generacjami Subaru Impreza niezbyt licują ze stonowanym, reprezentacyjnym charakterem auta – w bliźniaczym modelu Hyundai Sonata ten element rozwiązano bardziej elegancko.

    Kia Magentis Dyskretny luksus po koreańskuKia Magentis Dyskretny luksus po koreańskuKia Magentis Dyskretny luksus po koreańsku
    Kia Magentis Dyskretny luksus po koreańskuKia Magentis Dyskretny luksus po koreańskuKia Magentis Dyskretny luksus po koreańsku

    Również we wnętrzu nie napotkamy żadnych ekstrawaganckich czy przykuwających wzrok rozwiązań. Wszystko jest stonowane, a przy tym ergonomicznie rozmieszczone i łatwe w obsłudze. Niewątpliwą zaletą Kia Magentis staje się jednak bogate wyposażenie seryjne, już od najtańszej wersji Silver. My mieliśmy okazję zapoznać się z wersją Platinium, czyli najbogatszą, a przy tym wcale niewygórowaną cenowo opcją wyposażenia. Wykończone skórą fotele (przednie z podgrzewaniem) zapewniają wygodną jazdę zarówno kierowcy, jak i pasażerom na tylnym siedzeniu – miejsca tam bowiem nie brakuje, choć ukształtowanie boków kanapy wyraźnie wskazuje na czteromiejscowy charakter pojazdu. Przy trzech osobach z tyłu „zewnętrzni" pasażerowie mieliby problem z zajęciem wygodnej pozycji, ze względu na znacznie wygiętą część zewnętrzną (efekt cofnięcia kanapy względem drzwi). Gdy z tyłu podróżują dwie osoby, komfort jest odpowiedni, a owe zagięcie oparcia sprawia, że czuje się on jak na wygodnej kanapie w salonie. Wnętrze wyposażono też w kilka przydatnych rozwiązań, jak podłokietnik środkowy z dwoma schowkami, zamykane schowki w konsoli środkowej, czy haczyk na torbę po stronie pasażera. Niespełna 500 litrowy bagażnik to w tym segmencie niezbyt wygórowany wynik.

    Kia Magentis Dyskretny luksus po koreańskuKia Magentis Dyskretny luksus po koreańskuKia Magentis Dyskretny luksus po koreańsku

    Całkiem dobrze wyciszone wnętrze wyposażono w radioodtwarzacz Clarion z CD oraz DVD z ekranem w konsoli środkowej – co ciekawe, takie wyposażenie otrzymujemy w standardzie już w najtańszej wersji, choć w klasie, do której pretenduje Magentis można by również oczekiwać umieszczonego w kierownicy sterowania tymże zestawem. Standardem jest też komputer pokładowy, automatyczny włącznik świateł oraz klimatyzacja – w wersji Silver manualna, w pozostałych automatyczna, ale jednostrefowa. Przy naprawdę niezłej klasie materiałów wykończeniowych i ciekawym wyposażeniu standardowym, do niewątpliwych braków zaliczyć należy również nieobecność tempomatu.

    Kia Magentis Dyskretny luksus po koreańskuKia Magentis Dyskretny luksus po koreańskuKia Magentis Dyskretny luksus po koreańsku

    Pod maską testowego Magentisa pracował 2 litrowy silnik CRDI, współpracujący z 6 biegową przekładnią ręczną (w opcji również 4 biegowy automat). Jednostka o mocy 140 KM i maksymalnym momencie 305 Nm pozwala na wygodną jazdę z rozsądną dynamiką zarówno w ruchu miejskim, jak i na trasie. Oczywiście silnik nie zapewnia sportowych osiągów, ale mijałoby się to z charakterem auta (choć na niektórych rynkach Magentis oferowany jest także z mocniejszą jednostką napędową – 2,7 litrowym silnikiem V6 o mocy 188 KM). Magentis z pewnością nie należy do limuzyn o tzw. „sportowym zacięciu", co szczególnie obrazuje układem kierowania i zawieszenia. Zestrojone jest ono wyraźnie w kierunku komfortu i płynnej, spokojnej jazdy a nie uzyskiwania sportowych osiągów i wyścigowego pokonywania zakrętów. Użytkownicy spokojnie przemierzający nawet dalekie trasy docenią natomiast komfort jazdy. Zawieszenie pracuje cicho i dobrze tłumi nierówności. Przy normalnej jeździe komfortowe zestrojenie nie powoduje zbytniego kołysania czy niestabilności podczas jazdy w zakrętach – oczywiście pod warunkiem, że nie będziemy ich pokonywali z dużą prędkością. Godne uwagi jest wyciszenie wnętrza. Stłumiony dźwięk wysokoprężnej jednostki napędowej dociera do uszu praktycznie tylko podczas dynamicznego rozpędzania. 62-litrowy zbiornik paliwa pozwala na dość rzadkie zaglądanie na stację paliwową. Kia Magentis ze wspomnianym silnikiem 2.0 CRDI zadowala się średnio 6,5 litrami oleju napędowego na 100 km. W ruchu miejskim bez większych wysiłków osiągnąć można spalanie poniżej 8 litrów.

    Kia Magentis Dyskretny luksus po koreańskuKia Magentis Dyskretny luksus po koreańskuKia Magentis Dyskretny luksus po koreańsku

    Ile zapłacimy za koreańską koncepcję dyskretnego luksusu? Najtańsza wersja Silver, dostępna tylko z silnikiem 2.0 CRDI i ręczną skrzynią biegów to wydatek 81 700 zł. W standardzie wyposażenia znajdziemy m.in. komplet poduszek powietrznych (2 przednie, 2 boczne, kurtyny), dwupłaszczyznową regulację skórzanej kierownicy, centralny zamek z alarmem i immobiliserem, pełną elektrykę szyb i lusterek. Z ważniejszych elementów wyposażenia brakuje przede wszystkim ESP i układu kontroli trakcji TCS, które stają się standardem w wersji Gold – droższej o 10,5 tys. zł. Decydując się na tę opcję otrzymujemy również aluminiowe, 17 calowe felgi i bogatsze wyposażenie wnętrza – miejsce manualnej klimatyzacji zajmuje układ automatyczny, a materiałową tapicerkę zajmuje zamsz. Fotel kierowcy zyskuje elektryczną regulację we wszystkich płaszczyznach oraz podgrzewanie (także fotel pasażera). Samochód w konfiguracji Gold można również wyposażyć w benzynowy silnik 2.0, wówczas za Magentisa trzeba będzie zapłacić 85 700 zł. Najdroższa wersja Platinium (dopłata 3 tys. zł) to w zasadzie dopłata za skórzaną tapicerkę, a także możliwość wyposażenia samochodu w automatyczną skrzynię, wymagającą kolejnych 5 tys. zł. Tym samym za najdroższą opcję przyjdzie zapłacić 100 tys. zł, za które otrzymujemy bogato wyposażony, choć urządzenia takie jak tempomat czy automatyczne czujniki deszczu, podobnie jak i metalizowany lakier wciąż wymagają dopłaty. W ten sposób za cenę 2-3 letniej limuzyny zachodnioeuropejskiej otrzymujemy fabrycznie nowy pojazd z 3-letnią gwarancją i sporą dawką luksusu.

  • Mirosław Ganiec
    Fot. Mirosław Ganiec
 
 

galeria galeria auta: Kia Sedan, 2.0 CRDi

 
 
 
Pisaliśmy również o Kia Magentis:
 
 
 
 

Opony letnie w najlepszych cenach!

Dyskretny luksus po koreańsku

Podpis:

Dodaj komentarz