Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa

Ford S-Max - Międzymiastowy

Udostępnij
  • Testy

    2010-12-22, Zachar Zawadzki
  • Wcześniej czy później każdy młody i gniewny kierowca studzi swą gorącą głowę, nabiera dystansu do wszystkiego, zakłada rodzinę, dorabia się dzieci, codziennych problemów i zaczyna się trzymać bliżej prawego pasa drogi i życia. Dla takich "tatusiów" wymyślono wielkie jednobryłowe vany formatu Galaxy, Espace, czy Sharan. A co z "tatusiami" z wciąż gorącą głową, która myśli, że nadal ma 20 lat?
  • Dla nich Ford przygotował bardzo specjalne auto. Pojemne, a nawet 7-osobowe – jednak o dynamicznej bryle nadwozia. Funkcjonalne – jednak ze smaczkami stylistycznymi, które odwracają uwagę od schowków i uchwytów. Ciężkie – lecz z mocnym silnikiem, który pozwala na odrobinę szaleństwa. Komfortowe – lecz z możliwością utwardzenia zawieszenia. Taki jest S-Max, model pozycjonowany gdzieś pomiędzy C-Maxem a Galaxy, choć rozmiarowo zdecydowanie bliżej tego ostatniego a technologicznie dzielący sporo z Mondeo IV generacji. Branża doceniła ten pomysł już rok po debiucie, dając temu modelowi tytuł Auta Roku 2007, ale Ford nie spoczął na laurach i od tego roku proponuje nam zmodernizowaną wersję swojego sportowego krążownika.

    Po metamorfozie przedni zderzak jest niższy, szerszy i ozdobiony światłami LED a grill ma nowe obłe kształty i jest otoczony chromowaną ramką. Tył auta zmienił się jeszcze bardziej: w lampach znalazło się miejsce na atrakcyjny LEDowy wzór, a sama lampa powiększyła się do monstrualnych rozmiarów zachodząc na boki auta w takim stopniu, że więcej jej jest z boku niż z tyłu auta. Kto modnemu zabroni? Warto wspomnieć, że w tym samym czasie został odświeżony również model Galaxy, którego tylne lampy przy tym prawie się nie zmieniły. Nic dziwnego – „tatusiowie” na prawym pasie nie potrzebują ekstrawagancji. Ci na lewym - owszem.

    Kilka innych zmian, takich jak większy spojler czy nowy zderzak dodają autu dynamiki, wpisując się idealnie w termin „kinetic design”, czyli zasady stylistyczne wymyślone przez Forda w 2006 roku i seryjnie zastosowane po raz pierwszy właśnie w modelu S-Max (gwoli ścisłości, wcześniej był koncepcyjny Ford Iosis). Dzięki opadającej linii dachu auto jest nasączone sportowym charakterem i nie wygląda jak „dostawczak”. Dodatkowego uroku dodają mu stylistyczne smaczki, takie jak przejęte z pierwowzoru otwory za przednimi nadkolami, mające przypominać skrzela rekina czy wyraźnie zarysowane nadkola, dodające sylwetce ostrości i muskularności.

    Wnętrze auta także zmieniło się na plus. Katalog obiecuje nowe kolory, materiały, bardziej miękkie plastiki oraz lepsze audio i rzeczywiście - pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne, plastiki są miękkie i przyjemne w dotyku, a wykończenia w stylu polerowanego aluminium obficie dekorują wnętrze, nadając mu nowoczesnego połysku. Interesującym elementem stylistycznym jest dźwignia hamulca ręcznego, wykonana w stylu znanym czy to z samolotów czy z motorówek… w każdym razie nie z pojazdów lądowych – na szczęście w praktyce jej obsługa niczym się nie różniła od klasycznych dźwigni. Kierowcę i pasażerów urzekną takie praktyczne dodatki jak bezkluczykowe uruchamianie silnika, dotykowa nawigacja, elektrycznie regulowane klimatyzowane fotele z przodu, ostrzeganie przed innym pojazdem w martwym polu czy doświetlanie zakrętów. O komfort i przyjemność jazdy dbają ogromny szklany dach, LEDowe podświetlenie w podsufitce a także lotnicze stoliki w oparciach przednich foteli. Pozostając przy fotelach – S-Max byłby bardziej „S”, gdybym siedział w nim odrobinę niżej ale fotele nie przewidują chyba, że wgramoli się na nie 2-metrowy kierowca.

    Czy ma sens szersze opisywanie wrażenia przestrzeni w aucie, którego pojemność bryły wynosi pięć metrów sześciennych? Powiem tylko, że w środku jest dużo miejsca. W każdą stronę. Z tyłu przy mocno odchylonych i odsuniętych przednich fotelach miejsca było jeszcze tyle, abym sam za sobą usiadł. Nie – rozsiadł się wygodnie. I o to nam, głowom rodziny, chodzi - prawda? Aby nie narzekały dzieci ani teściowa a 3 foteliki dało się ustawić obok siebie. Najwyższa nota za przestrzeń, ale także za sposób jej organizacji. Wszystkie fotele są osobne, a więc osobno się regulują, a duże drzwi prowadzące na tylną kanapę otwierają się szeroko, ułatwiając wsiadanie i wysiadanie.

    Jest jednak jedna sezonowa wada dużej przestrzeni wewnątrz pojazdu: ogrzanie go z niewielkiego nawet mrozu do przyjemnej dodatniej temperatury zajmuje wieczność. W mieście oznacza to, że kierowca całą zimę będzie jeździł w rękawiczkach i czapce i to mimo dodatkowych nawiewów w słupkach B, skierowanych na pasażerów tylnej kanapy. Kierowcę i pasażera z przodu trochę ratują ogrzewane fotele, jednak dzieci z tyłu nie miały ogrzewanych fotelików, a więc musiały znosić podróż jak w igloo na kółkach.

    Dzięki dużej powierzchni przeszklenia widoczność jest na dobrym poziomie. Proces parkowania wspomagają oczywiście czujniki, zainstalowane zarówno z przodu jak i z tyłu pojazdu, jednak kilka spraw do załatwienia w centrum Krakowa szybko ochłodziło moje optymistyczne nastawienie do uniwersalności tego krążownika. Auto stara się być tak zwrotne jak to możliwe, jednak wymiary nadwozia robią swoje, a duży rozstaw osi daje wynik niemal 12 metrów średnicy zawracania między krawężnikami. Manewrowanie w ciasnych uliczkach jest karkołomne, a znalezienie miejsca do parkowania jest o wiele trudniejsze niż w przypadku choćby kompaktów. Jest jeszcze jeden czynnik, dla którego miasto i S-Max nie do końca się lubią. To niemal 1,7 tony masy własnej, którą na każdych światłach trzeba wyhamować a później ponownie rozpędzić. Jadąc bardzo spokojnie, udało mi się osiągnąć wynik rzędu 8 litrów, jednak zwiększenie dynamiki jazdy sprawia, że spalanie ląduje w okolicach 10 litrów/100km.

    Zmiany w S-Maxie objęły również niemal całą gamę jego silników. Auto stało się bardziej dynamiczne nie tylko w obiektywie, ale także i podczas jazdy. Zniknęły słabsze jednostki wysokoprężne o pojemności 1,8 litra, a 2-litrowy silnik TDCi do poprzednich odmian 115- oraz 140 konnych otrzymał dodatkowo wzmocnioną wersję 163-konną z momentem obrotowym o wartości 340Nm. Wersja 2.2 TDCi także została wzmocniona do 200 koni mechanicznych i 420 Nm. Dla miłośników benzyny pojawiła się „zielona” jednostka 1,6 EcoBoost o mocy 160 koni. Pozostałe silniki mają pojemność 2-litrów i moc od 145 do nawet 240 KM w wersji turbodoładowanej.

    Prawie wszystkie silniki seryjnie idą w parze z 6-biegową skrzynią mechaniczną, a dla zwolenników automatów Ford oferuje swoją firmową, 6-biegową, 2-sprzegłową skrzynię PowerShift. Można ją dokupić do dwóch mocniejszych 2 litrowych benzyn oraz diesli i jeśli nie jesteś ortodoksyjnym miłośnikiem przekładni manualnych, to wybierz się na jazdę testową autem z tą skrzynią biegów –nie zawiedzie Cię - jest szybka, a przy tym zmienia biegi łagodnie i bez szarpania. Nie potrzebuje też wieczności, aby zredukować parę biegów w dół. Jednym słowem, Ford dołącza do klubu producentów – posiadaczy dobrej 2-sprzęgłowej skrzyni biegów w swojej ofercie.

    Auto testowe było wyposażone w taką właśnie przekładnię PowerShift, połączoną z silnikiem Diesla o mocy 163 koni. Pierwsze pozytywne wrażenie po wciśnięciu przycisku POWER, uruchamiającego silnik, to bardzo dobre jego wyciszenie. Przy spokojnej jeździe auto nie zdradza jednostki wysokoprężnej ani odgłosami ani wibracjami - dopiero zdecydowane wciśnięcie pedału gazu pozwala rozpoznać charakterystyczne odgłosy diesla pod maską. Dzięki sporemu momentowi obrotowemu silnik bez większego problemu radzi sobie z vanem, zapewniając przyśpieszenie do 100 kmh w czasie 10,2 sekundy. Nie jest to wynik godny sportowca, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia z potężnym vanem. Moc 163 koni jest wystarczająca do sprawnych przyśpieszeń bez zbędnych redukcji i to przy każdej dozwolonej prędkości. Nie należy jednak oczekiwać sportowych wrażeń po wdepnięciu gazu w podłogę, ponieważ zwiększa to głównie poziom hałasu, nie przekładając się na bardziej zdecydowane przyśpieszenie. Winna jest ponownie spora masa pojazdu, która stawia opór przy rozpędzaniu, w zamian oferując przynajmniej możliwość przejechania z rozpędu pary przecznic bez dotykania gazu. Jeśli więc nastawiasz się, że S-Max to przede wszystkim Sport, to możesz odnieść wrażenie, że połączenie tego silnika z S-Maxem jest jak niskoprocentowe whisky… Da się „wstawić”, jednak to potrwa. Na szczęście zarówno wśród diesli jak i benzyn są pozycje, które dostarczą Max-ymalnie S-portowych wrażeń, musisz tylko się zdecydować na czym Ci bardziej zależy. Ten silnik najlepiej się czuje przy przyśpieszeniach nie wymagających redukcji, co w połączeniu z dużą masą i rozstawem osi idealnie sprawdza się na długich trasach, gdzie to auto dostarczy kierowcy najwięcej przyjemności i komfortu.

    Auto chętnie podąża za wskazaniami kierownicy a fenomenalne zawieszenie ucieszy każdego kierowcę, niezależnie od tego czy woli komfortowe czy twarde ustawienia. Dzięki systemowi IVDC, który pozwala kierowcy na sterowanie ustawieniami amortyzatorów, auto może w kilka sekund przeistoczyć się z luksusowej komfortowej kanapy, zdolnej do niemal całkowitego połykania spowalniaczy, w twardy wóz sportowy, informujący kierowcy o każdym pęknięciu na asfalcie. W ustawieniu Sport kierowca może zapomnieć o typowym dla vanów wysokim środku ciężkości i pokonywać zakręty ze sportowym zacięciem bez obaw o nieprzyjemne przechyły nadwozia. Warto się zastanowić nad dokupieniem tej opcji.

    Cena Ford S-Max w wersji z 163-konnym dieslem i przekładnią PowerShift to wydatek 133,100 zł. Kwota nie jest mała, jednak klient płaci za imponującą wielkość i hojne wyposażenie a nie za samo logo na grillu, jak to bywa u konkurencji.

    Wygląda na to, że Fordowi udało się jeszcze bardziej ulepszyć udany model, który mimo nawet 7 miejsc w środku myśli przede wszystkim o przyjemności z jazdy dla kierowcy. Oczywiście S-Max nie zastąpi mu modelu z oznaczeniem ST, jednak swoim sportowym charakterem nie pozwoli przespać życia na prawym pasie.

    Plusy:
    + pojemne i funkcjonalne wnętrze
    + udane zmiany stylistyczne po faceliftingu
    + doskonałe zawieszenie i skrzynia biegów
    + dobrze wyciszony silnik

    Minusy:
    - kłopoty ze zwrotnością z mieście
    - powolne nagrzewanie się w zimie

  • Zachar Zawadzki
 
 

galeria galeria auta: Ford Van Facelifting, 2.0 Duratorq TDCi DPF

 
 

wybrane dane techniczne i oferty wybrane dane techniczne i oferty: Ford S-Max

 
silniki benzynowe prędkość [km/h] 0-100km/h [s] cena
1.6 EcoBoost 160KM Trend 204 8,5 103 000 zł
2.0 Duratec 145KM Trend 197 10,9 98 800 zł
2.0 Duratec Flexifuel 145KM Trend 197 10,9 100 200 zł
2.0 EcoBoost 203KM Titanium 221 8,5 131 750 zł
2.0 EcoBoost 240KM Titanium 235 8,5 139 150 zł
silniki Diesla prędkość [km/h] 0-100km/h [s] cena
1.6 Duratorq TDCi DPF 115KM Trend 182 12,2 107 700 zł
2.0 Duratorq TDCi 140KM Trend 196 10,2 112 700 zł
2.0 Duratorq TDCi DPF 140KM Trend 193 10,9 121 700 zł
2.0 Duratorq TDCi DPF 163KM Trend 205 9,5 117 300 zł
2.2 Duratorq TDCi DPF 200KM Titanium 212 8,9 142 850 zł
 
zobacz wiecej
 
 
 
 

Opony letnie w najlepszych cenach!

Ford S-Max - Międzymiastowy

5 komentarzy

5 dyskutujących

Podpis:

Dodaj komentarz

~bobejro~bobejro

S max jest cudowny mam ecoboost 203hp pali przy mojej jezdzie 9-11l auto polece kazdemu bo moim zdaniem jest to najlepsze auto z vanów na rynku automat powershift sprawuje się nieziemsko pozdrawiam :D

2 miesiące temu napisz odpowiedź

S-Max user! 2.3 autoS-Max user! 2.3 auto

mam poprzednią wersję 2.3 benzyna automat. nie ma lepszega auta a skrzynia biegow jest ok. jak w Audi Tiptronic. Owszem to nie DSG ale po co? by glowy dzieciom lataly?
auto jest super i kupujac przed tym słabym liftingiem (bo w sumie prawie nic nie zmieniono) zaoszczedzilem w salonie 50'000zł. Tylko benzyna! Nie ma zadnych klopotow z zagrzaniem czy z klima - wazy 1580kg - czy to duzo i ociezale? chyba nie - Diesel wazy przeszlo 200kg wiecej, wiec warto rozwazyc tak samo jak niby nowe ekonomiczne silniki EcoBoost ktore pala na miescie 18 litrow a nie jak mój 11 litrow na setke.
pzdr uzytkownikow i szerokiej drogi.

1 rok temu napisz odpowiedź

fenfen

Super auto, myslalem ze mondeo bylo najwygodniejsze, ale po przesiadce na tego S-maxa wiem ze sie mylilem.
Zakupilem model ze szklanym dachem wersja titanium w kolorze bialym (perła), wszyscy mowia ze sie prezentuje lepiej niz czarny.

1 rok temu napisz odpowiedź

SpillerSpiller

Zostałbyś mistrzem czipowania wtedy. Zrobiłbyś 200KM z 200KM

1 rok temu napisz odpowiedź

przemek961przemek961

uważam że jedna z ciekawszych pozycji w segmencie. stylistycznie mistrzostwo - np. nowy Sharan wygląda przy nim jak szara myszka - znajdą się miłośnicy zachowawczego stylu. gdybym miał wybierać to zdecydowałbym się właśnie na 2.2 tdci i pewnie jakiś wirus tak na 200 km.
http://wszystkoosamochodzikach.blogspot.com
polecam

1 rok temu napisz odpowiedź