Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa

Lexus CT 200h - ryzykowna gra

Udostępnij
  • Testy

    2011-12-13, Zachar Zawadzki
  • Lexus zaczął podbój rynków od dużego auta - luksusowa limuzyna LS najpierw wzięła na celownik Stany Zjednoczone, a następnie i resztę świata. Taki był rozwój tej marki - w dół po drabince, od wielkich limuzyn do coraz to mniejszych, podbijając kolejne segmenty. Kolej na segment C. Aby od razu zaistnieć w zatłoczonym świecie kompaktów , Lexus musiał zwrócić na siebie uwagę poprzez niekonwencjonalne zagranie. I zagrał - choć ryzykownie...
  • Europejskich klientów ciężko czymkolwiek zadziwić. Ich wymagania nakręciły już rynkową spiralę tak bardzo, że pokazanie im kolejnego luksusowego kompaktu nie powoduje trzęsienia ziemi. Nowy model dołączy po prostu do zacnego towarzystwa niemieckich prymusów takich jak BMW seria 1 czy Audi A3. Czym więc Lexus chce zaskoczyć klienta? Odpowiedzią jest model CT, czytany z angielska jako si-ti, co ma nawiązywać do city i sugerować miejski charakter auta.

    A co w nim takiego ryzykownego? Bo w tej klasie nikt dotychczas nie zaproponował klientom modelu, dostępnego tylko w jednej wersji nadwoziowej, tylko w jednej wersji silnikowej i tylko z jedną skrzynią biegów. Popatrzmy na konkurencję: BMW seria 1 występuje w 4 wersjach nadwoziowych, 9 wersjach silnikowych i do wybranych silników daje do wyboru aż 4 skrzynie biegów. Liczba kombinacji – ponad 50. Audi takich kombinacji daje co najmniej tyle samo. A Lexus CT? 1! (słownie: jedną).

    Model CT ma jednak coś w zanadrzu. Występuje co prawda w jednej wersji silnikowej, co nie znaczy, że z jednym silnikiem – CT jest samochodem hybrydowym łączącym silnik spalinowy 1.8l o mocy 99 KM z silnikiem elektrycznym o mocy 82 KM. Łącznie te dwa silniki mają moc 136 KM (w hybrydach łączna moc nie jest obliczana przez zwykłe dodawanie) co pozwala temu kompaktowi na rozpędzanie się do 100 km/h w 10,3 sekundy i pędzić z maksymalną prędkością 180 km/h. Skrzynia biegów jest bezstopniowa i przenosi napęd na przednie koła.

    Zdaniem Lexusa brak wielu wersji tego modelu nie będzie stanowił problemu, bo ta jedyna wersja jest po prostu najlepsza. Patrząc na suche dane techniczne, nie sposób się nie zgodzić, że w tej klasie ciężko będzie o bardziej ekonomiczne auto – ze średnim spalaniem 3,7 l/100km Lexus bije na głowę zarówno nieco wolniejsze Audi A3 (5,5 l/100km w 1.2 TFSI, 11 sekund do „setki”), jak i szybsze BMW serii 1 (5,5 l/100km w 116i, 8,5 sekund do „setki”). Również emisja CO2 jest na bardzo przyzwoitym poziomie 89g/km, kompletnie poza zasięgiem konkurentów. Do tego w niektórych cywilizowanych krajach właściciele samochodów hybrydowych otrzymują zniżki na ubezpieczenie, nie płacą podatków ekologicznych, a czasem jako jedyni mają możliwość wjazdu do centrum miasta (a konkretnie do Londynu).

    W Polsce jednak o tych zniżkach i przywilejach możemy tylko pomarzyć i Lexus CT musi walczyć o swoje bez „forów i pleców” legislacyjnych. Jak mu idzie?

    Zacznijmy od ceny - najtańsza wersja CT kosztuje 106 900,- zł i w tej cenie otrzymamy komplet elektronicznych systemów dbających o bezpieczeństwo, 8 poduszek powietrznych, dobry system audio z MP3 i 6 głośnikami i dwustrefową klimatyzację. Za lakier metalik trzeba będzie dopłacić 3 000,- zł, skórzanej tapicerki również w standardzie najtańszej wersji nie zobaczymy.

    Konkurenci nie są tani, choć ich cenniki z porównywalnych wersjach silnikowych z automatyczną skrzynią biegów znacznie się różnią. Audi A3 1.4 TFSI S-Tronic kosztuje około 10 tysięcy mniej, ale BMW 116i Steptronic jest już niecałe 2 tysiące droższy.

    Nie mniejszą ciekawostką jest jednak porównanie cennika Lexusa CT do technologicznie bliskiego Priusa. Najtańsza jego wersja jest wyceniona na 105 000,- zł, czyli kosztuje niemal tyle samo, co Lexus.

    Lexus w cenie Toyoty? Ja nie będę się wahał ani trochę – poproszę Lexusa. Reszta rodziny będzie miała mi za złe, bo bagażnik Lexusa to tylko 375 litrów, miejsca na nogi na tylnej kanapie jest raczej niewiele, zresztą nad głową też nie ma szału. Jednak poziom wykończenia tych samochodów jest nieporównywalny. O ile Prius nawet w najbogatszych wersjach do końca konsekwentnie pozostaje eco, oferując nabywcy plastiki i tapicerkę z odzysku, o tyle Lexus rozpieszcza nabywcę wielką liczbą różnorodnych materiałów i już w drugiej od dołu wersji wykończenia Classic zaczyna daje możliwość dokupienia skórzanej tapicerki. I tu kolejne zmartwienie dla rodziny, bo cena szybuje przy tym w górę do niemal 130 000 zł, lecz zakup Lexusa bez luksusów nie ma moim zdaniem sensu. Skoro w tej samej technologii i cenie jest znacznie większy Prius, to jedynym powodem, dla którego wydam więcej na mniejsze auto, będzie luksus i prestiż. A Lexus z materiałową tapicerką mi się z luksusem i prestiżem nie kojarzy…

    Zawieszenie CT jest także znacznie bardziej zadziorne, niż w jego rodzinnym bracie po technologii. Auto, choć sztywno zawieszone, bardzo starannie wygładza mniejsze nierówności. Zawieszenie niemal eliminuje przechyły nadwozia, lecz przejeżdżając nad progami zwalniającymi, lepiej ich posłuchać i zwolnić, bo w przeciwnym wypadku cała załoga, jak również bagaże wylądują na chwilę w powietrzu. Pokonywanie zakrętów tym autem z zaawansowanym wielowahaczowym zawieszeniem mogło by być jednak przyjemniejsze, gdyby nie elektryczne wspomaganie kierownicy, które skutecznie rozmydla obraz drogi i kierunku jazdy. Na długiej prostej można się z tym pogodzić, tym bardziej, że niskie nadwozie jest niewrażliwe na boczne podmuchy wiatru, lecz kręcenie kierownicą „po omacku” po krętej drodze nie należy do przyjemnych. Do niezbyt informatywnej kierownicy dochodzi trudny do wyczucia proces hamowania, który w pierwszej fazie skupia się na pompowaniu energii kinetycznej z powrotem do akumulatorów, a dopiero po mocniejszym „wdepnięciu” hamulca zabiera się porządnie do pracy.

    Na szczęście Lexus przewidział możliwość usportowienia samochodu – i to w mgnieniu oka! Wystarczy obrócić centralnie umieszczony selektor trybu jazdy w pozycję Sport, do pełni wrażeń przestawić skrzynię biegów w pozycję „B” (jak Brake, w tym trybie auto zaczyna hamować silnikiem) i Lexus budzi się z ekologicznego snu. Układ kierowniczy staje się trochę bardziej czuły, gaz trochę bardziej spontaniczny, silnik nie jest gaszony po każdym zdjęciu nogi z gazu, a zawieszenie udowadnia, że ma znacznie większy potencjał, niż 136 KM, z którymi przychodzi mu radzić w tym samochodzie. Hatchback jeszcze pewniej pokonuje zakręty, choć ma swoją specyfikę, bo tylna oś, dociążona bateriami schowanymi pod tylną kanapą, grozi nadsterownością przy każdym ostrym ruchu kierownicą. Systemów stabilizacji nie da się co prawda wyłączyć, ale w zamian pozwalają one na lekkie poślizgi bez ingerencji w działania kierowcy. W tym trybie kolor podświetlenia zegarów zmienia się z niebieskiego na czerwony, a abstrakcyjny zegar zużycia (lub odzysku) energii przeistacza się w podświetlony na czerwono obrotomierz – równie abstrakcyjny zresztą, bo nie zawsze wskazuje właściwą wartość. Kierowca siedzi bardzo nisko, a boczne trzymanie foteli nie pozostawia wiele do życzenia – ideał? Nie do końca. Z przyśpieszeniem powyżej 10 sekund do „setki” Lexus CT nie dostarcza prawdziwie sportowych wrażeń nawet w trybie Sport.

    Nie do tego został stworzony? To przekręćmy selektor w lewo! Na drugim biegunie jest tryb ECO, który znieczula pedał gazu i tak często jak to tylko możliwe wykorzystuje silnik elektryczny i odzysk energii. Auto chętnie odbiera energię i niechętnie ją oddaje, więc ten tryb polecam tylko do sprawdzania minimalnego spalania – na co dzień lepiej jeździć w trybie Normal, który jest właściwym kompromisem, wykorzystującym obydwa silniki w optymalny sposób.

    Jest jeszcze tryb EV, który nakazuje jazdę wyłącznie na elektronach. Jest to jednak dość niepraktyczny tryb, ponieważ działa tylko przez parę kilometrów i tylko do … 45 km/h, czyli w mieście się nie przyda. To dziwne ograniczenie, jak na auto nazwane ci-ty. A w korku samochód i tak się przełączy w tryb elektryczny z każdego trybu, więc tym trybem nie warto sobie zawracać głowy. Tym bardziej, że moc silnika elektrycznego nie wystarcza do pokonania wyższego krawężnika.

    W trybie ECO auto zużywa w ruchu miejskim około 6,5 l/100 km. W trasie wynik jest podobny. Chyba, że to jazda autostradą – wówczas należy się liczyć ze zużyciem rzędu 7,5 l/100 km.

    Nie można nie zauważyć, że wynik jest dość daleki od deklarowanego przez producenta, a do tego porównywalny z rezultatem, który można uzyskać niemal każdym kompaktem ze skromnym silnikiem. Powstaje więc pytanie: „A po co to wszystko?” Wożenie ze sobą ciężkiej baterii, obserwowanie strzałek biegających po ekranie i słone płacenie za technologię musi przecież mieć jakiś sens. Przynajmniej taki, że dzięki dwóm silnikom czuję frajdę z jazdy – bo na sens finansowy czy jakikolwiek inny w Polsce nie ma na razie co liczyć. Sensu ekologicznego też nikt nie doceni, bo nie jesteśmy w Kalifornii - nad Wisłą bycie eko wciąż nie jest aż tak trendy.

    Chcąc nie chcąc, wracam tu myślami do niedawno testowanego Infiniti M35h, który z 3,5 litrową V6 pod maską przyśpiesza do 100 km/h 2-krotnie szybciej, a pali przy tym jakieś 10 litrów na „setkę”. Moim zdaniem wystarczyło by zapakować pod maskę CT większy silnik - może dwulitrowy? Założę się, że spalanie wzrosło by nieznacznie, ale przynajmniej jazda tym autem dawałaby więcej frajdy, bez której Prius pozostaje sobą, ale już Lexus traci swój blask.

    Czy ryzykowna gra się opłaciła? Moim zdaniem nie do końca. Bo Lexus CT jako auto do city byłby równie ciekawą ofertą z konwencjonalnym silnikiem. Może nawet ze skrzynią manualną. Dzięki prostszej konstrukcji model byłyby tańszy. A do tego lżejszy, dzięki czemu nie musiał by zużywać (dużo) więcej paliwa od hybrydy.

    Luksusowe auto, łatwo odnajdujące się w mieście, bezpieczne (5 gwiazdek w teście EuroNCAP), nie kosztujące majątku i ze znaczkiem Lexusa na grillu? Zainteresowanie murowane! I myślę, że Lexus jeszcze nas zaskoczy, pokazując wersję bez literki „h” w nazwie. A może nawet z literką F?

    A co z obecną wersją? Nie jest zła. Cicha, niezbyt kłopotliwa w obsłudze (okresy między przeglądami 30.000 km), oryginalna i dość oszczędna - przypadnie do gustu spokojnym kierowcom, którzy oczekują od auta więcej, niż im może dać Toyota i których nie przerazi ekskluzywnie skalkulowana cena Lexusa.

  • Zachar Zawadzki
 
 
Lexus CT

Po przestawieniu drążka zmiany biegów w tryb [B] Lexus zaczyna hamować silnikiem. Komputer nie jest jednak tym wyborem zachwycony i już nie pochwali kierowcy niebieskim ekologicznym podświetleniem zegarów. Przy długich zjazdach z góry jest to jednak najlepszy sposób na kontrolowanie prędkości samochodu bez ryzyka przegrzania hamulców

Lexus CT

Ramiona sportowej kierownicy są nieco za szerokie

Lexus CT

Kolorystyka podświetlenia zmienia się w zależności od trybu jazdy. W trybie Normal oraz ECO niebieska poświata nad zegarami pojawia się tylko przy ekologicznej jeździe. W trybie sport ujrzymy tu kolor czerwony

Lexus CT

Gałka wyboru trybu jazdy zmienia nie tylko kolorystykę zegarów, ale także kolory podświetlenia innych elementów wnętrza. Szczególnie przeistoczenie się wirtualnego wskaźnika zużycia energii w ekran obrotomierza robi duże wrażenie. Zmiany w zachowaniu auta w trybie Sport są mniej widoczne

Lexus CT

Filozofia komunikacji z komputerem pokładowym jest znana też z innych modeli Lexusa. „Myszka” do sterowania wskaźnikiem znajduje się idealnie pod ręką. Sterowanie komputerem jest jednak dość absorbujące - mimo, że wskaźnik wygodnie „przykleja się” do klikalnych elementów. Wolałbym zwykły ekran dotykowy

Lexus CT

A to znamy z Priusa: kratka wentylacyjna baterii zapewnia trochę dodatkowej wentylacji oraz niestety hałasu na tylnej kanapie. Kratki tej nie wolno zasłaniać, aby nie przegrzać akumulatorów

galeria galeria auta: Lexus Hatchback 5d, 200h

 
 

wybrane dane techniczne i oferty wybrane dane techniczne i oferty: Lexus CT

 
silniki benzynowe prędkość [km/h] 0-100km/h [s] cena
200h 136KM Eco 180 10,3 113 300 zł
 
zobacz wiecej
 
 
 

Opony letnie w najlepszych cenach!

Lexus CT 200h - ryzykowna gra

15 komentarzy

11 dyskutujących

Podpis:

Dodaj komentarz

autre2003autre2003

Do ~emig: Poczytałem, faktycznie nie trzeba ładować, jednak zasięg większości konstrukcji z użyciem tylko silnika elektrycznego jest mizerny, skomplikowanie konstrukcji znaczne, dodatkowa masa akumulatorów, którym nie wróżę wiecznej trwałości, osiągi niezbyt oszałamiające, i dalej nie widzę sensu zakupu takiego pojazdu w tej cenie, nie wierzę, że może się to kiedykolwiek zwrócić, chyba że ktoś ceni ciszę ponad wszystko lub uwielbia nowe technologie. Ja nigdy bym czegoś takiego nie kupił w tej cenie, choć rozumiem, że nie dla wszystkich istotna jest cena takiego pojazdu. Typowo spalinowy samochód o porównywalnych osiągach, ilości miejsca i bagażniku tej wielkości można kupić znacznie taniej.

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

mucko1mucko1

To jest to co tygrysy lubią najbardziej hej

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

kurcokkurcok

piękna maszyna,w środku poezja.

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

~emig~emig

Do autre2003: widać że nie masz pojęcia o czym piszesz, poczytaj trochę więcej na temat hybryd, jakie są rodzaje ich zalety i wady.

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

~znawca~znawca

Do autre2003: A co ma prad w gniazdkach do jazdy hybryda? Tego samochodu sie w ogole nie laduje.

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

autre2003autre2003

Wydać ponad 100 tyś i kłócić się czy pali 4 czy 7 L/100km to dla mnie jakaś porażka. Pomijając dodatkowe koszty wymiany akumulatorów i to że prąd w gniazdkach nie jest za darmo, nie widzę sensu w takich autach.

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

~scoffer~scoffer

Do ~kris: Coz jedni wola jak im skrzypce graja inni jak skarpety smierdza
Takim chlamem jak alfa nie chcialbym jezdzic nawet za darmo.

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

lysy1233lysy1233

Do ~kris: "wuzek" ?!

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

~emig~emig

Do ~kris: no co Ty porównujesz? To nie jest typowe auto sportowe. A co do elektrycznego napędu zależy kto co lubi, ja też lubię dobre prowadzenie i czucie samochodu, ale przede wszystkim cenie sobie ciszę

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

~emig~emig

Do ~zur: gratuluje!

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

~kris~kris

jechałam tym wozidłem i poraszka , jak elektryczny wuzek dla inwalidy zero przyjemności z jazdy , z ulgą wsiadłem do swojej starej ALFY z silnikiem V6 i poczułem że żyje , to auto to niewypał , co innego inne lexusy takie jak IS350 polecam rakieta !

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

~zur~zur

Do ~emig: W takim razie moge sie poszczycic niezlymi umiejetnosciami, bo w miescie nad wisla udalo mi sie dwukrotnie wynik odpowiednio 3.8 i 4.2 oczywiscie z pewnymi umiejetnosciami. Ale i tak uwazam ze przecietny kierowca za kierownica hybrydy jezdzac normlanie nawet z pozostalymi po innych samochodach nawykami, osiagnie wynik ok 5L.

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

~emig~emig

Jazda Hybrydą wymaga innego stylu jazdy i tego trzeba się nauczyć. Dokładnie przedmówcy! Po to jest monitor jazdy by z niego korzystać oczywiście w granicach rozsądku, bo droga jest ważniejsza. Pierwsza jazda nie jest od razu taka ekonomiczna bo zostają nawyki szczególnie z użyciem hamulca w automatach. W hybrydach używa się go po prostu rzadziej. Inną sprawą jest kultura i styl jazdy reszty użytkowników dróg w kraju nad Wisłą która jest dalece nieekonomiczna i niebezpieczna.

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

~Jan~Jan

Zwykłym Priusem mam na poziomie 4,9 - 5,0 w mieście . Silnik ten sam waga podobna . Wiec skąd te 1,5 l wiecej ?Dziennikarz ma chyba służbowe paliwo albo zostało mu z testu )

5 miesięcy temu napisz odpowiedź

~bezogrodek~bezogrodek

6.5L/100km w miescie? Ok, ale tylko wtedy gdy za kierownica siedzi gamon ktory nie wie czym jest poszanowanie energii a operowanie gazu i hamulca moze opisac w dwoch stanach 0-1. Wiecej nie ma co pisac, bo obszar wiedzy technicznej na temat hybryd jest daleko za trudny dla...."dzienikarzy"

5 miesięcy temu napisz odpowiedź