
Jacek Pieśniewski
dziennikarz
Postacie "Polskich świrów drogowych" wymyślił Jacek Pieśniewski, dziennikarz, od 1991 roku zajmuje się motoryzacją: w "Gazecie Wyborczej", "Motorze" (w tym ponad 2 lata jako redaktor naczelny), miesięczniku "Auto+" (już nie ukazującym się) i polskiej edycji magazynu "Top Gear". Sztukę jazdy samochodem zna nie z teorii, lecz praktyki w ekstremalnych warunkach sportu samochodowego: ma licencję kierowcy rajdowego i wyścigowego. W ub. roku startował wraz z innymi dziennikarzami "Top Geara" w trzygodzinnym wyścigu długodystansowym. Obecnie współpracuje z "Auto Techniką Motoryzacyjną".

kom. Jarosław Mazek
Biuro Ruchu Drogowego KGP
Do Policji wstąpił w 1990 roku. Od 1994 pracował w ruchu drogowym. Karierę zaczynał od posterunkowego w Komendzie Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim, pełniącego służbę bezpośrednio na drodze. Następnie objął stanowisko wykładowcy w Zakładzie Ruchu Drogowego Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, gdzie swoją wiedzą i doświadczeniem dzielił się z młodymi adeptami służby na drodze. Od 2006 roku jest ekspertem Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Problematykę bezpieczeństwa w ruchu drogowym poznał zarówno w pracy na drodze, z kierowcami, jak i podejmując zagadnienia o zasięgu ogólnokrajowym.

Marek Złoty
szef szkolenia House of Drive - Akademii Jazdy dla VIP
Instruktor doskonalenia techniki jazdy. Jak sam mówi o sobie - wyprzedzał i był wyprzedzany, więc wie czego jeden jak i drugi oczekują po sobie nawzajem.
Użyj wyobraźni
Każdy kierowca jest również pieszymAutoCentrum.pl włącza się w III etap kampanii społecznej "Użyj wyobraźni".
Zasada "prawej ręki"
uważaj na niego: Polski kamikadze
Jeśli zbliżasz się do skrzyżowania równorzędnego, uważaj na swoją lewą "burtę". Może w nią trafić "Kamikadze".
Polski Kamikadze
"Kamikadze" to ktoś taki, kto trafia prosto do celu. W Polsce jest wielu "Kamikadze". Bo żyjemy w jedynym, znanym - przynajmniej w Unii Europejskiej - kraju, w którym na skrzyżowaniu dróg równorzędnych pierwszeństwo ma zawsze ten, kto jedzie... na wprost. Podejrzewam, że w tym też tkwi rozwiązanie tajemnicy, dlaczego tak trudno nam obniżyć roczną liczbę śmiertelnych ofiar wypadków na drogach. Z drugiej strony mamy nieustanny, kolejny cud nad Wisłą, bo powinno być ich trzy razy więcej... przy tej liczbie "Kamikadze" na drogach.
Sam o mało nie zderzyłem się (par excellence) z tym problemem jako młody kierowca. Na początku lat 90. wyjechałem samochodem do Belgii. W centrum Liege natknąłem się na skrzyżowania, na których nie było tego, co dawało mi w kraju tę cudowną pewność, kto jedzie pierwszy - znaków lub sygnalizacji! I raz po raz ogarniała mnie gonitwa myśli: co teraz, kto pierwszy!? Dobrze, że obok miałem bardziej świadomego przyjaciela, który przypomniał mi, że Belgia to kraj o ruchu prawostronnym i co to oznacza.
"Kamikadze" nie wie tego. Bo przecież ty pamiętasz, że jeśli nie ma znaków, to pierwszy jedzie ten, kto nadjeżdża z prawej! Ta zasada odnosi się do wszystkich miejsce, w których krzyżują się kierunki pojazdów i w których znaki czy sygnały nie wyznaczają innego porządku. Choćby na parkingu pod supermarketem. Sąd zastosuje ją, jeśli dojdzie do zderzenia nawet na prywatnej łące. Nie ma od niej wyjątku.
Niestety, z przysługującego Ci prawa korzystaj z głową, na wypadek, gdyby z lewej nadjeżdżał "Kamikadze". W Warszawie (a założę się, że w dowolnym mieście w kraju nad Wisłą też), jeśli nie zachowasz dość ostrożności, to zmianę profilu lewego boku masz gwarantowaną. Jeśli nie zależy Ci na naprawie blacharskiej na koszt "Kamikadze" - zbliżając się do skrzyżowania równorzędnego zerkaj kontrolnie w lewo...
Warto wpajać sobie odruch ustępowania tym z prawej, bo mimo dyskusji i kontrowersji pomysł na równorzędne skrzyżowania upowszechnia się. Eksperymenty podjęła Nowa Sól, Toruń, a od niedawna w ścisłym centrum Krakowa skrzyżowania są równorzędne. A to przecież nie jest najbardziej radykalne rozwiązanie: w holenderskim Drachten czy niemieckim Bohmten w centrum całkowicie zlikwidowano jakiekolwiek znaki i... liczba kolizji w tych miastach radykalnie spadła! Jaka jest najważniejsza zaleta takiego rozwiązania? Konsekwencja! Każdy wie, że nie może liczyć na podpowiedź ze strony znaków i sygnalizatorów, więc musi przypomnieć sobie podstawowe, najważniejsze zasady ruchu.
Jacek Pieśniewski, dziennikarz
Kodeks Drogowy
- Dział II: Ruch drogowy
- Rozdział 3: Ruch pojazdów
- Oddział 7: Przecinanie się kierunków ruchu
- Art. 25.
1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo.
2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do pojazdu szynowego, który ma pierwszeństwo w stosunku do innych pojazdów, bez względu na to, z której strony nadjeżdża.
3. Przepisy ust. 1 i 2 stosuje się również w razie przecinania się kierunków ruchu poza skrzyżowaniem.
Okiem policjanta
Zasada "prawej ręki" - pierwszeństwo z prawej strony - obowiązuje na skrzyżowaniach, a także wszędzie tam, gdzie przecinają się kierunki ruchu. Kierowcy niestety o tym zapominają, co szczególnie widać na placach, czy dużych parkingach (np. przed hipermarketami). W ostatnim czasie zarządcy dróg w miastach coraz częściej wprowadzają zasadę równorzędności dróg. I bardzo dobrze. Mamy wówczas jasność, jakie zasady obowiązują na każdym skrzyżowaniu! W dobie boomu motoryzacyjnego, budowy centrów handlowych, dróg wewnętrznych, prywatnych, nie zawsze kierujący pojazdem poruszający się po drodze publicznej może dokonać szybkiej oceny sytuacji - kto ma pierwszeństwo w danym miejscu. Myślą przewodnią jednorodnej regulacji jest zmuszenie kierujących do zmniejszenia prędkości i upewnienia się, czy jazdę można bezpiecznie kontynuować. Wiąże się to z baczniejszą obserwacją dróg bocznych.
Natomiast nikt nigdy nie da nam gwarancji, że nie trafimy na "kamikadze", który nie respektuje przepisów. Na takiego delikwenta jest tylko jedna rada - spojrzeć dodatkowo w lewą stronę i upewnić się, że kierujący pojazdem zbliżający się z tej strony nie należy do samobójców i stosuje się do regulacji określonych w Kodeksie drogowym. Po raz kolejny kłania się zasada ograniczonego zaufania: widząc "kamikadze" nie wymuszam swojego pierwszeństwa! Za niezastosowanie się do pierwszeństwa jazdy na skrzyżowaniu w sytuacji równorzędnej kierującemu grozi 6 punktów karnych. Wykroczenie w taryfikatorze mandatowym nie jest wymienione, w związku z czym grozi grzywna w wys. od 20 do 500 zł, w zależności od zaistniałej sytuacji na drodze.
Komisarz Jarosław Mazek, Biuro Ruchu Drogowego KGP
Okiem praktyka
Proponuję, by każdy przejechał się po Paryżu. Tam nawet jak ktoś wyjeżdża z małej, wąziutkiej uliczki, byle z prawej strony, to ma pierwszeństwo. W Warszawie jest taka sytuacja na Potockiej. Jest szeroka, ale krzyżujące się z nią, węższe ulice są równorzędne! Nie ma dnia, żeby nie było tam wypadku. Jak ktoś ma auto do remontu, to nie ma lepszej okazji: wystarczy ustawić się i wyjechać w odpowiednim momencie. Tylko trzeba dobrze wybrać, żeby nie przesadzić, bo tam się mocno rozpędzają. Wielu kierowców jeździ też na pamięć. Gdyby zdjąć znaki na skrzyżowaniu, na którym pierwszeństwo było określone, to przez pół roku kierowcy będą jeździć tam, jakby się nic nie stało. I nie ma żadnej konsekwencji w oznakowaniu: raz pojawia się, a raz nie. To najgorsza rzecz.
Marek Złoty, szef szkolenia House of Drive - Akademii Jazdy dla VIP
Zasada "prawej ręki"
12 komentarzy
12 dyskutujących
Podpis:
Brak znaków określających pierwszeństwo oznacza, że mamy do czynienie ze skrzyżowaniem równorzędnym... OK. Ale na większości skrzyżowań drogi głównej z drogą podporządkowaną znaki są tylko na tej drugiej (STOP lub "ustąp pierwszeństwa"
. Skąd, jadąc drogą z pierwszeństwem, mam w takim razie wiedzieć, z jaką drogą się "krzyżuję"?
1 miesiąc temu napisz odpowiedź
Uważajcie na parkingach przy supermarketach. Tam często jest tak, że nie ma w ogóle znaków i na każdej krzyżówce obowiązuje zasada prawej ręki. Niestety niewielu o tym pamięta i dla bezpieczeństwa lepiej zwolnić przy każdej krzyżówce.
2 miesiące temu napisz odpowiedź
Mi się z kolei nasuwa odwrotna sytuacja. Mam gościa w prawej na równorzędnym skrzyżowaniu, a ten stoi i się na mnie patrzy, po chwili (po reakcji na mój gest, żeby jechał) ten rusza...dziękując że go wpuściłem
reasumując, lepszy taki niż kamikaze
3 miesiące temu napisz odpowiedź
mieszkam w Toruniu,i tu faktycznie ostatnimi czasy pozmieniano wiele skrzyżowań które były z pierszeństwem,na równorzędne,ifaktycznie - jest chyba trochę bezpieczniej.
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Do ~Kamil: Jechał z Twojej prawej strony, więc Twoim obowiązkiem jest ustąpić mu pierwszeństwa. Wjechać na skrzyżowanie możesz, gdy nie masz samochodu z prawej strony. Jeśli doszłoby do kolizji, to byłbyś jej winny. PAMIĘTAJ: że nie wolno Ci wjechać na skrzyżowanie, dopóki nie przepuścisz samochodu z prawej, a jeśli wjedziesz przed nim, to popełniasz wykroczenie.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
...cztając powyższy opis, mam pytanie o stuację w której się znalazłem, dojeżdżałem do skrzyżowania nieoznakowenego - wąskie uliczki na osiedlu bardzo prostopadłe skrzyżowania bez widoczności - nie zatrzymałem się jak przy znaku "stop" bo samochód z prawej był jeszcze ok. 5 m przed nim. mimo ze zwolniłem i upewniłem się, że mogę na nie wjechać prawie doszło do kolizji, ponieważ właściwie będąc już połową samochodu na tym malutkim skrzyżowaniu, kierowca z mojej prawej strony wjechał na nie, zatrzymaliśmy się na odległość kilku centymetrów - on na wysokości moich przednich drzwi, zarzucał mi że nie ustąpiłem pierwszeństwa, podczas gdy ja w mojej opinii byłem już na skrzyżowaniu a on się zbliżał, podejrzewam, ze mógł mnie nie widzieć bo w momencie gdy hamowałem już na skrzyżowaniu rozmawiał z pasażerem i nie patrzył przed siebie, poza tym prawie na skrzyżowaniu stał zaparkowany bus - mógł nie widzieć że ja już się wtaczam na skrzyżowanie. Mam pytanie jaka jest interpretacja prawna takiej sytuacji?
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Mam pytanie do eksperta.
Dojeżdzam do skrzyżowania z drogą dwukierunkową z dwoma pasami ruchu w każdą stronę.Moje auto znajduje się na jezdni dwukierunkowej gdzie są dwa pasy ruchu z ruchem w kierunku skrzyżowania, jeden w przeciwnym. Stoję na przyśrodkowym pasie i sygnalizuję skręt w lewo. Naprzeciwko stoi auto(jezdnia dwukierunkowa, po jednym pasie w każdą stronę), które sygnalizuje skręt w tym samym kierunku co ja. Mamy zielone i ruszamy. Kierowca z naprzeciwka stosując regułę prawej dłoni ma pierwszeństwo. Teraz tu moje pytanie. Czy on ma prawo wyboru dowolnego pasa ruchu a ja czekam na skrzyżowaniu na jego wybór i dopiero jadę czy może jednak powinien on wybrać prawy skrajny pas po swojej stronie i umożliwić mi bezproblemowy wjazd na przyśrodkowy pas. Szukam na to przepisu. Proszę o podpowiedz.
8 miesięcy temu napisz odpowiedź
"Jak dla mnie, znaków "droga z pierwszeństwem" jest wystarczająca ilość." Ale tylko na głównych drogach. Spróbujmy wjechać do dowolnej peryferyjnej dzielnicy średniego/dużego miasta, gdzie o swoim pierwszeństwie kierujący dowiaduje się w ostatniej chwili, dostrzegając znak "ustąp" bądź "stop" na drodze poprzecznej. Na tych drogach znaków "droga z pierwszeństwem" ze świecą szukać.
1 rok temu napisz odpowiedź
Jak dla mnie, znaków "droga z pierwszeństwem" jest wystarczająca ilość.
1 rok temu napisz odpowiedź
Zasada prawej ręki jest spoko tylko przyjżyjmy się jak wygląda oznakowanie ulic, znaki o ustąp pierwszeństwa są ale droga z pierwszeństwem to już ewenement a najbardziej smutne jest to, że na ścisłość przeważnie jeździmy na pamięć.
1 rok temu napisz odpowiedź
U mnie na osiedlu nie ma znaków,czyli zasada prawej ręki...Ale kto o tym pamięta?Potrafią stanąć i jeszcze z mordą wyskoczyć że się nie zna albo coś w tym stylu.Jest sposób na takich świrów jak nie wiesz jak jechać do się doucz lub poczytaj przepisy...Ja odjeżdzam a on jeszcze stoi i myśli co powiedziałem do niego...Pozdrawiam wszystkich.
1 rok temu napisz odpowiedź

