Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa
Artykuły z przypadków, historii, wypadków na drogach całego świata.
  • Autor
    Jack_Daniels
    Jack_Daniels

  • Artykuł
  • dodano: 25.10.2009
  • przeczytano: 1858 razy
  • 4,00

List od czytelnika

Publikowane w tym serwisie artykuły są prywatnymi opiniami redaktorów Redakcja2.0. Redakcja AutoCentrum.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Nie szukaj dziury w całym



Każdy z nas wie, jak w naszym kraju wyglądają ulice, po których się poruszamy. Ale nie każdy wie, jak należy postąpić, kiedy wjedziemy autem w dziurę i uszkodzimy sobie koło albo zawieszenie samochodu.

Ciągłe deszcze i przymrozki tylko pogarszają stan ulic. Jezdnia staje się śliska, pełna wybojów i dziur. Te ostatnie powstają niemal tak szybko, jak grzyby po deszczu. Mogą być małe, duże. Często niewidoczne pod kałużą. I przede wszystkim kontakt z nimi to dla naszego samochodu prawdziwy test na wytrzymałość. Jednak nie każdy godzi się na to, by z powodu wjechania w dziurę i uszkodzenia samochodu, co kilka miesięcy kupować amortyzatory. Albo nawet kilka razy w roku oddawać auto do mechanika. Przecież drogi na których są dziury mają właściciela i to on powinien odpowiadać za ich stan oraz za wszelkie poniesione straty kierowców, kiedy stan dróg przyczynia się do powstawania szkody. Co prawda kierowcy mają świadomość tego, że walka o odszkodowanie często będzie długą batalią, ponieważ wygranie takiej sprawy nie zawsze jest proste. Możemy posiadać dużo dowodów na to, że na danej drodze uszkodziliśmy auto. Możemy mieć zeznania świadków, jednak to nie zmienia faktu, że czasem to za mało. Według Kodeksu Cywilnego udowodnienie poniesienia szkody spoczywa na poszkodowanym. Więc jeśli już zdarzy nam się wjechać w dziurę, uszkodzimy auto i chcemy powalczyć o odszkodowanie, to jest kilka rzeczy o których powinniśmy pamiętać.

Przede wszystkim jeśli uszkodzimy auto, pozostawiamy je w miejscu zdarzenia (oczywiście, gdy nie zagraża bezpieczeństwu innych użytkowników drogi) i poszukać osób, które widziały nasze zdarzenie na drodze. Jednak to nie wszystko. Powinniśmy spisać oświadczenie o wypadku wraz z danymi osobowymi takich osób. Im więcej świadków zdarzenia tym lepiej. Tylko że nie każdy „chce" nam pomóc. Przeważnie każdy się spieszy, jeszcze inni nie godzą się na podawanie swoich personaliów. Dobrze jest wezwać policję lub straż miejską, by na miejscu naszego bliskiego kontaktu z dziurą sporządziła notatkę z opisem zdarzenia. Jednak czasem na policję czeka się parę godzin, toteż część poszkodowanych rezygnuje z ich wzywania i jedzie po prostu do domu. Tymczasem sama notatka będzie jednym z kluczowych elementów naszej walki w sądzie o odszkodowanie. Każdy atut może nam się przydać. Chyba, że faktycznie spieszymy się albo wiemy, że policja nie przyjedzie dość szybko. Pozostaje wtedy sfotografowanie uszkodzeń auta oraz przede wszystkim miejsca wjechania w dziurę. W czasach dzisiejszych przeważnie co druga osoba posiada telefon komórkowy, który robi w miarę dobrej jakości zdjęcia. Najważniejsze, by fotografia faktycznie przedstawiała uszkodzenie auta spowodowane wjechaniem w dziurę. Czasem jest ciężko coś takiego „pokazać" telefonem komórkowym. Niemniej jednak to istotny element z miejsca zdarzenia. Lepiej mieć niewyraźne zdjęcie niż nie mieć żadnej fotografii z miejsca wypadku.

Ważną rzeczą będzie także zebranie wszystkich uszkodzonych elementów pojazdu. Nie tylko będą potrzebne jako dowody, ale inni kierowcy nie wjadą w nie np., gdy jest ciemno. Ostatnią rzeczą jest sprawdzenie, czy przed dziurą nie było żadnych znaków drogowych, informujących o utrudnionej nawierzchni. Czasami w miejscach, gdzie na jezdniach występuje dużo dziur umieszczane są znaki ostrzegawcze lub nawet ograniczenia prędkości. I jeśli kierowcy nie dostosują swojej prędkości do tych znaków albo nie zachowają ostrożności, to wtedy wina za uszkodzenie auta leży po ich stronie. Bo właściciel drogi ostrzegał o kiepskich warunkach. A to my jechaliśmy szybciej niż dopuszczały znaki drogowe.

Jeśli zastosowaliśmy się do powyższych rad to pozostaje nam tylko dowiedzieć się do kogo należy droga, na której nastąpiło zdarzenie. Może to być burmistrz, prezydent miasta, czy Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Jeśli mamy problem, by określić do kogo należy droga zwróćmy się do urzędu gminy albo urzędu miasta. Później kontaktujemy się z właścicielem drogi i pytamy, jakie są formalności oraz jakie dodatkowe dokumenty odnośnie wypadku należy wypełnić. Albo wysyłamy wszystko listem poleconym i oczekujemy na decyzję w sprawie odszkodowania, albo udajemy się osobiście do adresata naszej skargi. A jeśli nikt nie będzie chciał wypłacić nam odszkodowania, pozostaje nam droga sądowa.

W praktyce bywa tak, że wiele podobnych spraw kończy się w sądach albo jeszcze trwa. Najlepszym rozwiązaniem byłaby po prostu szybka naprawa polskich dróg. I problem odszkodowań znika, a my kierowcy jesteśmy bezpieczni. Tak, jak nasze auto.

Jack_DanielsAutor artykułu:
Jack_Daniels
Napisał 6 artykułów

Oceń ten artykuł:


* tylko dla zalogowanych
zaloguj się
 
 

Inne artykuły tego autora:

Auto elektryczne już niebawem w Polsce

ocena: przeczytano: 2612 razy

Marussia - super auto z Rosji

ocena: przeczytano: 3961 razy

Bentley już niedługo w Polsce

ocena: przeczytano: 5675 razy

Nie szukaj dziury w całym

Podpis:

Dodaj komentarz

EgontarEgontar

Muszę stwierdzić, że w moim mieście stan dróg jest coraz lepszy, co nie znaczy, że nie mozna pokrzywić felg!

5 miesięcy temu napisz odpowiedź